Ukraina wzmacnia ustawę nadającą szczególny status Ukraińcom przesiedlonym z terenów należących do Polski w latach 1944–1951. To wstęp do roszczeń finansowych względem Polaków. https://t.co/nzhvheSAaO
Po lewej emerytka, która napisała coś na Owsiaka w internecie. Została złapana po kilku godzinach i ukarana przez sąd.
Po prawej imigrancki bandyta, który pobił Polaka pod Złotymi Tarasami w Warszawie.
Policja szuka go z dużą intensywnością już drugi miesiąc z rzędu.
Polska dwóch prędkości.
Dodaję, dodaję i nie chce wyjść inaczej 😉
Pani Barbara Mróz-Gorgoń to jakaś absurdalna krzyżówka głupoty, bełkotliwej nowomowy i odpowiednich znajomości. Dostała od Tuska fuchę pełnomocnika rządu ds. promocji Polski i na dzień dobry przepaliła 200 tysięcy złotych na raport "Polaków portret własny", który został... wygenerowany przez AI 🙃
A w nim od groma błędów językowych i składniowych, mnóstwo uchybień, puste przypisy i jakże odkrywcze przesłanie, że "o Polsce musimy mówić pięknie i jednym głosem" 🤦♀️ Jeden wielki bełkot. Trudno w bardziej bezczelny sposób "przewalić" kasę Polaków.
To nic innego jak wyłudzenie środków publicznych, czyli ordynarne złodziejstwo w typowo platformerskim stylu. Te pieniądze powinno zostać w trybie ekspresowym zwrócone! Pełny obraz bezczelności i odklejenia dopełnia fakt, że ta pani właśnie podała się do dymisji nie z powodu tego żenującego raportu, za pomocą którego przepaliła pieniądze Polaków, ale z powodu... hejtu, jaki na nią spadł 🙃 Co ciekawe, według opracowanej strategii działania, miała dostać grubo ponad PÓŁ MILIARDA złotych budżetu operacyjnego do wydania, wyobrażacie sobie?! 🤯
Ta władza nie przestaje zaskakiwać. Gdy wydaje się, że już bardziej nie mogą się skompromitować, to nadchodzi kolejny wał, którego nie wymyśliłaby chyba nawet sztuczna inteligencja. Każdy dzień tej władzy to okrutny wstyd, którego musimy się pozbyć już za rok!
🇵🇱 Ustka. Na peronie PKP Polak z 5-letnim bratem poprosił grupę pijanych obcokrajowców o zaprzestanie wulgarnego zachowania w obecności dziecka. Według relacji ofiary trzej osobnicy (obywatele Mołdawii mówiący po ukraińsku, jak sam ustalił) zaatakowali go – dostał m. in. kopnięcie w głowę i podbite oko. Napastnicy uciekli do odjeżdżającego pociągu.
Policja na miejscu odmówiła przyjęcia formalnego zgłoszenia, spisała tylko dane ofiary i odjechała. Napadnięty Polak sam ustalił dane jednego z podejrzanych (Maksim Arkan) i składa zawiadomienie do prokuratury.
Sam napadnięty zrelacjonował szczegółowo fakty w mediach społ. Link niżej.
Dlaczego jeszcze Rafał Trzaskowski nie zaprosił do muzeum sztuki nowoczesnej tej artystki?
Jessica Cook artystka prezentująca swoją najnowszą pracę artystyczną pt. „Sztuki”.
Ukraińcy prawie odcięli mu rękę, bo nie spodobał się im jego tatuaż. Wypuszczono ich na wolność i... dalej pracują w Polsce! Poszkodowany? Państwo ZOSTAWIŁO GO SAMEGO!
Pamiętacie tę sprawę? Jest ciąg dalszy.
6 września 2025 r. na parkingu w Karlsruhe (Niemcy) 31-letni polski kierowca Krzysztof został napadnięty przez trzech Ukraińców. Mieli pracować dla polskiej firmy transportowej.
Według relacji poszkodowanego zainteresowali się jego patriotycznym tatuażem na ręce. Doszło do ataku – cios w tył głowy, utrata przytomności, a następnie głębokie rany cięte ręki (przecięcie żyły ramiennej oraz mięśni). Ręka dosłownie zwisała. Poszkodowany przeszedł szereg operacji i utracił pełną sprawność ręki. Nie wiadomo, czy wróci do zawodu.
Niemiecka policja zatrzymała sprawców (obywateli Ukrainy w wieku 29, 34 i 44 lat). Zostali wypuszczeni po wpłaceniu kaucji i wrócili do Polski. Do tej pory – według dostępnych informacji – nie ponieśli realnych konsekwencji.
Polski kierowca i jego rodzina (żona i dwoje małych dzieci) zostali w dużej mierze sami. Krzysztof przeszedł szereg skomplikowanych operacji i nie odzyskał pełnej sprawności w ręku. Pomoc ze strony polskiego państwa praktycznie żadna – leczenie i rehabilitacja opierają się m. in. na zbiórkach społecznych.
To kolejny przykład, w którym polski obywatel po brutalnym ataku za granicą zostaje bez realnego wsparcia, a sprawcy wychodzą na wolność i są chronieni przez polski rząd.
Od @mordownik4u
"W Bułgarii okoliczni mieszkańcy nie mają już cierpliwości, uchodźcy z Ukrainy deklarują, że są im wszystko winni, twierdzą że ich mężowie walczą o Bułgarię, więc wszystko jest im dozwolone. Bułgarzy proszę ONZ o przydzielenie Ukraińcom jakieś wyspy na Pacyfiku, żeby to się wszystko skończyło".
Polski sąd pomógł wywieźć POLSKIE OBRAZY do Lwowa❗
Tego jeszcze nie grali! Ukraińcy zagrabili polskie dzieła kultury z pomocą polskiego sądu!
Zacznijmy od faktu, o którym mówi się za rzadko. W 1997 roku Rzeczpospolita złożyła Ukrainie oficjalny wniosek rewindykacyjny o zwrot pozostałej części zbiorów Zakładu Narodowego imienia Ossolińskich. Zbiorów ufundowanych jako dar dla Narodu Polskiego. Wniosek odrzucono. Do dziś we Wrocławiu jest zaledwie około 40 procent przedwojennego zasobu Ossolineum. Reszta została ukradziona przez Ukraińców.
Stanowisko Kijowa jest niezmienne. Dobra kultury znajdujące się na terytorium Ukrainy stanowią ukraińskie dziedzictwo narodowe i zwrotowi nie podlegają.
A co robi Polska? Płaci. Własnym kosztem digitalizuje polskie zbiory we Lwowie, zeskanowano już blisko 5 milionów stron, w tym autografy Mickiewicza i Słowackiego. Wysyła konserwatorów i specjalistyczne materiały, dbając o stan obiektów formalnie należących do ukraińskich instytucji.
A teraz sprawa, która pokazuje, jak działa polskie państwo, gdy przychodzi co do czego.
Po wybuchu wojny Ukraina przewiozła do Polski cenne zbiory ze lwowskich muzeów, by uchronić je przed bombami. Wśród nich są obrazy z kolekcji Lubomirskich. Spadkobiercy ostatniego ordynata przeworskiego, około pięćdziesięciu osób, złożyli w polskich sądach wnioski o zabezpieczenie, żeby dzieła nie opuściły Polski przed rozstrzygnięciem sprawy.
Co się stało w Warszawie w 2024 roku? Sąd, zamiast rozpoznać wniosek, uprzedził muzeum. 20 lutego Zamek Królewski dowiedział się o treści wniosku mailem od pracownika sądu. 21 lutego zamknięto wystawę. 22 lutego obrazy pojechały do Lwowa. 27 lutego sąd oddalił wniosek, bo dzieł już w muzeum nie było.
Teraz ten sam schemat powtarza się w Słupsku. Kodeks postępowania cywilnego mówi, że wniosek o zabezpieczenie rozpoznaje się bezzwłocznie, nie później niż w tydzień. Sąd dał muzeum czternaście dni na odpowiedź.
Mówimy o niebywałym skandalu. Jeśli sami nie jesteśmy w stanie zadbać o swoje interesy, to jak mają inni nas szanować!?
"No idź w ch**!
"Wy mnie prowokujecie!”
Do polskiego policjanta Ukraińcy jak widać mogą zwracać się jak do psa i rzucać obelgami we własnym języku. Polak leżałby już na chodniku, ale wiemy jak jest.
Zgodnie z wytycznymi ukraińskiej ambasady wszystko nagrał, ale nie udało się sprowokować policjantów.