To ja tylko przypomnę, że Szpital Południowy jest spółką prawa handlowego. To kierunek wspierany przez obecne Ministerstwo Zdrowia. Ponoć spółka zapewnia większą elastyczność, lepszą dyscyplinę finansową oraz ułatwia dostęp do kapitału. To ostatnie wygląda na prawdę, ale w nieco skrzywionym znaczeniu - wybrani lekarze mają dostęp do kasy z NFZ, a przedsiębiorcze prosektorium - do kasy rodzin zmarłych.
Widzimy też, jak wspaniale forma ta realizuje ideę oddzielenia polityki od zarządzania. Przecież zarząd spółki jest profesjonalny i rozliczany z wyników biznesowych, co zmniejsza bezpośredni wpływ lokalnych polityków na codzienne decyzje operacyjne szpitala. Prawda?
No i dodajmy, że w przypadku tradycyjnego SPZOZ-u dyskusje o problemach szpitala odbywają się na jawnych sesjach rady powiatu lub sejmiku województwa. W spółce debata nad jego działaniem przenosi się z publicznej sali rady samorządu do gabinetów organów spółki. To rzecz jasna sprzyja transparentności 🫣🤔🧐
3. Przykazanie reformy ochrony zdrowia. Zmniejszaj nierówności, równając w górę.
🚑Nie chodzi o to, by wszyscy mieli jednakowo źle i pomarli w coraz dłuższych kolejkach. To nie jest sprawiedliwość. Nie na miarę 20. gospodarki świata. Nierówności zwalcza się przez poprawę dostępności!
⚖️Mamy równać w górę. Żadna zmiana nie może pogorszyć dostępności i jakości opieki dla tych najbardziej wykluczonych. Pustynie medyczne to katastrofa społeczna.
🗝️Jak coś dobrze działa, powinni stać się standardem dla wszystkich. Wyspy szczęśliwości zamieńmy w centra kompetencji, od których uczą się inne ośrodki.
⚽️Praca w ochronie zdrowia to nie gra w to, kto jest sprytniejszy. To gra zespołowa. Kominy płacowe szkodzą wszystkim, a ogromne nierówności płacowe demotywują i antagonizują zawody medyczne.
🍟Ubóstwo to najstraszniejszy masowy morderca w krajach wysokorozwiniętych. Systemy ochrony zdrowia i opieki społecznej muszą współpracować, by opieka dotarła do wykluczonych.
👩⚕️👼Lekarz rodzinny (i jego zespół) niech stanie się "lekarzem do którego dzwonię i któremu ufam" - niech każdy ma "swojego lekarza" w systemie!
Cały dekalog reformy ochrony zdrowia na portalu https://t.co/ewfx6XcT3M
@MichalZaJam@timiela@ZygmuntowskiJ@PLSiecEkonomii@KlubJagiellonsk@2lewerece
@BoczKrzyszt227@KurierP A to wszystko opodatkowane 14% na ryczałcie, do tego niska składka zdrowotna i wakacje ZUS. A na etacie płacimy 50% podatków i składek w drugim progu podatkowym, dla dochodów rocznych powyżej 120 tys. Kiedy politycy zrobią wreszcie coś z tym skrajanie niesprawiedliwym systemem?
Z okazji rychłego przerwania jednej z większych patologii polskiego rynku nieruchomości, czyli pobierania przez pośredników prowizji od obu stron umowy, pośrednicy podnieśli krzyk, że "problemem są nieuczciwi klienci, którzy chcą OBEJŚĆ pośrednika".
To po co ten pośrednik w ogóle jest? Kupujący go nie chce (chce "obejść"), sprzedający to w sumie też by zrezygnował. Zostaje pośrodku pan pośrednik, który wystawił na otodom i kilka razy otworzył drzwi - za co należy się po 3% od jednego i drugiego, on "jest mediatorem", "reprezentuje transakcje".
Jest dużo problemów z polskim rynkiem nieruchomości, ale ta choroba jest wyjątkowo widoczna. Operacja powinna być szybka i stanowcza.
Poranek zacznijmy od 2 przykazania naszego Dekalogu reformy ochrony zdrowia.
2. Nie zmniejszysz dostępności opieki.
Nie zamykaj oddziału, poradni ani szpitala bez zapewnienia pacjentom realnej alternatywy. Jeśli zlikwidujesz lokalną placówkę, musisz zagwarantować dostęp do najbliższego ośrodka: zapewnisz mieszkańcom transport, otworzysz poradnię specjalistyczną w miejsce oddziału szpitalnego i wytyczysz jasną ścieżkę postępowania w nagłych przypadkach. Reforma nie może oznaczać, że na papierze istnieje świadczenie, ale pacjent nie ma szans z niego skorzystać.
Jest to jedna z największych wad naszych reform "dla chętnych" i reform przez chaos. Mamy za dużo szpitali, więc zaciskamy im pasa i czekamy, które się zamkną. W centralnym Excelu średnia łóżek na mieszkańca ucieszy ministra finansów, cóż, że zamkną się nie tam, gdzie trzeba. Na przykład na głębokiej prowincji, gdzie powstanie pustynia medyczna.
Społeczeństwo się starzeje, demografia leci na łeb, na szyję - tym bardziej nie możemy po prostu "zwinąć" placówki, nie oferując ludziom nic w zamian. Bo w małej wiosce w górach nie ma tramwaju, który zawiezie nas kilka przystanków dalej, do innego szpitala.
Cały Dekalog na portalu https://t.co/ewfx6XcT3M
@timiela@MichalZaJam@ZygmuntowskiJ@PLSiecEkonomii@KlubJagiellonsk
Pamiętaj, że system ochrony zdrowia służy mieszkańcom Polski, ma poprawiać ich zdrowie i nieść ulgę w cierpieniu. I tym z Trójmiasta, i tym z małej wioski na Warmii.
🚑Napisaliśmy z @timiela@MichalZaJam@ZygmuntowskiJ
10 przykazań reformy ochrony zdrowia dla polityków.
1. Nie będziesz przedkładać zysku nad zdrowie ludzi.
Pamiętaj, że zdrowie nie jest zwykłym towarem ani dodatkiem do polityki gospodarczej. Jest prawem obywatelskim, warunkiem wolności, pracy, bezpieczeństwa rodziny i rozwoju państwa. Będziesz bronił systemu publicznego przed komercjalizacją i graczami, dla których zysk liczy się bardziej niż zdrowie ludzi.
Resztę przeczytacie tu:
https://t.co/I1I2pbnQNL
🚑🚑A dopiero się rozkręcamy! Za chwilę - czyli tydzień - napiszemy, jak widzimy sprawiedliwy i solidarny system ochrony zdrowia przyszłości. Stay tuned, od tego zależy nasze zdrowie i życie.
VIP roomy ok, ale dla bogatych 🙃. Polsko, jeszcze masz wybór pomiędzy cywilizacją europejską, a biznesowym traktowaniem opieki medycznej. I to wbrew całej wiedzy od Kennetha Arrowa poczynając. Dostępność dla WSZYSTKICH obywateli powinna być naszym celem. I to nie czysto formalna, bo nie chodzi o to, byśmy umierali w skrupulatnie zarządzanych, wieloletnich kolejkach. Ani byśmy umierali, bo nas nie stać na leczenie. To fałszywa alternatywa.
Oburzacie się na 1.5 mln złotych w rok, jakie wykręcał młody lekarz? To nie błąd systemu, to system. Co więcej, państwo ma w ręku instrumenty, by to zmienić. Ale ich nie używa. Kto ustala wyceny świadczeń? Kto decyduje, ile może pracować medyk i za jaką stawkę?
Chyba tylko Polska udaje, że to lokalny problem negocjacji pomiędzy dyrektorem szpitala i lekarzem. Tymczasem inflacja kosztów płac, ogromne nierówności płacowe wśród samych lekarzy, ich odpływ do wielkich miast i sektora komercyjnego - to są problemy bezpieczeństwa państwa, aktualnie bardziej niebezpieczne niż ewentualny "konflikt kinetyczny".
Nie ma chyba tak rozwiniętego państwa, jak Polska, które tak bardzo udaje, że "nie da się" nic. Mój tekst o zarobkach lekarzy wylądował obok tekstu o kolei na @KlubJagiellonsk. Tematyka różna, ale jak podobna. "Każda strona politycznego sporu ma swoją flamastermapę kolejową", pisze Daniel Radomski. I każda ma flamaster-reformę ochrony zdrowia, można dodać.
Reflektor kierowany na zarobki lekarzy dość skutecznie odwracał uwagę od dramatycznej „dziury” w budżecie NFZ, którą rządzący próbują opanować, ograniczając wydatki Funduszu na leczenie pacjentów w systemie publicznym. Aż ten padł na radnego warszawskiej dzielnicy Ursus. Niestety, okazał się on politykiem rządzącej koalicji, który wytworzył zupełnie nową jakość w zdrowiu: rekreacyjne używanie SORu w stanach zmęczenia (cokolwiek miałoby to znaczyć), wedle doniesień portalu https://t.co/ewfx6XcT3M.
Wizerunkowy spór pomiędzy politykami a samorządem lekarskim o to, kto winien, nie powinien nam przesłonić kwestii podstawowych. Wszystkie dojrzałe kraje regulują pracę personelu medycznego ze względów bezpieczeństwa (pacjenta i personelu). Wszystkie też aktywnie walczą z inflacją kosztów. W tekście piszę o kilku przykładach. Ważne, że siatki płac, preferowanie umów o pracę, maksymalne stawki za dyżur, zobowiązanie placówek komercyjnych do współudziału w najtrudniejszych zadaniach, jak obsadzanie SORów - to nie jest "zamach na wolność gospodarczą", tylko ratowanie cywilizacji opartej na prawach człowieka, w tym prawie do zdrowia, we Francji, Niemczech, UK, nie mówiąc o takiej Norwegii, gdzie dodatkowo mamy jawność płac.
My powinniśmy zacząć od pomiaru czasu pracy medyków we wszystkich placówkach, publicznych, niepublicznych, komercyjnych. Bo tu nawet nie chodzi o miliony monet, tylko nasze bezpieczeństwo. Nie, nie dojdziemy pojutrze do norm unijnych w tak chaotycznym systemie, ale możemy ograniczyć najbardziej niebezpieczne praktyki. Po drugie, praca na etacie i kontrakcie musi zostać zrównana podatkowo i składkowo. Dotyczy to nie tylko lekarzy. Każdy, kto dziś oburza się na "kominy", a wczoraj oklaskiwał obniżanie składki zdrowotnej lub popierał medyczne B2B, powinien zostać wysłany na ekonomiczne rekolekcje w odosobnieniu.
Lekarze wszędzie zarabiają dobrze, ponadprzeciętnie, o to nie musimy się wszak martwić. My w Polsce jesteśmy już daleko od zakrętu walki o "godną płacę". Jesteśmy na etapie łapania się za głowę, że w regulowanym sektorze brak sensownej regulacji najważniejszej składowej wydatków przekształca się na naszych oczach w anarchię.
Tu trzeba też wyraźnie powiedzieć, że tzw. ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w sektorze zdrowia była straconą szansą na zmianę. Gdyby zastosować ją co do zasady do etatowców, bylibyśmy na ścieżce do cywilizacji. Dlaczego poprzedni rząd przyjął tak anarchizujacą system interpretację, a obecny jej nie zmienia?
No i nie zapomnijmy o jakości pracy. Są miejsca, gdzie nikt nie chce wziąć dyżuru mimo niebotycznych stawek, bo każdy dyżur to wojna w Wietnamie.
Jak ktoś wciąż nie potrafi sobie tych różnych liczb wyobrazić to chciałbym nadmienić, że przeciętny Polak za medianę wynagrodzeń zarobi przez całe życie (40 lat pracy) ok. 2,6 mln PLN. A potem sobie umrze. To są takie realne, maksymalne statsy Polaka Zwyczajnego, ostatni lvl.
W 🇵🇱 mamy do czynienia z czymś co nazywam redystrybucją inercyjną, milczącą albo po prostu redystrybucją przez brak decyzji.
📊Przykład: z jednej strony mamy już 2,4 mln podatników w II progu, a z drugiej wg danych z wykonania budżetu za 2025 r. danina solidarnościowa (4% pow. 1 mln) ... spadła o ok. 200 mln zł. 👇To już 3-ci rok z rzędu spadków wpływów - główny powód to ryczałt od przychodów nie podlegający daninie.
📊W szerszym ujęciu, w latach 2023-2025:
- dochody ze skali ↗️o 68%,
- dochody z linii i ryczałtu ↗️o 12 proc. (ujmuje łącznie, bo przechodzenie między formami), sam ryczałt ↗️o 35%, linia ↘️o 3 proc.
- danina solidarnościowa ↘️o 13 proc.
💡Jaki jest główny powodów tak nierównego traktowania podatników w obliczu zwiększonych potrzeb związanych np. z obronnością? Politykom znacznie wygodniej jest unikać decyzji politycznych i korzystać z dobrodziejstw automatycznych cech systemu, jak np. zamrożonych progów na skali podatkowej. Ale to powoduje właśnie taką milczącą, chaotyczną redystrybucję.
Więcej 👉👉👉: https://t.co/D35hGl112L
W Dzień Matki wjeżdża cale na biało Ministerstwo, którego politycy wyrzucili stare matki opiekujące się dorosłymi niesamodzielnymi dziećmi na śmietnik.
Kobiety, które mają w życiu tylko obowiązki a nie mają żadnych praw. Obowiązki przekraczające po wielokroć normalną miarę zwykłych obowiązków alimentacyjnych wobec najbliższych (opieka 24/7 przez kilkadziesiąt lat do śmierci). Nie pracują zawodowo, bo opieka, tkwią w 4 ścianach, bez kontaktów społecznych, bo opieka, nie leczą się, bo opieka, wreszcie umierają i gdy ktoś znajdzie ich zwłoki w mieszkaniu z zagłodziłbym niesamodzielnym człowiekiem nie ma żadnej reakcji poza sensacyjną 100-tką w mediach.
Stare, zmęczone kobiety nie budzą w nas takich odruchów jak dzieci.
Są przecież dorosłe, dokonują samodzielnych wyborów. Ten wybór to albo zgodnie z prawem rodzinnym morda w kubeł i 4 ściany bez prawa nawet do zasiłku i minimalnej emerytury (pozbawiono je tych praw) albo rozszerzone „S”.
Zatem w Ten Dzień, jeśli nie macie im nic do zaoferowania, uprzejmie proszę zamknijcie te swoje usta pełne
frazesów o macierzyństwie.
Nasza ochrona zdrowia to skrzyżowanie patologii kastowego systemu późnego PRL-u z amerykańską wiarą w rynek, prezentowaną przez ekonomistów odpowiedzialnych za transformację po komunizmie. Z tej pułapki do dziś nie potrafimy się wydostać.
Jest coraz mniej europejska. Coraz mniej chodzi w niej o zdrowie ludzi, a coraz bardziej - o dopieszczenie graczy na rynku. Rozmawiamy z Dominika Tworek dla magazynu Gazeta Wyborcza
To nie przypadek, że ekonomiści wykształceni w PRL-u z amerykańskim szlifem, tacy jak Leszek Balcerowicz, zlekceważyli europejski egalitaryzm w ochronie zdrowia, walcząc o niższe nakłady na kasy chorych, niż to wynikało z ekspertyz. A te wskazywały na 12-14 proc., związki zawodowe popierały 11 proc. I wtedy wjeżdża Leszek Balcerowicz cały na biało i mówi 7. Stanęło na 7.5 proc. Niemal o połowę mniej, niż było trzeba. To była bomba podłożona pod kasy chorych.
PRL-owska ochrona zdrowia – wbrew deklaracjom – wcale nie była systemem powszechnym, sprawiedliwym, ani tym bardziej dobrze wyposażonym i dofinansowanym. Oparta była na przywileju. Partia, znajomości, wykluczenie całych grup. Wiecie, że rolnicy indywidualni zyskali pełny dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej 1 stycznia 1972 roku?
Królowały koperty. Były on jednak patologią widoczną i nielegalną. Dziś część podobnych napięć została wpisana w samą konstrukcję systemu. Pacjent często ma poczucie, że musi zapłacić za komercyjną wizytę czy badanie, jeśli chce skrócić drogę do świadczeń teoretycznie dostępnych na NFZ. A to podważa zaufanie do całego systemu. Dlatego w wielu systemach wprowadza się istotne ograniczenia dotyczące łączenia praktyki komercyjnej z pracą w systemie publicznym, ale także te dotyczące łączenia różnych źródeł finansowania przez samych świadczeniodawców.
Współczesne systemy ochrony zdrowia, niezależnie od tego, czy finansują się ze składek, czy z budżetu, opierają się na silnej regulacji. Tylko w zachodnio-europejskim wydaniu te regulacje mają przede wszystkim zapewnić ludziom zdrowie, a w amerykańskim - zapewniać interes ubezpieczycieli i innych graczy. Aby zwinnie regulować rynek instytucje publiczne muszą być inaczej pomyślane. Mamy dane dostępne online w czasie niemal rzeczywistym, możemy płacić za opiekę, a nie za chaotycznie udzielane, pojedyncze świadczenia, z których czasem niewiele dla pacjenta wynika.
Tylko to wymaga dofinansowania NFZ, który jest chyba najtańszą organizacją swojego typu na świecie, i gruntownej reformy tej instytucji, by płaciła za opiekę nad pacjentem, a nie - tylko rozliczała wizyty i badania.
Więcej, dużo więcej, w tekście 😇 Polemika mile widziana 🥰