Przepraszam Państwa za język którego użyłem w ostatnim wpisie.
Uprawianie "geopolitycznego stand up'u dla ludzi o mocnych nerwach" natrafia jednak na trudności, gdy geopolityczna rzeczywistość XXI wieku stawia Cię do pionu i niemalże każdego dnia "dają mocno z liścia" 😉
Teraz już spokojniej 😉
Po pierwsze od chipów nowej generacji odcięta zostala nie tylko Polska, ale cała Europa Wschodnia, a nawet 🇨🇭🇦🇹🇵🇹
Po drugie, umówmy sie... nastepuje odpływ. Zaczyna "być widać kto pływał bez majtek" i że między innymi była to III RP.
III RP, która ostatnich 35 lat (a szczególnie ostatnich kilkunastu) nie wykorzystała.
Każde nawolywanie do autentycznego (i alternatywnego) modernizacyjnego wysiłku, albo budzilo agresję, albo natychmiast zamieniało się w jaląś infantylną bajkę i "atrakcyjną opowieść" bez konsekwencji.
Na co więc wlaściwie liczyliśmy?
Życie wystawia nam po prostu rachunek (i tak do tego momentu nieprzesadnie wysoki).
Po trzecie, nasza przynależność do świata Zachodu... hmm...w wielu elementach była trochę naciągana... Nikt tego nie mówił głośno, żeby było miło, ale... co bardziej rozgarnięci potrafili rozróżnić "prawdę czasu i prawdę ekranu".
Gdy przychodzi co do czego "Money talks bulshit walks"...
Po czwarte, no właśnie... odpływ. Było miło, ale świat pozorów już się skończył.
Nie ma się co dziwić Amerykanom, że nie chcą przekazywać technologii do kraju w którym gubią się miny przeciwpiechotne i jeżdżą pociągami po calym kraju.
Last but not least szkoda tych 35 lat i tego ze nie byliśmy w stanie zareagować.
Ale przecież - kazdy kto obserwowal co sie dzieje i (zbytnio) nie ulegał narkotycznej wizji "końca historii" musiał już dawno temu zdawać sobie sprawę, jakie scenariusze wchodzą w grę (i że między innymi właśnie takie).
A... i tak nie jest jeszcze najgorzej... ;)
Jakoś da się bez tych chipów żyć ;) Co zresztą byśmy z nimi zrobili, gdybyśmy je dostali? Kolejną debatę? ;)
A poza tym jakoś to będzie...
Z jednej strony jakbyśmy nagle wracali do punktu wyjścia, czyli 1989 roku, ale z drugiej...
Polska sobie poradzi... ;)
Wszystko zniesie, wszystko wytrzyma, wszystkiemu uwierzy i we wszystkim będzie pokładać nadzieję...
Także głowy do góry ;)
Mam też dwa specjalne życzenia dla polskiej edukacji na 2025 rok:
1. Chciałbym, aby od 1 września 2025 roku MEN odstąpiło od nieodpowiedzialnego pomysłu znoszącego obowiązek robienia przez dzieci prac domowych;
2. Chciałbym, aby od 1 września 2025 roku wprowadzono w szkołach podstawowych i liceach zakaz używania telefonów komórkowych. Mój postulat dotyczy wprowadzenia zakazu zarówno w trakcie lekcji jak przerw między nimi;
Wpis młodej Francuzki, która wyjaśnia, co wpłynęło na jej decyzje wyborcze⤵️⤵️
„Mam 26 lat, jestem blondynką, o jasnych oczach i zawsze mieszkałam w 6. dzielnicy Lyonu, uważanej za najelegancką dzielnicę Lyonu, a moje codzienne życie stało się nie do zniesienia. Piszę to, ponieważ dziesięć wiele lat temu mogłem wychodzić z przyjaciółmi wieczorem, o każdej porze, bez przeszkadzania, obrażania, śledzenia i dźgania.
Wspominam o pchnięciu nożem, ponieważ trzy lata temu do mojego chłopaka i dwóch przyjaciół w drodze do domu podeszła grupa mężczyzn. Otoczyli ich i ukradli jeden z telefonów komórkowych. Próbowali walczyć, a mój chłopak, mimo że był silnym zawodnikiem rugby, został dźgnięty nożem w ramię, chroniąc szyję, która była celem. Ktoś próbował poderżnąć mu gardło.
Jeśli chodzi o mnie, mężczyźni regularnie mnie śledzą, obrażają, bo nie odmawiam odpowiedzi lub dlatego, że mówię, że mam chłopaka. Któregoś dnia ktoś mnie opluł. Coraz częściej gwiżdżą na mnie jak na psa lub „ksksks”, jakbym był kotem. W ciągu ostatniego roku tego typu zdarzenia przydarzyły mi się może trzydzieści razy.
Sześć miesięcy temu adoptowaliśmy szczeniaka. Pewnego wieczoru o 21:00 mój chłopak wyszedł z nim na spacer, a trzech mężczyzn próbowało ukraść szczeniaka. Od tego czasu wychodzimy tylko wieczorem we dwoje i zawsze noszę w torebce gaz pieprzowy.
W naszym sąsiedztwie, właśnie w naszym bloku, znajdują się trzy punkty handlu narkotykami, które działają non stop. Dzień i noc. Ze wszystkim, co się z tym wiąże: stróżami wałęsającymi się przed naszym domem, kręcącymi się, krzyczącymi, naćpanymi i przeszkadzającymi ludziom, zwłaszcza kobietom.
Każde z działań, o których wspomniałem (a są one tylko częścią tego, przez co przeszliśmy) jest faktem, że dokonują tego mężczyźni pochodzenia Afryki Subsaharyjskiej lub Afryki Północnej. Biały człowiek nigdy nie zachował się wobec mnie w taki sposób.
Czy rasistowskie jest wytykanie, czym stało się moje codzienne życie jako kobiety z powodu imigracji? Czy moja rzeczywistość, moje codzienne życie są rasistowskie? Czy nie mam takiego samego prawa, jak każda inna osoba, do nagłaśniania traumatycznych aktów przemocy tylko dlatego, że dopuszczają się ich cudzoziemcy lub imigranci?
Żeby było jasne, nie mówię o mężczyznach w ogóle, ale w szczególności o mężczyznach, czasami nieletnich, pochodzących ze środowisk imigracyjnych.
Teraz, przez około cztery lata, sposób, w jaki żyję, musiał się zmienić, aby żyć w ciągłej niepewności. Teraz żyję z gazem pieprzowym przed drzwiami wejściowymi, paralizatorem i fałszywym pistoletem po próbie włamania. Do naszych drzwi dodaliśmy dodatkowy zamek. W naszym mieszkaniu mamy kamerę bezpieczeństwa. W torebce noszę drugi gaz pieprzowy i kastety na breloczku do kluczy. Nigdy nie wchodzę do budynku bez sprawdzenia obu stron ulicy, na wypadek, gdyby jakiś mężczyzna mnie śledził. Nigdy nie nawiązuję kontaktu wzrokowego z wiesz-kogo. Ciągle przechodzę przez ulicę. Nie wychodzę już sama z domu po 21:00. Z wiadomych powodów nie korzystam już z komunikacji miejskiej. Boję się, kiedy jestem sama w domu. Boję się, kiedy jestem na zewnątrz. Teraz zawsze się boję.
Nie chcę takiej przyszłości dla moich dzieci, których na szczęście jeszcze nie ma. Nie rozumiem ludzi, którzy nie widzą, że Francja zamienia się w kolebkę niepewności z powodu imigrantów. Niepewność dla kobiet, ale także dla mężczyzn.
Dlatego w trosce o przyszłość swoją i swoich dzieci lub przyszłych dzieci: oddajcie właściwy głos.”