@Ojciec_Klasa Chodzi o to, że samemu można sobie zbudowac swój np ERP a nie korzystać z usług „programisty” który wdroży to samo ale skasuje 70k PLN netto
POLEMIKA – SUPLEMENT
Czy Rosja naprawdę dysponuje „trzema armiami”?
Krótko (jak na mnie) o micie rezerwy operacyjnej SZ FR
W dyskusji o rosyjskich opcjach na 2026–2027 wraca regularnie figura „trzech armii” – tezy, że Federacja Rosyjska poza siłami uwikłanymi w SOW dysponuje jeszcze dwoma niemal pełnymi „armiami”, które można rzucić na nowy kierunek (Bałtyki, Białoruś, Suwałki). To skrót myślowy, który należy rozbroić, bo prowadzi do błędnych wniosków o swobodzie manewru Kremla.
1. Punkt wyjścia – realne stany
Siły Zbrojne FR liczą obecnie ok. 1,5 mln żołnierzy. W SOW zaangażowanych jest 650–750 tys. – i to nie jest „jedna trzecia”, którą można dowolnie podmienić, tylko trzon zdolności bojowej państwa.
2. Dlaczego ktoś widzi „trzy armie”?
Bo logika długotrwałej wojny wysokiej intensywności wymusza rotację. Każda armia prowadząca operacje przeciągłe dzieli związki taktyczne na trzy segmenty cyklu bojowego:
walczący – w styczności z przeciwnikiem,
przygotowujący się – uzupełnienia, slajdy, regeneracja, zgrywanie,
szkolący się / odpoczywający – odtwarzanie zdolności, szkolenie specjalistyczne, regionizacja (uwzględnienie specyfiki TDW).
To nie są trzy „armie”. To trzy fazy życia tych samych jednostek.
3. Rozkład rosyjskich sił w praktyce
Te 650–750 tys. w SOW to w istocie ok. 2/3 sił zdolnych do walki i rotacji na froncie – i w obrębie tej puli również obowiązuje wewnętrzny podział na trzy segmenty cyklu bojowego.
Pozostała 1/3 SZ FR – ta, którą propaganda i część komentatorów lubią opisywać jako „drugą i trzecią armię” – sama dzieli się funkcjonalnie na trzy bardzo różne komponenty:
kontraktowa – realnie operacyjna, ale wykrwawiana przez bieżące uzupełnienia,
instruktorska – kadra szkoleniowa ośrodków, dziś jeden z najbardziej zużytych zasobów FR,
służba okresowa (sroczniki) – największa liczebnie, ale prawnie i politycznie niedostępna do użycia poza terytorium FR bez mobilizacji.
Z tej puli pobierane są uzupełnienia do SOW – plus, do niedawna, starzy rezerwiści, ochotnicy oraz powracający kontraktowcy (dziś dominująca kategoria zasilenia).
4. „Kontyngent specjalny” – mięso armatnie poza statystyką
Osobno funkcjonuje kontyngent specjalny SZ FR – kompanie szturmowe formowane głównie z więźniów. Formalnie nie wlicza się ich do stanów SZ FR, operacyjnie pełnią rolę „rozpoznania bojem” i taranów do wykrwawiania ukraińskiej obrony. To nie jest rezerwa strategiczna – to bufor strat.
5. Rosyjska armia nie walczy „całością”
I tu sedno sprawy:
Jednostki operacyjne SZ FR nie są używane jako spójny bojowy organizm.
Dzielą pole bitwy z obowiązkami garnizonowymi, w bardzo różnej proporcji liczbowej. Stąd bierze się złudzenie „trzech armii” – na papierze, w tabelach etatowych, te formacje istnieją, ale nie są zgrane jako jedna całość operacyjna gotowa do wystawienia na nowym kierunku operacyjno-strategicznym.
Doskonała ilustracja: ofensywa SZU na kierunku kurskim. Rosjanie zlepiali odpowiedź dosłownie z czego się dało – garnizony, pododdziały z innych kierunków, wycinki jednostek przesuwane „z fortu na fort”, dopóki gęstość sił nie odebrała Ukraińcom manewrowości. To nie była reakcja sprawnie funkcjonującej rezerwy operacyjnej, tylko żmudne zbieranie klocków.
6. Konsekwencje dla scenariusza bałtyckiego
To prowadzi do wniosku istotnego dla polemiki z Kolegą @wolski_jaros:
Rosja nie dysponuje gotową, zgraną „drugą armią” do uderzenia na państwa bałtyckie bez mobilizacji.
Wystawienie takiej siły wymaga albo formalnej mobilizacji (politycznie bardzo kosztownej i obserwowalnej), albo długiego procesu kanibalizacji garnizonów i rotacji – czyli czasu, którego rosyjska doktryna „krótkiej, błyskawicznej operacji o Bałtyk” właśnie nie przewiduje.
Każdy tydzień przygotowań do takiego ruchu to czas dla NATO na rozpoznanie, wzmocnienie flanki wschodniej i polityczne ustawienie reakcji.
Konkluzja suplementu
„Trzy armie” to fikcja księgowa, nie rzeczywistość operacyjna. SZ FR mają zasoby, ale w obecnym modelu mobilizacji kontraktowej są to zasoby na podtrzymanie SOW i rotację, nie na drugi front wysokiej intensywności. Zanim rosyjskie czołgi pojadą w stronę Narwy, Kremlowi i tak trzeba będzie najpierw odbudować zaplecze szkoleniowe i ogłosić falę mobilizacyjną – a to jest sygnał, którego NATO nie przegapi.
Dlatego podtrzymuję ocenę z głównej polemiki: realny horyzont ryzyka to raczej 2027 niż 2026, a sama operacja – jeśli w ogóle – musi być błyskawiczna, a nie „wystawiona drugą armią”.
PS.
@wolski_jaros , przepraszam jeszcze za sformułowanie z pierwszej części polemiki – „Pan Wolski przyjmuje rosyjską optykę”.
Powinno być: przytacza, nie przyjmuje.
Doskonale wiem, że od lat traktuje Pan tezę o dronach jako „miażdżącej przewadze” za rosyjski konstrukt narracyjny prawdziwy najwyżej dla wąskiego wycinka rzeczywistości – i moja polemika dotyczy właśnie tej tezy, a nie Pańskiej oceny.
Biorę nieostrość na siebie i poprawiam.
Z szacunkiem.
Pozdrawiam i dziękuję.