Antypolski i niemiecki @donaldtusk porozumiał się w sprawie ETS, co oznacza obniżenie cen energii w Polsce.
Pytanie: jaką "aferę" odpali niebawem @pisorgpl z przyległościami wspartą przez ich mediaworkerów, głównie w kanale zero?
Podsumujmy tę "aferę stulecia", która zmiencie @donaldtusk@trzaskowski_ i całą @Obywatelska_KO z powierzchni ziemi doszczętnie, aż wióry polecą i będą wisieć w powietrzu latami. Postarajmy się przy tym zachować powagę...
1. Młodzieniec, złote dziecko polskiego lecznictwa naciągnął Szpital na lewą kasę. Analiza całego rynku medycznego wykazała, że młodzieniec nie był rekordzistą i że jest to "system", który w czasach @pisorgpl rozwijał się jeszcze mocniej.
2. Pokoik VIP, którego nikt nie może odnaleźć.
3. Jak dotąd znaleziono jedną posłankę, która dostała się do lekarza po 3 tygodniach. Ludzie zapomnieli już, jak panu prezesowi ordynator szpitala osobiście dostarczał kule do rąk własnych.
4. Salonik VIP nie żre, więc pan doktor, który ma ostry spór ze Szpitalem, nagle po roku ogłasza, że ma wiedzę o tym, że w tym Szpitalu zabijano ludzi. Ma tę wiedzę od roku, ale jej nie zgłasza (jest kilka instytucji, do których powiem się zgłosić, włącznie z prokuraturą). Tu się kłania art. 240 kk.
5. Nowy "ślad" afery zostaje ogłoszony w rzetelnym i bezstronnym medium, słynącym z symetryzmu, kanale zero zero. Powszechnie wiadomo, że ten kanał słynie z poparcia dla rządzącej koalicji.
Reakcja władz KO:
1. Młodzieniec w trybie natychmiastowym został wywalony z KO.
2. Młodzieniec skorygował swoje faktury i zwrócił od razu pół bańki.
3. Tusk zarządził kontrolę w NFZ w celu skontrolowania zarobków w ochronie zdrowia.
4. Trzaskowski w trybie pilnym wywalił RN Szpitala. Powołana została nowa. Nie ma w niej żadnego polityka. Wywalony został też zarząd.
5. Trzaskowski zgłosił się do Prokuratury Generalnej, aby zbadała w trybie pilnym wątek mordowania ludzi w Szpitalu.
Ktoś mi przypomni, czy w latach rządów obozu ZjeP ktoś widział podobne działania na jakąkolwiek aferę tamtych lat? A było ich grubo ponad 300...
NAWROCKI DAŁ ZEŁENSKIEMU KSIĄŻKĘ O WOŁYNIU NA PIERWSZYM SPOTKANIU. NO KURWA, STRATEG
Patrząc na zimno, jakbym stał z boku i analizował cudzy kraj, cudze błędy, cudze polityczne samobójstwo rozpisane na konferencje prasowe, wpisy w internecie i symboliczne gesty pod własną publikę, wychodzi mi prosty, ponury obraz. Część polskiej prawicy nie prowadzi polityki zagranicznej. Ona prowadzi plemienną terapię grupową dla własnego elektoratu, tylko że rachunek za tę terapię może zapłacić całe państwo.
Bo Polska nie leży na oceanie. Polska nie jest samotną wyspą, która może obrażać sąsiadów, palić mosty i potem udawać, że wystarczy stanąć na brzegu z plastikowymi husarskimi skrzydłami, żeby odstraszyć Kreml. Polska jest państwem frontowym. Mamy Rosję za ścianą, wojnę za granicą, Białoruś jako rosyjską przybudówkę i Moskwę, która od lat robi wszystko, żeby skłócić Polaków z Ukraińcami. I właśnie w takim momencie część prawicy uznała, że świetnym pomysłem będzie robienie z relacji z Kijowem partyjnej ustawki.
To jest polityka głupia w sposób strategiczny. Nie przypadkiem, nie przez potknięcie, nie przez jeden niefortunny gest. Ona konsekwentnie robi rzeczy korzystne dla Rosji. Osłabia zaufanie między Polską a Ukrainą. Wpycha Wołyń w bieżącą młockę wyborczą. Uczy ludzi, że sąsiad walczący z naszym wspólnym wrogiem jest problemem większym niż Moskwa. A potem ci sami ludzie wychodzą przed kamery i mówią o racji stanu. No tak, racja stanu zrobiona z lajków, fochów i historycznej pałki. Kreml może tylko bić brawo, bo część roboty dostaje za darmo i tu się trzeba zastanowić czy tylko przez głupotę czy dzięki ruskiej agenturze wpływu bo wszystko na to wskazuje…
Dać Zełenskiemu książkę o Wołyniu na pierwszym spotkaniu? To nie jest twarda dyplomacja. Tak robi tylko dyplomatoł albo człowiek prący do konfliktu celowo. Jeśli ktoś chce rozmawiać o ekshumacjach, pamięci, prawdzie i odpowiedzialności, powinien robić to jak państwowiec, a nie jak człowiek, który pomylił gabinet z parkingiem po meczu. Można być twardym. Trzeba być twardym. Ale twardość mierzy się skutkiem, nie tym, czy własna publiczność zaklaszcze, bo ktoś komuś symbolicznie przywalił przy powitaniu.
Nawrocki, Bogucki i cała reszta moralnych windykatorów nagle mówią „my pomagaliśmy Ukrainie”. Wy? Naprawdę qrwa wy? Odpieprzcie się od Polaków, przynajmniej od tej części, która nie dała wam prawa mówić w jej imieniu. Pomagali zwykli ludzie. Pomagały rodziny, samorządy, wolontariusze, lekarze, kierowcy, funkcjonariusze, żołnierze, organizacje i tysiące anonimowych osób. Państwo pomagało za pieniądze obywateli. Polska pomagała, bo rozumiała, że Rosja jest wrogiem, a Ukraina zatrzymuje rosyjską armię daleko od naszej granicy. To nie była jałmużna. To był ludzki odruch i strategiczny interes.
A wy próbujecie dziś zrobić z tej pomocy rachunek wystawiony Kijowowi i medal przypięty sobie do partyjnej marynarki. To jest małe, podłe i politycznie tępe. Żerujecie na czymś, co było większe od waszych interesów. Na solidarności ludzi, którzy przyjmowali uchodźców, wozili paczki, zbierali sprzęt, pomagali dzieciom, rannym, rodzinom, żołnierzom. I teraz wychodzi partyjny urzędnik i mówi tonem właściciela narodu, jakby to on osobiście nosił tę pomoc na plecach.
Szybko wam zeszło z Katynia. Szybko wam przeszło z „pamiętamy”, „Rosja nigdy nie była naszym przyjacielem”, „honor”, „ofiara”, „krew” i całą patriotyczną liturgią od święta. Wystarczyło, że politycznie wygodniej stało się walić w Ukrainę, a już część przekazu zaczęła pachnieć Moskwą. Żołnierze Wyklęci, którymi tak chętnie wycieracie sobie gęby, walczyli z Sowietami i ich onucami. Walczyli z systemem narzuconym Polsce przez Kreml. A dzisiaj ktoś pod biało-czerwoną flagą robi dokładnie to, czego Kreml potrzebuje. Skłóca Polaków z Ukraińcami, rozbija zaufanie, hoduje podejrzliwość i nazywa to patriotyzmem.
Teraz czarny scenariusz. Bez krzyku, bez histerii, bez emocjonalnej piany. Krok po kroku.
Najpierw niszczymy relacje z Ukrainą, bo trzeba było nakarmić elektorat historycznym mięsem. Potem polskie firmy wypadają z części rozmów o odbudowie, bo nikt poważny nie lubi partnerów, którzy jednego dnia chcą kontraktów, a drugiego robią dyplomatyczne policzki. Kijów zaczyna szukać silniejszych gwarancji gdzie indziej. Berlin, Paryż, Londyn, Ankara, Waszyngton. Cokolwiek, byle nie Warszawa, która z każdej rozmowy potrafi zrobić akademię obrażania.
Potem Polska zaczyna być postrzegana jako kraj głośny, nerwowy, obrażony i trudny. Taki, który zawsze ma rację, tylko coraz rzadziej ma wpływ. Sojusznicy uśmiechają się dyplomatycznie, klepią nas po plecach, chwalą historię, położenie i poświęcenie, a później decyzje podejmują bez nas. Bo z państwem, które myli politykę zagraniczną z plemienną awanturą, nie robi się poważnych rzeczy. Takie państwo odsuwa się od stołu, żeby nie wylało zupy na mapę.
Potem Rosja robi swoje. Nie musi od razu jechać czołgami. Wystarczy chaos. Migranci, prowokacje, cyberataki, sabotaż, fałszywe konta, dziwne podpalenia, „spontaniczne” protesty, bojówki, ustawki, przecieki, nagłe awarie, plotki o Ukraińcach, plotki o Polakach, filmiki bez źródła, zdjęcia bez kontekstu. Społeczeństwo zaczyna się gotować. Jedni chcą wyrzucać Ukraińców. Drudzy mają dość nacjonalistycznej piany. Trzeci odpowiadają tym samym językiem. Państwo udaje, że panuje nad sytuacją, a w praktyce biegnie za wydarzeniami z wiadrem, w którym zamiast wody jest benzyna.
Potem może polecieć krew. Nie dlatego, że rozsądni ludzie jej chcą. Tylko dlatego, że przez lata karmiono półgłówków opowieścią, że przeciwnik polityczny nie jest obywatelem, tylko wrogiem. A kiedy zrobi się naprawdę brzydko, wyjdą ci sami moralni podpalacze i będą mówić do kamer, że trzeba spokoju, rozwagi i narodowej zgody. Oczywiście po tym, jak sami przez lata kroili ten naród tępą propagandową piłą.
Potem przychodzi wojna pełzająca. Brudna, hybrydowa, rozciągnięta na granicę, kolej, energetykę, paliwa, łączność, porty, magazyny, lotniska i systemy ratownicze. Rzeszów, Małaszewicze, Warszawa, Trójmiasto. Nie trzeba zdobywać Warszawy, żeby sparaliżować państwo. Wystarczy uderzyć w kilka punktów bólu. Wystarczy strach. Wystarczy wrażenie, że nikt nad niczym nie panuje. I wtedy okaże się, że plastikowa husaria z internetu nie zatrzyma dronów, a darcie mordy w studiu telewizyjnym nie jest obroną powietrzną.
Na ko��cu zostajemy sami z własną głupotą. Ukraina ostrożna i nieufna. Zachód zmęczony naszymi fochami. Unia zirytowana. Ameryka zajęta sobą. Rosja zadowolona. A polska prawica dalej tłumaczy, że to wina Tuska, Brukseli, Berlina, Kijowa, migrantów, lewaków, mediów i złej pogody. Wszyscy winni, tylko nie ci, którzy przez lata palili mosty i nazywali to suwerennością.
To jest ten genialny plan. Pozbawić Polskę sojuszników, skłócić ją z Ukrainą, osłabić pozycję w Europie, podgrzać ulice, nakarmić radykałów, a potem zdziwić się, że państwo frontowe zaczyna trzeszczeć. Strategia ludzi, którzy naprawdę wierzą, że polityka zagraniczna polega na obrażeniu sąsiada i zebraniu braw od własnych kibiców.
Widzę to prosto. Kto dziś w Polsce rozwala relacje z Ukrainą dla interesu własnej partii, ten świadomie albo z głupoty pracuje na korzyść Rosji. Kto podsyca antyukraińską histerię, robi robotę Kremlowi. Kto udaje, że wróg jest w Kijowie, a nie w Moskwie, powinien trzymać się z dala od spraw państwa. Bo wróg siedzi na Kremlu. Nie wśród uchodźców. Nie wśród żołnierzy ginących na wschodzie. Nie wśród ludzi, którzy zatrzymują rosyjskie ścierwo, zanim podejdzie bliżej naszej granicy.
Jeśli przyjdzie wojna, Polska będzie musiała walczyć. Nie dlatego, że prawica miała rację, tylko dlatego, że prawica i podobni polityczni piromani przez lata pomagali doprowadzić nas do miejsca, w którym będziemy mieli mniej przyjaciół, więcej wrogów i społeczeństwo rozgrzane do czerwoności. A potem będą pomniki, przemówienia, znicze, msze i wielkie słowa o ofierze. Bo w tym kraju często najpierw produkuje się katastrofę, a później uroczyście składa się pod nią kwiaty.
Dlatego trzeba mówić zimno, brutalnie i bez udawania. Prawica, która podpala relacje z Ukrainą, nie broni Polski. Ona pcha Polskę w samotność. A samotne państwo frontowe nie jest suwerenną twierdzą. Jest celem. Kreml doskonale to wie. Nasi domowi geniusze od honoru jeszcze nie zauważyli, że ktoś im dawno rozpisał rolę. Mają krzyczeć. Mają dzielić. Mają obrażać. Mają palić mosty. A potem mają się zdziwić, że na końcu tej drogi nie ma chwały. Jest błoto, krew, izolacja i długa kolejka winnych, którzy oczywiście niczego wcześniej nie rozumieli.
Podsumowując jednym zdaniem: prawica podpala nasz wspólny dom na chama, a kiedy ogień wejdzie na dach, okaże się, że z tych prawicowych piromanów są tacy sami strażacy, jak z plastikowej husarii obrona powietrzna, a gasić będą jak zwykle zwykli obywatele, bo sprawcy spierdolą za granicę tworzyć rząd na uchodźstwie z miną ludzi, którzy znowu „ocalili” kraj, a teraz z poświęceniem godnym greckich herosów muszą cierpieć w tej strasznej zachodniej zgniliźnie
864 tys. złotych - tyle w rok zarobił PiSowski dyrektor, zadłużonego na ponad 5 mln, szpitala w Tomaszowie Lubelskim. Wieść gminna niesie, że w godzinach pracy bywał na sesjach Rady Powiatu. 👇🏻
Po sieci krąży zlepek moich dwóch wypowiedzi w zupełnie nieprawdziwym, zmanipulowanym kontekście.
Ponieważ powiela go kanał Zero, bardzo wysokozasięgowy, wyjaśniam jaka jest prawda.
W jednym filmie na moim You Tubie powiedziałam, że nie można nazywać ludzi śmieciami i kropka.
W innym filmie powiedziałam, że Kaczyński nazwa ludzi śmieciami i zapytałam jak on by się czuł, gdyby ktoś zaczął o nim mówić w ten sposób, na przykład gdybym ja we vlogu powiedziała, że "Kaczyński jest śmieciem".
Z tej drugiej, długiej i wielokrotnie złożonej wypowiedzi wycięto tylko trzy słowa, właśnie moment w którym wypowiadam frazę "Kaczyński jest śmieciem" i zestawiono z fragmentem w którym mówię, że nie wolno nazywać ludzi śmieciami.
I napisano, że obrażam ludzi, nazywam ich śmieciami i "wpadłam w pułapkę własnej retoryki".
Tyle, że to kłamstwo. Nigdy nie nazwałam nikogo, także Kaczyńskiego śmieciem. Przeciwnie długi tłumaczyłam, dlaczego nigdy nikogo nie wolno tak nazywać.
Wszystko co powiedziałam jest przeciwieństwem tego, co widzicie na tych dwóch zlepionych ze sobą fragmentach i przekonancie się o tym wchodząc na mój kanał You Tube i oglądając oryginalne wideo.
Tak się robi drodzy państwo propagandę.
Kanał Zero wie, że to kłamstwo, wie, że mnie zniesławia, ale celowo to publikuje.
Mam do was prośbę:
Po pierwsze - podawajcie ten mój tweet dalej, żeby pokazać anatomię tworzenia kłamstw i prób psucia reputacji przez takich propagandystów i kłamców jak Kanał Zero.
Po drugie - po raz kolejny wzywam do bojkotu Kanału Zero - naprawdę nie warto go oglądać, ani chodzić tam jako gość, co niestety wciąż zdarza się ludziom ze strony demokratycznej.
nie firmujcie swoimi nazwiskami propagandy i kłamstwa.
Dziś uderza we mnie, kiedyś uderzy w was.
Popatrzcie sobie jak z dwóch wypowiedzi, w których mówię, że nie wolno nigdy i pod żadnym pozorem nazywać ludzi śmieciami, można zrobić jedną, z której wynika, że nazywam Kaczyńskiego śmieciem.
https://t.co/9CZG26Vl1z
Ponieważ PiS wsiadł na Owsiaka i próbuje wzniecać polaryzację wokół akcji #Łatwogang czuję wielką potrzebę przypomnienia faktów, bo wciąż odpowiadają za:
🔴 100 mld zł z ETS - rozpłynęło się w budżecie.
🔴 1,5 mld zł - Ostrołęka (budowa i wyburzenie).
🔴 2,5 mld zł - kary TSUE za Izbę Dyscyplinarną.
🔴 1,1 mld zł - laptopy dla uczniów (katastrofa merytoryczna).
🔴 500 mln zł - Izera (wizualizacje za miliony).
🔴 500 mln zł - afera Red is Bad (RARS).
(i to nie koniec przekrętów)
Dla porównania - WOŚP przez 34 LATA zebrała ok. 2,6 mld zł. Rozumiecie? Jeden ideologiczny upór w sądach kosztował nas tyle, co 34 lata zbiórek milionów Polaków.
Gdy zsumujemy te kwoty, otrzymamy budżet, który mógłby sfinansować masę akcji typu #DissNaRaka.
To jest ta merytoryczna prawda, którą warto przypominać każdemu, kto pyta „a skąd wziąć na to pieniądze?”
One były - tylko zostały spalone w piecu PiS.
#KłamstwaPiS
#KryptoAferaPiS
#PolitykaPL
@chrzanikx Mogłeś nie załączać filmiku, bo czarko na białym widać, żr załgałeś jak bura suka.
Owszem był prztyczek do Dudy, a cała reszta była powiedziana z wielkim szacunkiem dla organizatorów akcji #CancerFighters
Nos masz tak długi, jak Morawiecki.
Tak właśnie dziś wygląda pierwsza strona Gazety Polskiej Codziennie, niejakiego Sakiewicza. Po raz któryś musi przepraszać za swoje kłamstwa i obrażanie ludzi. Tym razem przeprasza @lis_tomasz i Jacka Żakowskiego.
Pomóżmy by jego przeprosiny niosły się bardzo szeroko.
Powielajmy, przesyłajmy, uświadamiajmy.
Król prorosyjskich fakenewsów, skazany za produkcję i handel narkotykami, mianowany oficjalnie doradcą prezydenta.
Niech wszyscy się o tym dowiedzą.
Ten kadr jest wart "miliona głosów" bo cały czas mówią nam że Nawrocki to silna i niezależna osobowość a tu chuj bombki strzelił. Okazuje się, że pierwsza osoba w państwie łazi za starym dziadem bez trybu.
Także wklejajcie to zdjęcie do bólu z komentarzem na prawackich profilach.