Na rogu Nowego Światu i Świętokrzyskiej staruszka zbiera żeby zimą nie zamarznąć przy tych cenach. My z Anią pomogliśmy. Jeśli ktoś jest w okolicy - to wiecie, co zrobić.
Zaraz pewnie Straż Miejska Trzaskowskiego wlepi jej mandat.
Herr Botschafter @Amb_Berger dzisiaj pisał Pan o "podstawowych prawach człowieka".
Czy o czymś Pan nie zapomniał 🤔❓❓❓
28 IX 1939 r. kapitulacja Warszawa :
25 000 osób cywilnych poniosło ŚMIERĆ.
50 000 zostało rannych.
12 % budynków i zabytków przestało istnieć.
3 000 000 000 strat materialnych.
Gdzie @Amb_Berger flagi opuszczone do połowy ❓ Kiedy #ReparationsForPoland 😳 ❓❓❓
#NiemieckieZbrodnie https://t.co/uYX0ELDkuR
Na zdjęciach Napoleon Chagnon, wybitny amerykański antropolog, profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara, a także członek Narodowej Akademii Nauk USA. W prywatnej korespondencji do francuskiej dziennikarki, Peggy Sastre, napisał, cytuję:
"Dobrze wiesz, co ze mną zrobili. Należę do ścisłej czołówki ekspertów w mojej dziedzinie. Planujesz studiować socjobiologię albo biologię behawioralną? Już nie żyjesz. Wynoś się z uniwersytetu jak najszybciej."
Chagnon nawiązywał tutaj do wydarzeń po publikacji głośnej pracy podsumowującej jego wieloletnie, pionierskie badania terenowe, prowadzone wśród Indian Yanomami, zamieszkujących lasy deszczowe na pograniczu Wenezueli i Brazylii.
W grupach tubylców opisywanych przez Chagnona 25-30% zgonów dorosłych mężczyzn wynikało z przemocy, 40-44% mężczyzn powyżej 25 lat brało udział w zabójstwie, ~70% dorosłych po czterdziestym roku życia straciło bliskiego krewnego (rodzica, rodzeństwo, dziecko) z powodu konfliktów plemiennych. Głównymi motywami zabójstw i rzezi były kłótnie o kobiety, niedotrzymane obietnice małżeńskie itp. Uprowadzanie kobiet stanowiło bardzo częsty skutek (i cel) najazdów. Chagnon pisał, że 20% kobiet, z którymi rozmawiał, zostało kiedyś porwanych: mężczyźni z oddziału wykorzystywali seksualnie brankę jeszcze w lesie, zanim wrócili do swojej wioski. Potem to samo robili mężczyźni w wiosce i dopiero później ktoś "przywłaszczał" sobie ją jako żonę i ograniczał dostęp do niej innym.
Ogólnie przemoc we wspólnotach plemiennych była endemiczna i nagradzana, i nie była rezultatem żadnych kolonialnych praktyk europejskich osadników. I właśnie ta konkluzja tak bardzo nie spodobała się cerberom politycznej poprawności.
Musicie wiedzieć, że w powojennej antropologii zawsze dominowała jedna ideologiczna narracja: przemoc, hierarchia i nierówności wśród dzikich plemion to skutki europejskiego kolonializmu, który przyniósł represje, choroby i brutalną logikę kapitalistycznej gospodarki. Pogląd ten nie dziwi. Wystarczy spojrzeć na partyjne sympatie wykładowców: antropologia jest skrajnie wychylona w lewo.
Chagnon uderzył w to ideolo twardymi danymi z empirycznych obserwacji. Stąd wściekłość jego krytyków, którzy standardowo poszli po badzie w moralną delegitymizację. Zarzucali mu jakieś absurdy i zbrodnicze intencje, oskarżając nawet o celowe zainfekowanie badanych plemion odrą, co porównali do ludobójstwa. I stąd cytowany na początku list z ostrzeżeniem.
Kiedy walisz mnie w tyłek, przynajmniej się uśmiechaj.
Nie pamiętam z którego klasyka z lat 90. pochodzi ten cytat. AI tez jest bezradne. Być może to nie cytat, ale myśl która mi przyszła do głowy na widok kolejnego cynicznego pajaca, próbującego mnie okraść.
Pan @donaldtusk już nie udaje, że jest miłym, sympatycznym złodziejem, tak jak to robił przez całe lata.
Przez cały ten fiilm nie wychwyciłem ani jednej klatki w której choć przez chwię pomyślałby, że to cokowiek mu znów da.
Me too którym niewątpliwie skończy się jego kariera seryjnego gwałciciela, będzie nie lada spektaklem.
.@GrzegorzBraun_ składa zawiadomienie do prokuratury przeciw Rzecznik Praw Dziecka Monice Hornej-Cieślak❗
👉 „Składam zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa i wzywam Prokuraturę do natychmiastowego wszczęcia postępowania przygotowawczego.
Rzecznik Praw Dziecka – organ powołany do strzeżenia najsłabszych – obrócił urząd w narzędzie prywatnej urazy i instytucjonalnego gwałtu na rodzinie. Oto, w skrócie, czyn, którego nie sposób nazwać inaczej niż przestępstwem urzędniczym popełnionym w białych rękawiczkach pod pretekstem dbania o „dobro dziecka".
Zgodnie z informacjami medialnymi, w dniu 14 sierpnia 2026 r. na warszawskiej Białołęce p. Monika Horna-Cieślak, spacerując jako osoba prywatna, wdała się w uliczną sprzeczkę z matką dwojga małych dzieci (lat trzy i cztery). Matka – według własnych, niezbitych przez panią Rzecznik wyjaśnień – szarpnęła dziecko, które wbiegło na jezdnię.
Reakcja matki była reakcją strachu o życie dziecka, nie zaś – w żadnym stopniu – aktem o znamionach sadyzmu. Pani Rzecznik poczuła się obrażona wulgarną ripostą i w reakcji na nią uruchomiła cały aparat państwa przeciwko tej jednej rodzinie.
Co niezwykle istotne, ani Policja po pierwszej interwencji, ani kurator sądowy, ani sąd rodzinny nie stwierdzili podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci. Mimo to, po osobistym, upartym i zawziętym, a przy tym pozaprocesowym zaangażowaniu samej pani Rzecznik oraz jej biura, rodzice otrzymali nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do własnych dzieci (!!!).
Trzylatek i czterolatek trafili do placówki opiekuńczo-wychowawczej. Sąd, gdy sprawa wróciła na wokandę, nakazał natychmiastowy powrót dzieci do domu i w uzasadnieniu – słowami, które powinny spalić uszy każdej przyzwoitej władzy – orzekł, że działania wobec rodziny „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej", a „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia".
Sąd wskazał wprost na „próbę wykorzystania autorytetu piastowanego urzędu do przeforsowania z góry założonej, na podstawie osobistego poczucia obrażenia przez matkę małoletnich, tezy o konieczności zabrania jej dzieci".
To nie jest zatem „spór interpretacyjny". To akt oskarżenia napisany przez sam wymiar sprawiedliwości. Pozostaje tylko, by Prokuratura miała odwagę nazwać rzecz po imieniu i pociągnąć funkcjonariusza publicznego do odpowiedzialności karnej (...)”
📄 Pełen 7-stronicowy dokument możecie zobaczyć na profilu facebookowym naszego Prezesa.
Tak się zastanawiam Przyjaciele z @ipngovpl czy wszystkie Polskiego Ofiary we Lwowie zostały ekshumowane 🤔❓❓❓
Ocalony z Holokaustu Adolf Folkman o wydarzeniach po likwidacji getta we Lwowie w czerwcu 1943 r. :
"Po około jednym dniu Akcja rozszerzyła się poza granice getta na miasto. SS i ukraińska policja wszędzie szukały zbiegłych Żydów. Zwłoki Polaków, którzy udzielili schronienia Żydom, oraz zwłoki samych Żydów można było zobaczyć w całym mieście, na ulicach, placach i we wszystkich dzielnicach mieszkalnych. Zakres terroru wzrósł niewyobrażalnie. Setki Polaków, którzy wzbudzili podejrzenia, zostało zamordowanych. SS przez 3 tygodnie oddawało się krwawej orgii we Lwowie. Co najmniej 800 polskich chrześcijan - mężczyzn, kobiet i dzieci, całych rodzin, a nawet całych społeczności – zostało torturowanych na śmierć, straconych bez sądu lub spalonych żywcem przez Niemców za udzielanie pomocy Żydom. Setki wywieziono do obozów Zagłady".
„W samym mieście Lwowie policja ukraińska strzela Polaków w wieczornych godzinach, wykorzystując zmrok tak dalece, że pojawianie się na ulicach w godzinach wieczornych, zwłaszcza dla młodzieży, jest połączone z dużym niebezpieczeństwem. Liczba zamordowanych waha się z pewnością między 7 000 a 9 000 osób, trudno bowiem o dokładne zestawienie, zwłaszcza pojedynczych mordów, które panują wszędzie nagminnie”. "Cała Katedra we Lwowie oblepiona była klepsydrami : „zmarł po krótkich, a ciężkich cierpieniach”. Rodziny i przyjaciele wielu zamordowanych Polaków początkowo zamieszczali nekrologi w gazetach lwowskich. Pod nazwiskiem każdego zamordowanego umieszczano zdanie „zginął tragicznie”. Wskutek interwencji działaczy Ukraińskiego Centralnego Komitetu u władz okupacyjnych nekrologi te w gazetach gadzinowych przestały się ukazywać. Wśród ofiar ludobójstwa szalejącego w kresowych województwach było wielu księży katolickich, których zabijano w szczególnie okrutny i wyrafinowany sposób. Wielu przedstawicieli kleru greckokatolickie go nie tylko nie powstrzymywało morderców, ale wręcz zachęcało do zbrodni. Relacje naocznych świadków mówią o trudnym do wyobrażenia błogosławieniu przez księży prawosławnych i greckokatolickich narzędzi zbrodni- noży, siekier czy wideł. Dochodziło nawet do bezpośredniego udziału kapłanów, ich dzieci i najbliższych krewnych w mordach na Polakach".
Źródło : Adolf Folkman & Stefan Szende - "Den siste juden från Polen" ("Ostatni Żyd z Polski").
Edmund Kessler - "Przeżyć holokaust we Lwowie" (Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2007r.)
Odpisy listów do metropolity Adama Sapiehy zachowane w zbiorach Rady Głównej Opiekuńczej w Krakowie, dotyczące strat poniesionych w archidiecezji lwowskiej na skutek napadów Ukraińców na ludność polską obrządku rzymskokatolickiego.
Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich Sygnatura archiwalna : 16721/11 Tom drugi, strona 259-263.
Sprawozdanie Delegata RGO na Dystrykt Galicja za miesiąc luty i marzec 1944 r.
Archiwum Akt Nowych, Sygnatura 75, strony 27-29.
https://t.co/uYX0ELDkuR