Mój znajomy sprzedawał kiedyś stare BMW (kilkanaście lat, pewnie bliżej 20)- nawet chyba sam sobie ściągnął z Niemiec, czy jego ojciec i trochę samochód w rodzinie - tak czy inaczej samochód miał ponad 600k przebiegu.
Przyjechał kupiec, co chciał sobie to kupić na klasyka, obejrzał, przejechał się i mówi, że mu to wystarczy, bierze, nie targuje się, nie jedzie na stację diagnostyczną, bo jak nie oszukał w przebiegu to mu wierzy.
Znajomy się zdziwił, a kupiec powiedział mu wprost - to jedyna oferta w Polsce z tym samochodem co ma powyżej 240k przebiegu.
To tak jak z legendami o 1.9 TDI, że do 1 mln przebiegu się silnik dociera, ale podobnie jest z innymi samochodami, które nie mają małolitrażowych wyżyłowanych silników - bo takie silniki przy dbaniu, czyli nie upalaniu na zimnym, regularnej wymianie dobrych olei, filtrów - spokojnie przejadą 500k+, a jak coś padnie to EGRy czy inne DPFy, które są częściami eksploatacyjnymi i można je za kilka stów wymienić.
Nawet po wymianie uszczelki pod głowicą, jak zrobi się do dobrze to kilkaset tysięcy wytrzyma to bez problemów.
Dlatego ja wychodzę z założenia, że najważniejsze, żeby samochód miał znaną historię, a najlepiej kupić od pierwszego właściciela, który serwisował w ASO, przed zakupem wycieczka na inspekcję do ASO - mają całą historię, którą podają na tacy i dają kompletny raport.
Teraz to nie jest trudne, bo dużo ludzi bierze samochody w leasingi (wszystkich klas) i sprzedają po 2, 3 czy 5 latach, a salony chętnie zamiast rabatu na auto dają promocje na serwisy - bo w kilkuletnim samochodzie i tak nie mają co robić prócz wymiany olejów, czasem hamulców.
Nawet można znaleźć kilkunastoletnie samochody od pierwszego właściciela serwisowane w ASO.
ja kupiłem jeden samochód od osoby z zarządu jednej z największych spółek w Polce - przebieg może nie był ogromny (mały też nie), ale prawie wszystko było robione w ASO, np lakierowanie przednich elementów, bo pojawiły się odpryski, nawet zdarzył się jeden serwis olejowy w Niemczech, a przed wykupem swojego służbowego samochodu miał jeszcze powymieniane praktycznie wszystko eksploatacyjne (hamulce - z przewodami, zawieszenie zawieszenie, nowe opony premium).
Samochód kosztował więcej niż rynkowo - ale w zasadzie był prawie jak nowy i przez 5 lat wymieniałem tylko oleje.
@kosa64 Najważniejsze zasada wesela jest taka, że robi się to dla gości, a nie dla Młodych - Młodzi mają siebie, a goście mają mieć fajną imprezkę.
Wiochą jest robienie wesela tylko z myślą o sobie - takie wesela najgorzej się wspomina.
Są kraje gdzie takie dane są dostępne na państwowych serwisach (np Austria) i to jest jedyne rozwiązanie.
Mamy CEPIK i historia_pojazdu_gov, wystarczy udostępnić dane o szkodach ludziom.
W przypadku importu samochodu można by zrobić wymóg dostarczenia takich dokumentów.
Samo zmuszanie do zakupu raportów to pompowanie komuś kiesy, a jak kupuję auto w leasingu od sąsiada to znam już historię.
@Minister_Prawdy W Iraku jest ciekawa sytuacja, bo wybory wygrali przedstawiciele szyickiej i jak się okazuje proirańskiej większości, USA się w dużej mierze wycofało, ale jeszcze tam jest.
Morawiecki też ma za uszami różne rzeczy, niepubliczne nawet, ale to nikogo politycznie nie obchodzi - bo nikomu się to nie opłaca.
Lepiej zrobić medialna aferę o pietruszkę, a nie ruszać interesów.
Przykład sprawa ministra Nowaka - skazali go za Ukrainę, przeciwnicy zadowoleni, że skazany, a on zadowolony, że za pierdoły.
Komisja Amber Gold skupiła się nie na rozwiązaniu sprawy, a na przyklejeniu Tuska - gawiedź zachwycona z "afery premiera," a sprawa nierozwiązana.
@dago74173451@KrzysheK Z tymi wędlinami bym nie przeszkadzał, bo naprawdę można kupić dobre z dobrym składem i widzę, że jest tego coraz więcej - kwestia tylko ceny.
@mlodyraduh@KrzysheK To w zasadzie jest bardzo częste - bezpieczne gastryczne w trasie.
Pytanie czy poza trasą chodzi Pan z ochotą do McDs, chodzi tam na randki?
@Insigni42489865@KrzysheK Mi się wydaje, że nie tyle jakość spadła, co ceny wzrosły i o ile jak kiedyś było tanio, kupony zniżkowe cały czas to można było zaakceptować dziadostwo, jak w cenie mc-zestawu można już zjeść coś dobrego to już jest coś nie tak.
A co jest fajnego w chodzeniu do McDs czy StarBucksa?
Nawet trochę rozumiem młodzież, że dziś chce udawać bogatych, ubierając się w drogie ciuchy - ok, ktoś chce się poczuć lepszy niż jest - subiektywna sprawa.
Tylko, że McDs i StarBucks to w USA najtańsze miejsca i idzie się tam, nie żeby zaszpanować, tyko żeby oszczędzić.
Kiedyś Mac był tani, więc rozumiem po co tam chodzić, teraz ceny nie odbiegają od dobrych burgerowni.