Panie Bogucki, pzryznam szczerze, że ja już zaczynam się gubić w tym pańskim serialu z wystąpienia przed Sejmem. Logika pańskich cytatów naprawdę powoduje, że muszę kilka razy czytać ten sam wpis, ��eby w końcu zrozumieć, co autor mógł mieć na myśli.
Ale do sedna.
Skoro prokuratura prowadzi śledztwo, zatrzymuje podejrzanych, zabezpiecza dowody i współpracuje z organami innych państw, to - według Pana - rząd nie może mówić, że brak ustawy ogranicza możliwości działania państwa.
Tyle że to są dwie zupełnie różne rzeczy 🤷♂️
Prokuratura działa wtedy, gdy istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa, panie Bogucki.
Regulacja rynku ma określać zasady jego funkcjonowania, nadzór, obowiązki podmiotów i instrumenty ochrony klientów także zanim sprawa trafi do prokuratora.
Fakt, że po katastrofie przyjechała straż pożarna, nie dowodzi jeszcze, że przepisy przeciwpożarowe były zbędne 🤦♂️
Ale idźmy dalej.
Mówi Pan, że minister Żurek "nie wszczyna europejskich procedur".
Tymczasem polska prokuratura już 28 maja powołała ze stroną estońską Joint Investigation Team, prowadzi wymianę dowodów i koordynuje działania obu śledztw. Kierowano również Europejski Nakaz Dochodzeniowy oraz wnioski o pomoc prawną - sprawdził to pan?
A jeżeli przez "piszcie gdzieś tam na Estonię" (?) ma Pan na myśli wierzycieli Zondakrypto, to mamy kolejny problem.
Upadłość BB Trade Estonia OU ogłosił 27 sierpnia sąd w Tallinie. To estońskie postępowanie upadłościowe, a wierzytelności zgłasza się syndykowi zgodnie z tamtejszą procedurą. Polski minister sprawiedliwości nie może dla wygody politycznej przenieść estońskiej masy upadłości do Warszawy ani mianować polskiego syndyka nad estońską spółką 🤦♂️
Można oczywiście powiedzieć przed kamerą - gdzie jest państwo polskie?.
Tylko państwo polskie właśnie prowadzi śledztwo, zatrzymuje podejrzanych, zabezpiecza dowody i współpracuje międzynarodowo.
Czyli Pański wywód wygląda mniej więcej tak (próbuje uporządkować) :
prokuratura działa -> więc regulacja rynku nie była potrzebna-> wierzyciele mają postępowanie w Estonii ->więc minister powinien uruchomić bliżej nieokreślone "europejskie procedury" -> a skoro nie może zastąpić estońskiego sądu, to mamy ... "kryptopaństwo".
Swoją drogą, panie Bogucki, widzę pewną ewolucję terminologiczną 😁
Jeszcze niedawno środowisko PiS z upodobaniem opowiadało o Polsce jako o "kryptodyktaturze".
Dzisiaj odkrył Pan "kryptopaństwo".
Przy takim tempie tworzenia nowych ustrojów do końca kadencji może wam zabraknąć przedrostków 😄
Ale dla mnie pańska wypowiedź to jest kilka różnych porządków prawnych związanych sznurkiem i przedstawionych jako jeden argument.
Efektowny - nawet baardzo 😊
Tylko sznurek trochę za krótki....
Po wczorajszym dniu mam pewność, że w Polska rządzona przez @pisorgpl była państwem ludzi pis - złych, bezczelnych, nietykalnych i bezkarnych.
Oni mogli okradać Fundusz Sprawiedliwości, RARS, NCBiR, korzystając z ochrony służb i prokuratora generalniego @ZiobroPL.
Oni mogli śmiać się ze sprawiedliwości i kpić z prawa.
A jeśli się w pis nie było, to za 2 mln zł. można było kupić umorzenie postępowań, o oszustwa, złodziejstwa ogromnych rozmiarów, morderstwa, kupić list żelazny a nawet prezydenckie ułaskawienie.
Publicysta Kanału Zero Rafał Z. okazuje się kluczowym dzisiejszym zatrzymanym. Może ujawni co się stało z pieniędzmi ZondaCrypto.
Jak tam mija wieczór panie @K_Stanowski ? Ciepło dzisiaj po tych deszczach, prawda?
@EwaZamojska ❤️Drodzy Rodacy 🇵🇱
Jak podjedziecie pod dystrybutor, poświęćcie chwileczkę refleksji na tych dwóch wybitnych „strategów rynku paliwowego”.
To właśnie im zawdzięczamy drogie paliwo ‼️
Nie jestem entuzjastą decyzji premiera o “skierowaniu” ministra Berka do Trybunału, z powodów, które szerzej wyjaśnię w nadchodzącym tygodniu: w Radio Rebeliant w poniedziałek i w „Gońcu” w czwartek. Ale niepokoi i drażni mnie afektowana, przesadna rozpacz niektórych ludzi ze strony liberalno-demokratycznej. Składają się na nią trzy S: (1) Symetryzm: „To, co chce zrobić Tusk, jest identyczne z upolitycznieniem TK przez PiS, a Berek do TK to tak jak Piotrowicz i Pawłowicz do Trybunału”. Nonsens tej analogii jest oczywisty, nie tylko ze względu na kontrast ludzki, czyli jakość moralną i profesjonalną tych osób, ale przede wszystkim dlatego, że PiS obsadził wtedy cały Trybunał swoimi lojalistami, a w dotychczasowych nominacjach Koalicji dominują wybitni prawnicy; poza tym, celem („telos”) PiS była destrukcja Trybunału, a Koalicji – jego odbudowa; (2) Sentymentalizm: „Nie po to protestowaliśmy na mrozie przez długie lata, by teraz nam Tusk grał na nosie”. Przekładanie dyskusji instytucjonalnej na tory wzruszeń osobistych jest mało racjonalne, graniczy z pięknoduchostwem i narcyzmem; (3) Stękanie (które może przekształcić się w czwarte S: Samospełniająca się przepowiednia): „Tym ruchem Tusk już przegrał wybory 2027”. Skład Trybunału będzie drugorzędnym czynnikiem w preferencjach wyborczych, a jeśli Trybunał będzie w ogóle w tym się liczył, to na tyle, na ile stanie na nogi i przełamie obecny impas, a nie dlatego, że wejdzie do niego obecna prawa ręka premiera. Ruch może niefortunny, ale apeluję o zachowanie proporcji i obniżenie poziomu intensywności sporu. Czas na konstruktywne działania. (Tym bardziej, że jest Plan tego, no jak mu tam?)
Ktoś pisze, że trzeba zrobić wszystko, by zdobyć większość konstytucyjną. Od razu sporo komentarzy, że to mrzonki. Defetyzm na pełnej. Ogarnijmy się. Czemu nie? To zależy tylko od naszej mobilizacji, frekwencji i odpowiedzialności. Węgry czekały 16 lat! My wcale tyle nie musimy.
Ziarkiewicz. Najbardziej spektakularny symbol systemu. Przekonania, prokuratorzy są ponad prawem i moralnością.
@Jan_Pinski "ani grosza z tej emerytury, i on powinien dostać piętnaście lat więzienia za to, co robił".
DWIE WIEŻE JEBŁY. JEDNE W AMERYCE. DRUGIE W GŁOWIE POLSKIEGO PAŃSTWA.
Dwie wieże jebły w Stanach i świat już nigdy nie był taki sam. Tam wysadziła je Al-Kaida, była masakra, tysiące ofiar i koniec pewnej epoki. W Polsce też jebły dwie wieże. Tylko te od Kaczyńskiego.
Nie fizycznie. Symbolicznie. Politycznie. Moralnie. Jebły jako projekt, jako przekręt, jako kolejny obraz państwa, w którym prawo jest pałką na przeciwnika, a dla swoich miękkim dywanem pod buty.
Niestety, czasy ciepłej wody, budyniu i serduszka w klapie skończyły się nawet w Unii Europejskiej. Świat właśnie przypomina, że historia nie umarła. Ona tylko siedziała chwilę cicho w piwnicy i ostrzyła nóż.
Nie popierałem Platformy od 2008 roku. Rok po wygranych wyborach zrozumiałem, że nic z tego nie będzie. Że nie rozliczą ludzi z PiSmafii, którzy łamali prawo w imię prawa, niszcząc przy okazji oficerów WSI. Wtedy moje ideały oficera Wojska Polskiego, lata służby, wyrzeczeń i wiary w państwo prawa zmieszano z gównem.
Nie przez wroga.
Przez „demokratów”, którzy mieli pełne usta praworządności, honoru i naprawy państwa, a gdy przyszło co do czego, pokazali dokładnie, gdzie mają ludzi takich jak ja, gdzie mają własne obietnice i gdzie mają elementarną przyzwoitość.
Ten dół z aktami ludzi takich jak ja przyklepano łopatą, posypano piaskiem i uznano, że jakoś to będzie.
No więc nie. Nie było.
I wtedy coś we mnie pękło.
Moje poglądy nie zmieniły się delikatnie. One zmieniły się diametralnie. Skoro oni pokazali mi, gdzie mają honor, prawo i ludzi, którzy temu państwu służyli, to ja też zacząłem im pokazywać, gdzie mam ich teatrzyk, ich święte oburzenie, ich kodeksy na pokaz i ich demokrację od święta, wyciąganą z szafy tylko wtedy, kiedy pasuje do partyjnego interesu.
Potem przyszedł rozpierdol PiSmafii.
I głosowałem na Platformę. Nie dlatego, że nagle zobaczyłem światłość nad urną. Głosowałem na nich przeciw PiSmafii, bo w tamtych warunkach nie było innego wyjścia. To była zimna kalkulacja, nie polityczna miłość. Wtedy naprawdę straciłem wiarę w ten system, ale Platforma dawała jedną gwarancję. Że Polska zostanie w Unii.
I to wystarczyło.
Bo tylko idioci i analfabeci matematyczni mogą wierzyć, że bez Unii cokolwiek znaczymy. Nadmieniam uprzejmie, że gówno znaczymy. Kto twierdzi inaczej, ten albo marzy o Białorusi bis, albo nie ogarnia nawet zwykłego dodawania.
Sami jesteśmy w czarnej dupie, z biało-czerwoną flagą na patyku i wielkim przekonaniem, że jakoś to będzie, bo przecież kiedyś husaria.
Nie będzie.
Platforma długo ślizgała się na tym jednym paliwie. Unia, Zachód, stabilność, przewidywalność. Tylko że teraz, gdy u bram stoi Rosja, samo pierdolenie, że będzie dobrze, latanie z gołą dupą po salonach i robienie polityki na uśmiech już nas nie zbawi.
Dlatego nie będę na nich głosował.
Czekam na nową partię, która nie będzie się bała twardych decyzji. Takich jak sprowadzenie Ziobry i Romanowskiego przed polski wymiar sprawiedliwości. Takich jak ściągnięcie z Białorusi byłego sędziego i zdrajcy Szmydta. Są do tego narzędzia państwa. Tylko trzeba mieć jaja, a nie konsystencję rozlanej pizdy.
Bo jak ktoś się nie szanuje, to nikt go nie będzie szanował.
Wiem, teraz obudzą się prawnicy wszelkiej maści ze świętym oburzeniem. No to idźcie, kurwa, i pomachajcie kodeksem tym, którzy napierdalają bombami po Ukrainie. Pomachajcie kodeksem tym, którzy wysadzają tory pod Lublinem. Pomachajcie kodeksem ludziom, którzy prowadzą z nami wojnę hybrydową.
Ten kodeks możecie sobie wtedy wsadzić w dupę, bo kiedy zaczyna się wojna, nawet hybrydowa, kiedy poleje się krew i państwo traci kontrolę nad własnym bezpieczeństwem, to nie jest już demokracja. To jest anarchia udająca państwo prawa.
Bo jak państwo prawa działa tylko wobec słabszych, a wobec silnych zamienia się w budyń, to nie jest państwo prawa.
To jest dekoracja.
Ładna fasada dla naiwnych.
Czas na inny projekt.
Bardziej radykalny. Unijny, ale twardy. Taki, który da gwarancję pozostania Polski w Unii, ale jednocześnie zacznie reformować ten burdel bez drżenia rączek, bez przepraszania za własne państwo i bez wiecznej mediacji z ludźmi, którzy rozumieją tylko siłę, prawo i konsekwencje.
Potrzebna jest unijna partia radykalna. Nie antyunijna szopa dla narodowych bajarzy. Nie brunatny folklor z orłem na bluzie. Tylko twardy projekt państwowy, który rozumie, że czas miękkich demokracji, życzeniowego myślenia i polityki robionej pod telewizyjny uśmiech właśnie się kończy.
I tak, właśnie przez to wszystko stałem się elitarystą.
Wiem, źle się kojarzy. Mnie też wiele rzeczy źle się kojarzy. Na przykład wyborca spod budki z piwem, który politykę ogarnia na poziomie promocji piwa w Biedrze, ale ma taki sam wpływ na przyszłość państwa jak człowiek, który rozumie gospodarkę, bezpieczeństwo, demografię, przemysł i geopolitykę.
Tak, jestem za rządami ludzi mądrzejszych, a nie bardziej popularnych. Za ludźmi, którzy potrafią liczyć, przewidywać i podejmować decyzje. Nie za tymi, którzy lepiej sprzedają się w telewizji, a na końcu proponują wielkie gówno zapakowane w ładny spot.
Tak, moje poglądy się radykalizowały.
Razem ze wzrostem poziomu gówna w tym kraju. Razem z bezkarnością, głupotą, infantylizmem i wiarą, że państwo frontowe można prowadzić jak piknik rodzinny z watą cukrową.
Nie można.
Bo państwo frontowe albo w końcu dorośnie, albo któregoś dnia obudzi się z ręką w nocniku, z kodeksem w dupie i wrogiem na własnym podwórku.
A kiedy patrzę dziś na te debaty polityków, na to ich wieczne „pan mi nie przerywa”, „to pan mi przerywa”, „moja Polska jest bardziej mojsza niż pańska”, to przypomina mi się stara anegdota o Piłsudskim.
Podobno kiedyś tak się wkurwił na działania polityków, że rzucił, iż trzeba by ich rozstrzelać tysiąc. Adiutant miał wtedy nieśmiało zauważyć, że mogą nie znaleźć tylu winnych.
Na co Piłsudski miał odpowiedzieć mniej więcej tak:
To dobrać z niewinnych. Bo takich, kurwa, nie ma.
Jest tylko brak dowodów... ;)
WYCIEKŁA INSTRUKCJA PREZESA JANKOWSKIEGO jak prowadzić polityczną wojnę z rządem przy użyciu pacjentów jako mięsa armatniego.
Jankowski wprost pisze lekarzom:
• Nie strajkujemy i nie protestujemy, bo to dałoby rządowi argument i pogorszyło nasz wizerunek.
• Zamiast tego mamy robić „pracę u podstaw” w gabinetach i na szpitalnych korytarzach wmawiać pacjentom, że winny jest Tusk i Trzaskowski, a nie system.
• „Pacjenci muszą się ruszyć, zobaczyć kto jest winien.”
• „Trzymajmy presję.”
• „To my leczymy pacjentów, a nie politycy.”
• ,,Poczekajmy do jesieni wtedy nie będzie pieniędzy w NFZ”
Jednocześnie w tym samym poście przyznaje, że jest gotów zaakceptować wiele rządowych propozycji (limity wynagrodzeń, etatyzację, zmiany w wycenach), ale twardo blokuje ustawę o jawności wynagrodzeń (tzw. „ustawę pesel”).
Cała strategia sprowadza się do jednego:
Pacjenci mają być narzędziem nacisku. Mają obwiniać rząd, a nie lekarzy na B2B, którzy w tym modelu mogą wyciągać 1,2–1,6 mln zł rocznie przy bardzo ograniczonej kontroli.
NIL reprezentuje też setki tysięcy pediatrów, geriatrów, lekarzy rodzinnych czy zakaźników, którzy zarabiają godnie, ale daleko im do milionowych kontraktów na B2B.
Prezes NIL woli jednak chronić interesy najlepiej zarabiającej części środowiska.
To jest otwarta, dobrze przemyślana instrukcja, jak prowadzić wojnę z rządem kosztem pacjentów.
A gdzie pacjent Panie Prezesie?
#NIL #ŁukaszJankowski #SłużbaZdrowia #UstawaPesel #B2B #PacjenciZakładnicy
Czy dziennikarze wyciągnęli wnioski ze słów Premiera.⁉️ Nie wszyscy, dlatego jest tak mało o dokonaniach rządu.‼️Premier wyraźnie powiedział że nie będzie płacił za ładne artykuły.‼️ Posłuchajcie. #Siódemka