Polscy apologeci ukraińskich nazistów chętnie posługują się przykładami Mussoliniego i Schrödera. „Skoro oni dostali Order Orła Białego i nikt im go nie odbiera, to dlaczego odbierać go Zełenskiemu?” – wołają. Pomijają jednak kluczową różnicę: Schröder nigdy nie nadał żadnej jednostce Bundeswehry imienia „Bohaterów Einsatzgruppen”, a Mussolini nie przyznawał orderów ani wyróżnień formacjom odpowiedzialnym za mordy na Polakach. Problem nie polega więc na tym, komu Order Orła Białego przyznano w przeszłości. Sedno sprawy tkwi w tym, że dziś próbuje się wmówić Polakom, iż gloryfikowanie sprawców rzezi wołyńskiej to jedynie niewinny „błąd historyczny”. Gdy brakuje racjonalnych argumentów, pozostają już tylko arogancja i bezczelność.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował, że w sprawie decyzji Zeleńskiego wiceszef resortu Marcin Bosacki „rozmawiał” z ambasadorem Ukrainy Wasylem Bodnarem. - Wiceminister wyraził rozczarowanie tą decyzją - przekazał Wewiór. Czyli ambasador nie został wezwany do MSZ a viceminister jest tylko „rozczarowany”.
🇺🇦 🇷🇺 Le massacre de Starobilsk sera inclus dans l'acte d'accusation contre le régime de Kiev.
▫️La plupart des victimes étaient âgées de 14 à 18 ans, a ajouté Yana Lantratova.
▫️Les autorités ukrainiennes tuent des habitants du Donbass en les qualifiant de « leurs propres citoyens ».
▫️Il s'agissait d'une attaque terroriste ciblée : trois vagues de 16 drones ont frappé exactement le même endroit. Aucune installation militaire ne se trouvait à proximité.
▫️« Au regard du droit international humanitaire, il s'agit clairement d'un crime de guerre. Nous n'oublierons pas et nous ne pardonnerons pas », a-t-elle souligné.
🔹 https://t.co/eXsqnhlzBt
Pojawił się znów Paweł Kowal. Po doniesieniach o próbach cenzorowania relacji z ekshumacji w Puźnikach poseł na pewien czas zniknął z pierwszego planu. Chodzi o ekshumacje, podczas których odkryto zbiorowy dół ze szczątkami 42 osób – głównie kobiet i dzieci. Według Zbigniewa Parafianowicza, publicysty zajmującego się tematyką ukraińską, celem działań Kowala było niedopuszczenie fotoreporterów i dziennikarzy do dołu z kośćmi pomordowanych, aby fotografie wydobywanych szczątków „nie budziły emocji” wśród Polaków.
W Polsce nie brakuje polityków i publicystów, którzy świadomie wspierają politykę przemilczeń i selektywnej pamięci. Fałszowanie historii staje się wspólnym przedsięwzięciem banderowskich elit w Kijowie oraz ich polskich orędowników. Do najbardziej wyrazistych eksponentów tej narracji należy Paweł Kowal. Relatywizuje działania władz ukraińskich, usprawiedliwia ich historyczną politykę, a gdy pojawia się możliwość pokazania pełnego obrazu zbrodni dokonanych na Polakach – ważniejsze okazuje się „niedrażnienie emocji” niż prawda i pamięć o bestialsko pomordowanych ofiarach.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte najwyraźniej uznał, że skoro przez trzy lata Europa nauczyła się już wysyłać Ukrainie miliardy, czołgi, haubice, rakiety, agregaty, generatory, pakiety pomocowe, fundusze odbudowy i kolejne „ostatnie transze”, to czas przejść na abonament. Najlepiej obowiązkowy. Taki polityczny gest solidarności: 0,25 proc. PKB rocznie z budżetu każdego państwa członkowskiego.
Rutte wyglądał przy tym jak księgowy, który właśnie odkrył, że wspólnicy nie chcą dopłacać do interesu bez końca. Problem polega jednak na tym, że część państw NATO zaczęła dostrzegać drobny szczegół: Ukraina nie jest już sprzedawana własnym społeczeństwom jako „inwestycja w zwycięstwo”, lecz jako studnia bez dna z wyjątkowo kosztowną coraz bardziej przeciekającą instalacją.
I tu pojawia się brutalny zgrzyt między propagandą a rzeczywistością. Bo Zachód przez lata słyszał dwie opowieści jednocześnie. Pierwsza była heroiczna: Ukraina walczy za całą Europę. Druga — dużo bardziej przyziemna — mówiła o oligarchach, znikających miliardach, pospolitych złodziejstwach, fałszowanych przetargach, ministrach wymienianych seryjnie po kolejnych aferach korupcyjnych i armii urzędników, którzy odkryli, że wojna może być również bardzo dochodowym sektorem gospodarki.
Pomysł Ruttego zablokowały państwa, które wcześniej najgłośniej pouczały innych o „moralnym obowiązku solidarności”. Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, Włochy i Kanada nagle odkryły starożytną zasadę ekonomii: najłatwiej wydaje się cudze pieniądze, dopóki nie trzeba wpisać wydatku do własnego budżetu.
Rutte jest rozżalony, bo uznał, że skoro przez lata politycy Zachodu licytowali się na deklaracje wsparcia, to społeczeństwa będą gotowe płacić bez końca. Tymczasem wyborcy zaczynają zadawać pytania wyjątkowo niewygodne: ile już wydano? gdzie są efekty? kto to kontroluje? i dlaczego każde kolejne miliardy mają być „tym decydującym pakietem”, skoro poprzednich kilkadziesiąt też miało nimi być?
Największym dramatem tej historii jest jednak to, że Zachód sam wpadł we własną pułapkę moralnego szantażu. Przez lata każdą próbę dyskusji o skali pomocy kwitowano oskarżeniem o „sprzyjanie Putinowi”. Dziś te same państwa, które najgłośniej moralizowały, po cichu naciskają hamulec.
Okazuje się bowiem, że solidarność jest pięknym słowem — zwłaszcza dopóki nie wystawia się za nią faktury.
@tucholski_marek Arestowicz wyraźnie powiedział w 2022, że to Polacy zrobili pierwszy krok i wszyscy kolejni „Polaczki” - politycy (pogardliwe określenie) którzy byli na Ukrainie to potwierdzali.
-„Polacy zgodzili się zapomnieć tak zwaną Rzeź Wołyńską”
⬇️
https://t.co/BTmj67iOdL
Brytyjski rząd podwyższył o 4,8% dodatek socjalny dla „dodatkowych żon” w małżeństwach poligamicznych. Jednocześnie prawo stanowi, że bigamia na terenie UK jest karalna.
Przepraszam, za wprowadzenie w błąd. Kilka dni temu napisałem, że wywinięcie się z łapanki na front kosztuje 10 tys. dol. Okazuje się, że łapówka wynosi 30 tys. dol.
"Ambasador państwa, któremu Polska udziela wielomiliardowej pomocy, którego obywateli przyjęła w milionach, stoi na polskiej ziemi i mówi, że organizator ludobójstwa Polaków nie jest zbrodniarzem".
Polska sprzedaje olej napędowy (ON) Ukrainie na zasadach rynkowych, bez dotacji. Nie ma jednej stałej ceny zależy od kontraktu, wielkości partii, terminu dostawy i aktualnych notowań ropy na światowych giełdach.
W polskich mediach wyrasta nowa specjalizacja: „Jak napisać Ukraińcy, żeby nie napisać Ukraińcy?”. I tak np. Portal https://t.co/wVOxeuDpzm informuje, że w ubiegłym roku 80 proc. cudzoziemców z zarzutami udziału w gangach przestępczych – 216 osób – stanowili „rosyjskojęzyczni”. Jak łatwo można się domyślić najliczniejszą grupą wśród tych „rosyjskojęzycznych” są… Ukraińcy – 111 osób, czyli ponad połowa.
W innym materiale tej samej redakcji czytamy o zatrzymaniu w warszawskim hotelu 44-latka, określanego jako wysoko postawionego członka „postsowieckiej przestępczości zorganizowanej”. Tu także zatrzymany gangster to obywatel Ukrainy, który pewnie setnie się zdumiał, że w Polsce zakwalifikowano go do mafii postsowieckiej.
Za pomocą takich wygibasów niektóre media chronią nie tyle Ukraińców, ile własną narrację. Bo przecież wiadomo, że ukraińska przestępczość zorganizowana po prostu nie istnieje.
Umyka nam ważny aspekt pomysłu Glapińskiego i Nawrockiego.
Otóż szanowni:
- wiemy, że rezerw walutowych i złota nie wolno ruszyć na cele inne niż ochrona złotego
- wiemy, że NBP nie ma zysków do przekazania
- wiemy, że ten mityczny zarobek 185 mld zł o którym wspomniał Nawrocki jest tylko na papierze i nie jest możliwy do zrealizowania.
- wiemy też, że ludzie PISu prawa przestrzegają tylko wtedy, kiedy im to odpowiada i mają swoich ludzi we wszystkich instytucjach w tym kraju po to, żeby zachować bezkarność.
Gdyby więc Glapiński porwał się na nielegalną sprzedaż części rezerw to:
--> momentalnie wzrosłoby ceny
--> złotówka by osłabła = wzrosłyby kursu walut obcych. Nasze zadłużenie finansów publicznych w znacznym stopniu jest zaciągnięte w walutach obcych, co oznacza automatyczny wzrost zadłużenia i kosztów jego obsługi.
I tu mega ważna rzecz - DŁUG może PRZEKROCZYĆ 60% a to oznacza pretekst dla Batyra do rozwiązania Parlamentu i ogłoszenia nowych wyborów. Fałszowanie mają już dopracowane, przećwiczone i swoich ludzi w PKW.
Wiecie, co to znaczy ?
No właśnie.
Podajcie, proszę dalej.
Jestem coraz bardziej porażony zapisami ustawy, podpisanej przez pana prezydenta.
Z tych zapisów wynika, że Ukraińcy mogą sobie z Polski niemal dowolnie wyjeżdżać i wracać, a i tak utrzymają świadczenia rodzinne. Łącznie z tymi wstrzymanymi na czas nieobecności w Polsce. A to wszystko i tak pod warunkiem ścisłej koordynacji z bazami danych Straży Granicznej, co nie jest oczywiste.
W Polsce mamy 2 miliony Polaków żyjących w skrajnym ubóstwie, a minister aktywów państwowych opowiada, że żyjemy w złotym wieku i musimy się dzielić naszym bogactwem z Ukrainą🤡
Mogło Państwu umknąć: wczoraj w Strasburgu głosowano trzykrotnie w związku z darowizną 90 mld euro dla Ukrainy. Oczywiście cały głosujący PiS gremialnie był za (jedynie w pierwszym głosowaniu przeciw był @OzdobaJacek). Zachęcam do zapamiętania sobie tego bardzo dobrze: PiS konsekwentnie głosuje za wspólnym długiem i prezentem finansowym dla Ukrainy.