Rosjanie pokazali kolejny element robotyzacji pola walki. Tym razem chodzi o nowa odslone platformy „Kuryer”, czyli zdalnie sterowany, gąsienicowy system robotyczny (NRK czyli UGV) wykorzystywany jako nośnik różnych modułów. W rosyjskich materiałach pojawia się w kontekście zadań inżynieryjnych, transportowych, ewakuacyjnych, saperskich i wsparcia ogniowego.
To ważny sygnał. Robotyzacja frontu nie kończy się na FPV i dronach rozpoznawczych. Wchodzi w logistykę, ewakuację, WRE, rozminowanie i budowę przepraw. Czyli dokładnie w te obszary, gdzie dotąd trzeba było wysyłać ludzi pod ogień.
Materiał Zvezdy trzeba traktować jako element rosyjskiej narracji informacyjnej, ale kierunek jest jasny. Przyszłe pole walki będzie coraz bardziej nasycone tanimi, modułowymi platformami bezzałogowymi. Nie tylko w powietrzu, ale także na ziemi i w zadaniach inżynieryjnych.
@daily_romania The explosion occurred near Dock 78, reportedly after the drone hit anti-pollution barriers. Access to the area has been restricted by Romanian authorities
Images of the sea-drone stuck in anti-pollution barriers at the Constanta port in Romania prior to it exploding.
Abbas ogłasza, że ma dowody i kwity na to, że Amerykanie i Izrael atakowali Iran z terytorium Emiratów Arabskich i dlatego Iran zapodawał gongi w Dubaj czy Abu Dhabi. Oficjalnie Teheran dalej podtrzymuje, że Iran od 300 lat nie był zaangażowany w wojnę ofensywną a gongi w Zatokę były wyłączną „samoobroną” i „ukaraniem” amerykańskich aktywów w regionie.
🇺🇦🇷🇺 Zełenski publikuje obszerny list skierowany do Putina, w którym oskarża go o osobistą odpowiedzialność za wojnę przeciwko Ukrainie i stwierdza, że właśnie ten konflikt stanie się głównym dziedzictwem 26 lat jego rządów.
Prezydent Ukrainy przekonuje, że Rosja ponosi coraz większe koszty wojny – militarne, gospodarcze i społeczne. Wskazuje na wysokie straty armii rosyjskiej, rosnące ceny, problemy gospodarcze oraz zmęczenie wojną wśród Rosjan i części rosyjskich elit.
Zełenski podkreśla, że Ukraina przetrwała próbę zniszczenia państwa, utrzymała niepodległość, zdobyła międzynarodowe wsparcie i nadal otrzymuje pomoc wojskową oraz finansową od partnerów. Jednocześnie zaznacza, że sankcje wobec Rosji nie zostaną zniesione bez realnych zmian w polityce Kremla.
W liście pojawiają się również odniesienia do rosnącej zależności Rosji od Chin i Korei Północnej, niepowodzeń rosyjskich planów wojennych oraz buntu Grupy Wagnera, który – zdaniem Zełenskiego – pokazał słabość systemu stworzonego przez Putina.
Najważniejszą częścią listu jest propozycja bezpośredniego spotkania obu przywódców w neutralnym państwie. Zełenski deklaruje gotowość do pełnego zawieszenia broni na czas rozmów, wymiany wszystkich jeńców wojennych oraz rozpoczęcia negocjacji dotyczących trwałego zakończenia wojny i przyszłych gwarancji bezpieczeństwa.
Na zakończenie ostrzega, że jeśli Rosja nie zdecyduje się zakończyć wojny, Ukraina będzie kontynuować walkę przy wsparciu swoich partnerów, a sam Putin będzie musiał zmierzyć się z coraz większym zmęczeniem rosyjskiego społeczeństwa i elit swoimi wieloletnimi rządami.
Możliwy przełom w wojnie? Zełenski proponuje Putinowi rozmowy, Rosja traci przewagę
Wołodymyr Zełenski wystosował list otwarty do Władimira Putina, w którym zaproponował bezpośrednie rozmowy i zakończenie wojny.
1/14
Niezawodny Dosje Szpiona udostępnił nagranie chwilę po ataku dronów na korwetę Bojkij w Kronsztadzie. Według jego źródeł, jeden członek załogi zginął w ataku.
Na nagraniu lepiej widać skalę zniszczeń okrętu. Lata pracy przy odbudowie, o ile w ogóle będzie to opłacalne/możliwe.
Z OSTANIEJ CHWILI
Putni potwierdza, że nie kontrolują celności Oressznika i lata tam gdzie chce ...
i już z tym się nie kryją?
Cytat: "Putin oświadczył, że pociskiem „Oreschnik” ostrzeliwano „szopę” na Ukrainie, aby sprawdzić, jak uderzają pociski; jest to niezbędne do przyszłego wykorzystania tej broni.
Według niego nie było to użycie bojowe, lecz testowe.
„Uderzyliśmy tam, gdzie wygodnie było obejrzeć wyniki. Dotyczy to zarówno Białej Cerkwi, jak i obszaru DNR. Następnie wleciały tam nasze drony i obejrzały wszystko co do milimetra. Dla nas ważne jest, aby w przyszłości przyjrzeć się zastosowaniu „Oresznika” na celach, w tym w obszarze zabudowy miejskiej” – powiedział prezydent FR.
Putin nie wykluczył, że w przyszłości mogą zostać podjęte decyzje o pełnym zastosowaniu „Oreshnika” do celów, w tym w obszarach zabudowy miejskiej."
Nie wiem czy On to tak naprawdę powiedział czy tylko fejk - źródło @topwar_ru
Pozdrawiam i dziękuję.
Trafiony okręt FR „Bojkij”. Na nagraniu skutki uderzenia w korwetę rakietową „Bojkij” ze 128. Brygady Okrętów Nawodnych Floty Bałtyckiej.
Operację przeprowadził 1. Samodzielny Centum Sił Bezzałogowych Ukrainy pod dowództwem Roberta Browdiego (znanego jako „Madziar”). Ukraińskie drony dalekiego zasięgu pokonały od granicy, docierając nad bazę Floty Bałtyckiej w Kronstadcie pod Sankt-Petersburgiem.
Drony nad „rosyjskim Davos”. Płonie strategiczny terminal paliwowy.
Ukraińskie drony uderzyły w Petersburg w dniu rozpoczęcia Międzynarodowego Forum Ekonomicznego, określanego jako „rosyjskie Davos”.
1/16
Według doniesień medialnych Pentagon🇺🇸 planuje dalsze redukcje istotnych zdolności wojskowych🪖 USA w ramach NATO.
➡️ Decyzje nie zostały jeszcze oficjalnie podjęte, lecz wkrótce mogą zostać ogłoszone, a powstałe luki trudno będzie szybko uzupełnić wkładami Europy.
🔹 O zarysie redukcji wkładów USA w obronę Europy pisze @M_A_Piotrowski 📎 https://t.co/sdKeRUUzWr
W Polsce chyba nie wybrzmiało dość mocno to, co widzimy na poniższym zdjęciu.
Mamy tutaj wysokiego rangą polityka najsilniejszej sondażowo niemieckiej partii, który pojechał do Petersburga, by wziąć udział w putinowskiej wersji Forum Ekonomicznego.
Obok niego stoi wybrany przez Putina negocjator, który rozmawia z amerykańską administracją o wojnie na Ukrainie.
Panowie ponoć rozmawiają o dialogu biznesowym między RFN, USA i Rosją.
Widoczny na zdjęciu niemiecki polityk otrzymał od Rosjan wsparcie w wyborach, spotykał się z Aleksandrem Duginem, jego żona jest Rosjanką. Człowiek ten jeździł na okupowany Krym i do zaanektowanych przez Rosję wschodnich terytoriów Ukrainy. W Bundestagu zasiada w komisji spraw zagranicznych. A teraz jest w forpoczcie współpracy gospodarczej z Rosją. Jego partia - według najnowszych sondaży - może liczyć na 27% poparcia.
Kochani, powiem tak:
jeśli (nie daj Boże) ci ludzie dojdą do władzy w Niemczech, to będziemy pierwsi w kolejce do Komisji Europejskiej by ta zaczęła nas jakoś chronić przed tym, co zgotują nam politycznie, gospodarczo a być może i społecznie członkowie „najbardziej propolskiej partii w RFN”.
Pancerz to już za mało. Tutaj na rolce mamy International MaxxPro – bojowy wóz opancerzony typu MRAP. Ma na sobie kombinacje kratownicy, siatki oraz łańcuchów na stalowej ramie znajdującej się w odległości najlepiej minimum 40 cm od pancerza. Siatki montowane na pojazdach służą do ochrony przed wybuchem ładunków w tym kumulacyjnych, głównie przenoszonych na dronach. Siatka działa jak pierwsza linia obrony – rozprasza energię i zmienia sposób działania ładunku, co zmniejsza ryzyko penetracji, dając załodze cenny czas na reakcję przed następnym atakiem oraz szansę na przeżycie. W ten sposób pojazdy są lepiej chronione w zmieniających się warunkach pola walki. Nie brakowało obśmiewających tego typu kombinacje po stronie rosyjskiej, teraz bez kratownicy w strefę walk nie wyjedzie nawet zwykły samochód. Szacuje się, że Rosja planuje produkować od 7 do 7,3 miliona dronów FPV w ciągu roku 2026. To daje średnio około 580 do 600 tysięcy dronów miesięcznie. Taki stan wymusza modyfikacje w każdym sektorze zabezpieczenia sił walczących, od pojedynczego żołnierza po pojazdy każdego typu. Pozostajemy dalej na Donbasie, realizując zadania zabezpieczające medycznie walczące pododdziały armii ukraińskiej. Jeśli chcecie nas wspomóc, kliknijcie na pierwszy link poniżej. Nasza flota jest w ruinie, potrzebujemy wsparcia.
———
🚗 Pilny remont floty https://t.co/LmpPn2sct5
🚨 pancerna karetka https://t.co/9Dq3ZWGmWd
💉 wesprzyj pracę w okopach: https://t.co/9sqP5MlYcR
🏠zbuduj z nami centrum szkolenia: https://t.co/30evHPmi0l
☕️https://t.co/klhwJ2DBef
🏦PL 22 1020 4900 0000 8302 3555 3747
Five Eyes (sojusz wywiadowczy USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii, Nowej Zelandii) wydał wspólny alert: chiński wywiad wojskowy werbuje obywateli tych państw za pośrednictwem LinkedIn, Indeed i Upwork.
Schemat: oficerowie wywiadu podszywają się pod rekruterów HR i fikcyjne firmy konsultingowe. Publikują ogłoszenia dla analityków ds. obronności i polityki zagranicznej. Wybranym zlecają „raporty", najpierw niewinne, potem żądają informacji niejawnych. Rozmowa przenosi się na szyfrowane komunikatory, płatność (od kilkuset do kilku tys. $) idzie przez PayPal, Wise, krypto.
Cel: osoby z poświadczeniem bezpieczeństwa, wojskowi (zwłaszcza Indo-Pacyfik), ale też akademicy, dziennikarze i analitycy think tanków.
‼️ Publiczne wskazanie Pekinu z imienia to świadome napiętnowanie - sojusznicy uderzają jednym głosem.
https://t.co/SoKZbnbqCU
Od wielu lat, regularnie dostaję pytanie pt. "Ile tam komunizmu jest na prawdę w tych Chinach?". A ja zwykle odpowiadam pytaniem: "Co odróżnia Mao Zedonga od Józefa Piłsudskiego?". Otóż ten drugi - jak wiemy - "wysiadł z czerwonego tramwaju na przystanku Niepodległość", a ten pierwszy - nie. A konsekwencje tego faktu czujemy do dziś, globalnie.
Dla wielu ofiar imperializmu, jak Polska i Chiny w XIX wieku, idee socjalizmu i partyjna organizacja stały się wehikułem dla ruchów narodowowyzwoleńczych. O ile niektórzy wysiadali z potem z czerwonego tramwaju, dla Chińskiej Republiki Ludowej ideologia marksizmu-leninizmu pozostała fundamentem organizacji państwa. Ten fundament Xi Jinping - ideolog i jak mówią znający go osobiście ludzie, ideowiec - odnowił w ostatnich 13 latach. Wciąż jednak narodowowyzwoleńczy, nacjonalistyczny, chiński pierwiastek siedzi w samym centrum myślenia o świecie Komunistycznej Partii Chin, mieszając się z czerwienią.
Jeśli macie pobrać jeden PDF na nadchodzący długi weekend, niech będzie to nowy raport Michała Bogusza o "Czerwonym nacjonalizmie", gdzie mierzy się szczegółowo z tą kwestią, szczególnie w jaki sposób mieszanka tych dwóch pierwiastków rzutuje na chińską politykę zagraniczną. Jak pisze sam Michał, to ciężkie dzieło, pełne partyjnej frazeologii, ale jednak to jego największy atut - głos oddaje często samej Komunistycznej Partii Chin i przemówieniom Xi Jinpinga. I każe porzucić wiele utartych kalek myślowych.
Pobierajcie i czytajcie, a dla Michała - gratulacje!
Norwegia🇳🇴 podpisała nowe porozumienie obronne z Francj��🇫🇷.
➡️ Umowa z Narwiku przewiduje dołączenie Norwegii do francuskiej inicjatywy wysuniętego odstraszania jądrowego;
➡️ Jej podpisaniu towarzyszyły norweskie dyskusje na temat przewidywalności amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa.
🔹 O porozumieniu pisze @TomaszZdun 📎 https://t.co/17Bp7iv2wr
Zapraszam...
świetnia rozmowa ze studentami
Pozdrawiam i dziekuję.
Punkt Widzenia #4 | Jak szpieguje Rosja: 1500 par oczu zwróconych ku Polsce https://t.co/63wPn1J4vG przez @YouTube
Pojawił się szeroko komentowany post Rosjanina, Daniła Tulenkowa. Tulenkow w 2022 r. został skazany za oszustwa i poszedł na front. Jakimś cudem przeżył i nawet został zwolniony ze służby bodaj w skutek odniesionych ran (wtedy to było jeszcze możliwe).
Chociaż jest nacjonalistą i nadal wspiera wojnę, to najnowsze jego wpisy zmieniły ton. Został zacytowany przez kilka dużych kanałów i korespondentów. Dosyć interesujące wnioski ma 😁😁 Gościu zaczął mówić czystym "Girkinem".
Tłumaczenie
#############
O ile potrafię ocenić, na miarę mojego zrozumienia sytuacji na polach SOW [Specjalnej Operacji Wojskowej] – wariant zamrożenia [konfliktu] wzdłuż Linii Kontaktu Bojowego (frontu - zwany przez Rosjan "LBS") już przegapiliśmy.
W obecnej chwili nie interesuje to przeciwnika i jego mocodawców. Dopóki nie wycisną na maksa możliwości Palantira i innych pomysłów Karpa, nikt nie wciśnie w tej wojnie przycisku "stop".
Dlatego kolejnym etapem realnych negocjacji będą już granice z 1991 roku.
Rosyjskie społeczeństwo nie jest dziś na taką opcję psychologicznie gotowe, w związku z czym władza nie może nawet teoretycznie dyskutować o takich warunkach.
Tym samym czeka nas dość gorące lato i jesień, podczas których przeciwnik, za pomocą dalekich uderzeń, będzie kształtował opinię publiczną w Rosji na rzecz „zakończenia tego za wszelką cenę”.
Rzeczy, które teraz wydają się dzikie i niewyobrażalne, staną się normalnym tematem do dyskusji bliżej końca 2026 roku.
Do tego czasu, niestety, machiny śmierci i zniszczenia nie da się zatrzymać.
Szansa na wykaraskanie się z wojny pojawi się nie wcześniej, niż gdy społeczeństwo dorośnie do zrozumienia nieuchronności całkowitego wycofania się z terytorium Ukrainy i pogodzi się z tą rzeczywistością.
Naturalnie, tego wszystkiego można było uniknąć jeszcze rok temu, trzeźwo patrząc na sprawy. Jednak najwyższe kierownictwo polityczne wolało swoją własną rzeczywistość – tę, w której znajduje się o pół kroku od zwycięstwa.
Za to przyjdzie nam zapłacić tysiącami nowych istnień ludzkich i wyrzuconymi w błoto "ochujliardami", by w efekcie otrzymać brutalną ofertę, którą trzeba będzie brać od razu, bez zastanowienia.
Ponieważ następnym etapem, o którym trzeba będzie rozmawiać całkiem poważnie, jeśli upadnie format "granic 1991 roku", będzie już linia A-A [Astrachań-Archangielsk] i program "ropa za żywność".
Wariant pozwalający zachować twarz został – ku mojemu wielkiemu ubolewaniu – bezpowrotnie zaprzepaszczony.
Ale tu nie ma kogo winić, poza systemem zarządzania zbudowanym na kłamstwie i wciskaniu kitu. Tworząc rzeczywistość oderwaną od realiów, sama zapędziła się w zugzwang (sytuacja w szachach i grach logicznych, w której każdy możliwy ruch prowadzi do pogorszenia sytuacji przyp. Aryo), pozbawiając się możliwości, by choćby spróbować „sprzedać” koniec SOW jako jakiejś formy zwycięstwa.
To wszystko jest bardzo, ale to bardzo złe. Ryzyko eskalacji wielokrotnie wzrasta, a możliwości stosunkowo rozsądnego zakończenia niepotrzebnej i bezsensownej wojny – katastrofalnie topnieją.
Moment, w którym zaprzepaściliśmy szansę na wyjście z wojny poprzez zamrożenie konfliktu wzdłuż Linii Frontu (LBS) i przejście do skomplikowanej pracy dyplomatycznej, to – według moich intuicyjnych odczuć – „atak dronów na rezydencję Putina na Wałdaju” [fejkowe wydarzenie które zdementowano, ale stało się pretekstem Rosjan do przerwania negocjacji przyp. Aryo].
Wtedy stało się jasne dla wszystkich, nawet dla warunkowo lojalnych wobec Rosji polityków na świecie, że Putin nie zamierza kończyć wojny, a cała jego gotowość do negocjacji i deeskalacji ma charakter wręcz obłudny.
Po tym „ataku” nikt na świecie nie chce już pośredniczyć między stronami konfliktu, żeby nie wyjść na idiotę.
W związku z tym postawiono na przymuszenie Rosji do pokoju poprzez ściągnięcie jej najwyższego kierownictwa z powrotem do brutalnej rzeczywistości.
Aż do „ataku na Wałdaj” można było liczyć i mieć nadzieję na rozejm wzdłuż linii frontu, a po tym zdarzeniu nikt nie zamierza z nami poważnie rozmawiać i nie pójdzie na żadne kompromisy.
Dlatego przed nami bardzo trudne czasy, ukierunkowane na ukształtowanie opinii publicznej pod kątem gotowości do zawarcia pokoju w granicach z 1991 roku.
Póki co ich realne propozycje widzę na tym właśnie poziomie. Ale jeśli stopień odklejenia od rzeczywistości naszego kierownictwa nie będzie malał, to i stawki, i cena wyjścia z wojny będą rosnąć.
A o zamrożeniu konfliktu wzdłuż linii frontu po „ataku na Wałdaj” można już niestety zapomnieć.
Dlatego, nawet jeśli jutro sami zrezygnujemy z jakichś pojebanych żądań i wyrazimy bezwarunkową gotowość, by zatrzymać się na obecnych pozycjach i przerwać ogień, usłyszymy, że pociąg odjechał, a teraz oferta jest znacznie surowsza.
Latem i jesienią będą nas "podgrzewać" pod temat „granic z 1991 roku” poprzez dalekie uderzenia i zapaść logistyczną.
Kiedy odpowiednie badania socjologiczne pokażą, że rozmowy o całkowitym wycofaniu z Ukrainy, włącznie z oddaniem Krymu, nie są już marginesem, a zupełnie na poważnie rozmawiają o tym babcie w „Piatieroczce” (markecie), kanałami dyplomatycznymi na Kreml trafi nowa oferta.
Właśnie wtedy możliwy będzie start nowej ścieżki negocjacyjnej, której jedynym przedmiotem dyskusji będą kwoty reparacji.
Do tego czasu, niestety, nie widzę żadnego światełka w tunelu ani żadnych szans na zakończenie konfliktu.
Okno możliwości było realnie otwarte w 2025 roku i pozostawało otwarte przez cały rok. Trzeba było tylko wykazać się adekwatnością i trzeźwą oceną perspektyw.
Nowe okno, bez wątpienia, się otworzy, ale nie nastąpi to jutro.
Tak jak w moich trzech poprzednich postach – tak właśnie widzę taktykę i strategię przeciwnika. I będzie ona realizowana pod warunkiem, że z naszej strony będą kontynuowane bezperspektywiczne próby siłowego wypchnięcia chachłów (Ukraińców. To pejoratywne określenie stosowane u Rosjan przyp. Aryo) poza granice Donbasu i walki o Małą Tokmaczkę.
Jednak coraz częściej i głośniej mówi się o alternatywnych wariantach rozwoju wydarzeń, opierających się na próbie wywrócenia szachownicy, na której gra, delikatnie mówiąc, nie poszła nam najlepiej.
O jednym z takich wariantów pisze na przykład Artjokey.
Ja ze swojej strony nadal traktuję takie scenariusze w kategorii niewyobrażalnych, ale niczemu bym się już nie zdziwił.
Tak czy inaczej, widzę dwa najbardziej realistyczne scenariusze rozwoju wydarzeń.
I. Powolne duszenie Rosji z oparciem na dalekich uderzeniach, niszczenie infrastruktury gospodarczej, logistyki, nowe pakiety sankcji i utrzymanie pozycyjnego impasu na ziemi. Przy takim podejściu, prędzej czy później ugną zarówno opinię publiczną, jak i kierownictwo polityczne do przyjęcia swoich warunków zakończenia konfliktu. Przy czym, raczej prędzej niż później.
II. Rozumiejąc, że matematycznie nieuchronnie przegrywa na dłuższą metę, rosyjskie kierownictwo podbija stawki i idzie va banque. Wymiana państw bałtyckich to idealna karta, mogąca zmienić ogólny układ sił i zmusić USA oraz Europę nie tylko do naciśnięcia na Ukrainę, by wymusić na niej pokój na rosyjskich warunkach, ale wręcz do wbicia jej noża w plecy.
Ten [drugi] wariant lokalnie może nawet przynieść sukces. Jednak strategicznie w sposób jednoznaczny i nieodwracalny uruchamia „ostateczne rozwiązanie kwestii rosyjskiej”.
Po takim kroku będą nas już tępić na pewno i bezkompromisowo – jak ludożerną bestię, która poczuła krew.
Który z tych wariantów uważam za mniejsze zło?
Bez wątpienia pierwszy, ponieważ – chociaż bezalternatywnie prowadzi nas do porażki – rozciąga tę kwestię w czasie, wprowadzając do gry czynnik „czarnych łabędzi” i inne nieprzewidziane okoliczności.
Drugi wariant po prostu kompresuje rozwój sytuacji w czasie i przyspiesza dynamikę wydarzeń.
Skrócone okno czasowe niesie dla nas więcej problemów. To jest właśnie ten "straszny koniec", który dla kogoś może wydawać się lepszy od "strachu bez końca".
Ja jednak, jak mawiać zwykł tow. Suchow: wolałbym się jeszcze pomęczyć.
#############
W mojej opinii, słuchając wystąpienia Rubio i analizując sytuację na przestrzeni konfliktu, doszło do realizacji czarnego scenariusza strategów, którzy mówili od wielu lat o procesie i przebiegu blokady i zaminowania Cieśniny Ormuz. To się dzieje naprawdę.
#USA#Iran
1/2