Naród jest źródłem wszelkiej władzy publicznej nie partie,nie elity brukselskie, nie sądy międzynarodowe, nie korporacje, nie media, tylko zbiorowość obywateli
PiS, PO, PSL i Lewica ponad podziałami uchwalili nowelizację ustawy o VAT, która przywraca mechanizmy „należytej staranności” i rozszerza odpowiedzialność solidarną przedsiębiorców za VAT kontrahentów. Mimo białej listy, split payment, JPK i KSEF – wracamy do czasów, w których uczciwi przedsiębiorcy stawali się zakładnikami karuzel VAT-owskich, o których nie mieli pojęcia. Obietnice zdjęcia z rzetelnych firm ciężaru cudzych oszustw okazały się pustymi słowami. Teraz nawet przy mechanizmach uszczelniających, fiskus będzie mógł powiedzieć: „powinieneś był wiedzieć”.
W przeciwieństwie do POPiS-u, Korona głosowała przeciw – bo nie zgadzamy się na państwo, które zakłada stryczek na szyję polskim przedsiębiorcom. To nie uszczelnianie systemu. To przerzucanie ryzyka na małe i średnie firmy, pracowników, rodziny i oszczędności. Czas skończyć z tą grabie��ą. Polscy przedsiębiorcy budują kraj – zasługują na wolność, a nie na rolę darmowych inkasentów skarbówki i wspólników oszustów.
Naród jest źródłem wszelkiej władzy publicznej – nie partie, nie elity brukselskie, nie sądy międzynarodowe, nie korporacje, nie media, tylko zbiorowość obywateli
Globalistyczna frakcja Morawieckiego zaczyna topnieć. Prezes jest mistrzem w takich zakulisowych intrygach. Niestety, nie jest tak samo pomysłowy, gdy trzeba coś zaproponować Polsce.
https://t.co/WvtLl1ZMW0
Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią Prezydenta RP Karola Nawrockiego, w nadchodzącym tygodniu Prezydent ponownie złoży do Senatu wniosek o referendum w sprawie przyszłości unijnej polityki klimatycznej.
Wczoraj Komisja Europejska przedstawiła długo zapowiadaną propozycję zmian w systemie ETS – najbardziej kosztownym elemencie unijnej polityki klimatycznej, który od ponad 20 lat obciąża europejską gospodarkę. Po wcześniejszych zapowiedziach przedstawicieli rządu zapewniających o wywalczeniu w Brukseli realnej reformy, można było oczekiwać przełomu. Niestety, opublikowany projekt pokazuje, że zamiast rzeczywistych zmian mamy do czynienia jedynie z pozornymi korektami.
Prezydent Karol Nawrocki już w marcu przedstawił konkretne propozycje zmian w systemie ETS, które mogłyby skutecznie chronić polski i europejski przemysł przed skutkami obecnych regulacji. Złożył również wniosek o referendum, wychodząc z założenia, że o tak fundamentalnych kwestiach powinni zdecydować sami Polacy. Większość rządząca odrzuciła tę inicjatywę, przekonując, że nie jest ona potrzebna, ponieważ rząd wynegocjuje w Brukseli rozwiązania odpowiadające polskim interesom.
Dziś znamy już efekty tych zapowiedzi. Komisja Europejska proponuje około 10 mld euro ulg wynikających ze zmienionych benchmarków dla całego unijnego przemysłu do 2030 roku. Dla porównania – tylko polskie przedsiębiorstwa otrzymywały dotychczas około 3 mld euro darmowych uprawnień rocznie. Do 2034 roku koszt wygaszenia tych uprawnień dla polskiej gospodarki szacowany jest na około 13 mld euro. To oznacza, że jeden kraj poniesie większe straty niż wartość ulg przewidzianych dla całej Unii Europejskiej.
Podobnie wygląda sytuacja z Funduszem Modernizacyjnym. Komisja przedstawia jego zwiększenie jako znaczące ustępstwo, jednak mowa o 280 mln uprawnień do podziału między 12 państw, podczas gdy same polskie przedsiębiorstwa umarzają około 150 mln uprawnień rocznie. To pokazuje skalę tej „pomocy”. Trudno uznać ją za realne wsparcie dla przemysłu. To nie jest reforma, lecz próba przykrycia wielomiliardowych kosztów symbolicznymi gestami.
Europa potrzebuje dziś polityki przemysłowej odbudowującej konkurencyjność gospodarki po latach narastających kosztów obecnego modelu polityki klimatycznej. Tymczasem przedstawiona rewizja ETS sprawia jedynie wrażenie zmiany. Zapowiadana „łagodniejsza ścieżka redukcji” nie zmienia kierunku polityki – oznacza jedynie wolniejsze zwiększanie obciążeń dla przedsiębiorstw. Gorset regulacyjny nie staje się luźniejszy, lecz będzie zaciskał się nieco wolniej. To nie jest ulga. To jedynie odroczenie problemu.
Europa traci dziś konkurencyjność, a odpowiedzią Komisji Europejskiej pozostaje kosmetyka zamiast rzeczywistej zmiany kursu.
Tym razem Senat nie zasłoni się „tezą” w pytaniu referendalnym. Oczekujemy, że dopusci do rzetelnej debaty i umożliwi Polakom wypowiedzenie się w tej fundamentalnej dla przyszłości polskiej gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego sprawie.