„Nie tylko kobiety zachodzą w ciążę”. Czas poważnie traktować głosy wzywające do inkluzywnego podejścia do aborcji | Codziennik Feministyczny https://t.co/z1RjBI891K
Wiece, że istnieje legenda o ludziach, którzy mają kuchnie wyglądające jak sala operacyjna?
Blaty sterylne, błyszczące jak psu jaja, wszystko idealnie ułożone, ani okruszka, ani śladu, że ktokolwiek tu kiedykolwiek coś gotował.
Wszystko jest takie piękne, modne, czyściutkie… Szacun, serio.
Jak to możliwe?
Macie sekretne zaplecza na bałagan? Jecie powietrze? A może gotujecie w rękawiczkach i natychmiast po każdym ruchu przecieracie blat trzy razy spirytusem?
Blaty wolne, przestrzeń nieskazitelna, jakby kuchnia czekała na inspekcję sanepidu. Gdzie podziewacie te wszystkie rzeczy? Macie schowek z bezdenną otchłanią? Tajne szuflady do pochłaniania kubków?
Wchodzę do takiej kuchni i zaczynam mieć kompleksy. Jak dzieciak, który pobrudził spodenki.
U mnie?
Na parapecie dżungla: szczypiorek, bazylia, jakieś podejrzane zioła, których nie pamiętam, że sadziłam. Może mnie kiedyś zjedzą, kto wie.
Jakiś kubek, bo „dopiję później”, stosy przypraw, toster, bo dziecko chciało grzanki, łyżka, którą „próbuję”, tam mi kapnie, tam się posypie.
Czasami opakowanie płatków, słoik z ogórkiem, puszka z herbatą…
Kiedy gotuję, nie panuję nad tym, nie ogarniam.
Nie ma czegoś takiego jak „lekki chaos” - jest pełnowymiarowy armagedon.
Zaczyna się niewinnie - wyciągam deskę do krojenia, ale po chwili potrzebuję drugiej (bo pierwsza jest już zawalona warzywami). Nóż? Gdzieś tu był, ale zniknął pod stertą czegoś. Na blacie zaczynają pojawiać się kolejne rzeczy: sól, pieprz, jakieś przyprawy, otwarte opakowanie makaronu, którego na pewno nie odłożyłam tak krzywo, ale mimo to zdążył się wysypać.
Pod koniec gotowania kuchnia wygląda to jak pole bitwy. Na każdym wolnym centymetrze blatu coś stoi, w zlewie już tworzy się wieża naczyń, a rękaw od swetra prawdopodobnie wylądował w czymś, w czym nie powinien.
A potem patrzę na wasze kuchnie, czyste, jakby tam właśnie skończyła się sesja zdjęciowa do katalogu. Jak? Kiedy? Macie ekipę sprzątającą na pełen etat? Magiczne moce, znacie jakieś wróżki?
Bo ja po gotowaniu muszę odgruzować teren, zanim w ogóle mogę pomyśleć o jedzeniu.
Zna ktoś odpowiedź?