This investigation from @ForensicArchi and @earshot_ngo found that Israeli tank operators - who killed Hind as she was trapped in a car with her family, would have been able to see that they were targeting her. with @AJFaultLines
Find the Earshot investigation here: https://t.co/HQBLECZF30
Najnowszy spot wyborczy KO to dobra okazja, by wyjaśnić parę rzeczy.
👉 Zacznijmy od spotu. Otóż formą nie odbiega od poziomu Kurskiego i spotów PiS. Dramatyczna muzyka, dramatyczny głos, dramatyczne kadry, jakieś stosy czaszek, uśmiechnięty Putin, Łukaszenka i tak dalej. Jest chyba oczywiste, że intencją było wbicie młotkiem do głowy równania PiS = Rosja, odwołując się do najbardziej bazowych emocji, konkretnie: lęku przed brutalnym mocarstwem. No i jest to spot wyborczy, więc oczywiście wali maczugą w politycznego przeciwnika, czyli w PiS. Opinie są różne. Ja jestem z tych, którzy uważają, że taka forma odniesie skutek odwrotny do zamierzonego. W betonowym elektoracie KO pewnie się spodoba. Wszędzie poza nim wzbudzi raczej zażenowanie. W efekcie, wiele osób uzna, że te całe rosyjskie wpływy to żaden realny problem. Ot, kolejna odsłona 20-letniej wojny POPiSu. I nawet nie mówię o tzw. szarym człowieku. Dokładnie w tym tonie wypowiadają się także profesjonalni publicyści. Nieustająco mnie to dziwi, ale co robić, pogodziłem się ze stanem faktycznym.
No nie tak to powinno wyglądać.
👉 Podnoszony jest argument, że przecież PiS przez osiem lat mówił dużo więcej i znacznie gorszych rzeczy. Tak, to prawda. Tak było. I byłoby miło, gdyby paru komentatorów o tym jednak pamiętało i nie wypisywało głupot, że oto teraz, w maju 2024, w Polsce ktoś kogoś nazwał po raz pierwszy zdrajcą. Niezależnie jednak od tego, to po obecnym rządzie chyba oczekiwaliśmy jakiegoś wyższego standardu cywilizacyjnego, prawda? Bo problem rosyjskich wpływów jest prawdziwy i jak najbardziej był zamiatany pod dywan. I trzeba to na spokojnie, merytorycznie pokazywać.
👉 Ano właśnie. Bo oprócz formy, w spocie jest treść. Jest stwierdzenie, że PiS “wygrał wybory, używając nielegalnie zgromadzonych materiałów przez importera ruskiego węgla”. Ok, tu jest sugestia, że PiS wygrał TYLKO dzięki temu, co oczywiście nie jest prawdą. Zwycięstwo w 2015, jak każde, było efektem wielu czynników. Zarówno błędów ówczesnego rządu PO-PSL, pisowskich kłamstw (Smoleńsk, uchodźcy, wyprzedaż lasów, Polska w ruinie itd.) jak i słabego wyniku Lewicy, której zabrakło kilkudziesięciu tysięcy głosów, by wejść do Sejmu. Tak, to jest manipulacja, aczkolwiek pamiętajmy też, że mówimy o trwającym 50 sekund spocie wyborczym. Natomiast niezależnie od tego, clou tego fragmentu jest jak najbardziej prawdziwe. Nagrania w Sowie zlecił Marek Falenta, który importował do Polski rosyjski węgiel. Rosjanie byli w tej aferze obecni na kilku poziomach, do czego zaraz wrócę. PiS te nagrania od Falenty dostał, wiedząc, że są nielegalnie zdobyte oraz prawdopodobnie wiedząc, że pachną blinami. PiS ich użył, pomagając sobie wygrać wybory. No przepraszam, ale tak było.
👉 Dalej jest, że po zwycięstwie PiS zwiększył import rosyjskiego węgla. To też żadna tajemnica, te dane są publicznie dostępne. W ostatnich dwóch latach rządów PO-PSL sprowadzono stamtąd 6,5 i 4,9 miliona ton. W pierwszych latach rządów PiS, te wartości wzrosły do, kolejno, 5,2, 8,6, i 13,1 miliona, po czym zaczęły spadać. W latach 2019-2020 osiągając podobny wolumen, co w latach 2010-2011, czyli z PO. Oczywiście, jest to nadużycie, bo dla pełnego obrazu trzeba by podać łączne ilości z ośmiu lat (a te są porównywalne), natomiast sam fakt nagłego wzrostu importu rosyjskiego węgla po 2015 roku jest niepodważalny.
👉 Dalej: “sprawy wskazujące na narastające wpływy służb białoruskich i rosyjskich, były zamiatane pod dywan”.
No przepraszam, ale nie były? Jeżeli można wskazać w tej materii jakąś część stałą, niezmienną przez całe osiem lat pisowskich rządów, to jest to schemat, który zawsze przebiegał tak samo. Dziennikarze śledczy odkrywają jakieś rosyjskie wpływy na ludzi związanych z obozem rządzącym, piszą o tym niektóre (podkreślmy wyraźnie: niektóre) media, część z nas jest w oburzu, po czym nic się nie dzieje. Niewiele też robiono z rosyjską infiltracją środowisk niezwiązanych bezpośrednio z Nowogrodzką, patrz Konfederacja, ruchy antysystemowe, antycovidowe i tak dalej. Pytanie “gdzie są służby” padało nawet pod moimi postami tyle razy, że mógłbym je oprawić i powiesić nad łóżkiem. Sorry, ale tak było. Nie wiem czy będzie lepiej, ale tak było wtedy.
👉 Dalej: “zablokowali inwestycje mające dozbroić polską armię”.
Na miejscu KO akurat ten argument bym omijał szerokim łukiem. Tak, PiS zablokował zakup Caracali, a za Macierewicza pisano, że w wojsku brakuje momentami nawet mundurów. Ale wszystko to jest dziś nieważne w obliczu tego, że po inwazji Błaszczak dostał od Prezesa zielone światło na wielkie zakupy. Ten argument mógłby mieć sens w 2019 roku. W 2024 już nie ma. Zwracam jednakowoż uwagę, że to też nie było tak, jak to teraz przedstawiają różni symetryści, że PiS przejął władzę i rzucił się do wojskowych zakupów. W istocie, przez sześć lat niewiele na tym kierunku robiono.
👉 Dalej: “dzięki wsparciu i zaangażowaniu polityków PiS, zawrotną karierę zrobił Tomasz Szmydt, do niedawna sędzia, a naprawdę szpieg, który uciekł na Białoruś”
Nie wiem co tu może być kontrowersyjnego? Chyba tylko jednoznaczne nazwanie Szmydta szpiegiem. W rzeczywistości nie wiemy na 100% jaka była jego rola, ale ok, to się mieści w logice spotu. Natomiast stwierdzenie, że Szmydt robił karierę u boku PiS to, cóż, bardzo przepraszam, ale: prawda.
👉 Na koniec jest fragment, gdzie Tusk porównuje Partię Zjednoczonej Prawicy to skrótu PZPR, który kiedyś rozszyfrowano jako “płatni zdrajcy, pachołki Rosji”. To wprost element politycznej nawalanki. Żeby się utrwaliło, logo PiS odwraca się na drugą stronę, gdzie jest rosyjski herb. Tym też ten spot się kończy.
👉 Omówiliśmy sobie sam spot, ale wokół niego rozpoczęła się dyskusja dotycząca wpływów rosyjskich w Polsce. Nie brak głosów, że nazywanie PiS “partią prorosyjską” to absurd, bo PiS dał Ukrainie dużo sprzętu wojskowego, w tym bezcenne czołgi, w dodatku w liczbach znacznych. Wyjaśnię może kilka rzeczy.
👉 Trzeba sprecyzować, co rozumiemy przez “partia prorosyjska”. Czy PiS jest partią, która otwarcie mówi, że Rosja jest zajebista? Nie. Czy Kaczyński powiedział kiedyś, że chciałby skopiować nad Wisłą rosyjski system? Nie. Czy wreszcie opowiedział się otwarcie po stronie Rosji, ale przeciwko Zachodowi? Również nie.
Ale.
Ale czy Kaczyński mówił nam o Zachodzie niemal to samo, co od lat mówi o nim Kreml? Tak. Czy Kaczyński natychmiast po przejęciu władzy doprowadził do kryzysu politycznego w relacjach z niemal wszystkimi polskimi sojusznikami z Zachodu? Tak. Czy wprowadził w Polsce szereg antydemokratycznych ustaw, które przypominały rosyjskie rozwiązania, choć w wersji soft? Tak. Czy Kaczyński sprokurował i pielęgnował wojnę z unijnym instytucjami, która ostatecznie doprowadziła do bezprecedensowego zamrożenia unijnych dotacji dla Polski? Tak. Czy mówił językiem polexitu? Tak. Czy to wszystko wpisuje się w rosyjską strategię dezintegracji zachodnich struktur? Jak najbardziej.
👉Może więc właściwszym słowem niż “prorosyjski” będzie “rusyfikujący”? A nieco dłużej: “często-gęsto realizujący interesy geopolityczne Kremla, podzielający kremlowskie spojrzenie na Europę i europejskie wartości, podobnie jak Kreml zajadle antyzachodni, choć zapewne myślący o sobie, że jest bardzo antyrosyjski”?
👉 Wcześniej wspomnialem o aferze taśmowej i udziale w niej Rosjan. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, niektórym publicystom, udało się odrzucić ten fakt, gdyż nie pasował im do faktu, że PiS dostarczył Ukrainie broń. No bo, mówią, skoro PiS jest taki niby prorosyjski, że Rosjanie pomogli mu dojść do władzy, to jak wyjaśnisz te czołgi, hę? Ten argument jest tak błędny, że aż poświęciłem mu cały podrozdział mojej książki. Otóż przede wszystkim, jego propagatorzy zapominają o takim drobiazgu jak chronologia. Gdy ludzie związani z Rosjanami ustawiali zaplecze afery taśmowej, nie było żadnej wojny. Były to lata 2010-2012. Pierwszy podsłuch w Sowie założono wiosną 2013 roku. Nie było nawet Majdanu, rebelii w Donbasie, aneksji Krymu. Nikt nie mógł przewidywać jak zachowa się PiS w 2022 roku, bo nikt nie oczekiwał, że w 2022 stanie się cokolwiek niezwykłego.
👉 Natomiast dało się przewidzieć, że PiS będzie partią antyzachodnią. Skłócającą nas z Unią i z jej poszczególnymi członkami. Że PiS będzie mówił o UE podobne rzeczy jak Rosja, bo PiS mówił je już wtedy od lat, a dodatkowo mieszał się ze środowiskami skrajnej prawicy, która mówiła tak jeszcze bardziej. Że zrobi urawniłowkę w służbach, dokładnie jak w 2006 roku. I teraz popatrzmy na chronologię. W 2013 zakładane są pierwsze podsłuchy. W czerwcu 2014 opublikowane, wybucha skandal, media miesiącami mielą te ośmiorniczki, “c**j, d*pa, kamieni kupa”, robienie Amerykanom laski i tak dalej, co dobija pogubione zupełnie PO i potwierdza ich wizerunek partii elitariuszy-nierobów. Jesienią 2015 PiS wygrywa wybory i niemal natychmiast: włamuje się do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO, likwiduje delegatury terenowe ABW, usuwa ze służb niemal wszystkich, zapełniając je świeżakami bez doświadczenia (dokładnie tak jak w 2006 roku), robi szefem MON Macierewicza z całą jego rosyjską historią, który to Macierewicz natychmiast robi do ministerstwa desant ludzi o rosyjskich powiązaniach (jak Gaj, Szatkowski czy Kownacki), wpuszcza do pięciu ministerstw ludzi z Ordo Iuris i natychmiast inicjuje antyzachodni zwrot cywilizacyjny. Czy w tym kontekście powinno nas tak dziwić, że Rosjanie mogli woleć u władzy PiS?
Wszystko to dzieje się sześć lat przed przekazaniem Ukrainie jakiegokolwiek czołgu. Wiem, szok, historia nie zaczęła się wiosną 2022 roku.
👉No i teraz KO wypuszcza taki, a nie inny, spot. I niektórzy mówią: o jezu, to teraz PiS będzie oskarżał o agenturalność KO, a KO PiS, nie mam na to siły, więc udawajmy, że to się nie dzieje. Nie będę ukrywał, to jest męczące. Ale byłoby miło, gdybyśmy jako gatunek, bądź co bądź, rozumny, potrafili czasem spojrzeć ponad przekazem dnia i skupić się na materiale dowodowym. A tego jest naprawdę dużo. To, że w spocie przedstawiono tę sprawę w taki sposób, nie zmienia faktu, że sytuacja jest niezwykle poważna. Zamykanie oczu na rosyjskie wpływy, tylko dlatego, że obciążona nimi partia od lat miota takimi oskarżeniami na lewo i prawo, na co jej konkurencja odpowiada niskich lotów spotem - jest gwałtem na własnym rozumie.
👉 Podnoszą się argumenty, że KO swoim spotem ustawia kampanię wyborczą w całości na podziale Rosja-UE. To prawda, ale jest jeden niuansik. Abstrahując od topornej formy i nadużyć, które wymieniłem wyżej… czy to nie jest aby tak, że to PiS dopiero co wziął udział w aż trzech szczytach europejskich i amerykańskich antyunionistów, trumpistów i miłośników Putina, na których wprost powiedziano, że to są właśnie te wybory, w których zdecyduje się, czy Europa wróci do “normalności”, tradycyjnych wartości, chrześcijańskiego korzenia i “Europy ojczyzn”, czy też zostanie na dobre wchłonięta przez woke’owgo behemota? Nie muszę dodawać, że jest to narracja bardzo podobna do tej, którą od lat stosuje Kreml?
👉 Podsumowując: to czego teraz potrzebujemy, to poważna dyskusja na temat rosyjskich i białoruskich wpływów w Polsce. Dyskusja, której przez ostatnie lata desperacko nam brakowało. Ta dyskusja siłą rzeczy będzie się wpisywała w polityczny konflikt. Nie unikniemy tego, bo mówimy o wpływach także wśród topowych polityków (nie tylko zresztą z PiS). Tym bardziej, trzeba to robić z rozwagą. Spot KO jest spotem wyborczym, więc rządzi się pewną inną logiką. Mimo to, według mnie robi coś zgoła odwrotnego. Sprowadza realny problem, do politycznej bieżączki. Pozostaje mieć nadzieję, że to tylko głupi pomysł paru speców od PR, a nie element strategii na lata. Ostatnie działania ABW oraz fakt, że Donald Tusk zapowiedział powołanie złożonej z ekspertów komisji do badania tych wpływów, pozwala na pewien ograniczony optymizm w tej kwestii. Oczywiście czas pokaże.