Zmarł Sidya Touré, były premier i czołowy lider opozycji w Gwinei. Polityk stojący na czele rozwiązanej przez reżim wojskowy partii UFR zmarł na wygnaniu w wieku 81 lat. 🇬🇳 - @africanews
W dniach 26–29 IX 1987 z oficjalną wizytą w Polsce przebywał wiceprezydent USA George Bush.
26 września George Bush przybył do Warszawy z oficjalną wizytą w Polsce. Na lotnisku Okęcie został powitany przez zastępcę przewodniczącego Rady Państwa Kazimierza Barcikowskiego, który wystosował zaproszenie dla Busha, oraz Józefa Czyrka, sekretarza KC PZPR i członka Biura Politycznego.
W trakcie czterodniowej wizyty Bush złożył wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza oraz pod pomnikiem Bohaterów Getta. W Belwederze spotkał się z Wojciechem Jaruzelskim. Rozmowa trwała godzinę i 40 minut, a więc dłużej, niż pierwotnie planowano. Wiceprezydent spotkał się również z członkami Rady Konsultacyjnej przy przewodniczącym Rady Państwa oraz z grupą intelektualistów katolickich.
Napięty program miała również żona wiceprezydenta, Barbara Bush. Odwiedziła szpital, gdzie rozmawiała z personelem i przedstawicielami władz, a także złożyła wieńce w miejscach pamięci.
Najważniejszym tematem rozmów były stosunki polsko-amerykańskie, które od końca 1981 r. pozostawały w pełni nieunormowane. Jednym z przejawów tego stanu był brak obsady stanowisk ambasadorów USA w Polsce i Polski w Stanach Zjednoczonych.
W trakcie wizyty ogłoszono wymianę przedstawicieli obu państw w randze ambasadorów, która nastąpiła kilka dni wcześniej. Wiceprezydent Bush wziął również udział w uroczystości otwarcia Konsulatu Generalnego USA w Krakowie.
Wśród innych wydarzeń związanych z wizytą warto odnotować spotkanie Busha – zorganizowane na jego specjalną prośbę – z kard. Józefem Glempem oraz Lechem Wałęsą.
Zdj.: Wizyta wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych George'a Herberta Walkera Busha w Polsce. Spotkanie z przewodniczącym Rady Państwa Wojciechem Jaruzelskim, Nieborów 27 IX 1987 (PAP/Ireneusz Radkiewicz); Szyfrogram z Nowego Jorku w sprawie odgłosów wizyty G. Busha w Polsce, 10 X 1987 (Archiwum MSZ, 34/90 W-1).
23 IX 1987 Polska Rzeczpospolita Ludowa i Stany Zjednoczone uzgodniły wzajemną wymianę ambasadorów. Od czasu wprowadzenia w PRL stanu wojennego placówkami dyplomatycznymi obu państw kierowali chargé d’affaires.
Po odejściu ambasadora Francisa J. Meehana w okresie wprowadzania stanu wojennego oraz późniejszej odmowie władz polskich przyjęcia wyznaczonego przez USA jego następcy, Stany Zjednoczone nie miały w Polsce stałego przedstawiciela dyplomatycznego w randze ambasadora. Stosunki polsko-amerykańskie znajdowały się wówczas w najgorszym okresie w swojej historii. We wrześniu 1983 r. prezydent Ronald Reagan skierował do Polski Johna R. Davisa Jr., który objął funkcję chargé d’affaires Stanów Zjednoczonych.
W lutym 1987 r. rząd Stanów Zjednoczonych zniósł sankcje nałożone na Polskę po wprowadzeniu stanu wojennego i represjach władz PRL wobec „Solidarności”. Następnie władze PRL zgodziły się na podniesienie rangi przedstawicielstwa dyplomatycznego USA. 17 III 1988 Davis złożył listy uwierzytelniające, obejmując urząd Ambasadora Nadzwyczajnego i Pełnomocnego Stanów Zjednoczonych w PRL.
Funkcję tę sprawował do 1990 r. W tym okresie wspierał „Solidarność” oraz działania na rzecz przeprowadzenia w Polsce wolnych wyborów.
Były dyrektor Wywiadu Narodowego USA Dan Coats wymienił Davisa jako czwartą — obok Lecha Wałęsy, Michaiła Gorbaczowa i papieża Jana Pawła II — osobę, która odegrała, w jego ocenie, „najbardziej kluczową rolę w doprowadzeniu do upadku komunizmu w Europie Wschodniej”.
Od grudnia 1987 r. ambasadorem PRL w Stanach Zjednoczonych był Jan Kinast. Funkcję tę sprawował do 8 VIII 1990.
Zdj.: John R. Davis Jr. (domena publiczna); John R. Davis Jr. podczas mszy upamiętniającej pierwszą rocznicę śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, październik 1985 r. W rzędzie za nim Lech Wałęsa i Tadeusz Mazowiecki (domena publiczna); Prośba o agrément dla ambasadora USA Johna R. Davisa, 23 IX 1987 (Archiwum MSZ, 35/90, W-4).
20–23 IX 1965 wizyta premiera PRL Józefa Cyrankiewicza w Austrii
Wizyta Józefa Cyrankiewicza w Austrii miała przede wszystkim charakter kurtuazyjny i była elementem działań na rzecz poprawy stosunków polsko-austriackich. Nie doprowadziła do podpisania umów politycznych, gospodarczych ani kulturalnych; strony wymieniły natomiast poglądy na temat wzajemnych relacji i kwestii międzynarodowych oraz ogłosiły komunikat końcowy.
Podczas wizyty premier PRL Cyrankiewicz był przyjmowany z honorami i odbył szereg spotkań, https://t.co/6JkchoQNzy. z kanclerzem Josefem Klausem. W programie znalazły się także wizyty w rafinerii w Schwechat i zakładach hutniczych w Linzu. Cyrankiewicz złożył również wieniec na terenie byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen.
Istotną część programu stanowiły również wydarzenia o charakterze reprezentacyjnym i kulturalnym. Cyrankiewicz zatrzymał się w wiedeńskim Hotelu Imperial, uczestniczył w oficjalnym obiedzie w hotelu Sacher, odwiedził Hiszpańską Szkołę Jazdy (Spanische Hofreitschule), a także obejrzał „Rigoletto” w Operze Wiedeńskiej.
Zdj.: Premiera Józefa Cyrankiewicza witają dziewczęta w strojach ludowych, Linz 22 IX 1965 (PAP/CAF/Mariusz Szyperko); Mapa Wiednia z zaznaczonymi punktami wizyty premiera Cyrankiewicza (Archiwum MSZ, PD, 23/68 Austria); Informacja prasowa na temat wizyty premiera Józefa Cyrankiewicza, „Trybuny Ludu” z 24 IX 1965.
Wczoraj po raz kolejny, reprezentując @WNPiSM i Polskie Towarzystwo Afrykanistyczne, komentowałem w programie @DzienNaSwiecie w @PolsatNewsPL najnowsze wydarzenia w Afryce. Tym razem falę przemocy wobec kobiet w Republice Południowej Afryki. #Afryka#RPA#Africa#RSA
🇲🇿 Mozambik tonie, choć leży na gazie. Państwo między powodzią a wojną
Mozambik to podręcznikowy przykład "przekleństwa zasobów" splecionego z katastrofą klimatyczną.
Kraj posiada jedne z największych niezagospodarowanych złóż gazu ziemnego (LNG) w Afryce Subsaharyjskiej w basenie Rovuma, a jednocześnie mierzy się z kryzysem humanitarnym i strukturalnym. Zapraszam na rozmowę z @KonradGadera
Posłuchaj: https://t.co/CPStmjxnb3
Po niespełna dwóch latach od powołania na stanowisko dyrektora @PISM_Poland dr hab. Jarosław @JCwiekKarpowicz został wczoraj odwołany przez premiera Donalda Tuska na wniosek ministra Radosława Sikorskiego. Tego samego ministra, który wcześniej wnioskował o jego powołanie.
Najwyraźniej popełniono więc błąd kadrowy. Albo przy powołaniu, albo przy odwołaniu. Warto, aby autorzy obu decyzji wyjaśnili, którą z nich uważają za pomyłkę i dlaczego.
Problem PISM jest jednak głębszy i ma charakter systemowy: MSZ nie potrafi wykonywać nadzoru nad instytucją analityczną. Urzędnikom nadzór myli się z zarządzaniem. Kiedy dyrektor przypomina im o ustawowych granicach ich kompetencji, idą do ministra ze skargą na dyrektora. W ten sposób obrona samodzielności Instytutu staje się w ich oczach dowodem niesubordynacji.
Uważam to za patologię wynikającą z braku kompetencji i urzędniczej demoralizacji: przekonania, że zakres własnej władzy można wyznaczać według osobistych ambicji, a nie przepisów. Instytucja analityczna ma dostarczać państwu rzetelnej wiedzy i niezależnych ocen. Nie służy zaspokajaniu ambicji urzędników resortu ani potwierdzaniu słuszności każdej ich decyzji.
Przy najbliższej okazji należy odebrać MSZ nadzór nad PISM i przenieść go do Prezesa Rady Ministrów, z obsługą w KPRM - wzorem rozwiązania przyjętego dla OSW. Nie usunie to wszystkich problemów, ale ograniczy możliwość paraliżowania pracy Instytutu przez resortowe frustracje.
Art. 5 ustawy o PISM stanowi: „Kadencja Dyrektora Instytutu trwa 5 lat”. Ustawa przewiduje również możliwość odwołania dyrektora, ale pięcioletnia kadencja powinna mieć rzeczywiste znaczenie. Jeżeli można ją przerywać bez przekonującego publicznego wyjaśnienia, staje się pustą deklaracją.
Do takiego traktowania instytucji państwa przez premiera Tuska i ministra Sikorskiego można się już było przyzwyczaić. Akceptować go nie należy.
Po wstępnych komunikatach oraz składzie strony 🇧🇾 (premier, szef KGB) można wnioskować, że wśród najważniejszych tematów rozmów są:
▶️więźniowie polityczni
▶️sankcje/sprawy gospodarcze
▶️kwestie bezpieczeństwa.
https://t.co/k643cNAT6b
Placówka w cieniu piramid
Nawiązanie stosunków dyplomatycznych między Rzecząpospolitą Polską a Egiptem nastąpiło w wyniku złożenia w lipcu 1926 r. listów wprowadzających przez chargé d’affaires Egiptu w Warszawie.
W pierwszych latach działalności polskiej placówki jej siedziba mieściła się poza Egiptem — do 1928 r. Poselstwo RP w Kairze miało bowiem siedzibę w Atenach. Dopiero 15 X 1928 placówkę przeniesiono do Kairu. Początkowo mieściła się przy 16, rue Ebn Zanki w Zamalek. 28 XI 1930 siedzibę przeniesiono do budynku przy 3, rue Amir Toussoun, również w Zamalek.
Ostatnim kierownikiem placówki przed przejęciem jej przez przedstawiciela władz warszawskich był poseł Tadeusz Zażuliński. Kulisy przejmowania placówki przez nowe władze opisał Krzysztof Tarka w książce Emigracyjna dyplomacja. Polityka zagraniczna rządu RP na uchodźstwie 1945–1990:
„… Ministerstwo Spraw Zagranicznych Egiptu uprzedziło posła [rządu RP na uchodźstwie w Londynie] (Tadeusz Zażuliński) o konieczności uznania w ciągu najbliższych dni władz w Warszawie. Poseł RP w Kairze jeszcze przez kilka miesięcy opierał się przekazaniu siedziby poselstwa przedstawicielowi rządu tymczasowego [TRJN]. Ustąpił dopiero 4 kwietnia 1946 roku, po interwencji dyplomatów Francji, Brazylii i Szwajcarii oraz wobec stanowczej postawy egipskiego MSZ. Emigracyjny rząd polski na terenie Egiptu reprezentował następnie radca Janusz Kruszyński. W końcu 1948 roku zlikwidował on placówkę w Kairze i wyjechał do Południowej Afryki. Opiekę nad terenem Egiptu przejął poseł Zygmunt Zawadowski w Libanie”.
Zdj.: Nagłówek pism urzędowych Poselstwa RP w Kairze (Egipt), 1930 r. (ze zbiorów Archiwum MSZ); Józef Piłsudski przed gmachem Poselstwa RP w Kairze (Narodowe Archiwum Cyfrowe, 3/1/0/2/129a).
„Nie był politykiem w znaczeniu charakterologicznym. Nigdy nie patrzył na sprawy kraju w sposób całościowy, głównie interesowały go kwestie gospodarcze, i to traktowane bardzo technicznie”, tak mówił o Ignacym Mościckim prof. Andrzej Chojnowski dla PAP.
13 IX 1993 sprowadzone ze Szwajcarii prochy Prezydenta Ignacego Mościckiego i jego małżonki zostały złożone w krypcie archikatedry warszawskiej.
Ignacy Mościcki, w latach 1926–1939 Prezydent RP, zmarł 2 X 1946 w Versoix niedaleko Genewy. Zgodnie ze swoim życzeniem został pochowany na miejscowym cmentarzu. Na jego grobie ustawiono prosty, drewniany krzyż z inicjałami „I.M.”.
W 1984 r. planowano przeniesienie szczątków Ignacego Mościckiego i jego małżonki Marii ze Szwajcarii do Polski. Z prośbą o ich sprowadzenie zwróciła się rodzina. Władze polskie wyraziły zgodę, ale pod warunkiem, że pogrzeb będzie miał charakter uroczystości całkowicie prywatnej, bez ceremoniału państwowego. Ostatecznie władze kantonu Genewa cofnęły zgodę z przyczyn politycznych, po protestach środowisk emigracyjnych związanych z „Solidarnością”.
W 1993 r., z inicjatywy prezydenta Lecha Wałęsy i prymasa Józefa Glempa, szczątki Ignacego Mościckiego przewieziono do Polski i złożono w krypcie prezydenckiej bazyliki archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Symboliczny grób Mościckiego znajduje się w alei zasłużonych na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Zdj.: Ignacy Mościcki (Narodowe Archiwum Cyfrowe, 3/1/0/2/1713); Krypta z prochami Ignacego Mościckiego (ze zbiorów Archiwum MSZ).
Dziś prezentujemy pismo Zarządu Koła Związku Zawodowego Pracowników MSZ, przesłane do oddziału w Sztokholmie.
Pismo datowane jest na 14 II 1946. Niespełna dziewięć miesięcy po zakończeniu wojny w Europie pracownicy polskiego MSZ w Warszawie otrzymują ze Sztokholmu pomarańcze i czekoladę… Jednocześnie proszą o dalszą pomoc: „Poniewa�� pracownicy nasi odczuwają brak wszelkich przedmiotów, wszystko co przyślecie będzie nam przydatne”.
Sytuacja powojenna Polski była bardzo trudna. Nawet zatrudnienie w strukturach MSZ nie zapewniało w pierwszych latach po wojnie normalnego poziomu aprowizacji.
Zdj.: Pismo z 14 II 1946 skierowane do Oddziału Koła Związków Zawodowych Pracowników MSZ w Sztokholmie (Archiwum MSZ, z. 15, w. 23, t. 238).
Zachęcam do zapoznania się z tekstem dla PAP, do którego udzieliłem wypowiedzi. #Afryka#Sudan Ekspert: wojna domowa w Sudanie przerodziła się w konflikt o międzynarodowym wymiarze [ANALIZA] | Polska Agencja Prasowa SA https://t.co/bYGV6OzzRO
O rosyjskich zdolnościach do szantażu nuklearnego piszą @ArturKacprzyk@lukasz_kulesa, z moim skromnym udziałem.
Najważniejsza teza? Rosji nie należy się przesadnie bać w tym aspekcie, ale też nie można jej całkowicie lekceważyć, bo to państwa NATO postrzega jako wroga.
Podarki były i pozostają ważnym elementem dyplomacji. Odgrywają istotną rolę w budowaniu i umacnianiu dobrych relacji między państwami. Ich znaczenie stawało się jeszcze większe w momentach nawiązywania nowych stosunków dyplomatycznych.
Doskonale zdawał sobie z tego sprawę pierwszy ambasador PRL w Jemenie, Kazimierz Sidor. W latach 1960–1965 pełnił on funkcję ambasadora PRL w Egipcie, będąc jednocześnie akredytowanym w Somalii, Jemenie i Libii. W 1961 r., w związku z planowanym wyjazdem do Jemenu w celu złożenia listów uwierzytelniających, pojawił się jednak pewien problem — rzecz jasna związany z podarunkiem, który ambasador miał wręczyć.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych musiało znaleźć taki prezent, który zrobi odpowiednie wrażenie na nowych partnerach i pomoże w budowaniu relacji dyplomatycznych z Jemenem. A w PRL to nie było łatwą sprawą…
Zdj.: Kazimierz Sidor (domena publiczna); Korespondencja dotycząca depeszy nr 101 z dnia 26 II 1961 oraz depeszy nr 151 z dnia 29 III 1961 (Archiwum MSZ, 70/15, w. 1).
W dniach 5–9 IX 1974 Michel Poniatowski, francuski minister spraw wewnętrznych, złożył oficjalną, kilkudniową wizytę w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Towarzyszyli mu małżonka oraz pięcioosobowa delegacja, w skład której wchodził https://t.co/6JkchoQNzy. Paul Delaye, dyrektor Departamentu Prasy i Informacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Program wizyty obejmował rozmowy z przedstawicielami najwyższych władz PRL, a także zwiedzanie miejsc o szczególnym znaczeniu historycznym i kulturalnym. Istotnym elementem pobytu Poniatowskiego było odwiedzenie miejsc związanych z polskimi korzeniami jego rodziny.
Michel Casimir Jean Pierre Guillaume Marie-André Poniatowski wywodził się z francuskiej gałęzi polskiej rodziny arystokratycznej Poniatowskich, której korzenie sięgały Rzeczypospolitej i królewskiego rodu Poniatowskich. Choć urodził się w Paryżu i przez całe życie pozostawał związany przede wszystkim z Francją, zachowywał świadomość polskiego pochodzenia swojej rodziny.
Wizyta rozpoczęła się 5 września od przylotu Poniatowskiego wraz z delegacją specjalnym samolotem na wojskowe lotnisko na Okęciu. Francuskiego ministra powitali przedstawiciele władz polskich, wśród nich wicepremier Mieczysław Jagielski, a także ambasador Francji. Po przybyciu do rezydencji przy ul. Klonowej Poniatowski odbył rozmowę z Jagielskim, a następnie spotkał się z przewodniczącym Rady Państwa Henrykiem Jabłońskim. W programie pierwszego dnia znalazły się również rozmowy z ministrem Stanisławem Śliwińskim oraz uroczysty obiad wydany przez wicepremiera Jagielskiego w Jabłonnie.
W kolejnych dniach Poniatowski prowadził rozmowy z przedstawicielami polskich władz, https://t.co/6JkchoQNzy. ze Stefanem Olszowskim, a następnie spotkał się z I sekretarzem KC PZPR Edwardem Gierkiem. Program wizyty obejmował także zwiedzanie Warszawy oraz miejsc związanych z historią rodu Poniatowskich. Francuski minister odbył ponadto podróże do Krakowa i Białowieży, odwiedzając miejsca o znaczeniu historycznym i kulturalnym.
9 września Michel Poniatowski zakończył wizytę w Polsce i odleciał do Paryża.
Zdj.: Michel Casimir Jean Pierre Guillaume Marie-André Poniatowski (domena publiczna); Menu uroczystego obiadu wydanego przez wicepremiera Jagielskiego w Jabłonnie (Archiwum MSZ, 12/77, Francja).
7/7 1 września br. Hichilema został formalnie zaprzysiężony na drugą kadencję. Choć instytucje państwowe przetrwały kryzys, głównym wyzwaniem prezydenta będzie teraz obniżenie kosztów życia obywateli i próba likwidacji głębokich podziałów politycznych.
🧵🇿🇲 1/7 Podsumowanie sytuacji w Zambii. Hakainde Hichilema zapewnił sobie drugą kadencję prezydencką, zdobywając ok. 61% głosów, a jego partia UPND zyskała większość w parlamencie. Świętowaniu na ulicach Lusaki towarzyszyły jednak ostre protesty opozycji. #Zambia#Afryka
6/7 Obserwatorzy z UE wskazali na wykorzystywanie zasobów państwowych w kampanii i brak równych szans dla kandydatów. Sytuację uważnie śledzą USA i Chiny – Zambia to istotny w skali świata dostawca miedzi.