W weekend byliśmy na obiedzie u teściów.
Rosół.
Schabowy.
Mizeria.
Nagle teść odebrał telefon.
- Dzień dobry. Tak, słucham.
Nie zwróciłem na to większej uwagi. Byłem w trakcie polewania ziemniaków sosem.
- Nie, nie będę zmieniał pakietu. Chciałbym zostawić ten, który mam.
Zastygłem z łyżką nad talerzem.
- Tak, będziemy przedłużać umowę.
Wystrzeliłem z krzesła.
- Daj.
Teść odsunął telefon od ucha.
- Co?
- Telefon.
- Ale rozmawiam.
- Właśnie widzę.
Zabrałem mu słuchawkę.
- Dzień dobry. Tutaj pełnomocnik pana Romana.
Teść spojrzał na mnie.
Nie posiadałem pełnomocnictwa.
Ale w negocjacjach najważniejsza jest pewność siebie.
Dokumentację można uzupełnić później.
- Pan Roman przed chwilą powiedział, że chce przedłużyć umowę - powiedziała konsultantka.
- Wiem. Proszę uznać tę część rozmowy za niewiążącą.
Żona przestała jeść.
Teściowa też.
- Możemy zjeść obiad? - spytała.
- Możemy. Negocjacje nie wymagają postu.
Wziąłem kawałek schabu jedną ręką.
Drugą trzymałem telefon.
- Mamy konkurencyjne propozycje i na ten moment decyzja jest raczej w kierunku rezygnacji. Proszę mnie przełączyć do działu utrzymania klienta.
- Mogę sprawdzić dostępne rabaty.
- Doceniam. Potrzebuję jednak osoby, której system pozwala się realnie przestraszyć naszego odejścia.
Cisza.
Potem muzyka.
Wyciszyłem mikrofon.
- Ile ty teraz płacisz? - zapytałem teścia.
- Sto sześćdziesiąt coś.
Spojrzałem na niego.
Człowiek prowadził firmy.
Negocjował kontrakty.
Znał ceny materiałów budowlanych sprzed pięciu lat.
Nie wiedział, ile dokładnie płaci za telewizję.
Każde imperium ma słaby punkt.
- Znajdź fakturę.
- Teraz?
- Właśnie teraz.
Po chwili wrócił konsultant.
Mężczyzna.
Głos spokojny.
Dział utrzymania.
Zaczynało się.
- Rozumiem, że rozważają państwo rezygnację.
- Nie rozważamy. Jesteśmy bardzo blisko decyzji.
Nie byliśmy.
Ale nie mówi się kontrahentowi, że nie chce ci się zmieniać dekodera.
- Mogę zaproponować rabat i pozostawienie obecnego pakietu.
- Słucham.
- Sto pięćdziesiąt dwa złote miesięcznie.
Spojrzałem na teścia.
Znalazł fakturę.
167 zł.
Podsunął mi telefon.
Zanotowałem.
15 zł miesięcznie.
Śmieszne.
- Nie.
- To jest już oferta specjalna dla obecnego klienta.
- To oferta, po której obecny klient nadal ma powód, żeby sprawdzać konkurencję.
Zapadła cisza.
Nie mówiłem nic.
W negocjacjach ludzie boją się ciszy.
Ja ją lubię.
Nic nie kosztuje.
- Proszę chwilę poczekać, sprawdzę, czy mam jeszcze jakieś możliwości.
Muzyka.
Konsultant wrócił.
- Mogę zejść do 144 zł.
Teść pokiwał głową.
Odsunąłem telefon i szepnąłem:
- Nie przytakuj.
- Przecież on mnie nie widzi.
- Ale tata się już nastawia na zgodę.
23 zł miesięcznie.
552 zł przez dwa lata.
Było lepiej.
Ale nie było jeszcze dobrze.
- Sto trzydzieści osiem i zostajemy - powiedziałem.
Żona zakryła twarz dłonią.
Zawsze źle znosiła rozmowy biznesowe.
- Takiej ceny nie mogę zaproponować.
- Rozumiem.
Zrobiłem pauzę.
- W takim razie proszę przygotować procedurę wypowiedzenia.
Teść otworzył usta.
Podniosłem palec.
Nie teraz.
- Proszę jeszcze chwilę zostać na linii - powiedział konsultant.
Muzyka.
Spojrzałem na teścia.
- Ja już chcę zjeść obiad - powiedział.
Wyciszyłem mikrofon. - Ja też bym wolał, żebyśmy już to zamknęli. Ale nie będziesz dopłacał przez dwa lata tylko dlatego, że stygnie kotlet.
Teść oparł się o krzesło.
Konsultant wrócił.
- Udało mi się uzyskać 138 zł miesięcznie przy zachowaniu obecnego pakietu.
- Na cały okres?
- Tak.
- Bez wzrostu po kilku miesiącach?
- Tak.
- Bez opłaty za zmianę?
- Tak.
- Obecny sprzęt zostaje?
- Tak.
Żona i teściowa wyraźnie odetchnęły.
Za wcześnie.
Mogłem skończyć.
Ale zobaczyłem teścia.
Siedział spokojnie.
Czekał.
Nie chciałem kończyć negocjacji, kiedy publiczność zaczęła właśnie rozumieć skalę wydarzenia.
- A co możemy zrobić w kwestii dodatkowych kanałów?
- Mamy możliwość dołączenia trzech kanałów przyrodniczych.
Spojrzałem na teścia.
- Oglądasz przyrodnicze?
- Czasem.
Idealnie.
Nie negocjowaliśmy czegoś kompletnie bezużytecznego.
- Dobrze - powiedziałem. - Sto trzydzieści osiem miesięcznie, obecny pakiet, obecny sprzęt, trzy kanały przyrodnicze, bez dodatkowych opłat.
- Zgadza się.
- Proszę powtórzyć warunki jeszcze raz.
Powtórzył.
Nie dlatego, że nie słyszałem.
Chciałem się tym rozkoszować.
Oddałem telefon teściowi.
Potwierdził dane.
Koniec.
Przez chwilę przy stole było cicho.
- Ile? - zapytała żona.
- Dwadzieścia dziewięć złotych miesięcznie.
- Cała ta akcja o dwadzieścia dziewięć złotych?
Spojrzałem na nią.
- Trzysta czterdzieści osiem rocznie.
Wyjąłem telefon.
- Sześćset dziewięćdziesiąt sześć przez dwa lata. Nie liczę nawet tego, co zrobi z tym rynek, jeżeli tata będzie co miesiąc inwestował oszczędność.
Przerwa.
- Plus trzy programy przyrodnicze.
Teść nadal mi się przyglądał. Z lekko otwartymi ustami, jakby chciał coś powiedzieć, ale jeszcze nie potrafił znaleźć słów. Rozumiałem go.
Człowiek przez trzydzieści lat buduje firmy, zastanawia się, komu kiedyś przekaże dorobek życia, aż nagle odpowiedź siedzi naprzeciwko i je mizerię.
Nie poruszałem jeszcze tematu sukcesji.
Telefon już mi powierzył.
Firmy były kwestią czasu.
#FIRE
❗️FUN FACT❗️
The Polish government introduced the Verity™ system to reduce car accidents on the roads. The system rewards drivers who follow traffic regulations with hapity, while drivers who break the rules receive madity.
Weszliśmy z ukrytą kamerą do gabinetu Dawida Kacprzyka. W rozmowie wprost stwierdza, że "ma w dupie" aferę w Szpitalu Południowym.
Z jego słów wynika, że jednym z największych problemów, jakie widzi w całej sytuacji, jest to, że nie może jeździć swoim Porsche.
Materiał autorstwa @M_Krzesniak.
Hey @kylekuzma, as a basketball fan, what is your response to the countless acts of basketball terrorism committed during your time in Washington? Do you condemn them? Thoughts?
Na Krupówkach powstał "viral park 67", czyli pełny ai-slopu tor virali xdddd
Za taką atrakcję górale liczą sobie 30 zł od dziecka i 40 złotych od dorosłego.
I remember asking assistant coach Mo Cheeks, what’s harder to do? Workout after practice or before?? I only asked cuz by time I would get to the gym, Russ was already done in the morning and I usually got mine in after practice. Mo like, “coming in before practice is probably harder”…since then, it’s been my routine….a lot of people looked at the emotions on the court and thought Russ was loud, nah to me, he was quiet and methodical. He lead by example and once the lights were bright, he let everything out and experienced pure freedom. It was inspiring as his teammate and everywhere I went, I seen it inspire people from all walks of life, crazy thing is, he didn’t say much, he just showed up. For 18 years. This basketball life is sacred to us as professionals, what we put into that court means everything. Some of us wish we could go back and do things with a little more intent and some can just wipe their hands and be satisfied with the time spent. Who u gonna be? We know what zero was on…keep inspiring in the next phase of life champ. I don’t care what happens, can’t erase what it was…The first YNs, finals run in our early 20s, all star games, seeing each other get injured and bounce back, the bus rides, plane rides, card games, jokes and arguments, the whole thing, memorable!! …to the whole Westbrook family, Nina, the kids, mama Westbrook, big Russ, Ray, Donnell, everybody from luezinger high and ucla and many more that I’m forgettin, much love and Congratulations on a iconic career.
ej, wgl czemu na narobienie sobie kłopotów mówi się, że "nawarzyłeś sobie piwa to teraz je wypij"? Xdd
jakby piwko picie piwa jest całkiem przyjemne, to nie lepiej by było mówić nie wiem "odpaliłeś top 50 spotify polska to teraz słuchaj" czy coś
Znakomita inicjatywa. Kolejna okazja to 17 września na Placu Czerwonym. Czekam na relacje. Nigdy nie uwierzę, że moglibyście tego nie zrobić ze strachu.
Wy macie charakter, na pewno to zrobicie!