Try to realize it's all within yourself, no one else can make you change. And to see you're really only very small and life flows on Within You and Without You.
O koszmarnych postawach oficerów polskich w czasie wojny i po niej
W roku 2018 napisałem tekst pod tytułem „Czym Jacek Bartosiak różni się od Kazimierza Leskiego?”. W którym, na podstawie wywiadów z Leskim, zamieszczonych na YT wykazałem, że to był konfabulant, w najlepszym razie. I teraz po ośmiu latach od publikacji tego tekstu pojawia się w sieci nagranie jakiegoś historyka, który „ze swadą” opowiada o tym, jak to na podstawie dokumentów odkrył, że Leski nie mówił o sobie prawdy. Litości…ludzie!!! To widać było już na pierwszy rzut oka, i nie wierzę, że nie dostrzegali tego historycy. Oni to doskonale wiedzieli, ale ponieważ Polską rządzą układy środowiskowe i towarzyskie, nikt tej sprawy nie demaskował, albowiem w stosunku do konsumentów treści historycznych, historycy z dyplomami uważają się za osoby w pewien sposób nadzwyczajne. I skrzętnie oddzielają informacje konsumowane i kolportowane w kręgu wtajemniczonych od medialnej papki dla gawiedzi. No, ale zapominają o jednym – że zostali do wychowania tej gawiedzi powołani i ciąży na nich pewna odpowiedzialność, z której – mam wrażenie – nie zdają sobie sprawy.
Pan, o którym mówię, doszedł do wniosku, że Leski kłamał, badając dokumenty dotyczące jego dziadka, zakładającego siatki wywiadowcze we Francji. Nie było w tych dokumentach śladów po Leskim. Raz jeden się tylko pojawił. A już opowieści o zwiedzaniu Wału Atlantyckiego, świetnie podrobionych dokumentach i robieniu Niemców w trąbę na każdym kroku, można sobie włożyć sami wiecie gdzie…nie między bajki w każdym razie. I by to stwierdzić nie potrzeba było żadnych dokumentów. Wystarczyło wysłuchanie jednego odcinka tego sławnego wywiadu. Przypomnę, że Leski opowiadał tam, że latał spod Lubartowa pod Częstochowę, samolotem Karaś, i pod tą Częstochową zrzucał bomby na Niemców, a potem wracał, a jak mu zabrakło paliwa, to lądował na polu i ściągał je ze stojącego tam ciągnika rolniczego. Po czym na powrót wzbijał się w powietrze. Toczyła się tu kiedyś dyskusja czy to możliwe czy nie. Specjaliści doszli do wniosku, że możliwe, bo niektóre ciągniki pracowały na paliwie samochodowym, czyli na benzynie. Nie wiadomo tylko, czy mogły na tej samej benzynie latać samoloty i nie wiadomo skąd wziął się, we wrześniu 1939 roku ciągnik na polu gdzieś między Częstochową a Lubartowem. Wszak rolnictwo polskie było zacofane i nawet w dużych gospodarstwach ciągników nie było. Mniejsza o to. Istotne jest, że wszyscy lub niemal wszyscy zainteresowani wojną wysłuchali tego wywiadu, ale każdy pomyślał, że to świetny pomysł na popularyzację patriotycznych postaw. I dopiero odkrycie, że Leski nie figuruje w dokumentach sprowadziło na jednego historyka oświecenie, a także przywróciło mu przytomność umysłu. Niestety tylko w tym jednym, bardzo wąskim zakresie. Nie chcę tu ujmować temu panu zasług, bo słusznie wskazał on, że mitomania historyczna jest szkodliwa. No, ale nie wskazał jak szkodliwa, nie dopowiedział też dlaczego i przez kogo utrzymywana. Wobec bowiem kolportowania jawnych bredni, ze złą intencją, nawet historycy z dyplomami są bezradni. Poza tym muszą trzymać się tematu badań, który zwykle jest wąski i dla wielu ludzi po prostu nieznany i hermetyczny. Mechanizm zaś popularyzatorski, z jakim mamy do czynienia w Polsce, na bank moim zdaniem kontrolowany przez prawdziwych nie-polskich agentów służb, a działa tak oto – pokażmy tym durniom, że jakiś jeden z drugim gamoń uwodził dziewczyny i wykradał dokumenty, a potem bohatersko zginął szarżując konno na czołg. To im się spodoba i będą mieli zajęcie na dłuższy czas. Tak to wygląda, ale żeby to zrozumieć trzeba przejść przez etap ekscytacji powierzchownych, wynikających z niewiedzy i zaniechań. No, a z tym najtrudniej. Popatrzcie na minę pana, który prowadzi rozmowę z historykiem. On i jemy podobni nigdy z tej pierwszej fazy nie wyjdą.
Dokończę jeszcze wątek specjalizacji. Wyspecjalizowani historycy nie osadzą interesujących nas postaw w szerszym kontekście, i właśnie po to są autorzy, którzy nie muszą się przejmować karierą na uniwersytecie i ilością publikacji naukowych oraz punktów. Bo to oni kształtują wyobraźnię czytelników i ich wychowują tak, jak chcą, albowiem realizują się w sztuce pisania, ta zaś jest nieprzewidywalna. I dlatego też niektórzy autorzy są lekceważeni i marginalizowani, a inni promowani jako prorocy nowych czasów. Bo po, żeby łatwiej było potem poderwać młodzież patriotyczną do ataku na bagnety wprost na stanowiska karabinów maszynowych. A także wmówić niektórym, że najważniejszą rzeczą w całym domu jest plecak ucieczkowy.
No to teraz link do gawędy pana historyka, która trwa ponad godzinę, ale ją Wam streszczę i wskażę najważniejsze wątki.
https://t.co/dQG4jULtmN
Mniejsza o przygody jego dziadka, który został w końcu schwytany przez Niemców i rozstrzelany. Okazuje się, że Polacy narażali się w czasie okupacji Francji dla Francuzów i Anglików, podczas gdy ci pierwsi załatwiali swoje problemy towarzyskie i polityczne między sobą, a ci drudzy spali bezpiecznie na Wyspie. Okazuje się, o czym zapomniałem, że Rejewski, Zygalski i ten trzeci byli trzymani przez Francuzów przez całą wojnę i w Bletchley Park nie byli nigdy. Mieszkali barak w barak z jakimiś hiszpańskimi komunistami. Okazuje się, że szyfry polskich siatek wywiadowczych były mniej więcej takie, jak to widzieliśmy w serialu „Polskie drogi” – Ciocia Roma dzwoni do Cioci Frani – co znaczy, że Rumunia jest w porozumieniu z Francją. Żaden Niemiec by się nie domyślił, żaden…To już prowadzi nas wprost do konstatacji, że cała ta polska konspiracja we Francji, wymieszana z jakimiś francuskimi łącznikami, to była przynęta dla Niemców, skazana na zagładę od samego początku. Nie można bowiem wierzyć – mówiąc o działaniu wywiadu – w naiwność i niezrozumienie. Można jedynie mówić o działaniach celowych. I, jak sądzę, celowo postawiono na tak prymitywny język tajnej komunikacji, żeby odwrócić uwagę Niemców od prawdziwych działań prawdziwego wywiadu, wystawiając im Polaków i Francuzów. Ludzie ci, przed aresztowaniem, przeżywali swoje wielkie przygody, uczestniczyli w tajnych akcjach, randkowali ze sobą, organizowali się towarzysko i tworzyli środowisko łatwe do rozpoznania i czytelne całkowicie dla każdego. Tak zresztą było także w okupowanej Polsce, co ułatwiało Niemcom penetrację środowisk konspiracyjnych. Bo tak to trzeba by nazwać – środowiska konspiracyjne. No więc na mój mało rozumiejący, pusty łeb, nie powinno być w ogóle czegoś takiego jak środowiska konspiracyjne. Jeśli patrzmy na łąkę i pasące się na niej krowy, nie możemy widzieć tam ukrytych skoczków spadochronowych, którzy skręcają sobie papierosy przed akcją i zagadują jeden do drugiego, czy nawet leżą bez ruchu demonstrując czubki swoich hełmów widoczne już z daleka przez snajperów. Takie rzeczy nie mogą mieć miejsca. Kiedy więc słuchamy, że w konspiracji były całe rodziny, które w dodatku czuły się wybrane i przeznaczone do czynów chwalebnych, możemy się tylko złapać za głowę. I trzymać od takich aranżacji możliwie daleko. A jeśli się nie da, to przebrać się za krowę i spokojnie, jak gdyby nigdy nic, przeżuwać trawę, licząc, że trafi nam się jednak kępka szczawiu.
Cała polska konspiracja tak wyglądała, a pan historyk opowiada jeszcze o tym, jak zachowywali się najważniejsi, najzdolniejsi i wybitni oficerowie wywiadu. Otóż oni się zachowywali tak, jak Leski z Bartosiakiem, ale tego już nasz historyk nie wskaże. Jeden rozbijał się kabrioletem po Gdańsku, a jego żona była córką współwłaściciela browaru w Tychach, planował szantaże i porwania, prowadził brutalne śledztwa wobec zatrzymanych. I wszystko to zostawiło ślad w dokumentach, bo inaczej przecież historyk by o tym nie mówił, jest bowiem historykiem i na potwierdzenie każdej opinii musi mieć papier. No to jeśli postawa taka znalazła potwierdzenie w dokumentach, to rozumiem, że były to albo dokumenty niemieckie, albo donosy na tego durnia. W końcu schwytanego i rozstrzelanego. Bo jak inaczej?
Inny znowu, młody zdolny i spostrzegawczy, napisał w roku 1943 raport do Pełczyńskiego, o tym, co się stanie po wojnie z Polską. Pełczyński zarzucił mu zdradę, a on uniósłszy się honorem, próbował zażyć cyjanek, ale ponoć nieskutecznie i go odratowali. Mam wrażenie, być może mylne, że nie można zażyć cyjanku nieskutecznie. Jeśli znajdzie się on w ustach, jego skuteczność ujawnia się natychmiast. No, ale okay. I tu chciałbym, po raz kolejny zwrócić uwagę na postać generała Pełczyńskiego, który zaczyna mi się jawić jako kwintesencja i ogniskowa wszystkich przedwojennych, trepiarskich idiotyzmów, zaniechań, złej woli i braku odpowiedzialności, znacznie powyżej poziomu, który reprezentował Okulicki. Pamiętamy, że był on przed wojną szefem kontrwywiadu. Potem, w czasie okupacji działał na Lubelszczyźnie, ale został zdemaskowany i musiał wrócić do Warszawy. Nie wiadomo co to dokładnie znaczy – został zdemaskowany? Bo jak Grot-Rowecki został zdemaskowany to wyjechał do Sachsenhausen i już nie wrócił. Potem generał Pełczyński był w dowództwie AK i optował, razem z Okulickim, za rozpoczęciem akcji zbrojnej w Warszawie. Pojawia się on także w jednej jeszcze aferze, która jest matką wszystkich polskich szaleństw szpiegowskich. I nie chodzi tu wcale o Rettingera, a o Jerzego Sosnowskiego, który zmontował siatkę szpiegowską w Niemczech, korzystając z deficytów i ubóstwa poznanych tam niemieckich urzędniczek. To sławna sprawa Benity von Falkenhayn i jej koleżanki Ireny. Obie zostały ścięte toporem. Sosnowskiego zaś wymieniono na szpiegów niemieckich i wytoczono mu proces w Polsce, albowiem uznany został za podwójnego agenta. W Niemczech zaś udawał polskiego arystokratę i przedstawiał się jako Ritter von Nalecz. To są bajki z mchu i paproci, powtarzane w filmach typu „Pogranicze w ogniu” i innych idiotycznych produkcjach, których sens jest ukryty, ale co roku się do nich powraca, wskazując je jako wzór świetnej telewizyjnej produkcji historycznej. Pełczyński trzymał Sosnowskiego pod kluczem do wojny, potem zaś jego losy są nieznane. Albo został zastrzelony przez swoich kolegów z wywiadu, albo dostał się w ręce NKWD i grzecznie pracował dla towarzysza Stalina. Nikt tego jeszcze nie odkrył, bo polscy historycy są na etapie demaskowania Leskiego. O tym, by ktokolwiek zdemaskował Pełczyńskiego nie może być nawet mowy. Może za 50 lat.
W każdym razie – metoda Sosnowskiego była ciągle ta sama – robić wokół siebie dużo szumu, penetrować środowiska elit, szastać pieniędzmi i pokazywać się w towarzystwie coraz to innych dziewczyn. Kto się tak zachowuje?
Co odkrył Sosnowski? To o czym na ostatniej konferencji mówił prof. Kucharczyk – że Niemcy ćwiczą na poligonach ZSRR i nie płacą reparacji, bo szykują nową wojnę – było to jeszcze za Republiki Weimarskiej. Jak wiemy, w czasach pana Hitlera, miłość sowiecko-niemiecka trochę się wymydliła, ale to właśnie pan Hitler i jego ludzie położyli kres działalności Sosnowskiego i jego podwładnych, choć wcale już nie współpracowali z towarzyszem Stalinem. Ciekawe dlaczego? Mogli go przecież normalnie przewerbować, skoro był taki świetny? No, ale po co? Skoro w Polsce mieli już lepszych od niego, w dodatku pousadzanych na wyższych stanowiskach? No nic, czekajmy, kiedy wreszcie historykom rozjaśni się w głowach i, na podstawie dokumentów, oznajmią nam, że Pełczyński była agentem i doprowadził do zrujnowania Warszawy. Tylko nie wiadomo czy dożyjemy tego momentu, nie wiadomo też, czy jakiś inny, współczesny Pełczyński nie wyśle nas z butelką benzyny na chmarę dronów lecących na wysokości 200 metrów.
Powiem Wam, że na szczęście mamy antidotum na te idiotyzmy, na tę całą niedzielną konspirację, na szastanie życiem ludzi i na szastanie nieswoimi pieniędzmi, na permanentny przymus zwracania na siebie uwagi i na rzewne potem płacze po tych, co nie zrozumieli nowych czasów i zostali zabici gdzieś na śmietniku. Oto porucznik Lewar powrócił. I można znów poczytać sobie, jak zaplanować wojnę tak, żeby ją wygrać.
https://t.co/pxhpRUhHyT
NIEMIECKI ŚCIEK NADAL PŁYNIE DO ODRY!
Z niemieckiej strony do Odry nadal trafia ciemna, śmierdząca woda poprzemysłowa. Wędkarze mówią nawet, że czasami „szczypie w oczy”.
Wody Polskie już w sierpniu wskazywały, że zrzut najprawdopodobniej pochodzi z niemieckich papierni LEIPA w Schwedt i PM2 w Eisenhüttenstadt.
I co? I nic. Ministerstwo Klimatu milczy. Organizacje ekologiczne, tak głośne w sprawie Odry cztery lata temu, również milczą. Gdzie pani Ula Zielińska, która została właśnie powolana przsz Tuska na Głównego Konserwatora Przyrody?
Fot . Gazeta Wyborcza.
Gdy za rok Pisiory będą płakać, że uśmiechnięci mają ogromną większość w Senacie, a Prezydent nie będzie miał zgody Senatu na żadne swoje działania - np. na jakiekolwiek referendum - wiedzcie Państwo, że to nie będzie nasza wina...
...skoro wolą słuchać Żydów z USA - przegrają.
"Mam filmy, które są zbyt okropne, by je nawet opublikować, nagrane przez Ukraińców, gdzie przybijają rosyjskich żołnierzy do krzyży i palą ich żywcem. Ale to Putin ma być zbrodniarzem wojennym..." - pisze @ArmstrongEcon
Kto krzyżuje chrześcijan? Żydzi, jak Jezusa i Ormian.
11 grudnia 2025, live z Przemysławem Kralem skasowany z YouTube.
„Nigdy w życiu nie spotkałem pana prezydenta Nawrockiego.”
„Nigdy nie spotkałem ministrów z Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego. Nigdy z nimi nie rozmawiałem.”
„Gdybym działał tylko w interesie biznesowym, powinienem był przekonywać prezydenta do podpisania tej ustawy. Przyjęcie tej ustawy w zaproponowanej formie byłoby dla nas najlepszym, co mogłoby się wydarzyć na rynku. Ta ustawa wycięłaby całkowicie naszą konkurencję. De facto nikt nie mógłby pozyskać licencji albo byłyby to podmioty, które w żaden sposób by nam nie zagrażały.”
Dostaję wiadomości od zaniepokojonych rolników z Opolszczyzny. Największy państwowy kombinat w Kietrzu odwiedzili ambasador Niemiec i minister rolnictwa Saksonii. Skąd taka aktywność? Czy @MRiRW_GOV_PL, które zorganizowało wizytę może podzielić się informacją o celu misji?
Zmarł ks. Stanisław Małkowski. Kilkanaście lat temu byłam częstym gościem w jego domu na Saskiej Kępie. Siadaliśmy przy stole w kuchni, a ja włączałam mikrofon i ks. Stanisław godzinami opowiadał. Powstała z tego seria wywiadów, za które mój rozmówca wylądował nawet na dywaniku u arcybiskupa Nycza. Jak nietrudno się domyślić, nasze wywiady były bardzo niepoprawne politycznie.
Ks. Małkowski to także główna postać mojego filmu „Niepodlegli”, relacjonującego wydarzenia wokół Marszu Niepodległości 2011 roku, który był najgorętszy ze wszystkich. To wtedy m. in. podpalono wóz transmisyjny TVN-u oraz ściągnięto z Niemiec Antifę, żeby doszło do eskalacji agresji na ulicach polskiej stolicy.
Dzisiaj nie zrobiłabym już takiego reportażu, bo nie podoba mi się to, w co przekuto potem MN. Natomiast udostępniam link do filmu jako przypomnienie kroniki pewnych wydarzeń: https://t.co/ntMBGdVepw
Prof. Francis Boyle znaleziony MARTWY zaledwie kilka dni po tym, jak zgodził się zeznawać przeciwko Billowi Gatesowi i Albertowi Bourli w sprawie domniemanych zagrożeń związanych ze szczepionkami mRNA przeciwko COVID-19.
🚨Banderowcy załatwiali sobie polskie dokumenty tożsamości po to, by prowadzić krecią działalność w powojennej Polsce jako rodowici Polacy
Często były to dokumenty ich ofiar
Można się tylko domyślać, ilu takich farbowanych lisów i ich zindoktrynowanych potomków żyje wśród nas👇
Say what you will but for almost a decade, I have warned you repeatedly about geoengineering with government documents, rainwater tests, fiber test etc. They really keep this topic locked away because they know if you find out there will be an outrage.
None of this is normal the Heat, the droughts, the flooding, the fires none of it is normal!
When everyone else was scared to speak up because of being ridiculed, I took those arrows and continued to sound the alarm! This is evil it's actually the power of controlling. I have observed so much in the last 10 years they say it's not happening but your eyes can clearly see it is an example was yesterday sprayed up a storm and Jet circled the Outer Perimeter monitoring.
This needs to be brought under control ASAP famine is coming and don't think that they can't block rain and cause heat domes because they're doing it and they've been doing it for a long time but things are now really getting out of control!
20 + years ago they were seeding natural storms today they are creating those storms and steering them with EMF. Eyes to the Sky you can't miss it.
Wygrałem bitwę!
Pięć lat odwetu dobiegło końca.
Wytrwałem, opierając się na wartościach i prawie.
Obroniłem dużo więcej, niż własny honor, choć poniosłem ogromne koszta.
Walka trwa. Proszę wszystkich ludzi dobrego serca o wsparcie.
Link: https://t.co/hIeCcl73zz
@MON_GOV_PL
100 warszawskich konkretów
#74 🌉 154 miliony na promenadę, zero nowych mostów dla komunikacji i dzielnic
Priorytety inwestycyjne ratusza w pigułce:
Na kładkę pieszo-rowerową przez Wisłę miasto wydało ponad 154 mln zł.
Most jest efektowny, ale nie rozwiązuje żadnego z kluczowych problemów transportowych Warszawy — nie przejedzie nim ani tramwaj, ani autobus, ani karetka pogotowia.
A co z mostami, na które mieszkańcy czekają od dziesięcioleci?
❌ Most Krasińskiego z trasą tramwajową (Żoliborz–Targówek) — odłożony na bliżej nieokreśloną przyszłość.
❌ Most na Zaporze (Wawer–Wilanów) — wyłącznie na papierze.
❌ Tysiące mieszkańców Białołęki, Pragi i Targówka codziennie tracą godziny w korkach na przeprawach przez Wisłę.
Warszawa potrzebuje mostów spinających układ komunikacyjny miasta, a nie wyłącznie kosztownych inwestycji wizerunkowych.
Warszawianko, Warszawiaku – podpisz.
Dołącz do SOR → https://t.co/tRbrRpYPfP
Zbieraj podpisy w swojej dzielnicy.
📄 Źródło: Dokumentacja finansowa budowy mostu pieszo-rowerowego (ZDM Warszawa) · Wieloletnia Prognoza Finansowa https://t.co/yUqRoqK3pD. Warszawy
#Warszawa #Inwestycje #Mosty #Transport #Białołęka #Targówek #Praga #SORwaw #100WarszawskichKonkretow #OdwołaćTrzaskowskiego
Historia się powtarza, znów żydzi zbroją Niemcy na wojnę, fabryki zwalniają tysiące ludzi i przekształcane są w producentów broni. W halach Volkswagena w Osnabrück będzie hub produkcyjny iraelskiej firmy militarnej Rafael. Pewnie zatrudnią robotników przymusowych.