Niesamowicie mnie wkurza straszenie młodzieży maturą i wmawianie im, że od jej wyników zależy całe ich życie.
To ile od wczoraj mamy interwencji na oddziale i w przychodni psychiatrycznej w związku z maturzystami którzy myślą, że świat się skończył bo wyniki nie są satysfakcjonujące jest PRZERAŻAJĄCE.
Ja rozumiem, że to forma zachęty i motywacji, ale robi się tym dzieciakom po prostu krzywdę, część tych młodych ludzi wchodzi na egzamin już sparaliżowana lękiem. I ten lęk często odbiera im szansę na pokazanie tego, co naprawdę potrafią.
Nie zliczę ile razy od wczoraj słyszałam "zawiodłem" siebie, rodziców, jako człowiek. Wszystkie marzenia legły w gruzach, już nic nie znaczą bez swoich idealnych wyników.
Żadna matura nie jest warta tego, żeby osiemnastoletni człowiek uwierzył, że jego życie przestało mieć wartość. I żeby chciał je skończyć.
Błagam, nie róbcie tego swoim bliskim.