kilka słów i faktów o telewizji ŻEBRACZEJ - poprzednio utrzymywanej z pieniędzy podatników, spółek Skarbu
Państwa czyli pośrednio również przez podatników
Telewizja Republika powstała 10 kwietnia 2013 roku jako stacja o profilu informacyjno-publicystycznym, zorganizowana przez grupę prawicowych dziennikarzy i publicystów. Stacją zarządza spółka Telewizja Republika S.A., której prezesem i jednym z głównych udziałowców jest Tomasz Sakiewicz. [1, 2, 3]
Poniżej znajduje się szczegółowe podsumowanie historii koncesji, finansowania państwowego oraz roli datków od widzów w budżecie stacji.
Koncesje i pozwolenia
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) przyznawała stacji licencje w następujących etapach:
2013 rok: KRRiT wydała stacji pierwszą koncesję na nadawanie programu drogą satelitarną i kablową na okres 10 lat.
2022 rok: Pod koniec maja KRRiT przedłużyła koncesję satelitarną na kolejny 10-letni okres – obowiązuje ona do 5 maja 2033 roku.
2024 rok: Telewizja Republika wykonała kluczowy krok w rozwoju zasięgu naziemnego, uzyskując od KRRiT ogólnopolską koncesję na nadawanie na ósmym multipleksie (MUX-8). Koncesja ta naziemnie również opiewa na okres 10 lat. [1, 2, 3, 4, 5]
Wpłaty i dotacje ze spółek Skarbu Państwa (2017–2023)
W okresie rządów Zjednoczonej Prawicy do podmiotów powiązanych z Tomaszem Sakiewiczem trafił szeroki strumień pieniędzy publicznych z tytułu reklam, sponsoringu i umów partnerskich. [1, 2]
Zgodnie z audytami Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz raportami medialnymi, w latach 2017–2023 całe imperium medialne Sakiewicza (w tym „Gazeta Polska” czy „Gazeta Polska Codziennie”) otrzymało łącznie około 150 mln zł (z czego 110 mln zł pochodziło bezpośrednio ze spółek Skarbu Państwa, a 40 mln zł z ministerstw i agencji rządowych). [1, 2]
Środki, które trafiły bezpośrednio do samej Telewizji Republika, dzielą się następująco:
35 mln zł – kwota pochodząca z reklam i sponsoringu od co najmniej 13 największych spółek Skarbu Państwa (https://t.co/FQ0EU0lXni. PKN Orlen, PKO BP, KGHM, Grupa Azoty, Poczta Polska). [1, 2, 3]
Blisko 8,8 mln zł – środki przekazane w latach 2018–2023 przez Polską Fundację Narodową (PFN) na produkcję https://t.co/FQ0EU0lXni. anglojęzycznego programu „Poland Daily”. [1]
Finansowanie z datków widzów – Czy stacja utrzymuje się głównie z darowizn?
Po zmianie władzy w Polsce na przełomie 2023 i 2024 roku stacja straciła dopływ funduszy państwowych i przeniosła swoją flagową narrację na prośby o bezpośrednie wsparcie finansowe od publiczności. Przyniosło to bezprecedensowy wzrost wpływów z darowizn: [1, 2, 3]
2024 rok: Pozostałe przychody operacyjne stacji, które niemal w całości stanowią darowizny od widzów, wyniosły 34,53 mln zł (dla porównania w 2023 roku było to zaledwie 4,2 mln zł). Przychody stricte komercyjne (np. z reklam) wyniosły w tym samym roku 39,12 mln zł. [1, 2]
2025 rok: Wpłaty od widzów urosły o kolejne 60,9%, osiągając rekordowy poziom 55,56 mln zł. Przychody sprzedażowe (reklamy, dystrybucja kablowa) ukształtowały się na poziomie 57,24 mln zł. [1, 2]
Czy utrzymuje się głównie z datków?
Biorąc pod uwagę strukturę budżetu, pół na pół (w ok. 48–50%) stacja finansowana jest z wpłat od widzów, a w drugiej połowie z tradycyjnych przychodów reklamowych i komercyjnych.
Eksperci rynkowi oraz analizy finansowe jednoznacznie wskazują jednak, że bez darowizn widzów Telewizja Republika nie byłaby w stanie przetrwać. Ze względu na ogromny skok kosztów operacyjnych (związany z przejściem na nadawanie ogólnopolskie i zatrudnieniem dawnych gwiazd TVP), stacja generuje ujemny wynik na samej sprzedaży komercyjnej. Wpłaty od widzów stanowią więc kluczową "kroplówkę" ratującą płynność finansową stacji, chociaż nawet przy tak ogromnym wsparciu (55,5 mln zł w 2025 r.) spółka zamknęła rok niewielką stratą netto rzędu 549,4 tys. z
Zgadzam się, że jest to zdjęcie-symbol. Bramkarz, który jest zasadniczo bandziorem, broni samotnie dostępu do sędziowskich gabinetów sędziom legalnie wybranym przez Sejm.
Miejsce tego bandziora jest w więzieniu i on chyba już ma świadomość tego, że do więzienia kiedyś trafi.
.@MaciejBerek: Święczkowski przyjął ode mnie dokumenty, które składa sędzia przejmujący urząd. Niedopuszczenie do orzekania? Powiedziałem mu, że będę to traktował jako złamanie prawa ze wszystkimi tego konsekwencjami. @marcinfijolek
ZSRR dopotowadził Polskę do bankructwa.W 2026,35 lat po obaleniu komunizmu i uwolnienia się spod jarzma Kremla,Polska jest najlepiej rozwijajacym się krajem w Europie.
To dlatego Putin tak nienawidzi Polski i dlatego jego agentura PiS-zjep chce wrócić do rządzenia i okradania RP.
Precz z Karolem dyktatorem!
Dzisiaj Karol Nawrocki ogłosił, że Maciej Berek nie jest sędzią. Można by przejść do porządku dziennego nad tym wygłupem, ale pokazuje jak obecny mieszkaniec Pałacu Namiestnikowskiego (swoją drogą jeszcze nigdy stara nazwa Pałacu Prezydenckiego tak bardzo nie pasowała do mieszkańca) traktuje swoją rolę. Otóż Karol Nawrocki i jego ekipa uważa, że wszystkie obowiązki Prezydenta RP opisane w Konstytucji i ustawach, które mają charakter ceremonialny dają mu prawo do ostatecznego zatwierdzania lub nie osoby, którą ma powołać lub od której ma przyjąć przysięgę.
Gdyby ta interpretacja się utrwaliła to mielibyśmy nie system prezydencki ale zalegalizowaną dyktaturę lub monarchię absolutną. Zobaczcie Państwo co byłoby, gdyby potraktować interpretację Nawrockiego jako obowiązującą.
Po pierwsze żadne prawo nie obowiązywałoby inne niż to, które zatwierdziłby Nawrocki. Nie mówię tutaj o prawie weta, bo ono jest opisane w Konstytucji. Mówię tutaj o sytuacjach, gdyby weto zostało przełamane albo gdyby TK nie uznał zarzutów Nawrockiego do ustawy. Wprawdzie Konstytucja mówi, że w ciągu 7 dni od przełamania weta Prezydent podpisuje ustawę, ale brak jest jakichkolwiek (poza impeachmentem do którego potrzeba 2/3 głosów) środków prawnych aby go do tego zmusić. Jeżeli może odmówić przyjęcia przysięgi od sędziego TK i bezczelnie twierdzić, że póki jej nie przyjmie, to sędzia nie jest sędzią, to może i odmówić podpisania prawa.
Po drugie rząd i ministrowie byliby powoływani wyłącznie za zgodą Prezydenta. Wprawdzie art. 154 Konstytucji stanowi, że Prezydent powołuje wybranego przez Sejm premiera, a na jego wniosek ministrów, ale skoro nie powoła, to mógłby twierdzić, że nadal urzęduje premier desygnowany przez niego nawet jeśli nie uzyskałby większości sejmowej. Ta zmiana oznaczałaby, że władzę wykonawczą w praktyce powołuje Prezydent, a nie Sejm wybrany w wyborach powszechnych. Przy Nawrockim mogę sobie absolutnie wyobrazić taki scenariusz, że KO wygrywa wybory i mamy większość, ale premierem zostaje Morawiecki, a następnie po dwóch tygodniach Sejm powołuje Tuska na premiera, ale Nawrockiemu Tusk się nie podoba i go nie powołuje.
Podobnie bez zgody Prezydenta nie można by powołać nikogo na sędziego, oficera, generała, ambasadora, nadać profesurę, obywatelstwo, medale itd.
Takie kompetencje oznaczałyby radykalną i gruntownie proprezydencką zmianę Konstytucji. Dzisiejszy konflikt wokół TK to tak naprawdę konflikt o to, czy rząd po wyborach 2027 będzie wskazywany przez Sejm, czy przez Nawrockiego.
Panie Nawrocki mam nadzieję, że moje słowa dotrą do Pana. To co Pan proponuje to jest zmiana Konstytucji dokonywana metodą faktów dokonanych. Jasno Panu mówię, że my się na Pana dyktaturę nie zgodzimy. Konstytucja jest umową społeczną, która każdemu organowi władzy publicznej nadaje określone uprawnienia i obowiązki. Jeżeli Pan proponuje zmianę tej umowy, to są ku temu właściwe procedury. Jeżeli Konstytucja się nie zmieni, to Pana rola nie ma charakteru dyktatorskiego ale w większości ceremonialny. Wybij Pan sobie z głowy abyśmy zgodzili się na podporządkowanie pod dyktat. Ostrzegam też Pana, że podążanie ścieżką prawną, którą Pan lansuje, zaprowadzi Pana na manowce. Taka interpretacja oznacza faktyczny zamach stanu, bo zamachuje się Pan na konstytucyjny organ jakim jest TK i tworzy Pan sobie podstawy prawne pod zamach na rząd.
I na koniec. To Polacy będą decydować o tym, kto będzie rządził po 2027 roku. Zrobią to w wyborach powszechnych na jesieni przyszłego roku. I nikt i nic nie odbierze im tego prawa. Jedyne zaś do czego może doprowadzić Pańska postawa, to zaostrzenie relacji społecznych, wzajemne przepychanki, a nawet wybuch przemocy. Bierze Pan to na swoją odpowiedzialność. My nogi nie odstawimy.
Russia continues to bomb Ukraine and kill civilians every night. Meanwhile, the FBI director is in Russia tweeting “From Russia, with Love.”
Absolutely disgraceful.
Trump odwołał skompromitowaną ambasadorkę. Nie za to, że komuś wypaliła, że USA może odwołać każdy rząd na świecie. Raczej za to, że wyszło na jaw, że wymuszała łapówkę od lobbysty.
Samo branie łapówek jest u niego OK, Karane są wpadki polegające na ujawnieniu sprawy przez media.
@MattLech23 Jałta 2.0 Amerykanie dogadali się z krwawym Stalinem, Amerykanie dogadują się ze zbrodniarzem Putinem. Dzielą się strefami wpływów i przewidują zyski, tzw reszta, dla nich, nie liczy się.
Czy zagrożenie naprawdę istnieje?
Na początek nie mogę powstrzymać się od uwagi, że w tym „straszeniu” to trochę logiki brakuje. Albo ktoś wierzy, że zagrożenie jest realne i rząd ostrzega, a jeśli nie wierzy w zagrożenie, to o jakim straszeniu mówimy? Czy ktoś się ma bać czegoś, w co nie wierzy? To w końcu ktoś go wystraszył, czyli wierzy w zagrożenie i podziela zdanie ostrzegającego, albo nie wierzy w zagrożenie, nie boi się go, a zatem nikt go nie wystraszył prawda? Ale mówiąc poważnie, najpierw odpowiedzmy sobie na pytanie, czy zagrożenie w ogóle istnieje.
W to, że Rosja zamierza zdominować państwa europejskie, to trudno nie wierzyć. Przecież Moskwa sama tego nie ukrywa! Ich politycy na okrągło mówią o przebudowie układu sił, przebudowie architektury bezpieczeństwa, o budowie świata wielobiegunowego, gdzie biegunem jest określono mocarstwo z własną strefą wpływów. Jednym biegunem są oczywiście Stany Zjednoczone, ale które państwa mają być pozostałymi biegunami? Wielobiegunowy to zdecydowanie mający więcej niż jeden biegun, prawda? No właśnie i tymi pozostałymi biegunami mają być Rosja, która jest przestawiana jako cywilizacyjne źródło kultury opartej o tradycyjne wartości, no i kolejnym biegunem będą sprzymierzone z Rosją Chiny. Na to niestety Rosja nic nie poradzi. W czasach ZSRR to Moskwa była starszym bratem Pekinu, ale dziś jest odwrotnie. Dlatego Rosja musi się liczyć z tym, że Chiny odbiorą jej znaczącą część tortu, głównie w Azji. O Afrykę trwa ostra i nie zawsze braterska rywalizacja, ale już oba te państwa sprawiły, że Europa przestała być liczącym się w Afryce graczem, a Stany Zjednoczone nigdy nie wykazywały nią większego zainteresowania.
Oczywiście głównym kierunkiem, w którym Rosja może tworzyć swój biegun, czyli budować strefę wpływów w świecie wielobiegunowym, jest Europa. I w tym właśnie kierunku Rosja zmierza. 16 marca 2022 r. minister spraw zagranicznych federacji rosyjskiej, Siergiej Ławrow powiedział to wprost: „tu już nie chodzi tylko o Ukrainę". Jak można nie słuchać tego, czego Moskwa nie ukrywa, jak można nie dostrzegać tego, co głoszą rosyjskie media, jak można nie widzieć rosyjskiej wrogości wobec Zachodu, tej pogardy, lekceważenia, a jednocześnie zawiści i jawnie agresywnej postawy? Z Rosją tak się można „dogadać” jak z bandytą z nożem sprężynowym w ciemnym zaułku, kto wierzy w dyplomacje, niech próbuję, życzymy powodzenia. Zagrożenie jak najbardziej istnieje obiektywnie, ale na czym ono polega obecnie, a na czym w nieco dalszej przyszłości?
Jaki charakter ma istniejące zagrożenie?
Rosja utknęła w Ukrainie i gdyby Moskwa kierowała się takimi racjami i logiką jak państwa europejskie, to dawno by odpuściła. Piąty rok mielą, końca nie widać, koszty wojny wystrzeliły w kosmos i zaczynają zdecydowanie przewyższać potencjalne korzyści ze zwycięstwa, do którego wciąż całkiem daleko. Dlaczego więc Rosja nie odpuszcza, nie rezygnuje lecz dąży do podporządkowania sobie Ukrainy z takim uporem, determinacją i nieustępliwością? Jedyne logiczne wyjaśnienie jest takie, że stawką nie jest sama tylko Ukraina, bo ta jest niewarta aż tak wielkich ofiar, jakie ponosi Rosja. Stawka jest znacznie wyższa, a Ukraina to ważny etap, bez pokonania którego nie ma jak pójść dalej.
I jasne jest to, że dopóki Ukraina walczy, to dalej nie pójdzie. Ale jak Ukraina upadnie, to sytuacja ulegnie radykalnej zmianie. Choć nadal trzeźwa ocena potencjału i realnych możliwości pokazuje jedno: w otwartej walce z NATO Rosja nie ma szans, dlatego wojna światowa jaką znamy w zasadzie nam nie grozi. To, co nam grozi wynika bezpośrednio ze sposobu, w jaki Rosja zamierza poradzić sobie z kolejnymi państwami. Bo Rosja nie rezygnuje i chyba nikt nie odmawia Moskwie jednego – uporu i konsekwencji.
Rosja nie pokona całego NATO, ani nawet państw europejskich walczących bez wsparcia Stanów Zjednoczonych. Nie ma szans, potencjał Rosji jest na to zbyt mały. Nawet jeśli zsumować go z potencjałem Białorusi, oraz Ukrainy, który Rosja po upadku Kijowa przejmie. Dlatego to, co może być groźne, to doprowadzenie do izolacji przyszłej ofiary, a następnie do spowodowania stanu rozkładu, chaosu i anomii społecznej. A jak to Rosja zrobi? Zrobi to za pomocą oddziaływania kognitywnego, czyli za pomocą intensywnej wojny informacyjnej wspartej działaniami hybrydowymi. A będzie działać niezwykle intensywnie.
Czyli co nam tak naprawdę grozi? Naprawdę grozi nam to, że damy się rozegrać. Że damy się wodzić za nos rosyjskiej propagandzie, że pozwolimy się wytresować moskiewskim treserom, że będziemy warczeć i szczerzyć zęby na widok Ukraińca czy sojusznika z Zachodu, a będziemy się łasić do wszystkiego, co zapachnie Rosją. To jest pierwsza, najważniejsza rzecz: nie dajmy się prowadzić na smyczy rosyjskiej dezinformacji i manipulacji. Bo sami rozwalimy nasze państwo naszymi własnymi rękoma. Jak chomik wybudzony ze snu w ciągu dnia, który potrafi ze złości zniszczyć własne schronienie i rozrzucić ściółkę w klatce.
Kolejne niebezpieczeństwo, to nasilające się działania hybrydowe balansujące tuż poniżej progu wojny. To będzie coraz częstsze, bo Władimir Putin chce nas przekonać, że pomaganie Ukrainie może być dla nas niebezpieczne. Oczywiście zapomniał dodać, że niepomaganie Ukrainie może być o wiele bardziej dla nas niebezpieczne, ale rosyjski prezydent już tak ma. Ciągle zapomina czegoś dopowiedzieć.
Najgorszą rzeczą, jaka może nas (jako NATO) w tym momencie spotkać, to atak na jedno z Państw Bałtyckich. Najbardziej zagrożona jest Łotwa, zwłaszcza że to może być jedynie prowokacja polegająca na zajęciu kilku kilometrów kwadratowych, by przetestować jedność sojuszu. Chodzi o to, by sprawdzić, czy wszystkie państwa zdecydują się na siłowe, militarne rozwiązanie by utracony teren odzyskać, bo być może znajdą się takie, które uznają, że agresja już ustała, wiec artykuł piąty nie powinien być uruchamiany. Władimir Putin liczy tu szczególnie na Słowacje, może Grecję, Portugalię czy Węgry, postawa Turcji czy Stanów Zjednoczonych też nie jest do końca pewna. Oczywiście sekretarz generalny NATO oświadczył, że będziemy bronić każdego centymetra terytorium sojuszu i żadne z państw nie zaprotestowało ani nie wyraziło wątpliwości. Ale jak się te państwa zachowają w obliczu realnej sytuacji? Jest to rozwiązanie bardzo ryzykowne, bowiem może zaowocować faktycznym uruchomieniem artykułu piątego i pokonaniem Rosji przez przeważające siły NATO.
Ale Rosja wykonuje różne ruchy, zmierzające do wywołania chaosu w państwach Europy Zachodniej. Na przykład dzisiaj na kilka godzin pojawił się w RIA Nowosti artykuł Aleksandra Nosowicza zatytułowany: „Rosję czeka nowa SWO (specjalna operacja wojskowa – przyp. nasz). Ona będzie bardzo krótka”. Pretekstem do rozpoczęcia tej „nowej SWO” ma być to, że parlament Litwy zniósł zakaz stacjonowania broni jądrowej na terytorium Litwy, co Rosja uznaje za wystarczający pretekst do wojny. Artykuł ten zniknął jednak z łamów po kilku godzinach, ale oczywiście w internecie nic nie ginie, więc można sobie go nadal obejrzeć w archiwum neta. Odnosimy wrażenie, że to był zabieg celowy, mający wywołać strach w państwach sojuszu, element rosyjskiej wojny nerwów, mający na celu odstraszenie obywateli Unii Europejskiej od pomagania Ukrainie. Ale podobne groźby w postaci działań balansujących w pobliżu progu wojny, mogą być kontynuowane. Choć zagrożenie wtargnięciem rosyjskim wojsk do nas jest obecnie bardzo niskie (jak na dziś oczywiście), to dla odmiany zagrożenie nasileniem aktów dywersji, sabotażu, podpaleń, zabójstw na zlecenie, „przypadkowych” wlotów dronów czy pocisków manewrujących które mogą nawet poczynić określone szkody, to wszystko jest naprawdę bardzo wysokie i narasta. To jest właśnie to czego się możemy spodziewać i to w dodatku na dość dużą skalę. Choć trzeba tu oczywiście dodać, że spodziewać się możemy wszystkiego. Na wojnie konwencje są jedynie sugestią, a wszystkie chwyty są dozwolone, przynajmniej dla zwycięzców – ich nikt nie będzie sądził. Rosjanie nie są głupi. Będą tak dobierać działania, żeby spowodować największe szkody, ale w naszych umysłach. Jeszcze długo będziemy się kłócić czy dany incydent miał związek z Rosją czy nie.
Państwo straszy czy ostrzega?
Jeśli przedstawiciele państwa polskiego i to nie ważne, czy ze strony rządowej czy prezydenckiej, mówią o narastającym zagrożeniu, głównie w tym wymiarze dywersyjno-sabotażowym i hybrydowym, no to niestety mają do tego podstawy. Przynajmniej taka jest nasza własna ocena sytuacji i tutaj władze wielu innych państw sojuszniczych wykazują sporą zgodność na tym polu.
Oczywiście można uznać, że jest to straszenie. Ale w istocie cel tych ostrzeżeń jest. Po pierwsze, trzeba zbudować określoną świadomość społeczną, tak by uodpornić ludzi na dezinformację. Po drugie, trzeba uczulić społeczeństwo na współpracę ze służbami. Bez obywatelskiej czujności, informowaniu służb o zamaskowanych ludziach kręcących się koło ważnych obiektów, ludziach fotografujących ważne instalacje (zbiorniki gazowe, podstacje elektryczne, obiekty chronione, itp.), ale nie o spottersach kolejowych, tramwajowych czy lotniczych którzy robiąc zdjęcia pociągów czy samolotów nikomu krzywdy nie robią. Jednak nie ma raczej ludzi kolekcjonujących zdjęcia transformatorów w rozdzielni elektrycznej czy kamer monitoringu, dlatego trzeba zachować rozsądek na tym polu.
Natomiast jak ktoś przełazi przez płot jednostki wojskowej czy ważnego zakładu przemysłowego, to naprawdę nie ma na co czekać. Trzeba też wiedzieć, jak się zachować na wypadek ostrzeżeń alarmowych, w przypadku znalezienia rozbitego drona, itd. W ogóle trzeba się przestawić mentalnie na funkcjonowanie w stanie zagrożenia, nie powielać beztrosko fejków, nie ulegać kremlowskiej propagandzie, ani nie głosić popularnych u nas tez, że państwo nie działa. A mamy we krwi to sławetne narzekanie, że wojsko jest z tektury, państwo z kartonu, itd., nie mając ku temu żadnych podstaw. To wszystko służy budowaniu tzw. anomii społecznej, kiedy obywatele nie ufają instytucją państwa i nie wspierają ich, co prowadzi do chaosu i rozkładu, a same instytucje faktycznie przestają działać.
Do tego nie można dopuścić, trzeba postawić na edukacje, ale jednocześnie uświadomić ludziom całą powagę sytuacji. Żarty się skończyły.
Zdjęcie stanowiska dowodzenia (US DoD) - poglądowe
Moi drodzy, jeśli Wam się podoba, i jeśli mam swój czas poświęcać, jeśli chcecie coś poczytać, to poproszę o kawkę, to tylko 10 czy 20 zł. Pozdrawiam wszystkim i dziękuję mocno tym, co kawki kupują. https://t.co/pPHnCSlNfq
Well-known Ukrainian military aerial reconnaissance specialist Oleksandr "Serg Marco" Karpiuk writes on Facebook:
"...Starlink is a civilian communications system. And SpaceX is responsible for its civilian use. Standard Starlink terminals currently have a default speed limit of 22 m/s.
To enable flight at speeds above 22 m/s, Ukraine signed contracts for Starshield, which is overseen by the Pentagon. This is already a military system, with Starlink terminals that offer greater functionality, although the accounts are considerably more expensive.
And it was the Pentagon that did two things in a single day: restricted intelligence sharing and changed the parameters of Starshield accounts.
This was a decision by the head of the Pentagon, Pete Hegseth. Clearly on Trump's orders...."
Maybe this is the key to understanding what exactly happened.
MY, POLSCY PATRIOCI PROSIMY na tazie grzecznie o USUNIĘCIE PATOLI+FAWELI, @MKierwinski. Faszyzujacy bezzębni od @RBakiewicz maja za zadanie utrzymac fawelę na Szucha do 11 list, do czasu wsparcia przez tituszki wzorem FRA. PS: Wg zeznań WAW złotówy i yego kolegow dostają 50/dobe
Słuchali #Berka? Klasa i konsekwencja.
Nie wiemy, co dziś odwalą zbiry ze zwyrodniałej prawicy w "Bitwie o TK". Ale skoro Nawrocki odwołuje wyjazd, to jednak nieźle wali mu się mit JEDNOOSOBOWEGO jądra władzy.
Komuś tu bije dzwon. Po jądrach. Nie tylko Święczkowskiemu 😎
The United States convinced Ukraine to willingly give up their nuclear weapons by promising to protect them from Russian aggression. Here we are, decades later, betraying their trust. Those who support Vladimir Putin are the enemies of freedom and democracy
Proszę Was
przeczytajcie
👇👇👇
https://t.co/kUOkqbzA7E
LUNA II - Jest bardzo kontaktowa.
Obecnie suczka jest niedostępna ze względu na status prawny.
Data urodzenia: ~10.2025
NA RAZIE MOŻNA JĄ OBJĄĆ WIRTUALNĄ ADOPCJĄ
kontakt przez mail ([email protected])