Cywile na terenach linii frontu w zasadzie czekają na siły rosyjskie jako "wyzwolicieli" - narzeka ukraińskie wojsko - dostarczają im informacje wywiadowcze, schronienie, żywność i zaopatrzenie, zwłaszcza w rejonie Kupianska i Krasnoarmiejska (Pokrowsk).
Monika Jaruzelska ponownie opublikowała wywiad z Wojciechem Olszańskim by pokazać różnicę między dziennikarstwem a dziennikarskim zerem.
https://t.co/Q5c0fF5oZm
To mówicie, że Stanowski zrobił program, którym "ukraińskie prostytutki" wyjaśniały POlactwu czym się różni banderyzm, czyli ukraiński "dobry nazizm" od tego "złego nazizmu"? Jeśli tak to nisko ten kraj upadł i chyba ciężko upaść niżej...
Wow pisze Musk na codzień jadący po Europie jak po burej suce
Liczba "Białych" w społeczeństwie
USA:
1975: 83%
2025: 59%
spadek o 24%
Kanada:
1975: 95%
2025: 70%
spadek o 25%
Wielka Brytania:
1975: 97%
2025: 82%
spadek o 15%
Europa Zachodnia:
1975: 96%
2025: 80%
spadek o 16%
I Tyle.
Zero interpretacji
Każdy ma swój rozumek
Żeleński grozi sankcjami Chinom i naciska na wpłynięcie na Rosję
Kontekst, o którym woli milczeć:
Ukraińskie zakłady Moto Sich
• Motor Sich został legalnie zakupiony przez chiński kapitał zgodnie z ówczesnym prawem Ukrainy
• Transakcja przeszła formalną ścieżkę inwestycyjną, nie była „wrogim przejęciem”
2016 rok
Chiński kapitał (Skyrizon i powiązane podmioty) zaczął legalnie kupować udziały w Motor Sich w 2016 r., na giełdzie i przez umowy prywatne, zgodnie z obowiązującym wtedy prawem Ukrainy
Później:
2017–2019 – konsolidacja pakietu udziałowców
Czyli nie „nagle”, nie „po cichu” i nie „w czasie wojny”
To była normalna transakcja sprzed lat, cofnięta politycznie
• Ukraina znacjonalizowała firmę w 2021 r. po zmianie linii politycznej i pod presją USA
• Decyzję zatwierdził i politycznie wziął na siebie Wołodymyr Zełenski
• Chiny złożyły pozew arbitrażowy na 4,5 mld USD – sprawa nadal się toczy
• Ukraina złamała obowiązujące umowy inwestycyjne, bez odszkodowania
• Relacje Pekin–Kijów zostały trwale uszkodzone jeszcze przed wojną
A potem pojawia się zdziwienie, że Chiny nie mają ochoty „dociskać Rosji” dla Kijowa
To nie jest emocja
To pamięć prawna, finansowa i polityczna
I Pekin to pamięta. Niestety dla wszystkich, którzy liczą na amnezję w relacjach międzynarodowych.
@BachanskiCezary Phillips wyleci za moment z rynku medycznego
Idą chińskie tomografy za 1/3 ceny
Czego Chiny nie przejmą jeszcze ?
Tego czego u siebie nie potrzebują
Oscypek i francuskie sery są spokojne
Słynna inwazja aut chińskich na EU
to ...3% chińskiej produkcji aut
CZEGO JESZCZE NIE PRZEJĘLI DO KOŃCA CHIŃCZYCY?
Miałem okazję niedawno rozmawiać ze znajomym, w którego miejscu pracy przechodzi niemała rewolucja. Bardzo duża firma produkcyjna wymienia całą linię produkcyjną z europejskich na chińskie maszyny. Jeszcze kilkanaście lat temu byłoby to nie do pomyślenia, europejscy i japońscy producenci maszyn byli światową potęgą, ale jak widać – tutaj też zaczyna być widoczna chińska ręka.
Nie mówimy tu o małej fabryce, a o jednym z największych pracodawców w regionie. Łącznie z tym, że chińska delegacja przyjeżdża na montaż, szkolenie i ustawienie tych maszyn. Temat jest niezwykle ciekawy, bo w zakresie takich maszyn europejskie firmy były i naprawdę są potęgą. Stanowi to też fajny punkt wyjściowy do rozważań, czy tą gałą�� przemysłu też są w stanie przeorać Chińczycy.
Nie będzie to wizja snucia śmierci Europy, ale Chińczycy stali się poważną konkurencją i być może to kwestia czasu. Zdarza się, że europejscy producenci elektroniki konsumenckiej widząc swoja porażkę w konkurowaniu z Azjatami – przerzucili się na produkcję wysokospecjalizowanych urządzeń. Chociażby holenderski Philips od lat stopniowo wycofywał się z produkcji klasycznej elektroniki konsumenckiej (takiej jak np. telewizory), skupiając się przede wszystkim na technologiach medycznych.
Wróćmy jednak do maszyn, bo wątek jest bardzo ciekawy. Siemens dawniej produkował elektronikę konsumencką (np. telefony), dziś Siemens to głównie automatyzacja przemysłowa, robotyka, systemy energetyczne, kolejowe i duże maszyny. Szwedzko-Szwajcarski ABB zaczynał od elektroniki konsumenckiej, dziś to jeden z liderów produkcji maszyn przemysłowych.
Kiedy się jednak spojrzy w rankingi pokazujące wytwarzanie maszyn dla przemysłu, to można odnieść wrażenie, że niedługo będzie pozamiatane i tam Chiny rozgoszczą się na stałe. W światowym rankingu producentów obrabiarek Chiny prowadzą na liście z wartością 27,3 miliarda dolarów, za nimi Niemcy (10,9 miliarda dolarów), Japonia (7,9 miliarda dolarów), Stany Zjednoczone (7,1 miliarda dolarów) i Włochy (6,6 miliarda dolarów).
Chciałoby się powiedzieć, że jak to mawiał klasyk „d*pa i kamieni kupa” – za chwilę tutaj też będziemy pozamiatani. Gdyby spojrzeć jeszcze szerzej, to w kategorii maszyny i pojazdy (w tym maszyny produkcyjne) Unia Europejska miała w 2024 deficyt handlowy z Chinami na poziomie 176,7 miliardów euro. Mało tego, Niemcy (największy rynek maszyn w Europie) stały się netto importerem chińskich maszyn już w 2015 roku (!). Natomiast import chińskich obrabiarek do Niemiec więcej niż podwoił się między 2020 a 2022 rokiem.
Jeszcze 20 lat temu większość zaawansowanych maszyn produkcyjnych (obrabiarki do metali, CNC, tokarki, frezarki itp.) na świecie pochodziła z Europy i Japonii. Chiński udział w światowej produkcji obrabiarek wzrósł z 6% do ok. 30-50% (w zależności od źródła) w 20 lat. Obłęd.
Stanowi to wynik dziesięcioletniej strategii: „Made in China 2025”. W skrócie plan zakładał wzrost udziału krajowych komponentów w kluczowych produktach oraz rozwój inteligentnej produkcji. Zalano rynek subsydiami, aby nie tylko produkować towary dla innych krajów, ale mieć samemu technologię, aby mieć na czym to robić.
Trzeba być jednak w swoich osądach uczciwym i chińskie maszyny produkcyjne (obrabiarki CNC, tokarki, frezarki, centra 5-osiowe) nie przewyższają jeszcze technologicznie europejskich w segmencie high-end. W tych najdroższych i najbardziej precyzyjnych maszynach Europa naprawdę jest solidna. Są Niemieckie Hermle, Trumpf, GF Machining Solutions czy szwajcarskie Starrag i United Grinding. Do tego zagraniczne marki (Siemens, Fanuc, Mitsubishi) kontrolują ok. 70% rynku high-end CNC w samych Chinach.
Jednak Chiny zadomowiły się w średnim segmencie maszyn. Czyli nie super precyzyjnych, ale wystarczająco dobrych do większości zastosowań w fabrykach (np. automotiv) i oczywiście potrafią być nawet o połowę tańsze. W przypadku low-end (tanie, podstawowe maszyny) Chiny nie mają już żadnej konkurencji, mając prawie cały rynek globalny.
Przejrzałem sobie trochę różnych opracowań i generalnie wniosek jest jeden. Istnieje dużo ryzyko, że w ciągu 10-15 lat Chińczycy opanują też tworzenie zaawansowanych maszyn high-end, które będą na tyle precyzyjne, co Niemieckie czy Japońskie. Oczywiście Chińczycy rozwijają też sieci serwisowe, co jest niezwykle istotne w przypadku takich urządzeń.
Rodzi się jednak w człowieku jedno, dosyć istotne pytanie. Skoro Chińczycy już produkują towary dla świata, ale często potrzebują do tego jeszcze europejskich maszyn, to co się stanie, gdy przestaną ich potrzebować? Nie wiem, choć się domyślam.