‼️DAJCIE RT to są pieniądze NAS WSZYSTKICH!
Nawet 26 tysięcy w godzinę (od 100 do ponad 300 tysięcy w jeden dzień!) zarabiali lekarze ze spółki Spine, która wykonywała zabiegi w maleńkich szpitalach powiatowych
➡️Lekarze (spółka Spine) dostawali 65%(!!!!) wyceny świadczenia
➡️Zdaniem @NFZ_GOV_PL i Konsultanta Wojewódzkiego wykonywali jeden zabieg ale sprawozdawali 4-krotnie droższą procedurę!
➡️Dokumentacja większości pacjentów jest identyczna!
➡️Lekarze w 4 godziny zarabiali ponad 100 tysięcy złotych!
➡️Spółka Spine nigdy nie opublikowała swojego sprawozdania finansowego więc trudno określić skalę potencjalnych nieprawidłowości
➡️szpital w Mogilnie nie ma na wypłaty, bo w związku z zabiegami komornik zabezpieczył im część kontraktu
➡️Dostali 2,6 mln kary od NFZ
➡️Trwa kilka śledztw, szpital w Miastku może mieć jeszcze większe problemy, bo skala zabiegów była 4-krotnie wyższa
Zapewniam Was: to dopiero początek!!! Sprawa jest o wiele poważniejsza
@wirtualnapolska@CBAgovPL@PK_GOV_PL@NaczelnaL
Coraz częściej mówi się o tworzeniu „waluty opartej o życie” systemu, w którym wartością staje się dostęp do podstawowych zasobów na bazie wypowiedzi WEF .
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na narrację Światowego Forum Ekonomicznego, które wskazuje, że woda, gleba i powietrze nie powinny być traktowane jako dobra dostępne bez ograniczeń.
Z jednej strony chodzi o ochronę środowiska, z drugiej jednak pojawia się pytanie: kto będzie decydował o dostępie do tego, co jest fundamentem naszego istnienia?
Jeśli podstawy życia zostaną wpisane w system kontroli i „rozliczania”, może to oznaczać, że przyszła waluta nie będzie oparta na pracy czy złocie, lecz na samym prawie do życia.
To moment, w którym warto się zastanowić, czy rozwój technologii i globalnych regulacji idzie w stronę wolności, czy raczej w stronę zarządzania każdym aspektem ludzkiej egzystencji.
Bo gdy zaczynamy wyceniać powietrze, wodę i ziemię zaczynamy wyceniać człowieka.
Rząd Tuska właśnie przyjął najbardziej restrykcyjną ustawę o cenzurze w UE.
Bardzo niewinna nazwa: „Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną”, ale kryją się pod nią narzędzia do prowadzenia administracyjnej cenzury, wynikające z unijnego DSA.
Co tam znajdziemy? Rygor natychmiastowej wykonalności decyzji, kontrole z asystą policji, „zaufane NGO” decydujące o treściach i milionowe kary dla platform. Wyobrażacie sobie takiego Demagoga albo, co gorsza, OMZRiK zyskujący status „zaufanego podmiotu sygnalizującego” i wskazujący, kogo ścigać za tzw. mowę nienawiści, która notabene nigdy nie została jasno sprecyzowana!?
DSA to unijne rozporządzenie, mające na celu kontrolę platform, ale dlaczego to właśnie rząd Tuska chce wprowadzić jego najbardziej restrykcyjną formę w całej UE? Nie wiem, choć się domyślam...
Na to nie może być zgody. Wolność słowa nie obroni się sama.
Myślę że to co pokazał dziś gdyński @APS_SKYctrl na konferencji jest nieco bez precedensu. Wszyscy mówią a ci pokazali - fragmenty z pracy realnego systemu w realnych działaniach. Dużo pokazali:
1) Lokalizację radaru mobilnego - wtedy na zachód od zbiornika Kijowskiego,
2) Azymut i elewację, pola widzenia radaru,
3) 44 śledzone cele wraz z trackami
4) 43 to...ptaki co można poznać po prędkości od 1km do 55km/h i RCS do 0.005m2 (!)
5) realnie śledzony cel o prędkości 185km/h na pułapie 1875m, w odległości 13,6km. O RCS (SPO) 0,08m2.
To czego już nie chciałem fotografować i umieszczać to widocznego na radarze startu i przechwycenia celu przez ukraińskiego przeciwdrona.
I teraz znów można sobie zadać pytanie - z jednej strony mamy medialne opowieści dziwnej treści autorstwa mediaworkerów które przypadkowo zbiegły się z próbą wpychania butem do SZ RP niemieckiego systemu do wykrywania dronów. Z drugiej strony mamy pokazany realny dowód że APS jest wykorzystywany do obrony stolicy Ukrainy, są podane w/w dane, tracki, RCSy i (czego na zdjęciu nie ma) przechwycenie przez przeciwdrona.
Wnioski wyciągnijcie proszę sami.
Kim jestem.
Urodziłem się we Francji. W Paryżu. W roku 1994. Matka Polka, ojciec Francuz. W dowodzie: Nicolas Jean Daniel. W rzeczywistości: Mikołaj. Od samego początku nic się nie kleiło.
Mama zrobiła wszystko, żebym dorastał w polskim otoczeniu. Najwięcej zawdzięczam Polakom. Opiekowali się mną przez większość czasu dziadek ze strony mamy oraz Polki „au pair” głównie z Podhala, które w zamian za opiekę nade mną otrzymywały zakwaterowanie, wyżywienie i pewną pensję. Takie było moje pierwotne środowisko.
Odkryłem, że żyję we Francji dopiero, gdy trafiłem do przedszkola. Wszyscy mnie ignorowali z powodu bariery językowej, ponieważ rozumiałem tylko polski. Rzekomo moimi pierwszymi słowami były: „dobra szynka”. Nie znałem ani jednego słowa po francusku. Francuskie nauczycielki uważały, że jeśli nie znam francuskiego, to jest mój problem i się mną nie zajmowały. Ale nie stanowiło to dla mnie problemu – ja również wszystkich ignorowałem i żyłem w swoim świecie. Mówiono na mnie „marzyciel”. Francuskiego nauczyłem się dopiero w ostatnich dwóch latach przedszkola, z wielkim trudem.
Chodziłem jednocześnie do polskiej szkoły w środy i soboty. Mój plan zajęć pozaszkolnych był dość aktywny: sport, szkoła muzyczna, angielski. W weekendy zawsze wyjeżdżaliśmy na działkę. Oboje rodzice byli informatykami, dobrze zarabiali. Niczego mi nie brakowało i ogólnie miałem bardzo szczęśliwe dzieciństwo.
W szkole podstawowej klasa była bardzo wymieszana. Był tam cały świat: Afryka, Bliski Wschód, Ameryka Południowa, Azja… Pewnego dnia dołączył do nas mały Abdulsalam – taki trochę „Murzynek Bambo” z wiersza Tuwima. Nic złego w nim nie było. Różnił się od niego Mamadou – lekko nieprzyjemny, ale w normie. Z Oussamą było oczywiście najwięcej problemów. Jednak ogólnie sytuacja nie była zła, ponieważ system jeszcze się trzymał, a nauczycielki stosowały dość twardy autorytet. Często mialy nawet reputację surowości. Francuski były kiedyś ostrymi kobietami i żadnego bałaganu nie było.
Potem wyjechaliśmy na dwa lata do mniejszego miasteczka na północ od Paryża. Poznałem tam zwykłych francuskich burżujów. Było to dość fatalne doświadczenie. Dzieci bardzo aroganckie i próżne. Lepiej porozumiewałem się z dziećmi z sąsiednich wsi i z dzielnicy wojskowej. Wtedy przestałem chodzić do polskiej szkoły, ale podstawy gramatyczne już miałem.
Mój kontakt z Polską w tym czasie osłabł. Jeździliśmy do Polski tylko dwa razy w roku, żeby odwiedzić dziadka. Czytałem prawie wyłącznie po francusku, a kontakt z Polską ograniczał się głównie do rozmów z mamą. Mówiła do mnie po polsku, odpowiadałem po francusku. Ale w żaden sposób nie przyszłoby mi do głowy powiedzieć, że nie jestem Polakiem. Mama, która wyjechała z Polski w latach 80., bez przerwy wspominała ojczyznę jako krainę czarów. Polska była zawsze najlepsza we wszystkim. Była nieświadomą, ale większą narodowczynią niż Piłsudski. Gardziła Francją i Francuzami. Uważa��a ich za fałszywych, nieuczciwych i nieszczerych („nigdy nie patrzą ci w oczy, zawsze obok”). Raz rozpłakała się, gdy przeczytała mi balladę Mickiewicza.
Z czasem zrozumiałem, że jej wyjazd do Francji był okropnym błędem. Ale nigdy mi tego wprost nie powiedziała. Wiele rzeczy przede mną ukrywała, żebym był szczęśliwy i skupiał się na własnym rozwoju – co jej samej bardzo zaszkodziło. Chciała tylko, żebym odnosił sukces we wszystkim, co robiłem. Reszta się nie liczyła.
Po tych dwóch latach – które były najlepsze w moim życiu – wróciłem do Paryża. Abdulsalam, Mamadou i Oussama niestety nie byli już tacy sami. Na połowie zajęć nie panował żaden porządek. Trafiłem do lepszej klasy, o profilu muzycznym, ale brak autorytetu nauczycieli zaczął wszystko niszczyć.
Dostałem się do dobrego liceum w samym centrum Paryża. Ale musiałem codziennie przejeżdżać metrem przez najgorsze dzielnice, żeby się tam dostać. Wtedy zaczęły się moje osobiste problemy z Francją. Jak to wyglądało, nie muszę opisywać. Po kilku miesiącach takiej codziennej jazdy zdałem sobie sprawę, że Francja już nie była sobą. A gdy w liceum mówiłem, że imigracja jest problematyczna, wszyscy nazywali mnie faszystą. Bardzo mnie to przygnębiało i wpędzało w głęboką depresję. Niektórzy nastolatkowie mieli butę – ja miałem depresję i załamanie. To nie był kraj, w którym chciałem żyć.
Nigdy Francuzom nie wybaczę zniszczenia własnego kraju przez nieodpowiedzialność, polityczną poprawność i tchórzliwość. Każdy się tam bał mówić to, co myśli, nawet w błahych sprawach. Nieustannie czuć było tę społeczną presję – ten lęk przed wszystkim, co odrobinę silniejsze i odważniejsze niż grupowy konformizm.
Już w szkole podstawowej nauczycielki mówiły, że jestem „odważny”. Nie rozumiałem, o co im chodzi, bo nie robiłem niczego specjalnie odważnego. Gorzej – ojciec też tak o mnie mówił. I również nie rozumiałem, co miał na myśli, tak jak w ogóle nie rozumiałem jego samego. Nie było wiadomo, skąd się wziął i po co – pewnie sam tego nie wiedział ani nie potrafił zrozumieć. Tyle w temacie.
Potem poszedłem na studia historii oraz polonistyki na Sorbonie. Nauczyłem się tam historii w wersji bardzo francuskocentrycznej. Prawie nic nie było o Azji, Afryce czy Ameryce. Równolegle studiowałem prawo, którego nie skończyłem, ale traktowałem to jako bardzo przydatne hobby – w czym się nie pomyliłem. Później zrobiłem magisterium z nauk międzynarodowych, ale to było zbyt teoretyczne, a ja chciałem analizować świat w sposób bardziej realny. Dlatego poszedłem dodatkowo do szkoły handlowej na studia magisterskie z finansów.
Mieszkałem wtedy w samym Paryżu. Ale już nie zwracałem uwagi na problemy Francji. Francja nie istniała dla mnie. Siedziałem w bibliotekach od 9 do 22 i planowałem wyjazd za granicę. W końcu stwierdziłem, że Polska będzie najlepszym wyborem z wielu powodów – przynajmniej na 5 lat.
Kiedy wreszcie „wróciłem” do kraju – bo w mojej głowie to był powrót, choć nigdy wcześniej tu nie mieszkałem – poczułem się tak, jakbym po raz pierwszy w życiu oddychał. Trzyletnie dziecko we mnie, odrzucane w przedszkolu we Francji, wreszcie trafiło do swoich.
Co łączy separatystów śląskich, rosyjski wywiad, kacapską propagandę, UPA, Uniwersytet Warszawski i Rafała Trzaskowskiego? Zapraszam na wątek, bo jest naprawdę grubo.
Dlaczego dużo bogatsza od PL Arabia Saudyjska (Mekka - najważniejsze miejsce islamu) nie chce przyjmować imigrantów islamskich?
Bardzo bogaty kraj.
Ta sama religia i bliskość kulturowa.
Szybsza, krótsza i bezpieczniejsza droga migracji.
Czemu nie chcą pomóc swoim współbraciom w wierze?
#StopNielegalnejMigracji
A Ty, którym dziś @ZandbergRAZEM jesteś?
U góry, poseł Zandberg uważa, że od działań na zachodniej granicy są służby mundurowe, a nie samozwańcze grupy ludzi.
Poniżej program partii RAZEM, której pan poseł Zandberg przewodniczy. Zapisano w nim, że będą walczyć o to, żeby wszyscy aktywiści, działający na granicy wschodniej i przeszkadzający służbom, miały umorzone postępowania karne i uchylono im mandaty.
🇮🇷🇦🇫 Od 1 czerwca do 5 lipca 449 218 nielegalnych imigrantów z Afganistanu opuściło Iran, powracając do kraju. Ten masowy powrót wynika z polityki Iranu, który wyznaczył termin do 6 lipca na opuszczenie kraju przez 4 mln nielegalnych Afgańczyków.
https://t.co/sGOn4hAnbF
Wypchnęliśmy z Polski miliony Polaków którzy nie miali szansy na pracę i zarobki pozwalające żyć nad Wisła.
Dziś kiedy sytuacja gospodarcza w Polsce ma się lepiej wydamy miliardy na ściągnięcie analfabetów wyznających wrogą nam religię, żeby wypełnić braki na rynku pracy.
Na to żeby te miliardy przeznaczyć na ściągnięcie z powrotem Polaków którzy coraz bardziej odczuwają kryzys zachodu nie wpadniemy bo to się nie mieści w żadna rubryka.
To jest grube. Tusk ogłosił właśnie, że „przejścia na granicy z Niemcami są infrastrukturą krytyczną”. Wiecie, co to oznacza? Że obowiązują je przepisy ws zakazu fotografowania. Zaraz zacznie się łapanka na ludzi z @ROGranic nagrywających to, co dzieje się na przejściach.
Mój wpis sprzed dwóch tygodni przytoczony o @krzysztofbosak.
A teraz sprawa Nowego potwierdza w zasadzie wszystko, bardzo ważny post:
1. Właściciel hotelu gdzie zakwaterowani byli Kolumbijczycy twierdzi, że pracowali w Zakładach Mięsnych pod Nowem.
2. Pod nowem mamy Zakłady Mięsne Nove sp. z o.o.
3. Co roku otrzymują pomoc publiczną: 2025: 66,4 tys, 2024: 51,4 tys, 2023: 97,7 tys itd
4. Co roku udowadnia stratę! W związku z czym oczywiście podatek CIT zero.
5. Właściciel? TÖNNIES INTERNATIONAL HOLDING GMBH rodzinna firma niemiecka!
Do pełnego bingo brakuje jeszcze informacji o pośredniczącej Agencji Pracy i nazwisku właściciela, które - mogę się założyć - jest transkrybowane z ukraińskiego.
Zatem pytanie wprost: po co nam w Polsce niepłacący podatków Niemcy niezatrudniający Polaków a Kolumbijczyków poniżej najniższej krajowej?
To jest ten cały gospodarczy cud i religia PKB? Dlatego "nie ma rąk do pracy"? Jaką wartość dla Polski wnoszą takie "biznesy"? Bo o stratach mógłby poopowiadać facet z Nowego, ale niestety nie żyje.
Rozpoczął ten proceder PiS, kontynuuje PO. A my mówimy, że należy z tym skończyć natychmiast.
Skandal to mało powiedziane ‼️ Pamiętacie imigranta, którego w nocy na moście w Gubinie próbowały przerzucić niemieckie służby? Nie udało im się to tylko dlatego, że zainterweniowali ludzie z Ruchu Obrony Granic.
Jak informuje niemiecki portal WELT, służby niemieckie zirytowane działaniami ROG wezwały na miejsce polską straż graniczną i ponownie odesłali imigranta.
Dowódca patrolu SG odmówił wejścia na teren polski imigrantowi z Afganistanu i odesłał go ponownie na Niemiecką stronę.
Teraz najważniejsze. Według niemieckich mediów policja federalna zapakowała tego imigranta do radiowozu i wysłała go do Polski przez przejście graniczne w Łęknicy, około 60 kilometrów dalej.
Jak napisał niemiecki portal: "Tam nie było ani straży obywatelskiej, ani polskich strażników granicznych."
Mamy pytanie do @Straz_Graniczna@MSWiA_GOV_PL@TomaszSiemoniak:
Skoro patrol Straży Granicznej, podjął decyzje o odmowie wpuszczenia imigranta, to miał ku temu powód, zatem imigrant ten nie spełniał żadnych z warunków do przebywania w Polsce.
Niemieckie służby wiedząc o tym, pakują NIELEGALNEGO imigranta do radiowozu, wywożą tam, gdzie nie ma Straży Granicznej i przerzucają przez granicę.
Czym ich działania różnią się od służb Białoruskich, którzy także podrzucają nam nielegalnych imigrantów?
♦️Taki zapis w ustawie szykował Bodnar♦️
On i jego ludzie dobrze wiedzą, że ich przyszłość jest przed sądem i w więzieniu, więc próbowali zapewnić sobie bezkarność. Ale, ZONK!, Trzaskowski nie został prezydentem i ustawy nie będzie komu podpisać...
⬇️
Wolę "narodowy komfort i europejską przeciętność" w której moja żona będzie mogła bezpiecznie pójść do sklepu czy na spacer a moje dzieci do szkoły niż utopijne wizje "liderowania europie" dzięki sprowadzaniu obcych zamiast dbania o Polaków (także tych z mniejszych miejscowości)