Drugi z zatrzymanych w sprawie zniesławiania Ukrainki w budynku Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu to Jarosław K. Mamy potwierdzenie, że to ten sam, który był żołnierzem WOT zatrzymanym w marcu tego roku przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji
Drugi z zatrzymanych w sprawie zniesławiania Ukrainki w budynku Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu to Jarosław K. Mamy potwierdzenie, że to ten sam, który był żołnierzem WOT zatrzymanym w marcu tego roku przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji
Nowe ośmiorniczki PiS i takie tam oddziały VIP.
Afera Szpitala Południowego miała być dla PiS prostym politycznym prezentem. Lekarz milioner, salonik VIP, polityczne znajomości, publiczny szpital i obywatele stojący w kolejkach. Tylko że ten prezent zaczął tykać. Bo im dłużej trwa ta historia, tym mocniej widać, że to nie jest wyłącznie afera jednego środowiska, tylko objaw systemu, w którym partie przez lata hodowały własne układy w ochronie zdrowia.
@PatrykSlowik miał szansę zrobić śledztwo życia. Mógł pokazać ponadpartyjny mechanizm nadużyć: kontrakty, dyżury, polityczne parasole, lokalne układy, uprzywilejowane ścieżki i brak realnej kontroli nad pieniędzmi publicznymi. Zamiast tego opisał historię, która była wygodna politycznie, więc została opakowana jako amunicja przeciw KO. Problem w tym, że to amunicja wystrzelona na ślepo, bez sprawdzenia całego pola walki i wraca rykoszetem.
PiS rzucił się na Szpital Południowy, chociaż sam siedział na beczce prochu. Jeżeli poza lekarzami milionerami z partii Kaczyńskiego pojawiają się też wątki zamkniętych "oddziałów VIP", ścieżek albo specjalnego traktowania ludzi związanych z PiS, to narracja o moralnym rozliczeniu KO przestaje działać. Zostaje pytanie dużo groźniejsze: ile takich lokalnych układów przez lata działało pod polityczną ochroną różnych partii i ile NFZ płacił za leczenie na partyjną legitymację?
To jest największy błąd opozycji w tej sprawie. PiS próbował zbudować prosty obraz: „oni kradną, my rozliczamy”. Tyle że ochrona zdrowia nie jest miejscem, w którym PiS może bezpiecznie udawać partię czystych rąk. Wystarczy poskrobać lokalne szpitale, kontrakty, rady społeczne, fundusze, powiązania rodzinne i partyjne, żeby okazało się, że problem nie kończy się na jednym warszawskim SOR-ze.
KO nie ma tu powodu do świętowania. Jeżeli w publicznym szpitalu dochodziło do nadużyć, specjalnego traktowania polityków albo patologicznych wypłat, to obywatela nie interesuje partyjna obrona. Interesuje go prosta rzecz: czy państwo potrafi zatrzymać mechanizm, który pozwala jednym wchodzić bocznymi drzwiami, gdy inni czekają miesiącami na wizytę, diagnozę albo leczenie.
Różnica polityczna pojawia się dopiero w reakcji. KO szybko wykonała ruchy personalne, uruchomiła kontrolę, włączyła instytucje i musi teraz dopilnować, żeby sprawa nie skończyła się na kilku głowach rzuconych pod nogi opinii publicznej. Prawdziwy test brzmi: czy te działania doprowadzą do systemowej zmiany, a nie tylko do przeczekania kryzysu komunikacyjnego.
PiS ma trudniejszy test. Bo jeżeli partia przez tygodnie krzyczała o sitwach, kastach, VIP-ach i lekarzach milionerach, to teraz musi odpowiedzieć na pytanie, czy jest gotowa na taką samą jawność we własnych bastionach. Czy poprze realną kontrolę zarobków, czasu pracy, kontraktów i powiązań w szpitalach niezależnie od tego, kto nimi rządził? Czy raczej znów okaże się, że rozliczenia są dobre tylko wtedy, gdy dotyczą przeciwnika?
Tu wraca kluczowy fakt polityczny: PiS wstrzymał się przy głosowaniu nad większą jawnością wynagrodzeń lekarzy. To nie był przypadek bez znaczenia. To był sygnał, że partia zrozumiała, iż hasło „pokażmy zarobki lekarzy” może uderzyć także w jej własne zaplecze lokalne. Populizm jest ��atwy, dop��ki nie zaczyna otwierać szaf we własnym domu.
Największym przegranym tej afery może być obywatel. Nie dlatego, że jego ulubiona partia dostanie kilka punktów mniej w sondażu. Tylko dlatego, że po kolejnych ujawnieniach zostanie mu w głowie najgorszy możliwy wniosek: „oni wszyscy są tacy sami”. To jest politycznie wygodne dla cyników, ale państwowo niszczące, bo odbiera ludziom wiarę, że publiczne instytucje da się naprawić.
Dlatego KO musi przestać myśleć o tej sprawie jak o pożarze do ugaszenia w jednym miejscu, a rozpalania w drugim. To może być jeden z głównych tematów kampanii: zdrowie, kolejki, jawność pieniędzy, kontrakty, lokalne układy i realna kontrola nad publicznymi szpitalami. Jeżeli rząd pokaże tylko oburzenie, przegra. Jeżeli pokaże mechanizm naprawy, może odwrócić kryzys w dowód sprawczości państwa.
Wniosek: Afera Szpitala Południowego nie kończy się na KO i nie kończy się na PiS. To test całego systemu ochrony zdrowia, lokalnej polityki i kontroli nad publicznymi pieniędzmi. Kto próbuje zrobić z tego wyłącznie pałkę na przeciwnika, ten nie rozlicza patologii, tylko chroni własną część układu przed światłem.
Ocena Doświadczeń Obywatela: 3/10 ❌
Rekomendacja: Państwo powinno wprowadzić pełną jawność kontraktów medycznych finansowanych ze środków publicznych, realną ewidencję czasu pracy, kontrolę powiązań politycznych w zarządach i radach szpitali oraz jednolite procedury przyjęć na SOR-ach. Bez tego każda kolejna afera będzie tylko kolejnym odcinkiem tej samej historii: politycy walczą o narrację, a obywatel dalej czeka w kolejce.
— #PolitycznyUX
@Pankiewicz_P@XKubiak Ale ty młotku wiesz, że europoseł nie ma takich uprawnień do kontroli, jak polski poseł? Inaczej nie robiłbyś z siebie kretyna 🤣 🤣 🤣 🤣 🤣 🤣. 🤣 🤣 🤣
@LaNiunia@mmzawisza Niczym, pani Zawisza ma obsesję. Z Poznaniem do tej pory nie miała nic wspólnego, ale nagle przypomniała sobie, że zorganizuje akcję jaką PiS zorganizował w Krakowie z odwołaniem prezydenta
@mmzawisza Oczywiście awanturnicy z Rozbrat i Razemków nie skupiają się na działalności prez. Jaśkowiaka, tylko urządzają gownoburzę o jakimś garniturze 🙄 Kwotę 4 tyś. Euro wzięliście z dupy, ale najważniejsze, że się klika. Jesteście kretynami 🤣
@poznan_moment Oczywiście awanturnicy z Rozbrat i Razemków nie skupiają się na działalności prez. Jaśkowiaka, tylko urządzają gownoburzę o jakimś garniturze 🙄 Kwotę 4 tyś. Euro wzięliście z dupy, ale najważniejsze, że się klika. Jesteście kretynami 🤣
SYGNALISTA PRWDY
DR EMIL mial swój własny, prywatny salonik VIP w Szpitalu Południowym.
Co wtorek przychodził na SOR z listą 3-4 pacjentów na operacje poza kolejką.
Hipokryta, kłamca i cwaniak w jednym.
,,Zero” zrobiło z niego bohatera, a on był dokładnie tym, o co oskarżał - sam był układem !
Cała narracja właśnie się posypała💁♀️
#SzpitalPołudniowy #Hipokryzja #Afera #Warszawa #PolitykaZdrowotna