Zlitujcie się nad człowiekiem i powiedzcie mu, że to on zawetował program safe, więc dziś niech się nie chwali programem safe i rozwojem polskiego przemysłu zbrojeniowego 🤦♂️
W środę, 24 czerwca br. o godz. 09.00, na terenie Fabryki Broni „Łucznik”, w obecności W. @KosiniakKamysz - wicepremiera, ministra obrony narodowej oraz @magdasobkowiak - sekretarz stanu w MON, Pełnomocnika Rządu ds. Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy, zostanie podpisana pomiędzy Skarbem Państwa - Agencją Uzbrojenia a Fabryką Broni „Łucznik” - Radom Sp. z o.o. umowa na dostawę karabinków MSBS GROT w wersji A3.
📝 https://t.co/1R0858YZu0
Zakup tankowców powietrznych A330 MRTT dla naszej lotnictwa jest na ostatniej prostej.
Tak należy wydawać pieniądze z "drugiej fazy" SAFE. Tankowanie w powietrzu to jedna z kluczowych zdolności dla SZ RP.
Źle do tego wszystkiego podchodzicie.Wbrew pozorom Ukraińcy ( a w sumie ich politycy ) działają racjonalnie, pragmatycznie i przewidywalnie.Są jak była żona z którą rozstałeś się w zgodzie i pełnej kulturze bo " sprawa " czyli dzieci są najważniejsze. Oddałeś dom, udziały i 1/2
Prezydent Nawrocki wybrał najgorszy wariant reakcji z możliwych.
Widzę, że część komentujących ma problem ze zrozumieniem tekstu mojego wcześniejszego komentarza. Widać emocje i upał.
Ja nie bronię decyzji czy polityki Kijowa, które w ostatnim czasie wielokrotnie krytykowałem, tylko zwracam uwagę na złą - BO NIESKUTECZNĄ - politykę pałacu.
Prezydent Nawrocki dał się ograć na polu, które sam wybrał.
1. Ukraina w głębokim poważaniu ma naszą politykę godnościowych gestów. Odebranie orderu dało im pretekst do pokazania w jak głębokiej d.... ją mają. Chcecie ordery? To sobie je wsadźcie. I rzeczywiście, tyle panu prezydentowi w tej sytuacji pozostaje. To ośmieszenie czy nie? Jaki kolejny gest musi wykonać prezydent Nawrocki żeby było na jego? Może publicznie spali czarno-czerwoną flagę? To dopiero będzie! Tylko po co ta licytacja? Jaki ma sens?
2. Symetryczną reakcją byłoby wykonanie takiego samego gestu jak nadanie feralnego imienia bohaterów UPA. Przemianowanie Jasionki na "im. ofiar UPA" jest takim przykładem. Widzę jednak, że komentujący traktują go dosłownie twierdząc, że nie ma takich uprawnień. Proszę bardzo, niech będzie prezydencki instytut tego imienia, albo niech kancelaria nagra krótki film ilustracyjny przetłumaczony na kilka języków, w którym opowie szerokiemu audytorium międzynarodowemu, co UPA zrobiła na Wołyniu. Najlepiej sam prezydent, w końcu historyk! Już teraz międzynarodowe media rozpisują się o sprawie, przy tej okazji wspominając kontekst zbrodni UPA. Ten trend można łatwo wykorzystać i nim grać, wyrządzając realne szkody. W przeciwieństwie do orderów - które zawsze mogli odesłać - nie są w stanie wygrać z nami na fakty historyczne, więc zachowujemy pełną kontrolę nad sytuacją.
3. Dlaczego? Słabym punktem Ukrainy nie jest rzekoma wdzięczność jaką powinno do nas czuć za pomoc, czy jakieś tam symbole w postaci orderów. Jej słabym punktem jest właśnie mit UPA jako bohaterów, podczas gdy ujawnienie zbrodni i kolaboracji z nazistami osłabia mit 'dobrych chłopaków' w wojnie z Rosją, o co właśnie Kijów bardzo mocno zabiega w wojnie o narrację. I żeby była jasność - nie twierdzę, że dzisiejsi ukraińscy żołnierze mają cokolwiek z tym wspólnego - mówię, że wybór tej drogi historycznej przez Kijów dokładnie takie konotacje buduje. Ku uciesze Kremla i zgubie dla estymy Ukrainy.
4. Pisanie o kontraktach, potencjalniej odbudowie, wymianie technologii to przykład pól współpracy i mam na myśli prywatny biznes. Jeśli nie wierzymy w kontrakty powojenne, to aktualnie PKO BP ma KredoBank, a były plany przejęcia Oszczadbanku lub Ukreximbanku, a to nie jedyny biznes. Czy zachodnie koncerny zbrojeniowe podpisują umowy? A czeskie i słowackie? Co ważne, jeśli Ukraina chce do UE, to będzie musiała podjąć taki sam wysiłek reformacyjny jak wszyscy inni kandydaci. To w przyszłości zmieni i otworzy jej rynek, wyznaczy mniej korupcjogenne ramy. To o to gramy, a nie o Zełenskiego, którego za parę lat nie będzie. Trzeba wybiegać myśla dalej i szerzej. I znowu, odbieranie orderu to nie jest sposób na domaganie się np. poszanowania arbitrażu.
5. Wreszcie kwestia, która pojawia się często wśród komentarzy fachowców od polityki zagranicznej. Dawanie, a później odbieranie Orderu Orła Białego świadczy o pomyłce, że otrzymała ją osoba niegodna, albo za brak faktycznych zasług. To wystawienie na szwank autorytetu RP, bo to ona te odznaczenia firmuje, a nie ten czy inny prezydent. Jeśli chcemy zrównać status tego symbolu do poziomu medalu z Leninem na XX lecie zjazdu partii to świetna droga, w inny przypadku lepiej nie osłabiać własnej "waluty". Tymczasem szybka riposta Kijowa była taka, że to samo dostał Mussolini, a jemu nie zabraliście? Touche.
6. Można walić tak, żeby Kijów (polityków) zabolało i jest na to sto sposobów, bo faktycznie Ukraina na wielu płaszczyznach jest od nas zależna, chociaż nigdy tego nie przyznają. Ale nakręcanie spirali nienawiści, bo to się dobrze sprzedaje na rynku krajowym i daje polityczne punkty w sondażach, to rozkręcanie bardzo niebezpiecznych emocji, które łatwo wykorzystać. Już mamy samozwańcze patrole na granicy, czekam więc na "społecznych" tropicieli banderowców. Czekać tylko aż nękani zaczną być przeciętni Ukraińcy, którzy w spokoju żyją i pracują, a po nich repatrianci z Kartą Polaka, Białorusini i mieszkańcy pogranicza, których lokalny akcent może się nie spodobać. Przecież oburzeni patrioci i tak nie odróżnią Rosjanina od Ukraińca, czy kogokolwiek innego ze wschodu. I oczywiście na koniec jakaś bomba, jakiś zamach, jakieś ofiary, bo też na Kremlu durni by byli gdyby z takiej okazji nie skorzystali i zaraz będzie powtórka z historii.
7. Na koniec kwestia statusu Polski. Zrozumcie, że prowadzenie takiej histerycznej polityki jest traktowane jako niepoważne w świecie, który opiera się na konkretnym pragmatyzmie interesu. Jeśli Polaków (w sensie decydentów) można tak łatwo podpuścić, żeby wykonywali jakieś nierozgarnięte, impulsywne gesty, to może lepiej jednak szukać wsparcia gdzie indziej, u kogoś dojrzalszego, np. w Berlinie? To komunikat jaki wysyłamy np. do państw bałtyckich. Z kolei takiemu Berlinowi czy Paryżowi mówimy, że nie mamy żadnego planu i tak naprawdę nie wiemy w co gramy. Tłuczemu się o paciorki zamiast o konkrety warte swojej wagi w złocie.