Marc Rubio w końcu zdefiniował lewactwo
„Przemoc lewicy to nie „protest”. To bunt najgorszych przeciwko najlepszym.
To foch słabych, miernot i tchórzy przeciwko silnym, zdolnym i dobrym.
To ci, którzy nie potrafią budować, tworzyć ani osiągnąć niczego wielkiego… i dlatego postanawiają się zemścić na świecie, niszcząc to, co inni wznieśli wysiłkiem, talentem i wizją.
To esencja radykalizmu lewicowego w najczystszej formie.
Niezależnie od aktualnej etykietki: antykapitalista, antyimperialista, komunistka, anarchista, marksista, „progresywna” czy „aktywista klimatyczny”.
DNA jest zawsze to samo.
To pełen jadu resentyment przebrany za „sprawiedliwość społeczną”.
To zgniła zawiść umalowana na „równość”.
To nienawiść do doskonałości owinięta w sztandary „wyzwolenia”.
Ich jedyny talent to niszczenie.
Ich jedyna radość to brudzenie tego, co piękne.
Ich jedyny cel to pociągnięcie wszystkiego w dół, żeby nikt nie świecił jaśniej niż ich własna miernota.
Przez przemoc, terror i cancelowanie próbują nałożyć swoją duchową szpetotę na społeczeństwo.
To nie idealizm. To nie utopia.
To czysty nihilizm z moralizatorskim uśmiechem.
Stary dogmat się mylił: to nie przychodzi od ludzi, którzy marzą o lepszym świecie, ale od tych, którzy nie znoszą, że świat jest lepszy bez nich.
I już mamy tego dosyć.
Cywilizacja nie broni się przepraszając.
Broni się, nazywając wroga po imieniu.
👊
Upadła polska mleczarnia
Syndyk wystawił na sprzedaż nieruchomości i wyposażenie dawnej Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Prudniku. Jego zamknięcie spowodowało likwidację kilkudziesięciu miejsc pracy,a około 200 hodowców zostało bez odbiorcy mleka.
Radosław Sikorski po szczycie NATO dziękuje prezydentom Polski i Ukrainy za to, że intensywnie starają się rozwiązać problem, który sami stworzyli.
Tak pisze szef dyplomacji? Kpina. Brak kompetencji, lub celowe, agenturalne ośmieszanie. Polska nie ma dyplomacji. Dlaczego?
"Imperium psuje się od środka.
Nie w wybuchach skandali, nie w spektakularnych aferach.
Gnije w ciszy — w tym, co zaczynamy uważać za oczywistość.
Człowiek śpiący na kartonie tuż obok szklanego pałacu korporacji wartej więcej niż całe państwa. Zwyczajny element krajobrazu.
Leki na receptę, które trzeba dawkować jak wodę na pustyni. Przyjęte do wiadomości.
Urzędnicy wybierani jako „służba publiczna”, którzy kończą kariery z majątkami nieprzystającymi do żadnej znanej matematyki — i nikt nie pyta, jak to możliwe. Przecież tak działa świat.
Dzieci ćwiczące scenariusze masakry w szkołach, które miały być bezpieczniejsze niż dom. Rutyna.
Weterani, którym dziękuje się na stadionach, a potem pozwala spać pod wiaduktami. Tło miasta.
To nie ideologia trzyma ten system w pionie.
Nie propaganda.
Najsilniejszym spoiwem jest przyzwyczajenie — ta lepka, codzienna mgła, która mówi: „tak było zawsze”, „tak musi być”, „to klimat, nie konstrukcja”.
Imperium potrzebuje tej mgły.
Bez niej ludzie zaczęliby widzieć ostre kontury rzeczywistości.
Zaczęliby pytać, kto zbudował mechanizmy, które produkują nienormalność na skalę przemysłową.
A mechanizmy nie lubią pytań.
Dlatego zamieniają patologię w normę, normę w niewidzialność, a tych, którzy widzą, nazywają marzycielami, naiwniakami albo wichrzycielami.
I proces trwa.
Bez huku, bez alarmów, bez fanfar.
Powolny, metodyczny rozkład — zgodny z instrukcją obsługi imperium."
za Bogdan Morkisz
Niemcy przekazały Ukrainie ponad 30 pocisków Patriot w marcu tego, pochodzących z tak zwanej grupy państw europejskich,
z czego ok. 5 pochodziło z zapasów Niemiec.
Czy pozostałe 25 pochodziło z Polski?!
Dziewczynka popełniła samobójstwo po tym jak została zgwałcona.
Okazuje się, że podejrzany o to 19 latek ma ciocię prokuratur...w prokuraturze,która nadzoruje śledztwo!!
Panie @w_zurek@PK_GOV_PL zajmijcie się tym ...bo to jest skandal!!
https://t.co/kmqp34FX6o
Minister Spraw Zagranicznych. Zbanował pół tłitera, a potem spierniczył za kłódkę i gada wyłącznie z sektą.
Rozumiecie to? Oficjalne konto wicepremiera, przez które komunikuje się ze światem, jest niedostępne dla Polaków.
I cyk, dwójeczka.
Że sprawa Wołynia dotrze aż do Hiszpanii, tego nigdy bym się nie spodziewał.
Dziękuję panu prezydentowi Zełenskiemu i całej ukraińskiej społeczności, która z mozołem i w pocie czoła pracuje na to, by świat usłyszał o zbrodniach UPA na ludności polskiej.
🫶 🫶
Niezły deal. Bierzesz na 50 lat od Niemców kredyt SAFE lichwiarsko oprocentowany, kupujesz uzbrojenie i na polecenie tychże Niemiec oddajesz je za darmo banderowskiej Ukrainie, sam zostawiając sobie jedynie hełmy. Rządzą nami jacyś pomyleńcy albo sabotażyści.
"4 lipca 1943 roku, w wyniku spisku i zdrady dokonanej przez naszych "sojuszników"
w tzw. "Katastrofie Gibraltarskiej, wraz z towarzyszącymi mu osobami, zamordowany został
Naczelny Wódz POLSKICH SIŁ ZBROJNYCH
premier Rządu RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ na Uchodźstwie
Gen. WŁADYSŁAW SIKORSKI ps. "STRAŻNICA" "GAZDA"
lat 62 (foto 1)
Cała "katastrofa gibraltarska" to mistyfikacja...
Zbrodnia ta, na co wskazują wszystkie poszlaki, zostałała zlecona i wykonana przez angielskie służby specjalne i "przykryta" kłamstwem, które po upozorowaniu wypadku lotniczego, przeszła do historii jako "katastrofa Gibraltarska"...
(Dotychczasowe obliczenia i symulacje komputerowe - przeprowadzone przez ekspertów lotniczych, wskazują niezbicie że nie było wypadku, tylko zaplanowane wodowanie w pełni sprawnego samolotu na Morzu Śródziemnym, kilkaset metrów od pasa startowego)
Istnieje kilka "poszlak" o dalszych losach (nigdy nie wyłowiono ciał) osób, które miały być na pokładzie samolotu w chwili rzekomej katastrofy...
Nigdy nie odnaleziono ciała córki gen. SIKORSKIEGO, nie ma też żadnych dowodów iż wsiadła na pokład samolotu...
Jeden z "cichociemnych" żołnierzy, widział ją zaraz po wojnie w jednym z sowieckich obozów na terenie ZSRR, a po powrocie z niewoli sowieckiej, skontaktował się z Londynem i poprosił o pomoc w przeprowadzeniu akcji ratunkowej dla córki generała... anglicy zostawili to bez odpowiedzi...
Na Gibraltarze przebywał w czasie "katastrofy" szef kontrwywiadu brytyjskiego i jednoczesny agent sowiecki (to okazało się dopiero po wielu latach)
Przypadek?!...
Nic co związane jest z "katastrofą" nie jest oczywiste dla "typowej katastrofy lotniczej" a późniejsze relacje świadków, zaprzeczają istnieniu takowej...
Nawet czeski pilot, który tego dnia miał pilotować samolot, a który nigdy nie zakładał kamizelki ratunkowej do lotu (by, jak to mawiał: nie kusić licha) został (wg. raportu) wyłowiony z morza w kamizelce... ?!...
Zbrodnia która się tam dokonała, miała miejsce w strzeżonej >zamkniętej< angielskiej bazie wojskowej i nic nie mogło się tam wydarzyć bez zgody i wiedzy [i pomocy] Anglików...
Mhmmm... gdy jesienią 1992 roku prezydent Rosji przekazał prezydentowi Polski (wałęsie) komplet dokumentów z teczki specjalnej nr. 1 (do której dostęp mieli tylko przywódcy ZSRR) w siedzibie brytyjskiego parlamentu dała się odczuć pewna nerwowość...
Ówczesne dyskusje gabinetu premiera GB oscylowały wokół obaw - co do kontynuowania procesu ujawnienia tych archiwów, przez władze Rosji... (!)
Ostatecznie Rosja do dziś "trzyma pod kluczem" tę część zasobów archiwalnych (która dotyczy Wielkiej Brytanii) których ujawnienie - mogłoby zagrozić stosunkom brytyjsko-rosyjskim...
Pod "naciskiem" Anglików, Rosja zdecydowała że droga przekazania stronie polskiej dokumentów z najtajniejszych rosyjskich archiwów - musi ulec wyhamowaniu... i tak też stało się...
Długo by można wymieniać ale pewnie zostałbym "zbanowany" przez admina FB za "przeciążenie" strony...
Każdy z Was ma możliwości, by znaleźć w sieci przedmiotowy temat...
Szukajcie i włączcie samodzielne myślenie...
Polski IPN przeprowadził "śledztwo" w 2013 roku, ekshumując szczątki gen. SIKORSKIEGO z sarkofagu w Katedrze wawelskiej, lecz zakończył je słowami raportu "... nie można wykluczyć ani potwierdzić katastrofy..."
mhmmm... ani działania osób trzecich...
Ja, w świetle znanych mi faktów oraz w zgodzie ze światopoglądem jaki wyznaję, skłaniam się ku tezie iż generał SIKORSKI (który dla naszych "sojuszników" i rodzimych zdrajców Ojczyzny, był mocno *niewygodny' i mógł "mieszać" w zdradliwych ich rozmowach w których przehandlowano Polskę na rzecz ZSRR) nie zginął w trakcie >wypadku lotniczego< lecz został zamordowany jeszcze w swoim pokoju, a na pokład samolotu wniesiono już jego zwłoki...
Anglicy posiadają wszelkie materiały i raporty dotyczące "katastrofy" lecz zostaną przez nich "odtajnione" ewentualnie dopiero 100 lat od tych "wypadków"... czyli po 2043 roku... ?!...
Reszta jest... milczeniem...
Mhmmm... takich mamy "sojuszników"...
takich mieliśmy zawsze...
Uczcie się z historii i pamiętajcie (!) sojuszników zawsze mieliśmy tylko na papierze...
Zawiedli nas dziesiątki razy - zawiodą jeszcze nie raz...
Prawda jest cierpliwa...
Sama się obroni...
Pamięci generała WŁADYSŁAWA SIKORSKIEGO i wszystkich polskich patriotów, którzy na przestrzeni dziejów zamordowani zostali *w imię racji stanu - dla dobra interesu'
- post ten dedykuję..."
za Zenona Więcek
Poland's reward for saving Ukraine: AMNESIA.
The Ukrainians seem to have forgotten that without Polish pressure, the West — Scholz, Macron, Biden — would have let them down.
Remember Scholz's 5,000 helmets, Macron's endless phone calls to Putin? Remember Biden's slow, hedged, incremental reaction, weapons systems approved only after months of Ukrainian pleading and battlefield necessity?
Poland decisively changed all of this. It organized the reaction of the West when the West preferred to hesitate. The Poles were everywhere: opening their border to millions of refugees, turning Rzeszów into the logistical spine of Western military aid, pushing NATO to send tanks before Berlin would even discuss it, lobbying for fighter jets while others still calculated the risk of provoking Moscow. Poland did not calculate. It did everything it could.
And in return, once the job of mobilizing the West was done, Ukraine decided that Poland was a second-rate player after all, not a partner worth attention, not a power worth sharing common interests with.
It has always been only about Ukrainian interests, with Poland's own interests treated as an afterthought at best, an inconvenience at worst. German interests, French interests, American interests, however, were courted with real eagerness, real diplomatic tact, real willingness to compromise.
Poland got gratitude in press releases and friction everywhere it mattered: the grain corridor dispute, where Ukrainian exports flooded Polish markets and undercut Polish farmers, met not with negotiation but with Kyiv's indignation that Warsaw would dare protect its own producers. The truckers' blockades that followed were framed by Ukrainian officials as Polish betrayal, not as the predictable consequence of a neighbor absorbing the costs of war with no reciprocal accommodation. Zelensky himself, standing at the UN, could imply that certain unnamed neighbors were playing into Moscow's hands, a remark that landed in Warsaw exactly as intended.
Volhynia remains unaddressed. Seventy years of a massacre Poland has been extraordinarily patient in raising diplomatically, and still no Ukrainian government has been willing to treat it as the reckoning it deserves to be, because admitting Polish grievance has never seemed worth the political cost to Kyiv.
When Poland finally asks for something in return, it is treated as an unreasonable demand from a junior partner who should simply be grateful to have been allowed to help. Ukraine was sure Poland's only interest was that Ukraine would fight Russia, and that Poland, having no interests of its own worth honoring, had nothing to be owed in exchange.
Poland bled goodwill so Ukraine could bank it. That is the whole story, stripped of diplomatic phrasing. Every tank Warsaw sent before Berlin dared to. Every refugee absorbed without a single EU quota forcing the hand. Every border crossing turned into a supply artery running day and night while other capitals debated committees. Poland did not deliberate. Poland moved. And Ukraine watched, took the shipment, and kept its warmth for the countries that made it wait.
Ask what Volhynia has earned in seventy years of Polish patience. Silence, mostly. Diplomatic silence dressed up as tact, because admitting a massacre costs Kyiv nothing with Berlin and everything with its own nationalist mythology. Ask what the grain corridor earned Polish farmers. Ruin, and then indignation from Kyiv that Warsaw dared object to its own ruin. Ask what four years of unconditional logistics earned Poland at the table where decisions are actually made. A folding chair, pulled up after France and Germany had already taken the good seats.
There is a kind of contempt that only the rescued can show the rescuer, because gratitude implies debt, and no nation likes admitting it owes its survival to the neighbor it has spent a century looking down on. Poland was never the ally. Poland was the tool that worked, and tools do not get consulted, they get used and put back in the shed. Warsaw should remember that the next time Kyiv calls.
There is a geography to Ukraine's gratitude, and it runs backward. The farther a capital sits from the Russian border, the more indulgence it receives, the more its hesitations are forgiven, the more its eventual help is treated as a gift rather than an obligation. Washington can arrive late and still be thanked first. Paris can phone Moscow throughout the war and still be received as a statesman. But Warsaw, Vilnius, Riga, Tallinn, the nations that actually share a fence line with the Russian threat, that live with the same fear pressing on their own borders, are expected to help simply because they exist next door. Their assistance is not a choice to be honored. It is a natural feature of the terrain, like weather.
This is the logic Kyiv has never said aloud but has practiced consistently: if you fear Russia the way Ukraine fears Russia, if the threat sitting on your border is the same threat sitting on Ukraine's, then your help was never really a gift, it was self-interest wearing the costume of solidarity, and self-interest does not require gratitude. Only the distant, the safe, the countries who could have stayed comfortably uninvolved and chose otherwise, only they get treated as benefactors. Poland's proximity to Russia, the very thing that should have made its solidarity more credible, more urgent, more deserving of trust, became instead the reason that solidarity was assumed rather than earned. Nobody thanks the neighbor for putting out a fire that could have reached his own house next.
And so the arrangement settles into something almost administrative. Poland's help gets taken, filed, consumed, and the relationship moves on without adjustment, without priority, without a single Ukrainian concession ever weighed against it. Ask for movement on Volhynia, and the answer is silence. Ask for consideration on the grain corridor, and the answer is indignation. Ask, simply, to be treated as a partner whose interests matter as much as Berlin's or Washington's, and the answer is a folding chair. Fear of Russia, it turns out, is not a currency Kyiv values in its neighbors. It is simply the price of admission, paid in advance, and never redeemed.
There is a word for a relationship where proximity to power obligates assistance but confers no standing, where the neighbor's role is fixed in advance and cannot be renegotiated no matter what is given. That word is not alliance. It is empire, and empires have always organized their peripheries this way.
This is, surprisingly and paradoxically, the shape of what Ukraine has constructed with Poland, whether or not Kyiv would ever use the word for it. Poland's tanks, Poland's border, Poland's logistics, Poland's political capital spent in Berlin and Brussels, none of it was received as the discretionary act of a sovereign equal choosing to stand with a friend. It was received as tribute, the expected offering of a smaller neighbor to the cause that mattered more, collected without negotiation and without the courtesy of treating the giver as someone whose own demands might now be owed a hearing in return. Tribute does not buy influence. That is precisely what distinguishes it from investment, from partnership, from any relationship between equals.
What makes this arrangement particularly bitter is that Ukraine is not even the empire in the classical sense, it is itself the smaller power fighting for survival against one. And yet it has absorbed, perhaps unconsciously, the exact reflex of empire toward its own periphery: the assumption that those closest to the danger owe the most and are owed the least, that proximity is a debt rather than a claim, that the neighbor who cannot afford to look away has therefore already committed to helping regardless of how he is treated.
"Szanowni Państwo, czy pamiętacie dwóch ukraińskich muzyków 🙂, którzy na początku lat 90-tych założyli Spółkę J&S i... zbili fortunę na handlu ropą jako dostawcy dla polskich gigantów paliwowych?👉 W jej radzie nadzorczej zasiadał Jacek Dubois, pełnomocnik prawny PO... 👉 W 2004 roku "Gazeta Wyborcza" zastanawiała się czy firmę J&S, która od lat dominuje w dostawach ropy do Polski, założyły rosyjskie służby specjalne? 👉 W 2008 roku wicepremier Waldemar Pawlak skasował półmiliardową karę tej spółce... 👉 Mec. Dubois zasiadał https://t.co/NS6TdplxPj. w radzie programowej Fundacji J&S Pro Publico Bono, którą założyli właściciele Mercuria Energy Group (wcześniej J&S Group). Był też członkiem rady nadzorczej spółki Largo (zasiada w niej także Jankilewicz)...
👉 W 2008 roku "Rzeczpospolita" pisała, że "znany warszawski adwokat Jacek Dubois jest oskarżony o utrudnianie jednego ze śledztw w sprawie tzw. grupy pruszkowskiej". 👉 W 2012 roku pełnomocnik prawny PO został wybrany na wiceprzewodniczącego Trybunału Stanu...
Jedynie prawda jest ciekawa...
❗️❗️❗️TAJEMNICE J&S
🟥 2004. "Gazeta Wyborcza" zastanawia się czy firmę J&S, która od lat dominuje w dostawach ropy do Polski, założyły rosyjskie służby specjalne? O tych podejrzeniach mówił wczoraj na zamkniętym posiedzeniu komisji śledczej ds. Orlenu p��k Mieczysław Tarnowski, b. wiceszef UOP i ABW.
Według źródeł "Gazety Wyborczej" UOP ustalił wiele niejasnych szczegółów z historii Jankielewicza i Smołokowskiego.
Swoje sprawy paszportowo-wizowe Smołokowski załatwiał w Opolu, a Jankielewicz w Warszawie. Mniej więcej w tym samym czasie obaj ożenili się z Polkami. Zmieniali paszporty, karty pobytu, adresy.
👉 W 1993 r. powstały w UOP pierwsze obszerne raporty na temat właścicieli J&S. Ówczesny szef kontrwywiadu, a dzisiaj poseł PO i członek komisji śledczej ds. Orlenu Konstanty Miodowicz napisał na teczce ich sprawy: "Wszystkie działania nawet w sferze planistycznej uzgadniać z kierownictwem kontrwywiadu".
Kolejny niepokojący dla UOP sygnał pochodził z czasów, gdy Jankielewicz i Smołokowski prowadzili w Warszawie firmę o nazwie TM Team. To właśnie ta firma sprowadzała z Niemiec sprzęt muzyczny.
👉 "W 1992 r. do hurtowni Teamu na Woli przyszli nasi wywiadowcy pod pozorem zakupu sprzętu. Bardzo szybko rozpoznali wśród obecnych tam ludzi namierzonego przez polskie służby 👉 rezydenta wywiadu rosyjskiego. Najpierw myśleli, że to przypadek, ale obserwacja hurtowni potwierdziła, że wizyty tego rodzaju osób były tam częste. Założono, że firma jest dla nich punktem kontaktowym" – mówi rozmówca "Gazety Wyborczej" z dawnego UOP. Czytaj więcej na: https://t.co/FlG2gU8fQ4
❗️❗️❗️PRAWNIK PLATFORMY OBYWATELSKIEJ W RADZIE J&S
🟥 2008. [...] Od 30 kwietnia 2002 r. Jacek Dubois jest obok Jankilewicza i Smołokowskiego członkiem rady nadzorczej J&S Energy. To właśnie tej spółce w grudniu wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak skasował prawie pół miliarda kary. „Rz” przedstawiała wątpliwości dotyczące tej decyzji. [...]
Związany z J&S Dubois cieszy się też zaufaniem PO. Jego kancelaria od ponad dwóch lat jest pełnomocnikiem prawnym partii Donalda Tuska.
👉 Jego kancelaria od ponad dwóch lat jest pełnomocnikiem prawnym partii Donalda Tuska. – Kancelaria ma renomę, dlatego została zatrudniona – mówi minister sportu Mirosław Drzewiecki (PO).
❌ Afera hazardowa. Czytaj na: https://t.co/OVJjdEfkJP
👉 Dubois i jego kolega z kancelarii mec. Aleksander Pociej reprezentowali https://t.co/NS6TdplxPj. byłą posłankę PO Beatę Sawicką oskarżoną o korupcję. Pociej wpłacił za nią nawet 300 tys. zł kaucji. „Rz” ujawniła, że ta kancelaria dostała zlecenie na obsługę państwowej spółki Narodowe Centrum Sportu. Roczny kontrakt opiewa na 600 tys. zł.
❌ Afera Beaty Sawickiej. Czytaj na: https://t.co/yOoeGp1OhF
Wiadomość o funkcjach w J&S prawnika powiązanego z PO zbulwersowała Zbigniewa Wassermanna z PiS.
👉 – Tu ma miejsce konflikt interesów – mówi. – Jeśli wątpliwości dotyczące decyzji wicepremiera Pawlaka nie zostaną jednoznacznie rozstrzygnięte, do ich wyjaśnienia będzie potrzebna komisja śledcza. Czytaj więcej na: https://t.co/Mtfi5lS7hD...
❗️❗️❗️SĄD ODWLEKA SPRAWĘ ZNANEGO ADWOKATA JACKA DUBOIS
🟥 2008. Od ponad dwóch lat sąd nie wyznacza terminu rozprawy związanego z J&S prawnika Platformy Obywatelskiej
👉 Znany warszawski adwokat Jacek Dubois jest oskarżony o utrudnianie jednego ze śledztw w sprawie tzw. grupy pruszkowskiej. Miał też przekazać ściganemu listem gończym gangsterowi kserokopię akt śledztwa, które uzyskał jako obrońca innych osób.
Wśród materiałów były https://t.co/NS6TdplxPj. zeznania świadków koronnych oraz osób występujących w charakterze pokrzywdzonych.
Jak twierdzi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, akt oskarżenia w sprawie mecenasa Dubois trafił do Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście w grudniu 2005 r. Minęło już prawie dwa i pół roku, a nie wyznaczono nawet terminu wejścia sprawy na wokandę. Powód?
Z ustaleń „Rz” wynika, że Dubois wraz z koleżanką z kancelarii Elżbietą Kosińską-Kozak zasiada w radzie nadzorczej wydawnictwa Zwierciadło wydającego magazyn dla kobiet. Właścicielem jest Grzegorz Jankilewicz, który wraz ze Sławomirem Smołokowskim założył Mercuria Energy Group (wcześniej J&S Group). Od 1996 r. Grupę obsługuje prawnie właśnie kancelaria Dubois. https://t.co/An7FNWWTZq...
❗️❗️❗️🟥 [...] W 2011 r. Dubois został prawomocnie uniewinniony przez stołeczny sąd z zarzutów utrudniania śledztwa wobec gangsterów z grupy pruszkowskiej. Zarzuty nie kwalifikowały się, aby skierować je do sądu – uzasadnił sąd.
👉 Dodał, że prokuratura przyjęła błędne kwalifikacje prawne zarzuconych oskarżonemu czynów. Prokuratura zarzucała mecenasowi utrudnianie w latach 2001–2003 śledztwa wobec gangsterów, z którymi miał uzgadniać linię obrony, zanim formalnie został ich adwokatem i w związku z tym nieuprawnione ujawnienie im informacji.
👉 Zdaniem prokuratury, obrońca dopiero wtedy ma prawo reprezentować przestępcę, gdy ten ma postawione formalnie zarzuty, a adwokat dysponuje jego pisemnym pełnomocnictwem. Obrona chciała uniewinnienia, oskarżenie nazywała "haniebnym". Czytaj więcej na: https://t.co/x54n4ne0Pm...
❗️❗️❗️SPRAWA J&S OD NOWA
🟥 2010. Przedstawiciele spółki paliwowej J&S Energy przesłuchują urzędników państwowych, którzy brali udział w nałożeniu na nią prawie pół miliarda zł kary. Czytaj więcej na: https://t.co/91ufcHQ9ZM
❗️❗️❗️UKRAIŃSCY MUZYCY ZNOWU GRAJĄ DLA LOTOSU. ZA 1,24 mld ZŁ
🟥 2012. Giełdowy komunikat o tym, że umowa Lotosu ze szwajcarską Mercurią na dostawy ropy dla polskiej rafinerii osiągnęła wartość 1,24 mld złotych zacytowały wszystkie branżowe portale. Nikt jakoś nie kwapił się jednak, by napisać kim są owi Szwajcarzy zarabiający na ropie.
👉 Tymczasem za firmą Mercuria stoi nikt inny jak Grzegorz Jankilewicz i Sławomir Smołokowski. Opinia publiczna usłyszała o tych dwóch panach w momencie, gdy dziesięć lat temu wybuchła tzw. afera orlenowska. Kilka lat temu J&S (od nazwisk współwłaścicieli) zmieniła nazwę na Mercuria – duet wraca do wielkich interesów z Lotosem.
👉 Grzegorz Jankilewicz urodził się w 1954 r. w Dniepropietrowsku - jednak potem mieszkał z rodzicami w Moskwie. Uczył się w szkole muzycznej i technikum chemicznym, a na życie zarabiał w zespole muzycznym. W 1987 r. wyjechał do Polski, ożenił się i otrzymał obywatelstwo.
W 1993 roku w razem ze Sławomirem Smołokowskim (także z muzyk wykształcenia) założyli firmę J&S, zajmującą się handlem ropą.
👉 Dzięki „ciężkiej pracy i kompetencjom” (cytat z przesłuchań przed sejmową komisją wyjaśniająca aferę orlenowską) udało im się zdominować dostawy ropy do rafinerii Orlenu i Lotosu. [...]
Z biegiem lat spółka J&S zyskała mocnych patronów – dilerów naftowych z Genewy – Marco Dunanda i Daniela Jaeggiego, oraz Rosjanina Wadima Lineckiego. [...]
👉 W 2002 roku informacja o przedłużeniu przez Orlen kontraktu z J&S, co miało zagrażać bezpieczeństwu energetycznemu państwa, była powodem zatrzymania przez UOP ówczesnego prezesa Andrzeja Modrzejewskiego. 👉 Dało to początek tzw. aferze orlenowskiej, w której przeplatały się wątki: bezpieczeństwa energetycznego Polski, próby sprzedaży spółek sektora energetycznego rosyjskim inwestorom. Czytaj więcej na: https://t.co/AIWspXLceh...
❗️❗️❗️ 10 LAT PO AFERZE ORLENU WRACAJĄ. WKRÓTCE BĘDĄ MIELI W GARŚCI GLOBALNY HANDEL ROPĄ. NIEWIARYGODNA KARIERA
🟥 2014. Smołokowski i Jankilewicz po aferze Orlenu odeszli w cień. Jednak nadal zarabiali miliardy na dostawach ropy do polskich rafinerii. Obłowili się i kupują kawałek banku JP Morgan.
👉 Zaskoczony jest nawet "The Wall Street Journal", który pisze: wkrótce będą grać z globalnymi gigantami. Czytaj więcej na: https://t.co/qj92Eyk3Uc...
❗️❗️❗️KIM SĄ OBCOKRAJOWCY Z POLSKIEJ LISTY NAJBOGATSZYCH?
🟥 2015. Wiaczesław Smołokowski i Grzegorz Jankilewicz (Grigorij Jankilewicz) handlują ropą, a German Efromovich ma globalne linie lotnicze oraz zajmuje się budową platform wiertniczych i statków. Wszyscy trzej znajdują się w pierwszej dziesiątce "najbogatszych Polaków" i są na niej jedynymi obcokrajowcami.
👉 Wiaczesław Smołokowski i Grzegorz Jankilewicz, pochodzący z Ukrainy, w 2014 roku nie byli nawet w pierwszej setce, ale już w 2015 awansowali do pierwszej dziesiątki listy najbogatszych osób w Polsce. Majątek każdego z nich szacuje się na ok. 3,7 miliarda złotych. Historia zdobywania przez nich fortuny jest jednak równie podejrzana, co ciekawa.
👉 Obaj mają ukraińskie korzenie i przedstawiają się jako... muzycy z zawodu. Fortun dorobili się jednak na pośredniczeniu w handlu rosyjską ropą, w pewnym momencie mieli odpowiadać nawet za 70 proc. ropy docierającej do polskiego Orlenu. Spółkę Mercuria Energy Group założyli w 1993 roku, ale "czarnym złotem" mieli zająć się dopiero pod koniec lat '90.
👉 Wcześniej też robili biznes – handlowali dżinsami i elektroniką z Niemiec. Jakim cudem więc zaczęli sprzedawać ropę? Jak twierdzili przed sejmową komisją śledczą, gdy handlowali lodówkami, jeden z kontrahentów przedstawił im odpowiednią osobę. Ta miała po prostu zaproponować pośrednictwo w sprzedaży ropy dla polskich rafinerii. Czytaj więcej na: https://t.co/KSH1nYG4h7...
🟥 2015. FORBES. Ukrainiec Grzegorz Jankilewicz , który w latach 90. założył wraz z Wiaczesławem Smołokowskim spółkę J&S. Obaj zbili fortunę na handlu ropą jako dostawcy dla polskich gigantów paliwowych. Obecnie handlują ropą na skalę globalną wraz ze wspólnikami w Mercuria Group.
👉 Struktura właścicielska Mercurii z siedzibą w Szwajcarii jest skomplikowana. Łańcuszek firm prowadzi do Larnaki na Cyprze, do Mercuria Energy Group Limited (wcześniej J&S Group Limited), w której obaj wspólnicy mają ok. 8 proc. udziału. Inwestują również w Polsce, przez cypryjskie Chione i Plio.
👉 W 2016 roku Mercuria kupiła udziały w ChemChina, otwierając drogę na chiński rynek paliw.
Wiaczesław Smołokowski wraz ze swoim wspólnikiem inwestuje również w nieruchomości. Ich najbardziej spektakularnym zakupem jest stołeczny wieżowiec Cosmopolitan. Czytaj więcej na: https://t.co/ZfXpwkcg1q
WIACZESŁAW SMOŁOKOWSKI (ur. 1954 w Zaporożu) – przedsiębiorca ukraińskiego pochodzenia, z wykształcenia muzyk; w 2021 zajął 31. miejsce na liście najbogatszych Polaków magazynu „Forbes” z majątkiem wycenianym na 1,7 mld zł. Czytaj na: https://t.co/z0P4sjCDmA
❗️❗️❗️POLSKI BIZNESMEN PRZEJMUJE KULTOWĄ MARKĘ
🟥 2017. Jedna z najbardziej znanych marek fotograficznych – Polaroid – została kupiona przez polskiego inwestora Wiaczesława Smołokowskiego. Czytaj więcej na: https://t.co/7o11JjxkmA...
🔻 🔻 🔻 🔻 🔻 🔻 🔻 🔻 🔻
❗️❗️❗️MEC. JACEK DUBOIS: DAWID KACPRZYK JEST WZOREM DLA POLITYKÓW. Oglądaj na: https://t.co/ZbpFXYm8R4
🟥 [...] Adwokat mówił także o zarzutach pod adresem młodego lekarza dotyczących jego czasu pracy. Kacprzyk miał pracować 11 godzin dziennie każdego dnia przez 365 dni w roku. Czytaj więcej na: https://t.co/2lWo1yq5WD
❗️❗️❗️UMORZENIE ŚLEDZTWA W SPRAWIE "DWÓCH WIEŻ"
🟥 W 2023 roku "niezależny" adwokat Platformy Obywatelskiej – sędzia Trybunału Stanu Jacek Dubois powiedział, że 👉 "niezależna prokuratura może wrócić do dwóch wątków afery z 2018 roku 'dwóch wież': ewentualnego oszustwa biznesmena, jakiego dopuścił się Jarosław Kaczyński oraz korupcji, czyli słynnej koperty z pieniędzmi". Czytaj więcej na: https://t.co/tcawWT0yW6
👉 JACEK DUBOIS (ur. 17 maja 1962 w Warszawie) – prawnik i pisarz, adwokat, członek Trybunału Stanu, w latach 2012–2015 i od 2023 zastępca przewodniczącego TS. Czytaj więcej na: https://t.co/WBJGOVJyqS"
za Monika Najdowska
📸 1. Założyciele J&S – Grigorij Jankilewicz (z lewej) i Wiaczesław Smołokowski. Fot. Jan Żdżarski jr Agencja SE/East News
2. Post Za-Ciosem
Rząd właśnie chce sprzedać Torpol z grupy CPK… najlepszą polską firmę budującą linie kolejowe.
Dokładnie przed miliardowymi przetargami na budowę linii kolejowych.
To nie jest niekompetencja. To jest coś gorszego.
Granica polsko-ukraińska stała się wakacyjnym korytarzem. Weekendowe kolejki sięgają 12 godzin, a 27 czerwca granicę przekroczyło 141 tys. osób! To chyba pokazuje, że podróżowanie w obie strony nie stanowi problemu?
Skoro ludzie swobodnie wyjeżdżają na urlop i wracają, to dlaczego wciąż korzystają w Polsce ze statusu uchodźców? Ktoś coś?
Powiedz mi @MorawieckiM dlaczego przeprowadziłeś ustawę, na mocy której Ukraińcy mogą pełnić ważne stanowiska urzędnicze?!
Jak mogłeś to zrobić?!
Polacy mają podejmować najgorsze prace, a urzędnikami mają być Ukraińcy?!
🇸🇰👏 Premier Słowacji wzywa do zerwania współpracy z Zełenskim, dopóki Ukraina nie przestanie gloryfikować banderowców. Słowacja staje po stronie Polski! #Słowacja#Polska#Zełenski#Bandera#UPA#Solidarność
POSEŁ LECHISTANU JESZCZE NIE PRZYBYŁ
O tym, co kryje się za dyplomatycznym gestem, który przetrwał 123 lata
Puste krzesło sułtana
Jest w historii stosunków polsko-tureckich zdanie, które przez ponad sto lat wypowiadane było na dworze sułtańskim z rozmysłem, a nie z niewiedzą. Przy każdej uroczystej prezentacji dyplomatów, gdy wywoływano kolejno reprezentantów mocarstw i małych królestw, padało to samo pytanie - czy przybył już poseł Lechistanu. I za każdym razem padała ta sama odpowiedź. Że nie przybył. Że jeszcze nie dotarł. I zostawiano puste krzesło.
To nie był protokolarny błąd. To był komunikat polityczny, który Wysoka Porta kierowała jednocześnie do Warszawy, której już nie było, i do Petersburga, Berlina oraz Wiednia, które Warszawę między siebie podzieliły. Komunikat brzmiał prosto - Polska istnieje, dopóki my mówimy, że istnieje.
Dawny wróg jako jedyny obrońca
Paradoks tej sytuacji jest uderzający. Imperium Osmańskie i Rzeczpospolita przez dekady toczyły ze sobą krwawe wojny - pod Cecorą, pod Chocimiem, wreszcie pod Wiedniem w 1683 roku, gdzie Jan III Sobieski rozgromił armię pod dowództwem Kara Mustafy.
A jednak to właśnie ten były wróg okazał się jedynym znaczącym mocarstwem, które odmówiło uznania wymazania Polski z map świata. Rosja, Austria i Prusy w tajnym artykule konwencji petersburskiej z 26 stycznia 1797 roku zapisały wprost, że samo imię Polski ma być na zawsze wymazane z prawa narodów. Konstantynopol zbagatelizował ten nakaz, czym narobiło sobie w Sankt Petersburgu niemało wrogów.
Konsekwencje tej decyzji były bardzo konkretne. Polska szlachta i żołnierze, którzy po klęskach kolejnych powstań tracili dach nad głową i paszport, mieli dokąd uciekać.
Imperium Osmańskie przyjmowało ich chętnie - i nie tylko z humanitarnych pobudek. Rosja wywierała stały nacisk, żądając ekstradycji emigrantów politycznych. Turcja odmawiała, częstokroć sięgając po dyplomatyczny fortel - chroniła Polaków przed wydaniem, nakłaniając ich do formalnej konwersji na islam, po czym argumentowała Rosjanom, że nie może wydać muzułmanina. Wyznanie było tu tarczą prawną, nie kwestią sumienia.
Generał, który zmienił religię, by walczyć z carem
W tej logice przyjął islam generał Józef Bem - człowiek, który bronił Lwowa i Wiednia w 1848 roku, a potem poprowadził Węgrów przeciwko Habsburgom, zanim carski korpus pod Paskiewiczem nie zdusił rewolucji.
Po klęsce Bem schronił się w Turcji, przyjął imię Murat Pasza i stanął na czele twierdzy w Aleppo. Walczył w tureckim mundurze do końca życia, które złamała malaria w grudniu 1850 roku. Do Tarnowa wrócił dopiero w 1929 - jako prochy.
Wywiad emigracyjny nad Bosforem
Jeszcze ciekawszą postacią z mojego punktu widzenia, jako byłego oficera SWW, był Michał Czajkowski, który trafił do Stambułu jako emisariusz księcia Adama Czartoryskiego z misją budowania propolskiej siatki wpływów. Przyjął imię Mehmed Sadyk Pasza, sformował oddział kozacki złożony z polskich uchodźców i poprowadził go do walki z Rosją w czasie wojny krymskiej.
Jego życie zakończyło się tragicznie - po dziesiątkach lat misji w osmańskiej służbie, stary i złamany, wrócił na Ukrainę, wyrzekł się islamu i zastrzelił się w 1886 roku. Romantyk do końca, tyle że romantyzm w tym przypadku oznaczał przede wszystkim cierpienie.
Czajkowski był jednak czymś więcej niż tylko awanturnikiem z misją. Był centralnym ogniwem rozbudowanej siatki wywiadowczej, którą zbudował jednej z moich historycznych mentorów wywiadu szczególnie tego wschodniego - Czartoryski - i którą dziś, bez przesady, można by nazwać służbami specjalnymi emigracyjnego rządu (wywiad AK narodził się ponad wiek później, ale miał dobre podstawy).
Hotel Lambert, paryska rezydencja księcia, prowadził dwie równoległe agencje: Agencję Wschodnią z centrum w Stambule i Agencję Zachodnią działającą w Europie.
Czajkowski (dziś można porównać go do współczesnego oficera wywiadu wojskowego - rezydenta) szefował tej pierwszej. Jego oficerowie i agenci działali nie tylko w samym Stambule, ale na całym Kaukazie, Bałkanach, w Persji i Afganistanie - wszędzie tam, gdzie Rosja miała żywotne interesy i gdzie można jej było zaszkodzić lub ją obserwować.
Może o jego operacjach napisze kiedyś coś więcej...
Mój historyczny mentor Czartoryski miał do tego zresztą idealne CV. Przez kilka lat był ministrem spraw zagranicznych - i tu uwaga - Rosji, a także przyjacielem cara Aleksandra I, człowiekiem który chodził po najwyższych korytarzach władzy w całej Europie.
Po klęsce powstania listopadowego, skazany zaocznie na śmierć przez ścięcie toporem, przeflancował całe to doświadczenie na działalność emigracyjną ale sprzedawczykiem był ojcem ówczesnych emigracyjnych polskich służb wywiadowczych.
Europejskie rządy traktowały Hotel Lambert jako nieformalną ambasadę nieistniejącego państwa polskiego - bo w sensie operacyjnym nią właśnie był.
W czasie wojny krymskiej Czartoryski zdoła�� wystawić w armii osmańskiej dwa osobne polskie oddziały kawalerii, które walczyły przeciwko Rosji pod turecką flagą.
Metodologia wywiadowcza była (i jest) dokładnie ta sama, co w służbach profesjonalnych - żywe źródła ludzkie, agenci w terenie, wpływ na decyzje obcych rządów, sabotowanie rosyjskich interesów w kilku teatrach jednocześnie. Bez Turcji nie było to możliwe.
Polak, który stworzył Turcję
Wątek ten ma jeszcze jeden wymiar, o którym mówi się rzadko. Ideologiczne fundamenty pod nowoczesną Republikę Turecką - tę, którą zbudował Atatürk - współtworzył Polak.
Konstanty Borzęcki, uczestnik powstania wielkopolskiego i rewolucji węgierskiej, po dotarciu do Turcji przyjął imię Mustafa Dżelaleddin Pasza, doszedł do stopnia generała dywizji i napisał traktat, w którym argumentował, że Turcy są europejskim narodem zdolnym do modernizacji. Ta książka bezpośrednio zainspirowała Atatürka przy budowie nowoczesnego państwa tureckiego - włącznie z ideą przyjęcia alfabetu łacińskiego. Polska myśl polityczna zapisana po turecku.
Adampol - polska wioska nad Bosforem
W 1842 roku, z inicjatywy wspomnianego wyżej Czartoryskiego, pod Stambułem powstał Adampol - dzisiaj Polonezköy.
Zamieszkali ją polscy emigranci, w tym zdezerterowani z armii carskiej żołnierze, których Turcy wykupywali z własnej niewoli tylko po to, by nie wracali do Rosji.
Wioska istnieje do dziś. To nie jest zabytek - to żywy dowód na to, że osmańska polityka wobec Polaków miała wymiar praktyczny, a nie tylko deklaratywny.
Rachunek wyrównany
Symboliczna klamra tej historii zamknęła się w 1923 roku. Polska, która odrodziła się w 1918, była jednym z pierwszych państw świata, które uznały nowo powstałą Republikę Turecką i rząd Atatürka.
23 lipca 1923 podpisano traktat przyjaźni. W geopolitycznej grze rachunki zostały wyrównane - naród, który nie uznał wymazania Polski przez 123 lata, doczekał się rewanżu dokładnie w tym momencie, gdy sam potrzebował uznania od świata.
Legenda mówi też, że przez cały ten czas w skarbcu sułtańskim przechowywano klucze do polskiej ambasady w Konstantynopolu, które w 1918 roku przekazano polskim przedstawicielom. Nie wiadomo, czy to prawda. Ale nawet gdyby była tylko legendą - mówi więcej o charakterze tej relacji niż niejeden traktat dyplomatyczny.
Pan Prezydent Nawrocki (@Nawrocki25) powołał się na to podczas konferencji z tureckim prezydentem. I miał rację - choć prawdziwa głębia tej historii jest znacznie bogatsza niż jeden dyplomatyczny gest, który politycy lubią cytować na konferencjach prasowych.
Panowie Prezydenci Polski I Turcji...
pozdrawiam i dziękuję.