Bardzo rzadko pijam kawę ale ten przepis wygląda naprawdę interesująco, jeśli już tak pijasz albo spróbujesz według niego sobie ją przyrządzić, napisz czy rzeczywiście warto👇
"Kawa z 1912 roku – przepis, który łączy to, czego nikt nie łączy!
Natknęłam się ostatnio na przepis na... kawę z 1912 roku! I powiem Wam jedno – takie połączenie smaków zaskakuje nie tylko nazwą, ale i efektem. Kto by pomyślał, że żółtko jajka i mocna kawa mogą razem stworzyć coś... pysznego?
W niektórych źródłach mówi się o kawie po węgiersku, ale ile w tym prawdy – nie wiadomo. Jedno jest pewne: warto spróbować!
☕ Jak zrobić tę nietypową kawę?
🔸 Oddziel 2 żółtka od białek i włóż je do filiżanki.
🔸 Dodaj ok. 1,5 łyżeczki cukru pudru (lub więcej, wedle gustu).
🔸 Szczypta soli – to nie pomyłka! Wzmacnia smak kawy.
🔸 Całość ucieraj dokładnie łyżeczką lub widelcem, aż masa będzie gładka i puszysta.
🔸 W osobnym naczyniu (najlepiej w kawiarce lub tygielku) zaparz porządną, mocną kawę.
🔸 Gdy będzie gotowa, odstaw ją na chwilę – niech lekko przestygnie.
🔸 Teraz powoli, cienkim strumieniem wlewaj kawę do masy jajecznej, cały czas mieszając, aby żółtko się nie ścięło.
W rezultacie otrzymasz aksamitny napój o kremowej konsystencji, lekko żółtawy, z delikatną pianką. Można dodać odrobinę mleka lub śmietanki – ale nie trzeba.
🥄 Co ciekawe:
• Kawa ma niezwykły smak – lekko słodkawy, bardzo łagodny.
• Działa pobudzająco, dodaje energii i... zaskakuje gości!
• Dziś wraca do łask w kręgach baristów jako „retro ciekawostka”.
Spróbujesz tej kawowej podróży w czasie? Daj znać w komentarzu, czy znasz inne nietypowe przepisy na kawę! 💬👇
Kawa z mlekiem"
Gdyby nie weto prezydenta, to mogliby zablokować ten patologiczny materiał o Kołodziejczaku. Kto to widział, żeby takie rzeczy wrzucać do Internetu. Przecież tu są dzieci!
"Fakt" pisze, że szkolna woźna w Leszczydole-Nowinach jako pierwsza próbowała zatrzymać 19-latka - i dlatego dostała cios nożem.
Wynika z tego, że chciała bronić dzieci w szkołach - i z tego powodu zginęła.
Bohaterska Śmierć. Warto to podkreślić
Dziś przypada 416 rocznica zajęcia Kremla przez wojska polskie.
9 października 1610 roku wojska Rzeczypospolitej wkroczyły na moskiewski Kreml. Było to następstwem wielkiego zwycięstwa wojsk hetmana Stanisława Żółkiewskiego w bitwie z rosyjsko-szwedzką armią pod Kłuszynem i porozumienia z moskiewskimi bojarami, którzy zgodzili się na objęcie tronu carskiego przez królewicza Władysława Wazę.
Polska załoga pozostała na Kremlu przez ponad dwa lata. Rzeczpospolita znalazła się wtedy w położeniu, w którym jej przewaga dawała możliwość trwałego ukształtowania porządku politycznego na Wschodzie. Ostatecznie tej szansy nie wykorzystano, a garnizon skapitulował w listopadzie 1612 roku.
Rocznica ta pokazuje, że nawet największe zwycięstwa wojskowe wymagają dalszego wysiłku, konsekwencji i umiejętności wykorzystania osiągniętej przewagi. Błyskotliwe, godne upamiętniania i celebrowania zwycięstwa w bitwach to nie wszystko. Osiągnięcie celu wymaga konsekwencji i działań na wielu polach jednocześnie.
Celebrujmy znakomite, na pewno zasługujące na popularyzację, w tym ekranizację zwycięstwo pod Kłuszynem, ale też wyciągnijmy wnioski z niewykorzystanej szansy.
Na grafice obraz "Hetman Żółkiewski z husarią" Wojciecha Kossaka
Widzę, że nawet pan Matczak atakuje prezydenta za rosnącą przemoc wśród młodzieży. Tak, ten Matczak, ojciec chłopaczka, który do swojego nauczyciela woła że sceny: "Pieprz się! Jesteś cwelem!".
Stary, zacznij od własnego potomstwa...
Nie jeden z najwybitniejszych, lecz najwybitniejszy spośród badających tę serię zbrodni. Znam wyniki badań Pana Tomasza na wylot jako recenzent jego habilitacji.
James Burnham – The Trotskyist Who Saw How It Would End.
He was a Trotskyist first. In the 1930s he was one of the leading Marxist intellectuals in America – building the movement, debating Trotsky himself by letter, believing in the revolution.
But he was also an American. A practical mind, trained to look at what actually happens rather than what the theory promises. So he understood what it was really about – and explained to us how it would work out.
1. In 1940 he broke with Trotsky over one question: what was the Soviet Union? Trotsky said a workers’ state, temporarily deformed. Burnham looked at it and saw something else: a new ruling class. The workers owned nothing. The capitalists were gone. Someone else was in charge – the people who ran the machine. Trotsky spent much of his last year writing against him. Burnham was right.
2. In 1941 he generalized it in The Managerial Revolution. The future would belong neither to the capitalists nor to the workers, but to the managers – the administrators, technicians and bureaucrats who control things without owning them. Capitalism would fall, he wrote – but not to the working class. To the managers. The capitalist, who risks his own fortune, would be replaced by the manager, who risks nothing, owns nothing and runs everything. That is the whole difference. The capitalist pays for his own mistakes. The manager’s mistakes are always paid by someone else – the shareholder, the taxpayer, the citizen. Burnham saw the same class rising in Soviet Russia, Nazi Germany and New Deal America. Different flags, the same new masters. And he said what it meant: the end of capitalism and of freedom – even if the façade stayed standing.
3. Orwell read it, argued with it – and borrowed from it. The three superstates of 1984 come from Burnham. So does its ruling class, which owns everything collectively and nothing personally.
4. In 1943 came The Machiavellians. Burnham studied the realists – Machiavelli and his modern heirs, like Pareto – and drew the lesson idealists never want to hear: every society is run by an elite. The only question is whether there is more than one. Freedom does not come from the absence of elites. It comes from their competition – rival powers that check each other, a free press, an opposition that can actually win. A single elite with no rival is tyranny, whatever it calls itself.
5. Now look at what the long march actually produced. Not the rule of the workers. The rule of the managers – the administrators of the ministries, the regulators in Brussels, the HR departments, the editorial boards. The façade of capitalism still stands – but who actually rules? Corporate boards spending other people’s money on other people’s ideologies. Officials in Brussels. Directors of foundations and NGOs. No voter elected them. The revolution succeeded. Only the managers won it. Gramsci designed the march. Burnham told us who would be waiting at the end of it. A class that owns nothing, answers to no voter, pays for none of its mistakes, and runs almost everything.
6. In 1964 he wrote Suicide of the West. Its verdict: liberalism – the modern progressive kind, not the classical one – is "the ideology of Western suicide." It lets a civilization accept its own retreat and feel good about it. Every loss becomes a sign of progress. Sixty years later, it reads like a description of Brussels.
7. The ex-Trotskyist ended up a founding editor of National Review, and in 1983 Ronald Reagan gave him the Presidential Medal of Freedom. From Trotsky’s comrade to Reagan’s medal. He knew the left from the inside, and he had the American instinct to ask the only question that matters: not what the theory promises, but who ends up in charge.
In 1941 his answer was the managers. It still is – unless a rival elite rises.
For the first time in decades, one has: builders, not administrators. Burnham would have recognized the moment. Not a revolution – a rotation.
Wacław Jędrzejewicz do Michała Sokolnickiego, 1955:
Nie można zawsze przeciwstawiać się temu, co się dzieje w kraju w dziedzinach niezwiązanych z ustrojem komunistycznym i polityką moskiewską. Pozytywne osiągnięcia kraju, które niewątpliwie mają miejsce przy dzisiejszym reżymie, są naszą wspólną wartością: ich i nas, tu, na emigracji. Teatr, sztuka, nowe talenty, zdobycze polskiej nauki, istotne osiągnięcia gospodarcze, o ile nie są związane z utrwalaniem systemu komunistycznego, mogą i powinny być podkreślane na rynku międzynarodowym, gdyż wykazują one siły Polski, a silna Polska ma więcej szans na zyskanie poparcia świata, niż słaba.