Ukraińcy to najbardziej jakościowi imigranci jakich Polska ma i kiedykolwiek będzie miała. Szybko się asymilują, od pierwszego dnia łapią język, są z reguły mili, pracowici, po dwóch latach do odróżnienia od Polaka w zasadzie tylko po akcencie. Skakanie po nich to turbogłupota.
@spalinskipatryk żyjesz current thingiem, histeryzujesz i napierdalasz do porzygu, co cię jeszcze bardziej nakręca, więc tęsknisz za czasami, których nostalgiczne wyobrażenie przysłania ci realne odczucia z tamtego momentu. jak władza się zmieni to znowu będzie to samo, widzimy się za 4 lata!
Zaryzykował władzę, którą z resztą przez to stracił, wprowadzając potrzebną reformę. To jest drogi chrzaniku większy dowód patriotyzmu niż ryknięcie czołem żołnierze lub wetowanie wszystkiego jak leci.
@DarknessDaKING@Antiheero Gdzie ty będziesz sportów walki używał na dzisiejszym polu walki? To nie wojna stuletnia ze liczy się jak wytrenowany w walce wręcz jesteś
W mojej rodzinie krąży anegdota pradziadka, który był w Dubnie w wojsku. Lokalni mieszkańcy z dumą powiedzieli mu, że u nich w każdej wsi jest odwszalnia. W tym czasie w Gliwicach budowano bezkolizyjną autostradę. Tyle o różnicy między Kresami Wschodnimi a Ziemiami Odzyskanymi.
Polacy to taki drugi izrael pod względem mentalności. Nas trzeba głaskać po główce, chwalić na każdym kroku i dawać atencję bo polacy na każdą nawe lekką krytykę odpowiadają totalnym meltdownem i niesamowitą agresją, dokładnie tak samo jak izrael. Mamy syndrom oblężonej twierdzy
W Polsce mamy ostatni dzwonek na bezbolesne opodatkowanie kapitału.
„Zaletą” PRLu było to, że Polska miała niewielkie nierówności społeczne („wszystkim równo, wszystkim gówno”) i jak III RP zaczęła się bogacić, to wszyscy na tym skorzystali.
Teraz jednak liczba multimilionerów zaczyna drastycznie rosnąć a kapitał, jak to ma w zwyczaju, się kumuluje.
Jak tego nie ogarniemy to powtórzymy błędy zachodu i zostaniemy z klasą szlachty/rentierów wplywających na politykę i chłopstwa co o własnym mieszkaniu czy stabilności finansowej będzie mogła tylko pomarzyć.
Polacy prują się na własnych polityków, ale są od nich jeszcze głupsi i mniej zaradni, przynajmniej życiowo. Raz, że ich wybierają. Dwa, że dużo narzekają, ale nie mają tyle odwagi, aby coś samemu zmienić.
Płaku płaku i tak mija kolejna era kanapowych bezimiennych ekspertów.