Donald Tusk stwierdził, że oświadczenie majątkowe Zbigniewa Ziobry jest „mocniejsze niż akt oskarżenia”. Trudno się dziwić.
Okazuje się bowiem, że były minister sprawiedliwości pożyczył pieniądze od fundacji, której sam jest prezesem. Taki finansowy odpowiednik sytuacji, w której wyciągasz banknot z lewej kieszeni, wkładasz do prawej i ogłaszasz sukces kredytowy.
Najbardziej wzrusza jednak uzasadnienie. Pan Ziobro twierdzi, że potrzebował pieniędzy na obronę. Człowiek, który przez lata pouczał wszystkich o prawie, sprawiedliwości i odpowiedzialności, dziś sam zbiera środki na walkę z wymiarem sprawiedliwości.
A wszystko to z bezpiecznej odległości. Najpierw Budapeszt, później Stany Zjednoczone. Kiedyś ścigał innych, dziś sam najwyraźniej uznał, że najlepiej prowadzi się obronę, gdy między sobą a polską prokuraturą ma się kilka tysięcy kilometrów.
Ale spokojnie. To na pewno tylko przypadek. Tak samo jak pożyczka od własnej fundacji...
- Racjonalna Polska
Skandaliczne.
Kobieta idąca poboczem po dziecko do przedszkola została zabita przez prokuratorkę Ziobry. A sprawiedliwość? Dalej jej nie ma.
28 listopada 2024 pod Olkuszem Magdalena Z., awansowana przez Zbigniewa Ziobrę na szefową Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, potrąciła Dorotę Bejgier. Zjechała na pobocze, podobno sięgając po telefon. 28-latka zmarła następnego dnia. Zostawiła małą córeczkę i rodzinę.
Zarzuty (nieumyślne spowodowanie śmierci) były już przygotowane. Ale ich… nie ma. Wycofano je jako „przedwczesne”, żeby łatwiej było uchylić immunitet w Sądzie Najwyższym. Ponad półtora roku po tragedii prokuratorka nadal nie ma formalnych zarzutów. Śmieje się rodzinie w twarz, a system Ziobry działa jak zawsze – chroni swoich.
To nie jest pojedynczy wypadek. To cała armia Ziobry: prokuratorzy, sędziowie, nominatki i nominatowie, którzy dostawali stołki za lojalność, a nie za kompetencje. Gdy jeden z nich zabija – uruchamia się tryb „ochrona VIP”. Immunitety, przeciąganie, kombinowanie, wycofywanie postanowień. Zwykły człowiek za takie przewinienie dawno siedziałby w areszcie. Ale nie „nasza”.
Rodzinie Doroty mówi się „czekajcie”. Czekają już półtora roku.
Jak długo jeszcze mamy tolerować państwo w państwie, w którym funkcjonariusze publiczni są ponad prawem? Jak długo „dobre zmiany” mają oznaczać bezkarność dla swoich?
To nie jest wymiar sprawiedliwości. To jest klika chroniąca swoich.
-J.Fogiel
Rodzinny biznes braci Jakich – afera repatriacyjna z Funduszu Sprawiedliwości.
Patryk Jaki, eurodeputowany, wiceprezes partii, były wiceminister sprawiedliwości i kandydat na prezydenta Warszawy, pozostaje jedną z twarzy polskiego obozu konserwatywnego. Jego zwolennicy widzą w atakach na niego i rodzinę element zemsty nowej władzy po 2023 roku. Krytycy wskazują na kumoterstwo i nadużycia przy dysponowaniu publicznymi pieniędzmi.
Chodzi np. o projekt pomocy repatriantom z Kazachstanu, na który z Funduszu Sprawiedliwości przeznaczono ok. 32 mln zł. Projekt zakładał wsparcie dla Polaków z Kazachstanu wracających do ojczyzny. Środki z Funduszu Sprawiedliwości (pierwotnie przeznaczonego na pomoc ofiarom przestępstw i przeciwdziałanie przestępczości) miały sfinansować m. in. budowę mieszkań i ośrodków adaptacyjnych. Krytycy wskazują, że wykorzystanie funduszu na ten cel wykraczało poza jego statutowe zadania, co wpisuje się w szersze zarzuty nadużyć w FS za czasów ministra Ziobry.
Według doniesień medialnych za realizację projektu miał odpowiadać Mariusz Jaki, brat Patryka Jakiego, wieloletni współpracownik Zbigniewa Ziobry. Mariusz Jaki miał nadzorować lub bezpośrednio zarządzać realizacją projektu. Media opisują go jako osobę „stojącą za wszystkim” – od pozyskania dotacji po wykonanie inwestycji.
Środki miały pójść na budowę domów dla repatriantów. W efekcie mamy do czynienia z niedokończonymi inwestycjami, ruiną rozpoczętych inwestycji, i bezwartościowymi działkami w szczerym polu. Część pieniędzy trafiła na wynagrodzenia dla członków rodziny, w tym żony Patryka Jakiego – ok. 300 tys. zł, zakup działek i luksusowych aut.
Prokuratura w Lublinie postawiła zarzuty wyłudzenia 32 mln zł Mariuszowi Jakiemu i kilku współpracownikom. Patryk Jaki reagował na te informacje, tak jak zawsze, mówiąc o „polowaniu na rodzinę” i zemście politycznej. Sprawa wpisuje się w szersze śledztwo dotyczące nadużyć w Funduszu Sprawiedliwości za czasów ministra Ziobry, funduszu, który pierwotnie miał pomagać ofiarom przestępstw, a według prokuratury stał się „partyjną skarbonką”.
Duma ♥️♥️♥️
"Maja Chwalińska przegrała finał. Wygrała coś znacznie większego. Sport bywa okrutny. Nie pamięta zmęczenia, bólu ani łez. W rubryce wyników zapisuje tylko jedno nazwisko. Reszta zostaje w cieniu. Ale są takie dni, kiedy wynik przestaje być najważniejszy. Maja Chwalińska nie zdobyła tytułu Roland Garros. Nie podniosła pucharu. Nie usłyszała Mazurka Dąbrowskiego podczas dekoracji. A mimo to sprawiła, że miliony Polaków siedziały przed ekranami z bijącym sercem i poczuciem, że uczestniczą w czymś wyjątkowym.
Bo prawdziwa wielkość sportowca nie zawsze mierzy się trofeami. Mierzy się odwagą, gdy organizm mówi „dość”. Charakterem, gdy wszystko idzie pod górę. Walką o każdą piłkę wtedy, gdy najłatwiej byłoby odpuścić. Maja pokazała właśnie to. Pokazała tenis pełen pasji, determinacji i serca. Pokazała, że można przegrać mecz, a jednocześnie wygrać szacunek całego kraju. W czasach, gdy tak często zachwycamy się wyłącznie zwycięzcami, ona przypomniała nam, że sport to coś więcej niż medale i puchary. To emocje. To wzruszenie. To poczucie wspólnoty, gdy tysiące ludzi trzyma kciuki za jedną osobę i przeżywa każdą akcję tak, jakby samemu było na korcie.
Dla wielu kibiców ten finał zostanie w pamięci na długo. Nie dlatego, że zakończył się triumfem. Dlatego, że był opowieścią o ambicji, marzeniach i nieustępliwości. Pierwszy wielkoszlemowy finał Mai przeszedł do historii polskiego sportu. I jestem przekonany, że nie będzie ostatnim rozdziałem tej historii. Bo są porażki, które zamykają drogę. I są takie, które stają się początkiem czegoś wielkiego. Patrząc na Maję, trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie byliśmy świadkami tego drugiego.
Dziękujemy, Maju.
Za walkę.
Za emocje.
Za dumę.
I za przypomnienie, że najpiękniejsze w sporcie jest nie tylko zwycięstwo, lecz także odwaga, by walczyć do końca. ❤️🇵🇱🎾"
Piotrek K.
6 lat studiów medycznych.
12 miesięcy stażu podyplomowego.
6 lat specjalizacji jako rezydent w szpitalu.
Państwowy Egzamin Specjalizacyjny.
12 lat edukacji i nareszcie jesteś lekarzem ortopedą, specjalistą od narządów ruchu.
...i jak się okazuje to wszystko strata czasu.😌
Niedobitki Fideszu wyszły zaprotestować w Budapeszcie, Peter Magyar wyszedł na balkon ich powitać, przypominają skrzyżowanie sekty smoleńskiej z ruchem obrony granic.