@maciek_c19039@Przem75 stary ale kto cos udaje? gościu został wywalony ze szpitala, wywalony z KO, kazali mu oddać kasę. Co jeszcze maja zrobić? @jciesz przekręcił kasę na respiratorach nawet nie przeprosił tylko dalej mataczy. Kaczynski zajął cale piętro w szpitalu dalej nie przeprosił.
@LeskiewiczRafa@donaldtusk Jak się rewaluuje złoto? Jeżeli masz 2 tony złota po 1zł i nagle cena złota skacze na 2zł to dalej masz 2 tony złota i nie masz z tego zysku. Zeby miec zysk trzeba by sprzedać to złoto ale wtedy nie masz 2 ton złota tylko 1.
@Marek19110@PietruszynskiJ Nie mam pojęcia ty widzę że też nie masz. Podejrzewam ze baterie będą chińskie (choć tutaj nie jestem pewny bo chiny-tajwan się nie bardzo dogadują) a silniki beda robione zapewne robione w PL bo dalej jesteśmy relatywnie tańsi niz transport z azji.
@Marek19110@PietruszynskiJ https://t.co/1v0RGpY2xL
Giga fabryka bo Tesla produkuje sama wszystkie komponenty bo koszty transportu i cła z US są za wysokie. Chyba wszyscy inni producenci na świecie działają na zasadzie ze zamawiają części u pod wykonawców.
@Marek19110@PietruszynskiJ Ale nikt inny nie produkuje na miejscu tylko zleca takie rzeczy. I tak będzie to tylko montownia jak każda fabryka. Przecież wyraźnie jest napisane że u wszystkich pod producentow pracę znajdzie 20k ludzi. Strasznie się denerwujesz a serio wystarczy wygooglowac.
NA ZIMNO, OKIEM OFICERA SŁUŻB. TO NIE PĘKNIE. TO PIERDOLNIE.
Na zimno powiem tak. Tej eskalacji przemocy może się już nie dać zatrzymać zwykłym apelem o rozsądek. Nie na tym etapie. Nie po takim pompowaniu emocji. Nie wtedy, gdy prawica walczy o słupki, własną widownię i chwilowy aplauz ludzi, którym od miesięcy wlewa się do głów gniew. Oni nie będą słuchać. A Ruscy zrobią wszystko, żeby ten ogień nie zgasł za szybko.
Piszę to jako były oficer służb specjalnych. Nie jako facet po lekturze kilku wpisów w internecie. Ja wiem, jak to się robi. Wiem, jak się grzeje tłum. Wiem, jak się wybiera punkt bólu. Wiem, jak się buduje atmosferę, w której pierwszy śmieć uznaje, że ma misję. Wiem też, jak potem wszyscy robią zdziwione mordy, że przecież nikt nie chciał, że emocje, że prowokacja, że incydent, że trzeba zachować spokój.
Spokój trzeba było zachować wcześniej.
Zanim ze zwykłych cywilnych Ukraińców zrobiono polityczną tarczę strzelniczą. Zanim każdy medialny pajac uznał, że może sobie szczuć, rechotać, pluć i jeszcze udawać obrońcę Polski. Zanim głowa państwa zaczęła biegać po scenie publicznej jak wariat z brzytwą i drzeć ryja razem z tłumem. Bo jak lata tic tac po pustej paczce, to jest zabawa. Jak lata głowa państwa i rozdaje emocjonalne przyzwolenie, to może się skończyć krwią. I żeby było jasne. Zełenski zrobił źle. Bardzo kurwa źle. W wielu sprawach można mu zarzucić głupotę, arogancję i kompletny brak wyczucia wobec Polski. Można mieć do Kijowa pretensje. Można mówić o Wołyniu, ekshumacjach, orderach, interesach, politycznej bezczelności i tym wszystkim, co przez lata zamiatano pod dywan. Tylko że jedna rzecz to spór z władzami Ukrainy, a druga rzecz to podpalanie nienawiści do ludzi, którzy tu mieszkają, pracują, uciekli przed wojną albo zwyczajnie próbują żyć.
Ja tu nie bronię Ukraińców. Ja wam piszę, jak bym to rozegrał, gdybym siedział w Moskwie i chciał podpalić Polskę od środka. Bo te kurwy znam. Znam ich sposób myślenia. Znam ich zimną cierpliwość. Znam ich pogardę dla ludzkiego życia. A wy będziecie mieli wątpliwą przyjemność niedługo ich poznać, jeśli dalej będziecie uważać, że wojna hybrydowa to mem, troll i paru idiotów w komentarzach. Polska jest państwem przyfrontowym. Nie kabaretem pod remizą. Za wschodnią granicą idzie wojna, a my siedzimy na beczce prochu. W kraju mieszka i pracuje ogromna ukraińska społeczność. Rosja to widzi. Rosyjskie służby to widzą. Ich agentura to widzi. Trolle to widzą. Każdy, kto ma choć trochę mózgu, widzi, że to gotowy detonator.
Najpierw miesiącami grzeje się nienawiść. Ukraińcy źli. Ukraińcy winni. Ukraińcy roszczeniowi. Ukraińcy uprzywilejowani. Ukraińcy zabierają. Ukraińcy obrażają. Ukraińcy zagrażają. Potem w sieci robi się syf. Potem w autobusie ktoś kogoś opluje. Potem wybita szyba. Potem pobicie. Potem politycy udają, że nic się nie dzieje, bo sondaże jeszcze się zgadzają. A potem ktoś ginie.
Ukraińska rodzina. Ojciec na froncie. Matka z trójką dzieci w Polsce, bo tutaj miało być bezpiecznie. Bo tu miały przeczekać rosyjskie rakiety, alarmy, piwnice, strach i śmierć. Bo Polska miała być dla nich chwilowym schronem, nie kolejnym miejscem, gdzie dosięgnie ich wojna. I nagle giną. Matka i dzieci. Albo dzieci. Albo jedno dziecko, bo to wystarczy. Wystarczy jeden mały trup, żeby rozpalić kontynent politycznego gówna.
I co dalej, kurwa?
Co wtedy powiecie ojcu, który wróci z frontu i zobaczy trumny własnych dzieci w kraju, który miał je ochronić? Że emocje wymknęły się spod kontroli? Że to był incydent? Że trzeba poczekać na ustalenia prokuratury? Że nie można ulegać prowokacji? Że ktoś źle zrozumiał patriotyczny przekaz? No kurwa nie. Tego się już nie przykryje komunikatem.
I nie musi to być żaden samotny oszołom z piwnicy, który za dużo naczytał się ścieku w internecie. To może być też ktoś przywieziony tylko po to, żeby zrobić jedną akcję i zniknąć. Zawodowiec. Człowiek bez historii w Polsce, bez emocjonalnych więzi, bez lokalnego ciężaru, bez potrzeby tłumaczenia się komukolwiek. Ktoś, kto nie przychodzi tu dyskutować, tylko wykonać zadanie, zostawić trupa, uruchomić lawinę i wyparować z mapy, zanim nasze bezradne państwo zdąży zorganizować kolejną konferencję z poważnymi minami.
Takie warianty też istnieją. I tylko naiwny dureń uważa, że Rosja ich nie rozważa.
Bo ruskie służby nawet nie muszą już miesiącami budować człowieka albo grupy. Morderców w Rosji nie brakuje. Wręcz taśmowo ich przybywa. Wojna, więzienia, najemnicy, kryminał, ideologia, pieniądze, szantaż, frustracja i całe zaplecze państwa, które nie ma moralności, tylko cel. Oni nie potrzebują armii geniuszy. Potrzebują kilku ludzi bez sumienia i kraju, który sam przygotował scenę.
A z tym krajem mamy problem. Bo polskie służby od lat wyglądają, jakby ktoś im wyjął zęby, połamał kręgosłup, założył partyjną smycz i kazał udawać, że wszystko jest pod kontrolą. Papier się zgadza, procedury się zgadzają, konferencje się zgadzają, tylko rzeczywistość ma to w dupie. Bezradność państwa przyfrontowego nie zaczyna się w chwili wybuchu. Ona zaczyna się wtedy, gdy politycy traktują służby jak łup, etat, przechowalnię lojalnych i straszak na przeciwników.
Tak, Ruscy mają realny wpływ w naszym państwie. Nie tylko przez pojedynczych agentów wpływu, szemrane konta i internetowy ściek. Coraz bardziej wygląda to tak, jakby potrafili wchodzić głębiej, w całe środowiska, partie, bańki ideologiczne i ludzi, którzy często nawet nie muszą wiedzieć, czyją robotę odwalają. Bo tak to działa. Nie zawsze trzeba prowadzić kogoś za rękę. Czasem wystarczy podsunąć mu wroga, nakarmić jego ego, dać mu poczucie misji, dolać benzyny do jego własnej frustracji i pozwolić, żeby zrobił resztę sam.
I myślę, że na Ukrainie jest podobnie. Tam też rosyjska agentura nie śpi. Tam też potrafi schować się pod samą latarnią. Wśród najgłośniejszych, najtwardszych, najbardziej radykalnych środowisk, które krzyczą o ojczyźnie, honorze i krwi, a potem dziwnym trafem robią dokładnie to, co Moskwie pasuje. Agentura nie zawsze wygląda jak facet w płaszczu z walizką pieniędzy. Czasem wygląda jak patriota z pianą na pysku, któremu wydaje się, że walczy o swój kraj, a naprawdę niesie cudzy zapalnik.
Najpierw Zełenski wykonał durnowaty ruch. Bardzo durnowaty. Politycznie ślepy, arogancki i szkodliwy. A potem poszło. Jedni podali ogień, drudzy benzynę, trzeci kamerę, czwarty mikrofon, a rosyjski troll tylko dopilnował, żeby płomień nie zgasł.
A prawica w Polsce właśnie daje Ruskim prezent, o jakim nawet nie marzyli. Gotowy konflikt wewnętrzny. Gotową nienawiść. Gotowe hasła. Gotowych pożytecznych idiotów. Gotową widownię. Gotowy tłum, któremu wystarczy pokazać palcem wroga, a on już sam zacznie szukać kamienia, noża albo kanistra.
I to wszystko jest rozbuchane po to, żeby walczyć o słupki sondażowe. O kilka punktów więcej. O kilka procent gniewu więcej. O trochę większy krzyk pod własnym filmikiem. O brawa od ludzi, których karmiono latami opowieścią, że Polska jest oblężoną twierdzą, ale dziwnym trafem wróg zawsze stoi tam, gdzie akurat opłaca się postawić kamerę. Przecież Czarnek z Kowalskim już szukają Ukraińców po urzędach
Może się okazać, że hasło „po trupach do celu” niedługo wcale nie będzie odrealnioną metaforą. Może przestanie być brzydkim powiedzeniem o cynicznej polityce, a stanie się opisem realnej drogi do władzy. Bo kiedy raz pozwolisz, żeby polityczny zysk liczono na cudzym strachu, potem bardzo łatwo ktoś zacznie liczyć go na cudzej krwi.
I ja jestem niemal pewien, że Rosja ten prezent wykorzysta. Nie dlatego, że jestem pesymistą. Dlatego, że wiem, jak działają służby. Szczególnie służby państw, które prowadzą wojnę i dla których trup dziecka może być tylko narzędziem operacyjnym. Tyle. Zimna kalkulacja. Zero sumienia. Zero łez. Zero moralności.
I co wtedy zrobi Nawrocki? I reszta politycznych pseudo strategów? Oby nie to co myśl i o co ich podejrzewam…
Wyjdzie na mównicę, zrobi groźną minę i powie, żeby przestać? Poprosi o spokój? Zaapeluje do rozsądku? No kurwa nie. Tego syfu już wtedy nie zatrzyma. Nie zatrzyma go pałacowy komunikat, konferencja, order, mina męża stanu ani patriotyczna gadka pisana przez doradcę od wizerunku.
Nienawiść puszczona w tłum nie wraca grzecznie do pudełka, bo polityk nagle zrozumiał, że przegiął.
Bo jak głowa państwa drze ryja razem z tłumem, to tłum uznaje, że dostał pozwolenie. A kiedy tłum dostaje pozwolenie, zawsze znajdzie się ktoś, kto pójdzie krok dalej. Zawsze. Tak działa ulica. Tak działa gniew. Tak działa propaganda. Tak działa wojna hybrydowa, kiedy wejdzie ludziom do głów, klatek schodowych, szkół, sklepów i autobusów.
A najgorsze jest to, że to się wcale nie musi skończyć na jednym ataku. Bo pierwszy trup otwiera nowe drzwi. Jedni będą chcieli odwetu. Drudzy zemsty za odwet. Trzeci będą krzyczeć, że państwo nie panuje nad sytuacją. Czwarty rosyjski kanał już będzie miał gotowy pasek, że Polska płonie, Ukraińcy są zagrożeni, a Zachód się rozpada. I potem wszyscy będą pytać, jak do tego doszło.
Doszło normalnie. Krok po kroku. Szczucie po szczuciu. Post po poście. Konferencja po konferencji. Uśmieszek po uśmieszku. Milczenie po milczeniu. Bo tu nie chodzi o to, że ktoś za ostro powiedział w telewizji. Tu chodzi o to, że w kraju na celowniku Rosji kilku wariatów z brzytwą biega po scenie publicznej i tnie wszystko, co jeszcze trzyma społeczeństwo w jednym kawałku.
A Rosja patrzy. I czeka. A może już nawet nie czeka. Doświadczenie zawodowe podpowiada mi że nie czeka i oby nasze służby były szybsze...
@Marek19110@PietruszynskiJ Obecnie w fabryce Stellantis (dawniej FCA Poland) w Tychach pracuje około 1600 do 1700 osób
Fabryka Stellantis w Tychach produkuje obecnie około 200 000 do 220 000 samochodów rocznie
czyli by się zgadzało a nawet jest więcej osób per 100k samochodów