Po wykopkach klasycznie idzie spodziewać się tylko i wyłącznie kłamstw, manipulacji, ucinania kontekstu, bo niczego innego nie potrafią.
Przecież na NORMALNIE uciętym screenie widać, że odnoszę się do treści innego użytkownika. Tak trudno pokazać, do jakiej?
@cdaction Informacja dla autora: normalni ludzie przeważnie jak grają w grę, to po prostu grają w grę. Jak ktoś walczy z Bowserem, to nie myśli o tym, czy w alternatywnej rzeczywistości Mario by mu skakał po drugim ogonie, tylko chce po prostu pokonać bossa i przejść do kolejnego etapu.
@GooJunPyoPL Teoretyzuje się, że do przebudzenia owocu Nika, potrzebna jest śmierć użytkownika diabelskiego owocu, więc obstawiam, że obie odpowiedzi są poprawne.
W tej bajce najbardziej podoba mi się to, że praca na polu to przymus patriarchatu. To nie tak, że całe rodziny robiły na polu cierpiąc, bo gdyby sobie zrobili tydzień wolnego, to by nie przeżyli najbliższej zimy, umierając z głodu. Nieee, gdzie tam. Trzeba było zapierdalać, bo mąż batem napierdalał. Gdyby nie było facetów, to by kobiety mogły odpoczywać, nikt by nie cierpiał, głodu też by nie było. Ah ci źli mężczyźni xD
Nasze prababki nie milczały dlatego, że ból macicy magicznie znikał na świeżym powietrzu. Milczały, bo żyły w świecie patriarchalnego i ekonomicznego przymusu. Gdyby taka kobieta usiadła i powiedziała, że boli ją brzuch, w najlepszym wypadku zostałaby wyśmiana, a w najgorszym dostałaby batem przez męża czy ojca, bo „pole czeka”.
To nie była hart ducha, to był czysty terror przetrwania. One musiały, nawet jak nie chciały.
Płaciły za to zdrowiem i życiem, Wypadającymi macicami, bo dosłownie, narządy rodne potrafiły obniżyć się tak, że wychodziły na zewnątrz od dźwigania worków podczas okresu i połogu. Miały chroniczny i niedoleczony stan zapalny, bądź krwotoki i poronienia. Historia tamtych lat zna setki przypadków, gdzie kobiety rodziły w polu, odcinały pępowinę sierpem, zawijały dziecko w szmatę i po godzinie wracały do rwania zbiorów czy kopania ziemniaków, bo jakby tego nie zrobiły, rodzina przymierałaby głodem zimą. Więc kurwa stawianie tego jako wzoru do naśladowania dla współczesnych kobiet to jebany sadyzm.
Dzisiaj mogę położyć się do łóżka mając okres, żarzyć leki i odpocząć, bo nasze prababki to dla nas wywalczyły. To nie jest żadne rozpieszczanie, to godność człowieka, godność dla naszych macic. Godność naszych córek, sióstr i matek.
Jeżeli Mattusiu tego nie pojmujesz, to stul pysk następnym razem.
Ale ja o nim nawet słowiem nie wspomniałem. Jak już chcecie w swój idiotyczny i infaltylny sposób pisać o "obronie", to chociaż nakierujcie poprawnie pisząc, że stoje w obronie Instant Gaming. Bo najazd na platformę w temacie refundów jest idiotyczny, nie jest to rzecz zależna od Instanta, jest to zależne wyłącznie od Steama. Więc - jak ktoś chce się pultać, że nie można refundować kluczy z Instanta, to powinien to robić najwyżej na skrzynce mailowej Gabena.
"(szkoda że nie powie że kupując na instant gaming nie ma możliwości zwrotu po aktywowaniu klucza)"
Ale Steam o tym wspomina, idioto. To jest dosłownie polityka Steama, a nie wymysł Instanta.
https://t.co/17ssfjde9M
A wiedzieliście że #kiszak chce dobrze dla gothic remake? Że naprawdę zależy mu na tym żeby Alkimia dowiozła i żebyśmy dostali gierkę do której będziemy wracać tak jak do oryginału.
Pamiętajcie że kupując z jego reflinka wspieracie jego twórczość (szkoda że nie powie że kupując na instant gaming nie ma możliwości zwrotu po aktywowaniu klucza)
Ps. Wiem że to jest czepialstwo z mojej strony co chodzi o instant gaming, no ale skoro on może czepiać się detali w grach, tak, ja mogę się czepiać reklamowania kluczy do gier bez możliwości zwrotu, co przy takim tytule jest średnim posunięciem, szczególnie że nie wiadomo w jakim stanie otrzymamy gierke.
Poprawiam: targetem są koniobijcy.
Prawdziwi gracze, którzy grają dla fabuły i postaci oczekują gry, która pokaże co się podziało, że Kratos z końca GoW3 trafił do mitologii nordyckiej w GoW 2018.
Każda osoba broniąca Laufey powinna się odpierdolić od normalnych gier, a przenieść swoją całą uwagę na gry pornograficzne, bardziej pasujące do tego targetu.
@lecho_himself Też tak słyszałem, chętnie obejrzę film, by zdobyć odpowiedź na pytanie.
Btw., błagam, znormalizujmy określenie "GTA-like". Jest roguelike, jest soulslike, niech będzie też GTA-like. Dziękuję.
Recenzje są subiektywne. Chyba, że subiektywna opinia jest negatywna, to wtedy nie. Jak recenzent czegoś nie lubi do takiego stopnia, że ignoruje plusy, to jest źle. Jak recenzent coś kocha do takiego stopnia, że ignoruje minusy, to jest super, bo subiektywizm.
Nosz kuźwa XDD
PC Gamer gave 007 First Light a 65/100, its lowest score.
Unfortunately a scathing review was a foregone conclusion as the journalist they picked for the review; Joshua Wolens, has publicly revealed his contempt for James Bond and notion he shouldn't even be in games.
In an article titled "Hear me out: What if James Bond just shouldn't be in videogames?"
Joshua refers to Bond as a "smug tool" that "doesn't quite fit into games", in part due to being "an insufferable public school dickhead...a rowing club Tory boy through and through", who "comports himself like a man who has a right to the Earth and everybody on it."
And later that "part of his charismatic arrogance is that he is suave and unflappable. Well, great. Good for him. I am not suave, and I flap at the slightest inconvenience. I simply don't fit into him?"
Which could almost be mistaken for jealousy, but also begs the question, why the need to completely relate to or embody a character in order to enjoy the media?
Some of my fave games and media in history follow characters who are nothing like me, often times murdering psychopaths or mix of some other morally repugnant or deeply damaged concoction.
Call it emotional maturity being able to engage and really enjoy media and characters beyond having to feel wholly self reflected or personally pandered to.
It's no wonder in the review Joshua writes "you still have to endure him [Bond] for the length of the game", like it was some torturous ordeal for him.
Compounded by him admitting he "was ravenous to play anything with the IO badge on it after the masterpiece of Hitman: World of Assassination", but clearly disappointed the next game was Bond IP.
Presumably desperately wanting them to go back to working on a chatacter/IP he doesn't have contempt for, that or for IO to re-work Bond into being something he was never intended to be.
All leading to the main question; why give the review to someone who clearly despises Bond, didn't enjoy the preview and who's conclusion from it was implying Bond shouldn't be in games?
For clicks, exposure or drama?
Because to me it's somewhat unprofessional. Akin to giving someone who hates racing games and Gran Turismo in particular, GT7 to review. Or someone whe hates Mario, a Mario game to review.
Reviews are to inform potential buyers, and buyers don't tend to buy or want to buy things they already hate or dislike.
This doesn't feel that different from these grifting social media hate merchants who hate play games in a bitch eating crackers way, to either look for faults or through a lens of premeditated confirmation bias.
Is this what PC Gamer or parts of gaming media are devolving into now?
Find the journalists with the most contempt for a particular IP, character or genre to review them, in order for the highest chance of dunking on the work of hundreds or thousands of people, but getting extra edgy exposure?
Disappointing.
#007FirstLight
@Zmidins Recenzje są subiektywne, skoro recenzent ma negatywne odczucia względem postaci, to ma prawo o nich napisać. Jeśli ci to grifterze nie odpowiada, to zawsze możesz znaleźć recenzenta pod siebie
Wiadomo, powinien odłożyć emocje na bok, nie odłożył, więc recenzja zła. Ale przy recenzjach Assassin Creed: Shadows, Avowed, Star Wars: Outlaws nie trzeba było odkładać emocji na bok, recenzje dobre. No bo na tym recenzje polegają przecież, na odkładaniu emocji gdy chce się dać ocenę negatywną, i na pisaniu z jak największym uczuciem, gdy chce się dać ocenę pozytywną.