Chris Hays an id Software's lead services programmer
has criticized Xbox after recent layoffs hit the studio.
“It is hard to make a game that is AAA that’s like we’ve done before with half the people. And by hard I mean impossible,” said Hays
“It’s hard to make a game when there are entire departments that are gutted that you need. Entire disciplines that are gone. So the reassurances that we’re still the same id and we’re still gonna do things—well, first of all, We’re not the same id. We’re half the same id.”
According to Hays, id management has been given “talking points” and instructions on what they can and cannot say. And according to him, it feels like Xbox is trying to reassure the remaining devs at the studio that things are okay and that id has a future because it doesn’t want “more people to jump ship” and then be left with nobody.
“At the end of the day, most of it was just trying to tell us that, ‘Oh no, everything is fine. And things will be okay,'” said Hays. “The same lines that they said publicly, like, ‘Oh, well, [the studio is] the size of Doom 2016′ or ‘we’re close to that same size,’ and so we shipped that game, so we could ship another game. Things of that nature.”
Hays responded, "There is a reason they say close to, because it is less," to the host's observation that Xbox and ID's assertion that the studio is the same size appears questionable given the number of names in the Doom (2016) credits.
Hays also expressed some disapproval of Xbox's well-liked Game Pass membership service. A significant portion of the Xbox and PC fan base is not required to purchase any new Microsoft games. And yet, Hays says Xbox would still criticize Bethesda’s sales numbers.
“I know that [id has] serious issues with how Game Pass is done,” said Hays. “Whenever we see the financial reports that say that there were poor sales under Bethesda, like, what’s a sale? If you have Game Pass, are you saying poor sales means a poor number of games sold? Cause of course. [Xbox isn’t] doing a ‘games sold’ business model.”
Hays also criticized Microsoft and claimed the company “fundamentally” doesn’t understand art.
“If you cut half of a studio and don’t take into account how it’s made,” said Hays, “you don’t understand the cohesion between our teams was a part of what made it successful.”
In a financial report, Microsoft says they have “great IPs and studios, and that's a strength, and thats a strength Microsoft has under Xbox. Well they weakened their studios, when they do layoffs they weaken and devalue their studios. But they don't understand that, they continue to say that they have strong studios while they weaken them.”
“I think that since they don't understand entertainment or art or games and they're thinking of their normal business to business software brain, they're thinking about the stock price.”
Trust in long-term stability is shattered; many no longer believe “hire-to-retire” assurances. The union continues pushing to negotiate restructuring so fewer people are harmed and the studio can remain viable.
*For some great insights into how employment works in the current gaming industry, this is a must watch.
via: Well Played Podcast (1hr 30m)
https://t.co/06UcofzLLx
Giveaway time!
We are giving away 5 Steam keys for The Expanse: Osiris Reborn Beta, which will start on April 22!
Follow us, like, repost, and comment to participate!
We will announce the winners on April 21.
Please keep your DMs open, so we can reach you if you win!
Na stronie SteamWorks informującej o zmianie przeliczników znaleźć można interesujący fragment.
"Jeżeli macie opinie lub chcecie zgłosić błąd związany z nowymi narzędziami cenowymi, dajcie nam znać w komentarzach lub wyślijcie nam wiadomość."
Apelujemy zatem do tego, abyśmy wszyscy zrobili hałas i dali znać, że domyślne sugerowane ceny w PLN (według konwersji wielozmiennej), będąca o ponad 120% wyższe od konwersji uwzględniającej siłę nabywczą są BŁĘDEM.
Link do dyskusji (Zachęcam do podbijania komentarza Kondiq + pozostawienia kilku słów od siebie).
- https://t.co/L93gMfJGyg
Z kolei do polskich twórców gier mam prośbę, aby skorzystali z ichniejszego panelu do zgłaszania uwag.
Niestety w panelu pomocy brakuje odpowiedniego "tematu", który by pasował - pozostaje więc korzystać nam z narzędzi do których mamy dostęp.
Jeżeli ktoś z Was ma pomysł na to, jak jeszcze można nagłośnić sprawę, czekamy na propozycje.
#PolishOurPrices
/Perka
Hejtmánek od 2022 roku pracował w Warhorse Studios jako redaktor i tłumacz z czeskiego na angielski. Pracował głównie przy znakomicie przyjętej w zeszłym roku grze Kingdom Come: Deliverance 2, zajmując się dialogami czy dziennikami zadań, ale również materiałami promocyjnymi. Wczoraj na Reddicie opublikował post, w którym poinformował, że został zwolniony z dnia na dzień i bez ostrzeżenia. Jego tożsamość została zweryfikowana przez platformę. Również z jego konta na LinkedIn wynika, że od marca 2026 nie pracuje już w Warhorse Studios.
"Wczoraj, 27 marca 2026 roku, bez żadnego uprzedzenia zostałem zaproszony na spotkanie i poinformowany, że w celu "zwiększenia efektywności firmy" oraz "oszczędności finansowych" od przyszłego miesiąca moje stanowisko stanie się "zbędne", a firma zamierza korzystać z AI do wszystkich tłumaczeń. Był to dla mnie ogromny szok. Choć temat wykorzystania AI w tłumaczeniach pojawiał się już wcześniej - i zawsze stanowczo oraz otwarcie się temu sprzeciwiałem - nigdy nie przypuszczałem, że może to faktycznie kosztować mnie pracę. Oczywiście wielokrotnie przychodziło mi to do głowy, ale naiwnie wierzyłem, że moja praca w WHS jest na tyle ceniona, że nie jestem bezpośrednio zagrożony" - napisał tłumacz.
BREAKING:
“Israel will intercept us tonight — a blatant violation of humanitarian and maritime law.”
“Israel is not above international law.”
“They must be held accountable for their war crimes.”
“Stop the genocide.”
“End the occupation.”
“Free Palestine 🇵🇸!”
—Greta Thunberg
@sikorskiradek@Radio_RMF24 Ludzi płynących z pomocą głodującym potraktowałeś jak turystów idących w klapkach na Rysy. Zignorowanie @f_sterczewski i @PWieczorkiewicz w najgorszy sposób. Miałem wrażenie, że ze głosując na polityka pana pokroju wybieram dyplomatę, a nie polityka bez kręgosłupa moralnego.
Make his finest asset yours
Follow & Repost with #XboxCheekyControllerSweepstakes for a chance to win a custom Xbox Series X console & 2 Cheeky Controllers designed by Deadpool.
Ages 18+. Ends 8/11/24. Rules: https://t.co/MI0oKWl1Xf
@Marvel Studios' Deadpool and Wolverine, in theaters July 26
Protest rolników na granicy - o co chodzi, kto to robi i kto na tym korzysta. Dłuższe czytanie.
👉 W ostatnim czasie protesty rolników, które w zachodniej Europie odbywały się od wielu miesięcy, zawitały także do Polski. I od razu zalała nas fala sprzecznych newsów, dezinformacji, emocjonalnych uniesień i prezentowana radykalnych politycznych poglądów przedstawianych jako fakty. Spróbuję Wam ten temat przybliżyć i nieco go rozwikłać, bowiem sprawa jest poważna i dotyczy bezpieczeństwa państwa. Szczególnie, że w protest zaangażowały się środowiska skarpetosceptyczne.
👉 Zacznijmy od początku. Unia Europejska od kilku lat forsuje projekt redukcji emisyjności swojej gospodarki. Celem jest, aby wspólnota osiągnęła zeroemisyjność (czyli, żeby generować tyle CO2 ile jest naturalnie pochłaniane przez biosferę) do roku 2050. Ten największy program to Europejski Zielony Ład, który wyznacza ramy całego przedsięwzięcia na następne 26 lat. Zielony Ład dotyczy wielu kwestii, np. produkcji energii, produkcji przemysłowej czy motoryzacji. A także rolnictwa, które odpowiada za istotny procent emisji (10,5% w roku 2018 [1]). To jest, że tak powiem, Duży Projekt.
👉 Zielony Ład (Duży Projekt) składa się z szeregu mniejszych koncepcji. W tym Wspólnej Polityki Rolnej (która ma ujednolicić politykę rolną w państwach UE) oraz koncepcji “Fit for 55” (która zakłada zmniejszenie emisji CO2 o 55% do roku 2030, więc można myśleć o niej jako o Mniejszym Projekcie, albo Podprojekcie). [2] Ważne, by tych trzech pojęć nie mylić. Polecam ten artykuł Konkret24, gdzie jest to dokładnie wyjaśnione [3]. Są w nim odnośniki do dokumentów programowych tych koncepcji, a także wypowiedzi polityków PiS na ten temat, do czego zaraz wrócę.
👉 Jak przy każdym projekcie transformacyjnym, pojawiają się uzasadnione obawy, że pewne grupy będą pokrzywdzone. Nie inaczej jest i w tej kwestii. Rolnicy w różnych europejskich krajach argumentują, że proponowane rozwiązania są zbyt restrykcyjne, co ma uderzyć w ich przedsiębiorstwa, a w konsekwencji doprowadzić do radykalnego wzrostu cen lub wręcz załamania produkcji żywności w UE [7]. Z tego powodu, przez ostatnie kilka lat rolnicy protestowali w różnych europejskich krajach od Holandii [4], Niemczech [5], a ostatnio także we Francji [6]. A także w Polsce, już w 2019 czy 2022 roku [3].
👉 To jest ogólnoeuropejskie tło. I teraz ważne rozróżnienie: otóż w Polsce, OPRÓCZ TEGO, mamy drugą warstwę problemu, jaką jest import ukraińskich płodów rolnych. Ciąg przyczynowo skutkowy wygląda w największym skrócie następująco. Ukraina to wielki producent żywności. Rosja zablokowała (później: znacząco ograniczyła) Ukrainie możliwość eksportu płodów drogą morską. Więc w maju 2022 roku, Unia zniosła cła na importowane z Ukrainy zboża, by ułatwić ich wywiezienie drogą lądową [8]. Zgodnie z przewidywaniami wielu, zboża z Ukrainy nie szły przez Polskę tranzytem, tylko rozchodziły się na pniu na naszym rynku, gdyż były znacznie tańsze [9]. Z tego powodu, w zeszłym roku Unia na kilka miesięcy zakazała importu, po czym ten zakaz zdjęła [10][11]. Zatem ukraińskie zboże ponownie popłynęło do UE, ponownie będąc znacznie tańsze od tego produkowanego przez unijnych rolników, w tym Polaków.
👉 Zrozummy zatem dobrze, co się dzieje. W całej Unii rolnicy protestują przede wszystkim przeciwko celom klimatycznym UE w dziedzinie rolnictwa. Ale w Polsce ważniejszy wydaje się aspekt wwożenia ukraińskiego zboża, które jest znacząco tańsze od polskiego. Dlatego równolegle dzieją się dwie rzeczy. Rolnicy protestują w kilkuset miejscach w całym kraju, w tym w dużych miastach jak Wrocław [12][13]. A równolegle, zablokowali przejścia graniczne z Ukrainą [14]. I tu dochodzimy do kluczowego aspektu całej sprawy.
👉 Do tego momentu mamy dwie warstwy tortu: protest europejskich (w tym polskich) rolników przeciwko unijnej polityce oraz protest tylko polskich rolników przeciwko importowi ukraińskiego zboża. Na tak przygotowany podkład kładziemy teraz kolejne warstwy: polityczną wojnę PiSu z resztą świata, kretyńską próbę zaistnienia przez Konfederację, aktywność środowisk antysystemowych i skarpetosceptycznych, klasyczną pseudopatriotyczną histerię, postępującą anarchię oraz niekompetencję państwa i mediów. Całość polewamy lukrem putinowskiej propagandy i przystrajamy wisienką destabilizującej państwo prowokacji. I cyk, mamy transgraniczny tort dezinformacyjny, którego spożycie źle może odbić się czkawką całemu regionowi. Proszę podawać z otwartym na Kremlu szampanem.
Popatrzmy na te warstwy po kolei.
👉 PiS kontra Unia, KO i… eee… PiS…
Oczywiście, że to wykorzystują, by mówić, że oto przyszedł nowy rząd, który z czystej nienawiści do rolników (soli tej ziemi, podstawy gospodarki itd.) postanowił spełnić szatański plan UE i zagłodzić Polaków. Nagle przypomnieli sobie, że oni są przecież przeciwko tej całej zielonej transformacji, choć to ich rząd jeszcze rok temu ją współtworzył, ich premier zachwalał ją jako doskonale zgodną z pisowskim programem rolniczym, wreszcie to ich unijny komisarz był przedstawiany jako jego autor. Oczywiście, to przeszłość. Teraz logika etapu jest taka, że to KO i inni europosłowie spoza PiS zagłosowali w 2019 za Zielonym Ładem, więc to ich wina. Bo PiS akurat ten jeden raz głosował przeciw, choć później już projekt chwalił [3]. Przy okazji politycy zarówno PiS, jak i KO, notorycznie mylą wymienione na początku unijne programy, potęgując chaos [3]. Oczywiście taka retoryka działa bardzo destabilizująco, bo podgrzewa nastroje, cóż, wywrotowe. No bo skoro rząd chce zniszczyć polskie rolnictwo, to trzeba dać odpór, prawda? A taki Mariusz Błaszczak już wezwał do pełnego embarga na wszystkie ukraińskie towary rolne, choć ledwie jeszcze przed chwilą był członkiem rządu, który nie potrafił zorganizować tranzytu i doprowadził do zalania naszego rynku tymi właśnie produktami [19].
👉 Konfederacja.
W odróżnieniu od PiS, Konfederosjanie nie mają teraz zbyt wiele na głowie, za to bardzo potrzebują zaistnieć przed wyborami. Dlatego o ile dla Kaczyńskiego blokada to jeden temat z wielu, o tyle chłopcy wjechali w to jak dzik w żołędzie. Serio, wejdźcie na jakiekolwiek social media Konfy, a zobaczycie niemal tylko ten protest. A taki poseł Ryszard Wilk (nie mylić z Jackiem Wilkiem) to nawet zrobił Potężną Interwencję Poselską, w trakcie której ze spiętymi pośladkami podszedł do wysypanej kukurydzy, pokazał ją do kamery, po czym schował do kieszeni, nie wiadomo właściwie po co. [17] Ale wracając: jednym z organizatorów jest Rafał Mekler, szef lubelskich struktur Konfy. Mekler, co charakterystyczne dla tej partii, ma obsesję na punkcie Bandery, twierdzi, że ukraińscy imigranci “zmieniają skład Polski” i powiela narracje o bajecznie bogatych uchodźcach, którzy wożą się drogimi autami. Używa też pięknej, importowanej z Rosji nazwy “Unia Gejropejska” [42]. Podobnie jak swego czasu Krzysiu Bosak, w imieniu nas wszystkich, wystawił nawet Ukrainie rachunek za pomoc na skromną kwotę 100 miliardów złotych [15]. Rachunek do dziś wisi zresztą na stronie Konfederacji [16]. Innym organizatorem i samozwańczym trybunem ludowym został niejaki Hubert Ojdana, który oczywiście również startował z list Konfy [18] oraz ma na koncie wypowiedzi chwalące perspektywę rosyjskiego zwycięstwa [20]. Ojdana już został zresztą konfederackim męczennikiem, bo ma jakoby dostawać pogróżki od ukraińskich służb [21]. Konfederatów można by wymieniać długo, ja tylko wskażę antyszczepionkową braunistkę Karolinę Pikułę, która nazywa sytuację “egzekucją na narodzie polskim”, a która właśnie została kandydatką tej partii na fotel prezydenta Rzeszowa [28].
Co ciekawe, Konfederaci dużo mówią o jakości ukraińskiego zboża, które ma być niby zatrute, spleśniałe i tak dalej. Jakbym był złośliwy, to bym przypomniał wypowiedzi różnych Sośnierzy o tym, że kontrola sanitarna to lewactwo, ale nie jestem złośliwy.
Jakbym był już naprawdę złośliwy, to bym zapytał Konfederatów, czemu nie mają nic przeciwko importowi rosyjskiego zboża, którego według portalu UkrAgroConsult jest więcej od ukraińskiego [29], ale naprawdę nie jestem złośliwy.
👉 Skarpetosceptycy
Środowisko Konfederacji oczywiście płynnie przenika się z już jawnie proputinowskimi aktywistami. Na granicy pojawił się już szereg znanych kremlowskich propagandystów, którzy nagle bardzo zainteresowali się rolnictwem. Mamy więc Jerzego Andrzejewskiego z niedawno utworzonej przez ekspierta od gieopolityki Leszka Sykulskiego partii Bezpieczna Polska, który to Andrzejewski z lawety nawoływał do pokoju i honoru, powielił narracje o zastępowaniu hodowli świń robakami, stwierdził, że tęskni za “zamordowanym” “najlepszym Polakiem”, czyli za Andrzejem Lepperem, a obecne działania wrażych sił nazwał terroryzmem, który zniszczy Polskę [22]. Zresztą Bezpieczna Polska również aktywnie wspiera protest [25][27]. Sam Sykulski, który oczywiście uważa się za pacyfistę, twierdzi, że stoimy przed wyborem: albo dogadamy się z Rosją i Białorusią, albo dostaniemy żywność z Ukrainy i “LGBT gender z Zachodu” [24]. Andrzejewskiemu towarzyszy także Piotr Panasiuk [23], którego social media polecam każdemu, kto chce się zapoznać z aktualnymi liniami propagandowymi Kremla. Aktywny medialnie jest także np. Roland Dubowski, autor Myśli Polskiej [44] były działacz Obozu Wielkiej Polski, który nie mógł być na miejscu, bo akurat upamiętniał radzieckich żołnierzy na Warmii, oczywiście w towarzystwie rosyjskiego ambasadora, a także byłych działaczy Zmiany: Piskorskiego i Jankowskiego [26]. Dodajmy, że relacje z przejścia w Dorohusku robiła znana telewizja dezinformacyjna, trzymajta się, MIR tv [36]. Dodajmy, że relacje dla tej telewizji robi między innymi Marzanna Gontarska. Pozwolę Wam zgadnąć z jakiej partii kandydowała [38]. Protest zdaje się koordynować Instytut Gospodarki Rolnej. Wbrew nazwie, nie jest to instytucja rządowa, tylko prywatny think-tank, należący do potentata branży futrzarskiej, zaprzyjaźnionego z Rydzykiem milionera Szczepana Wójcika [43].
👉 Histeria.
Przypomnijmy najpierw, co się właściwie dzieje. Rolnicy w całej Europie boją się, że unijne regulacje uderzą w ich biznesy. Zostawiam na boku, na ile tak rzeczywiście będzie - mają prawo się tego bać i być źli. Z drugiej strony, polscy rolnicy boją się, że dumpingowe ceny ukraińskich płodów rolnych uderzą w ich biznesy. Mają prawo się tego bać i być źli. Jedni i drudzy mają prawo protestować. Ale jeden i drugi problem są do załatwienia na drodze zwykłych zmian legislacyjnych. Na przykład jakiś czas temu w niemal podobny sposób Unia zapewniła mechanizm osłonowy dla górników, a wobec rolników już poszła na pewne ustępstwa [7]. Kwestia importu ukraińskiego zboża od początku miała być załatwiona inaczej - to zboże miało iść przez Polskę tranzytem na rynki pozaunijne. Nie wiem jak łatwo lub trudno jest to wprowadzić, ale wprowadzenie tego w zasadzie rozwiązuje problem, a rozmowy między Warszawą, a Kijowem są jakoby na finiszu [34]. Tyle fakty. Jednak z powodu aktywności PiS, Konfederacji i skarpetosceptyków, a także przez nieudolność (także medialną) rządu, w mediach społecznościowych rozlewa się obraz protestu jako niemal nowego powstania narodowego. Idąc za przykładem francuskiego artysty, który z pomocą sztucznej inteligencji tworzył obrazki z rolnikami zasypującymi Paryż zbożem [30], w polskich socialach roi się od podobnych grafik. Na jednej kolumna rolników idzie pod flagą naprzód, wiedziona przez ogromnego orła. Obok wzruszające zdjęcie dziecka na mini-traktorze, pozdrawiającego protestujących polską flagą. Obok nawołyawnie do obalenia rządu [31]. Na drugim, chyba z tej samej sesji w Midjourneyu, orzeł prowadzi kolumnę oflagowanych traktorów [32]. Na kolejnej stary rolnik roni łzy nad kiełkami zboża, w tle polskie flagi powiewają nad złotymi łanami [33]. I tak dalej, do znudzenia. Zwykły protest (duży, ale nadal zwykły), jakich w Polsce nie brakowało za każdego rządu, nagle urasta do rangi antypaństwowej rebelii. Podziały się pogłębiają. Głębokie przekonania o opresyjnych rządzie i Unii wbijają się do głów. Władimir Władimirowicz lubi to.
👉 Anarchia.
Powyższe zjawiska już do niej doprowadziły, przynajmniej lokalnie. Jacyś samozwańczy strażnicy patrolują okolicę i uciekają przed “karkami” [41]. Ktoś otwiera i wysypuje ukraińskie zboże [35]. Ktoś robi kontrole ukraińskich tirów. Ktoś twierdzi, że w samochodach-chłodniach przewożona jest broń, ktoś, że to “żywność bez kolejki” [37][39]. Ktoś publikuje zdjęcia spleśniałej kukurydzy, twierdząc, że to ta przywieziona z Ukrainy, czego nie da się zweryfikować, ale to autorom nie przeszkadza w mówieniu, że nas trują [40][41]. Taka sytuacja jest niedopuszczalna w żadnym miejscu, ale na granicy, w dodatku tej, w dodatku teraz - jest to po prostu porażka państwa. Mówimy o zewnętrznej granicy Unii i NATO. W dodatku o granicy, przez którą przechodzi sprzęt wojskowy i pomoc humanitarna dla walczącej z rosyjskim imperializmem Ukrainy. Każde spowolnienie tych dostaw cieszy tylko jeden kraj: Rosję. Nie można nie panować nad takim miejscem [48]. Tymczasem wygląda na to, że w ogólnym uniesieniu umyka, że po okolicy swobodnie biegają znani prorosyjscy działacze, antycovidowi szaleńcy oraz… kto? No właśnie w sumie nie wiadomo. W takich okolicznościach bardzo łatwo o…
👉 Prowokacje.
Już miały miejsce. Poza wspomnianymi wyżej samozwańczymi kontrolami, na proteście pojawiają się treści antyukraińskie, które przywołują wspomnienia z wiosny 2022 roku. Mamy więc porównywanie obecnej sytuacji do, jakżeby inaczej, Wołynia [45]. Mamy popularną dwa lata temu grafikę z polskim ludzikiem wykopującym z konturowej mapy Polski ludzika ukraińskiego, podpisaną “koniec gościny, niewdzięczne skur…” [46]. Wszystkie te działania mają na celu to samo. Skłócić nas z Ukraińcami, przekonać nas, że w naszym interesie jest, aby Ukraina przegrała. Przekonać nas do konieczności “dogadania się z Rosją”. A także, co nie mniej ważne, przekonać Ukraińców, że jesteśmy ich wrogami, na których nie można liczyć. Przy okazji, sytuacja na granicy już jest grzana w rosyjskich mediach jako “dowód” na społeczny opór przeciwko wsparciu dla Ukrainy, co zresztą wraca do nas w postaci niewiele zmienionych narracji [47]. To się dzieje naprawdę niewielkimi środkami, a może być bardzo skuteczne. Niestety, państwo na razie nad tym nie panuje, a media skupiają się na samym fakcie istnienia protestów, nie poświęcając zbytniej uwagi temu, kto w nich bierze udział.
👉 Podsumujmy.
Transformacja energetyczna UE może uderzyć w rolnictwo europejskie. A import taniego ukraińskiego zboża bez unijnych atestów, uderza w rolnictwo polskie. Ale to są rzeczy do załatwienia na płaszczyźnie prawnej, z uwzględnieniem postulatów grupy interesu, jaką są rolnicy. Natomiast na tym fundamencie, wyrosła nam megalityczna budowla antyeuropejskich, antyukraińskich i jawnie prorosyjskich kłamstw, manipulacji i pseudopatriotycznej histerii. Prosta rzecz została obudowana emocjonalnymi narracjami o sięgających daleko konsekwencjach geopolitycznych. Protest rolników jest wykorzystywany instrumentalnie przez polityczne partie (PiS, ale przede wszystkim Konfederację), ruchy jawnie prorosyjskie, zwykłych prowokatorów oraz samozwańczych szeryfów, którzy nie wiadomo kogo reprezentują. Oraz przez kremlowską propagandę, która z lubością pokaże wszystkim (Polakom, Ukraińcom, Rosjanom), że ta cała Europa stoi na progu jakiejś wojny domowej pomiedzy uciśnionymi obywatelami a opresyjnymi rządami.
Władimir Władimirowicz lubi to. I to bardzo.
#MiesiącPoReżimie - styczeń 2024
👉Zgodnie z obietnicą, zapraszam na nową serię, w której będę pokazywał jak nowemu rządowi idzie (lub nie) naprawianie państwa po PiS. Oraz, co dla wielu z Was pewnie ważniejsze, jak idzie mu naprawianie państwa sprzed PiS. Tabelka przedstawiająca mapę drogową tej naprawy niezmiennie wisi na stronie copopisie wordpress com. Linki w komentarzu. Kolejność zgodna z tabelką, tj. alfabetyczna. To pierwszy odcinek tej serii, więc obejmuje zarówno styczeń, jak i grudzień.
👉Aborcja.
Na razie nie zrobiono wiele. To znaczy Lewica złożyła swoje projekty ustaw dekryminalizującej pomoc w aborcji oraz legalizującej samą aborcję. Swój projekt legalizacji złożyła także Koalicja Obywatelska, która też chce legalizacji do 12. tygodnia (dłużej przy zagrożeniu życia lub wadach letalnych płodu). Różnica między oboma projektami polega na tym, że w tym KO zdefiniowano to jako “ciężkie i nieodwracalne wady płodu”, a w tym Lewicy jako “nieprawidłowości rozwojowe płodu”. Dodatkowo, Tusk powiedział, że przed wyborami samorządowymi głosowań nie będzie. Jeśli w tym czasie jakaś kobieta umrze w szpitalu, bo lekarze będą ratowali płód, zamiast niej, to pójdzie to na konto Tuska. Ponieważ od projektu ustawy do prawa jeszcze bardzo daleko, nie zmieniam tych pól na “w toku”. Poczekajmy do głosowań.
Pozostałe pola na razie bez zmian. [1][2][3][4]
👉Edukacja.
W tym samym projekcie KO jest także przywrócenie w szkołach “wprowadzenie do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka, ochronie zdrowia reprodukcyjnego i o zasadach świadomego rodzicielstwa”. [3] To oczywiście dobrze, ale wygląda na to, że do głosowania poczekamy aż do kwietnia. Na żółto (“w toku”) zmieniam pole “znaczące podwyżki dla nauczycieli”, bo te trafiły już do budżetu i o ile Adrian nie odstawi jakiejś inby z wysyłaniem budżetu do Julii Przyłębskiej, te podwyżki będą. Nie są tak wysokie jak nowy rząd obiecywał, ale są znaczące, więc zaznaczam.
Pozostałe pola na razie bez zmian, aczkolwiek trzeba brać pod uwagę, że w edukacji takich rzeczy nie robi się z dnia na dzień. [3][5]
👉Kultura.
Nic się nie stało. Od siebie dodam, że wiem, iż w MKiDN trwa coś na kształt audytu, w ramach którego będzie się rozliczać wszystkie te słynne dotacje dla fundacji i fundacyjek oraz parafii i podmiotów kościelnych. To musi potrwać (bo jest tego multum), więc trwa. Jeśli nie zabraknie politycznej woli, to za kilka miesięcy te działania powinny mi odhaczyć w tabelce dwa lub trzy pola. Na razie czekamy.
👉Media.
Jako “w toku” zaznaczam pole “obiektywne media publiczne”. Póki co, TVP nie mieści się w polskiej średniej, ale jest jej znacznie bliżej, niż ten ściek sprzed paru miesięcy. Widzowie “19.30” nie są już karmieni nienawiścią do mniejszości seksualnych czy żadnej partii politycznej, czas antenowy jest podzielony mniej więcej proporcjonalnie do wielkości danych partii. Niemniej jednak, w nowej TVP nie usłyszymy o wątpliwościach prawnych dotyczących jej depisyzacji (co jeszcze można jakoś obronić). Niestety nie do obrony był ostatni zmanipulowany materiał o CPK. Fanem tego projektu nigdy nie byłem, ale w “19.30” przedstawiono to wyjątkowo stronniczo. Jest znacznie lepiej niż w grudniu, ale to nie tak ma wyglądać. [6][7][8]
Pozostałe pola póki co bez zmian.
👉Nepotyzm.
Na razie bez zmian. Przede wszystkim czekamy na przywrócenie konkursów na stanowiska w służbie cywilnej.
👉Ochrona środowiska.
Na “w toku” zmieniam pole “kontrola nad procesem wycinki lasów, zaprzestanie wycinków na obszarach szczególnie cennych”. Na początku stycznia Ministerstwo Klimatu i Środowiska bardzo ograniczyło wycinki na 10 wybranych obszarach, https://t.co/fulkDdHnFh. Puszczy Knyszyńskiej, Augustowskiej, Boreckiej, Karpackiej i w Bieszczadach. To dopiero pierwszy krok, ale MKiŚ zapowiada kolejne. Podtrzymuje też obietnicę z umowy koalicyjnej, o objęciu ochroną 20% najcenniejszych obszarów. [9]
Pozostałe pola na razie bez zmian.
👉Prawa mniejszości seksualnych.
Na zielono, czyli jako “zrobione” zaznaczyłem “koniec z państwową mową nienawiści wobec osób LGBT+”, bo to się już stało. Ministerstwo Sprawiedliwości oznajmiło, że pracuje nad rozszerzeniem przesłanek dyskryminacyjnych w kodeksie karnym o mowy nienawiści i przestępstw z nienawiści wobec osób LGBT+. Ruch jest dobry, ale na żółto zmienię to dopiero po głosowaniu w Sejmie. [10]
Pozostałe pola na razie bez zmian.
👉Prawa reprodukcyjne.
Na “w toku” zmieniłem refundację in vitro. Zostało to wpisane w budżet i o ile Adrian nie rozpocznie rebelii, to za miesiąc to pole będzie na zielono. Budżet na refundację w 2024 wynosi 500 milionów złotych. Dofinansowania mają ruszyć od 1 czerwca. Kilka dni temu rząd ogłosił, że chce przywrócić tabletkę “dzień po” bez recepty. Ale ponieważ jeszcze nie powstał w tej sprawie akt prawny, zostawiam na czerwono. [11][12]
👉Praworządność.
Najtrudniejszy temat. Na razie nie mogę zmienić żadnego pola, nawet na “w toku”, choć działania są podejmowane. Sejm wezwał uchwałą do przywrócenia ładu konstytucyjnego w KRS, a rząd zapowiada cofnięcie “reform” Ziobry z lat 2015-2019. Te działania są na razie na etapie wstępnym, więc zostawiam cały wiersz na czerwono. [13]
👉Prokuratura.
Na “w toku” zmieniam pole “merytoryczna ocena awansów i degradacji z lat 2016-2023”, bo za słuszny ruch w tej sprawie uważam kadrowe zmiany przeprowadzane w ostatnich dniach przez Bodnara. Jak już pisałem: ludzie, którzy przez lata byli narzędziami w rękach Ziobry, po prostu nie nadają się na te stanowiska. Zmiana personalna także jest formą naprawy, choć to dopiero początek długiej drogi. Bodnar zapowiedział już ustawę rozdzielającą stanowisko Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości (a więc samoograniczające władzę, wiem, szok), ale póki co nie przeszło to przez Sejm, więc zostawiam. [14][15]
Reszta pól na razie bez zmian.
👉Służby specjalne.
Nie bardzo wiadomo co się dzieje. Trwa wymiana kadrowa, która, jak w punkcie wyżej, jest elementem naprawy. Zatem zaznaczam ją na żółto. [16]
Reszta pól na razie bez zmian.
👉Społeczeństwo obywatelskie.
To najbardziej ogólny punkt z całej tabelki. Dlatego też nie oczekuję prędkich zmian. Na razie wszystko na czerwono.
👉Sprawy zagraniczne.
Nie mogę zaznaczyć “respektowania wyroków TSUE i ETPC”, bo choć nowy rząd robi to werbalnie, nie podjęto jeszcze działań. Żeby było jasne: nie podjęto ich głównie dlatego, że wiążą się one z koniecznością głębokich zmian w wymiarze sprawiedliwości, a więc na polach, które wrzuciłem do wiersza “Praworządność”. Trudność z przywróceniem ładu tam, powoduje trudność z realizacją wyroków europejskch sądów. Na żółto zmieniłem odblokowanie środków z KPO i Funduszu Spójności. Możliwe, że zaznaczam na wyrost, gdyż (z tych samych powodów co powyżej), całkowite odblokowanie może okazać się możliwe dopiero po wielkich zmianach ustawowych, których jeszcze nie przeprowadzono. Niemniej jednak, odblokowano część środków, a dialog KE z Polską daje nadzieję na to, że Unia “zrozumie trudności” i trochę na ładny uśmiech odblokuje więcej. Byłoby fajnie, bo mówimy o ponad 600 miliardach złotych. Jedną z takich trudności jest Adrian, który zapowiedział już, że nie zgodzi się nawet na weryfikację sędziów, co jest i tak bardzo łagodną formą naprawy ziobrowych zniszczeń. Na żółto zaznaczyłem także “merytoryczny udział Polski w unijnych debatach”. Właściwie mógłbym na zielono, ale poczekajmy. Natomiast z czystym sercem zmieniłem na zielono “koniec z antyzachodnią dezinformacją ze strony rządu”. Osiem lat kremloidalnej propagandy antyzachodniej ze strony państwa polskiego się skończyło. I dobrze. [17][18]
👉Świeckie państwo.
Na żółto daję “likwidację Funduszu Kościelnego”. Głosowania jeszcze nie było, ale jako ewidentny sygnał na plus odczytuję powołanie zespołu do spraw tegoż funduszu. Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że rozwiązania będą wypracowane do połowy roku. Póki co mówi się głównie o zastąpieniu Funduszu dobrowolnym odpisem podatkowym. [19]
Pozostałe pola póki co bez zmian.
👉Wybory.
Na zielono zaznaczam likwidację “komisji rosyjskiej”. Chciałbym być dobrze zrozumiany: jestem fanem istnienia komisji, która rzeczywiście mogłaby badać wpływy rosyjskie w Polsce. Ba, uważam istnienie takowej za niezbędne. Natomiast ta konkretna komisja była bezprawnym sądem kapturowym, który był napisany pod wybory i dobrze, że jej nie ma. A mówiąc precyzyjniej: jest, ale nie ma członków. Biorąc pod uwagę retorykę rządu, wychodzi na jedno.
Pozostałe pola póki co bez zmian.
👉Podsumowanie.
W tabelce zawarłem 93 pola. Spośród nich, naprawa zniszczeń wyrządzonych przez PiS obejmowała 26. Stan na koniec stycznia jest taki, że mamy 8 spraw “w toku” i 3 załatwione. Zanim ktoś naleje sobie z tego powodu drinka, chciałbym uspokoić i wskazać na kilka okoliczności. Nowy rząd dopiero wchodzi w swoje ministerstwa. Taki okres przejściowy zawsze trwa. To raz. Dwa, PiS aktywnie to utrudnia, np. w sprawach TVP czy prokuratury. Trzy, chyba chcemy, by ustawy nie były już pisane na kolanie i głosowane w kilka godzin, prawda? Choć niektóre (np. aborcyjne) są gotowe od dawna i naprawdę wystarczy je przegłosować, to inne (szczególnie sprzątające wymiar sprawiedliwości) muszą być dobrze przemyślane i starannie przeprocedowane. Tym bardziej dotyczy to ustaw, które mają pójść dalej, niż przywrócenie stanu z 2015 roku. Zawracam uwagę, że mam w tabeli takie pola jak “uspołecznienie instytucji referendum”, “gruntowna reforma, realnie uniezależniająca sądy powszechne” czy “prawo zwalczające dezinformację”. To nie są rzeczy, które wymyślasz w poniedziałek, by w środę mieć projekt ustawy. Same konsultacje z ekspertami mogą trwać bardzo długo.
Tak więc spokojnie. Nie jest tak, że “nic nie robią”. Ale też nie robią tyle, ile powinni. To dopiero pierwszy miesiąc.
@gashowml Mimo wszystko, nie podoba mi sie wybiorczosc. Ci ktorych nie stac na nowe auto są wykluczeni.
Niech w ogole centrum zamkną na ruch samochodowy. Dla wszystkich albo nikogo.