@AryoSomeGumul chłopak kumaty i bez kompleksów, w przeciwieństwie do tego pijanego śmiecia, zgruzował go rozmową👍fajnie podszedł do sprawy, profeska (poza tym jakoś tak średnio rozumiem ludzi, którzy są nawaleni już "za jasnego")
Przypomnijmy PISIOROM @pisorgpl , kto i ile zlikwidował kopalń w Polsce⤵️. Rząd PiS w czołówce 😱
Teraz minister z rządu PiS Szefernaker, w imieniu Prezydenta będzie uzasadniał wniosek o referendum ogólnokrajowe.
Himalaje hipokryzji czy totalny debilizm?
A wy się dziwicie, że rolnicy tak zaciekle bronią dostępu do statusu rolnika? Bo przytulić 200 tys. euro (862 tys. zł) to niezły przywilej, prawda?
Bo to nie jest zwykły zawód. To jest niemal kasta podobna do zawodu lekarza czy prawnika. Status, do którego nie da się po prostu wejść. Trzeba spełnić cały szereg ustawowych warunków, a często jeszcze uzyskać stosowną zgodę. I właśnie o to tu chodzi, żeby dostęp pozostał ograniczony do określonej grupy.
Zgodnie z ustawą o kształtowaniu ustroju rolnego rolnikiem indywidualnym zostaje tylko ten, kto łącznie spełnia konkretne kryteria: posiada lub dzierżawi grunty rolne, ma formalne kwalifikacje rolnicze, od co najmniej pięciu lat mieszka w gminie, w której leży gospodarstwo, i przez ten sam okres osobiście je prowadzi. Kwalifikacje? Albo odpowiednie wykształcenie rolnicze, albo tytuł zawodowy plus staż, albo inne wykształcenie i odpowiednio dłuższy staż pracy w rolnictwie. Bez tego statusu trudniej kupić ziemię; w grę wchodzi zgoda KOWR, ale są też kontrole, żeby tylko ktoś spoza kasty się nie dostał.
Ten status to klucz do konkretnych przywilejów: KRUS, płatności bezpośrednie, działania rolnośrodowiskowe i inne formy wsparcia z budżetu unijnego oraz krajowego. A teraz na horyzoncie pojawia się kolejna atrakcja: ryczałtowa płatność za "transformację gospodarstwa" (swoją drogą szacunek za tę kreatywność, zawsze coś wymyślą, co brzmi tak ogólnie, że wszystko można pod to podpiąć) sięgająca nawet 200 tys. euro, czyli 862 tys. zł. Za przejście na ekologię, rolnictwo regeneracyjne czy ekstensywny chów. Pieniądze miałyby iść nie tylko jako rekompensata strat, ale za samą "usługę środowiskową". Dlatego właśnie ta kasta tak mocno pilnuje dostępu do zawodu rolnika. Im bardziej rygorystyczne i trudne do spełnienia warunki, tym mniejsza szansa, że ktoś spoza kręgu wejdzie i zacznie korzystać z tych samych instrumentów. Status rolnika nie jest otwarty dla każdego, kto zechce. I właśnie o to chodzi. Dzięki temu korzyści pozostają w rękach określonej grupy.