110 lat temu, 5 VIII 1916, urząd prezydenta Warszawy objął Zdzisław ks. Lubomirski (do 6 X 1917). Od 27 X 1917 do 14 XI 1918 członek i spiritus movens Rady Regencyjnej, inicjator deklaracji niepodległości Królestwa Polskiego z 7 X 1918.
Wyzbądźmy się tego, co amerykańskie.
Ameryka to liberalizm i protestantyzm.
Nasza Patronka ma kolumnę w Rzymie. 🇻🇦
Nie statuę w Nowym Jorku. 🇺🇸
#America250
1 lipca #RokuPańskiego 1569 na sejmie w Lublinie unia między Koroną Polską i Wielkim Księstwem Litewskim w „jedno nierozdzielne i nierożne ciało”. Na tymże sejmie, za wolą Zygmunta Augusta, Korona posiadła wieczyście Podlasie, Wołyń, Bracławszczyznę i Kijowszczyznę.
Co z mitrą?
Obecny czas w Kościele daje sposobność, by poruszyć sprawę kluczową z punktu widzenia katolickiego monarchisty – sprawę biskupa. Bo kto, jeśli nie biskup, może kogokolwiek uczynić królem? Nie korona, ale namaszczenie czyni królem. Tego zaś udzielić może tylko biskup. Monarchia, o którą nam chodzi, nie polega na tym tylko, żeby pierwsze miejsce w państwie należało do jednego człowieka, po którym dziedziczyć je będzie jego syn, a potem syn jego syna, ale na odnowieniu Chrześcijaństwa, w pojęciu którego król to – co do zasady – władca namaszczony.
Kościół ustanowił namaszczenie królów celem wyrażenia tego, co papież św. Gelazy I w liście do cesarza Anastazjusza z roku 494 napisał o stosunku władzy kościelnej i państwowej: król jest odnośnie spraw doczesnych takim pasterzem, jakim biskup odnośnie wiecznych. Biskupa zaś nie czyni mitra, ale włożenie rąk i namaszczenie krzyżmem przez biskupa podczas osobnej liturgii. Jak mitra zatem, którą wyświęcony otrzymuje, oznacza tylko skutki sakramentu, podobnie korona, którą król otrzymuje, oznacza tylko skutki sakramentale namaszczenia.
Wróćmy się do pytania – co z mitrą? Przykro stwierdzić, że ci, którzy noszą dziś mitry jako znaki swej władzy, częstokroć są dalecy od wiecznej nauki Kościoła, również politycznej. Wolno przypuścić, że większość z nich nie dopuszcza myśli o państwie katolickim, które do niedawna było postulatem oczywistym, nawet w ramach dozwolonej różnorodności form ustroju, z których najdoskonalszą formę współtworzył przecież sam Kościół w średniowieczu.
Nie wystarczy, by władzę przejął jeden – trzeba jeszcze łaski. Dlatego też, gdy modlimy się do Boga o powrót króla, równocześnie modlimy się o biskupa, który tego króla poświęci i koronuje. Sakra poprzedza sakrę, a mitra – koronę.
Władza króla
Kim w stosunku do poddanych jest król? By odpowiedzieć na pytanie, trzeba przypomnieć, że państwo jako społeczność doskonała jest wtórne wobec społeczności prostej, którą jest rodzina – naturalnie, poddana ojcu, stanowi ona organizm hierarchiczny i monarchiczny.
Skoro więc to, co złożone, bierze się z tego, co prostsze, tak również każda władza nad szerszą od rodziny społecznością jest w jakiejś mierze obrazem i podobieństwem tej pierwszej władzy rodzicielskiej ojca, który jest czynnikiem aktywnym w rodzinie.
Apostoł zapewnia nas, że od Boga Ojca «bierze swe imię wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi» [Ef 3,15]. Powiedzieć można wobec tego, że władza zwierzchnia w ogóle, a ojcowska przede wszystkim, jest obrazem i podobieństwem władzy Boga, ponieważ ma w Nim źródło.
Ojcami zatem, przez podobieństwo, nazywamy przede wszystkim tych mężczyzn, którzy spłodzili nas i wychowali, natomiast w sensie duchowym i w ramach doskonałej społeczności Kościoła – kapłanów. Im podlegają w odpowiedniej mierze określone trzody, o których dobro mają się starać.
Myśl ta obecna jest również u historyka rzymskiego Salustiusza, który napisał, iż senatorów nazywano ojcami przez „podobieństwo troski” [Cat. 6.6.4]. Taka też jest władza i odpowiedzialność króla w społeczności doskonałej państwa i w takim stosunku osoba pańska jest wobec poddanych. Słusznie zatem należy nazywać króla ojcem narodu.
Cor Iesu Sacratissimum – miserere nobis!
Dzisiaj Święto Najświętszego Serca Pana Jezusa, które ustanowił w roku 1765 Klemens XIII jako przywilej dla Korony Polskiej, w odpowiedzi na memoriał jej biskupów. Rozszerzone zostało na cały Kościół dopiero w roku 1856 przez Piusa IX. Prekursorem czci Serca Bożego i poprzednikiem śś. Jana Eudesa i Małgorzaty Marii Alacoque był x. Kasper Drużbicki TJ, który ułożył dziełko „Meta cordium” (pol. Cel serc).
Serce naszego Zbawiciela, znak bezgranicznej miłości Boga do ludzi, pozostaje także znakiem Kontrrewolucji od czasu, gdy jako tarczą posłużyli się nim dzielni Wandejczycy, którzy w roku 1793 powstali przeciw Republice w imię Boga i Króla. My w Polsce, przez inną od francuskiej historię, nie mamy zupełnie analogicznej tradycji kontrrewolucyjnej – nie zmienia to faktu, że duch naszej sprawy jest tenże sam, i tak samo są nam drogie Najświętsze Imiona Jezus i Maryja. Stoimy, tak jak oni, po stronie wszystkiego, co składa się na ideę Królestwa, a przeciw temu wszystkiemu, co przedstawia sobą idea Republiki.
Dlatego pośrodku piersi orła polskiego umieściliśmy Serce Zbawiciela.