Znowu NIEMCY biją POLAKÓW !! Skur....ny!
REPARACJE za II WOJNE oddawać‼️Nie darujemy wam!
Tak samo jak Ukraińcom za Wołyń!
Jak państwo się nie upomni to obywatele to zrobią!
🇫🇷 Macron nie został przepuszczony przez policję w Nowym Jorku.
Jechał samochodem na Zgromadzenie Ogólne ONZ. Drogi były zamknięte ponieważ jechał konwój Trumpa.
Prezydent Francji zadzwonił do Trumpa prosto z ulicy: „Zgadnij co, teraz czekam, bo dla ciebie wszystko jest zamknięte”
Po kilku minutach droga została zwolniona, ale tylko dla pieszych, więc Macron kontynuował swoją drogę pieszo.
@MurzynfrogXXX Żądamy deportacji ukrainców którzy promowali faszyzm i nazizm banderowski UPA morderców i ludobójców z ukrainy na stadionie narodowym w Warszawie i w ochydny sposób haniebny lżyli z Polaków!
Ukrainiec, który za nasze pieniądze uczył się w Polsce, na którego zapewne ciągnęła Ukrainka 800+, właśnie napisał o gloryfikowaniu OUN-UPA na Stadionie Narodowym: "Polaków boli i o to w tym wszystkim chodzi".
Sociale:
https://t.co/IvmJneJS1P
https://t.co/jPm6qTRLxh
W 2019 roku miałem z żoną zero restauracji, pracowałem w firmie, żona zajmowała się domem.
W sierpniu 2025 roku mamy 5 restauracji, 6. otworzymy jakoś w ciągu miesiąca i sprzedajemy około 1.5 mln zł jedzenia miesięcznie.
Czy mam prawo głosu nt. rozwoju HoReCa? Zapraszam. [długie]
Poruszmy kilka tematów.
1. Czy gastronomia to rynek, który wymaga pomocy/wsparcia?
Tak, w 2020/2021 było ciężko. Trzeba było bardzo się postarać, żeby nie popłynąć. Ale to już DAWNO TEMU, a „bywa ciężko” to komplementarna część KAŻDEGO biznesu, zależnie od wielu czynników.
Niewygodna prawda jest taka zaś, że gastronomia to dość rentowny biznes. Paradoksalnie - ten najmniejszy i ten największy najbardziej.
Ten najmniejszy - bo często robisz sam lub z rodziną, wiele rzeczy zrealizujesz samemu. Nieźle prosperująca, niewielka restauracja prowadzona przez właściciela z załogą powinna spokojnie generować kilkanaście tysięcy zysku miesięcznie. Może kilka, może kilkadziesiąt.
Ten największy - bo skala jest rozwiązaniem wielu problemów i bardzo umacnia pozycję. Powinieneś być wyporny jak boja.
Ten średni-średniomały aspirujący wymaga sporo dyscypliny finansowej i inwestycji, żeby przekroczyć Rubikon i nie zjeść wszystkiego po drodze. W pewnym momencie generuje dodatkowe koszty jak duży, ale nie oferuje jeszcze tych fruktów.
To nadal jednak DOCHODOWY biznes, zależnie od parametrów i założeń - bardziej lub mniej.
Odpowiedzmy zatem na pytanie zadane w 1. - nie, moim zdaniem nie wymaga wsparcia, żadnych bezzwrotnych dotacji. Na nic.
📍Preferencyjne kredyty? Inna rozmowa, brałbym wczoraj. Byłoby super przydatne. Ale koniecznie do oddania - to buduje zupełnie inny sentyment do każdej wydanej złotówki.
📍Ulgi? Wprowadzony CIT estoński to dla tych średnich genialny wręcz wynalazek.
Natomiast, wracając,
📍jeśli biznes przynosi zyski - nie pamięta o covidzie.
📍jeśli straty - to nie z powodu covida.
Ponadto założenie, że ktoś w tej branży potrzebuje pieniędzy jest moim zdaniem fundamentalnie błędne.
Potrzebują to ochrona zdrowia, krajowa infrastruktura, opieka senioralna. To są społecznie niezbędne wydatki. Restauracje, choć sam je prowadzę - nie są nam NIEZBĘDNE. Są przemiłe i fajne. Pełnią też funkcję społeczną, czasem edukacyjną, najczęściej rozrywkową lub pragmatyczną.
Ale powinniśmy wydawać na nie - szczególnie wspólne - pieniądze na końcu. Jeśli wszystko inne jest zaopiekowane, a nie jest.
Idźmy dalej.
2. Czy restauracje należy dywersyfikować?
Z tego co rozumiem klucz podań, należało dywersyfikować. I tu kolejny błąd rzeczowy. Gastronomia NIE WYMAGA DYWERSYFIKACJI. Wymaga rozwoju, o czym niżej będzie, ale nie dywersyfikacji.
Dywersyfikacja w gastronomii to założenie po prostu innej firmy, innej działalności. Dla spełnienia wymagań formalnych - na tym samym NIPie jak rozumiem.
To nie pomaga w absolutnie niczym. Przede wszystkim, już na takim najbardziej ludzkim i podstawowym poziomie - odciąga uwagę od głównej działalności restauracyjnej.
A skoro nie wiedzie się restauratorowi na tyle, że wymaga wsparcia, to czy odciągnięcie jego uwagi od tej pracy jeszcze w inną stronę może odnieść pozytywny skutek? Przez pozytywny rozumiem - pomóc z rentownością, rozwojem, zatrudnieniem ludzi.
Nie, przepraszam, że brutalnie i z taką butą - ale to nie ma szans się udać. Jakakolwiek forma „dywersyfikacji działalności” NIE będzie odpowiedzią na pandemię i najpewniej nie pomoże w działalności obecnej.
3. Na czym polega w ogóle rozwój restauracji?
Restauracje mogą rozwijać się w z grubsza w dwa kierunki. Przyjmijmy - wertykalnie i horyzontalnie.
Wertykalnie, czyli w danej lokalizacji oferować coraz lepszy produkt. To model szczególnie popularny w droższych miejscach, aspirujących choćby do gwiazdek. Robimy najlepiej jak możemy, jak najlepsze produkty, jak najlepsze techniki kulinarne. To przede wszystkim rozwój osobisty zatrudnionych tam osób. Takich miejsc trochę w Polsce mamy.
„Funkcja społeczna” takich działalności jest oczywiście nie bez znaczenia, ale obejmująca znacznie węższą grupę. Do tego dość elitarną. Takie segmenty też są potrzebne. Ale ze swojej natury zasięg mają niewielki.
Horyzontalnie, czyli replikujemy nasze jedzenie w jak największej liczbie lokalizacji. Budujemy skalę. Chcemy ugościć jak najwięcej osób. Dopracowujemy produkt, budujemy systemy. Kluczowa jest powtarzalność doświadczenia (całego, przynajmniej jedzenia). Pochodną tego jest chociażby możliwość walki z cenami, większa siła nabywcza. Siłą rzeczy - takie przedsiębiorstwo zatrudnia coraz więcej osób. Tworzy struktury, już nie zatrudnia tylko tańszej siły roboczej „blue collar”, ale wraz ze wzrostem - coraz więcej kadry zarządzającej i specjalistów różnego typu. W najlepszym wypadku - tworzy wewnątrz takie kadry awansując i szkoląc ludzi od podstaw. Scenariusz idealny. Takich miejsc w Polsce prawie nie mamy, z dużymi sukcesami w ogóle nie mamy. Nie mamy „narodowej sieci”.
I w kontekście „społecznej przydatności”, tj. tworzenia miejsc pracy, dokładania się do budżetu w formie podatków - krajowych, jak i lokalnych w wielu miastach, szkolenia kadr - to horyzontalny wzrost zdaje się być o kilka długości sensowniejszy. I - z szacunkiem oczywiście do najlepszych kucharzy - dużo, dużo trudniejszy.
Czekam tutaj na specjalistów od biznesu z tezą „najważniejsze jest generowanie zysku”. Generowanie zysku jest pochodną, a nie motorem. Jest fajny i niezbędny, ale nie konsumpcja jest kluczowa czy najważniejsza. Ponadto umówmy się - ile można żreć? Każdy lubi wydawać, ale trzeba mieć jakieś hamulce. A i żadne wydawanie nie smakuje tak dobrze, jak na kogoś. Ale odbiegamy od tematu.
Obawiam się, że tutaj pole do rozwoju się wyczerpuje.
Tu dochodzimy do pytania - jeśli nie o dywersyfikację, ale o rozwój (bo takich głosów też nie brakuje) chodzi - to do której formy rozwoju przykłada rękę krajowy plan odbudowy?
Niech to będzie jasne - „dywersyfikacja”, zrobienie „nowej odnogi biznesu”, to nie jest ROZWÓJ GASTRONOMII. Nie wpływa na nią w żaden sposób pozytywnie. Rozprasza.
Słyszałem jakieś dość durne porównania w radio w tym kontekście, że „apple to też powstał w garażu”. Nie, z tych pieniędzy nie powstanie ani Apple, ani McDonald’s też nie powstanie.
A wiecie dlaczego?
Ponieważ gdyby miał powstać, to już by powstał. Albo by się tworzył.
Przez 5 lat byśmy usłyszeli o kimś, kto z jednego lokalu zrobił x lokali.
I teraz największy paradoks:
📍Jeśli zrobił z jednego lokalu x lokali - to nie potrzebuje żadnych darmowych pieniędzy od nas wszystkich.
📍Jeśli nie zrobił - to już nie zrobi, a te pół miliona nie są mu do niczego potrzebne, poza konsumpcją.
Nie ma wstydu w nieprowadzeniu własnego lokalu. Nie każdy musi mieć jdg, nie każdy ma predyspozycje, wytrwałość, odporność na stres i inne niezbędne cechy. Etaty też są świetnym rozwiązaniem dla osób ceniących sobie inne wartości. Czasami trzeba wziąć rzeczywistość na klatę.
Może przyoszczędzić i znów spróbować sił - niekoniecznie wspomagając się wspólnymi pieniędzmi.
A biznes, szczególnie tego typu, musi być „sustainable” - zrównoważony, ustabilizowany, a nie od rzutu do rzutu.
4. To dlaczego w ogóle te pieniądze są, dlaczego je rozdajemy i dlaczego niektórzy - choćby dziennikarze - uważają, że to jest ok?
Tu dojdziemy niestety do najsmutniejszych konkluzji.
Wyjdzie znów chyba arogancko jakbym pozjadał rozumy, ale prawda jest brutalna.
Otóż nie mamy bladego pojęcia co robimy.
Podejmujący decyzje w Polsce nie mają kompletnie pojęcia na czym polega prawdziwy rozwój w tej branży.
Komentatorzy często nie mają kompletnie pojęcia na czym polega prawdziwy rozwój w tej branży.
Nie mają pojęcia, bo nie mają wzorów, nie analizują tego, nie mają z kim porozmawiać. Nie jest ich winą nie wiedzieć, aczkolwiek o wypowiadaniu się bez żadnych kwalifikacji można już dyskutować.
Nie mamy żadnych sprawdzonych modeli zarządzania w tej kategorii. Znamy Agile’y i inne „sprinty” dla wykwalifikowanych kadr IT. Nowe rzeczy. Ale nie mamy pojęcia o skalowalnym, zorganizowanym zarządzaniu „blue collar”. Spytacie dlaczego się wymądrzam? Kilkanaście lat temu przez parę lat byłem tłumaczem w fabryce opon dużego, japońskiego producenta.
I jeśli nie zauważamy, że zarządzanie operatorami produkcji opon ma wiele wspólnego z zarządzaniem kelnerami, a procedury 3S z czyszczeniem restauracji - to definiuje wyłącznie naszą nieumiejętność łączenia kropek. Albo w ogóle brak kropek do łączenia. Po prostu jesteśmy krajem, który nie ma Toyoty, nie ma Bridgestone’a i nie ma Sony. A to dziesiątki lat do nadrobienia na bardzo wielu polach, zarządzania i tworzenia biznesu też.
W kraju, w którym „zrobienie interesu” to ogranie kogoś, wykorzystanie systemu czy „jednorazowy strzał” za kilkaset tysięcy jest dla wielu szczytem ambicji i definicją sukcesu - tego typu akcje rozdawnicze czy „wsparcia” nie mają prawa się udać.
Jesteśmy w pułapce niskiej ambicji i braku dyscypliny. Nikt mi nie wmówi, że Robert Lewandowski jest jedynym cudem genetycznym w tym kraju. Jest po prostu piekielnie zdyscyplinowanym i pracowitym gościem.
Ale 99,99% piłkarzy nie dojdzie do tego poziomu, bo złapali pana Boga za nogi w ekstraklasie za 50 tysięcy miesięcznie (albo grają w LP, co rzecz jasna zaspokaja wszystkie ambicje). I to jest oczywiście niemiało pieniędzy. Ale w piłkarskim świecie, to śrubki.
I ta nasza HoReCa to też tak śrubki, nawet jeszcze mniejsze. Mogłyby nie być, ale tutaj potrzeba tego, co Robert czy Ronaldo doprowadzili do perfekcji. Całkowite truizmy.
Codzienna, żmudna, ciężka praca okupiona wyrzeczeniami. A do tego ociupinka wiary i wizji, jakiegoś punktu, gdzie się zmierza. Jakiegoś sensu.
Jacht, kawa w solarium czy nowa Beta w leasingu to nie jest sens.
Jeszcze tam nie jesteśmy, dlatego ani przed KPO, ani po KPO nie będzie nowego Apple. Nie będzie polskiego McDonald’sa, nie będzie Starbucksa, nie będzie Yoshinoyi ani Shake Shacka.
Jeszcze nie. A gdy będzie - to nie dzięki KPO.
PS To pierwsza nasza z żoną restauracja, Min's Table. Otwarta w marcu 2019, jeden stół.
Niesamowite. Cały internet wrze. Strona, na której można było sprawdzić, na co zostały przeznaczone tak bardzo chwalone przez rząd pieniądze z KPO nie działa.
Ludzie zaczęli to weryfikować i łapali się za głowę. 7 szpitali dostało odmowę dla przyznania im pieniędzy na onkologię, tymczasem na stronie rządowej KPO (do wczoraj działała), można było zobaczyć przyznane pieniądze na:
(losowe przykłady)
- 261 tys. na solarium... w pizzerii(!)
- 5 mln zł Laboratorium hodowli ziemniaka tolerancyjnego na stresy środowiskowe
- 526 tysięcy złotych "na zdalne treningi personalne"
- 489 tysięcy złotych "na Muzeum Ziemniaka w Warszawie"
- 532 tys. złotych na aplikację do układania planu treningowego
- 400 tys. kursy sztuk walki w Hotelu Focus w Lublinie
- Mobilne ekspresy do kawy dla solarium, jak napisano "w celu podniesienia odporności na kryzysy"
- 500 tys. na kursy gry w bilarda
... i wiele wiele więcej.
Do tego masa firm, która zgłosiła chęć poszerzenia oferty o wypożyczalnie drogich jachtów. Grube miliony złotych na nowe luksusowe jachty dla firm, które nie mają nic z tym wspólnego jak np. deweloperzy itd. Nawet firmy zajmujące się kredytami tzw. chwilówkami dostali pieniądze na dalszy rozwój. Dla szpitali zabrakło pieniędzy.
Przypomnieć warto, że KPO będziemy wszyscy spłacać do 2058 roku.
#AferaKPO
Chwila klikania po mapce i półtora tuzina wniosków wprost o łodzie! Tak się kaszle kochani! 🛥️
Organizujesz wycieczki?
> dywersyfikuj się w jachty
Grasz na weselach?
> dywersyfikuj się w jachty
Masz klub tenisowy?
> dywersyfikuj się w jachty
#socjalDlaBogatychToDumaNarodowa