"Belfast płonie. I wkrótce płomienie mogą dotrzeć do naszych domów, podpalone przez tych, którzy uczynili z niekontrolowanej imigracji interes polityczny i finansowy.
Wraca się do Ulsteru, by zobaczyć naszą bliską przyszłość. Sześćdziesiąt dwa pożary w pięć godzin, autobusy przewrócone, domy mniejszości etnicznych podpalone, rodziny z niemowlętami uciekające pod eskortą strażaków.
Mężczyźni w maskach wyważający drzwi i krzyczący „obcy precz” w dzielnicach, gdzie trzydzieści lat temu strzelano między katolikami a protestantami.
Zapałką, w poniedziałkową noc: Hadi Alodid, trzydzieści lat, Azylant ze statusem uchodźcy, zaatakował nieświadomego przechodnia nożem kuchennym, raniąc go w plecy, twarz i oczy.
Potem, jak pokazuje wideo obejrzane przez miliony ludzi, wielokrotnie przykładał ostrze do szyi ofiary. Tylko pałowanie przez przechodniów zapobiegło dekapitacji.
Tydzień wcześniej Anglia z przerażeniem oglądała obrazy Henry’ego Nowaka, osiemnastolatka, skowanego przez policjantów, gdy wykrwawiał się na śmierć, bo jego morderca, Anglik drugiej generacji, krzyknął o rasizmie, a to słowo ważyło więcej niż krew.
Pogrom to barbarzyństwo. Ale prawdziwe pytanie nie brzmi, kto podpalił ogień. Brzmi, kto przez trzydzieści lat układał drewno.
Kto nazywa te płomienie „przemocą skrajnej prawicy”, opowiada zafałszowaną kronikę, bo na ulice wyszły ludzie, którzy nigdy nawet nie śnili o marszu z transparentem protestacyjnym.
Kto szuka przyczyny, musi spojrzeć gdzie indziej: na systematyczne odwrócenie integracji, które europejska lewica narzuciła jako doktrynę przez dwie dekady.
To nie nowoprzybyli muszą się integrować, ale ci, którzy urodzili się w kraju goszczącym, mają przyswajać ich reguły i zwyczaje oraz spełniać ich żądania. Szaleństwo niewiarygodne.
I nie mówmy o nieudanej integracji, jakby to był proces jeszcze w toku.
Na dworcach, w centrach handlowych, na sobotnich placach maranza już odpowiedzieli: rabunki stadne, darmowe agresje, dewastacje z nudów i nienawiści. Nie są to wykluczeni szukający odkupienia.
To drugie i trzecie pokolenia, które odrzucają kraj, w którym się urodziły, gardzą jego zasadami, atakują rówieśników. Nie proszą o włączenie: roszczą sobie terytorium.
Kto spycha to wszystko do kroniki obcej, nie czytał kroniki włoskiej.
Modena, 16 maja. Italo-Marokańczyk wjechał samochodem w tłum i zranił siedem osób. Odpowiedź lewicy rządzącej miastem przychodzi punktualnie jak odruch warunkowy: pojedynczy przypadek, czyn obłąkanego, brak podłoża.
Potem jednak zapadła absolutna cisza, gdy z urządzeń elektronicznych El Koudriego wyszły poszukiwania zamachów popełnionych w Europie, pobieranie materiałów dżihadystycznych.
I schemat się złożył: nie nagły wybuch szaleńca, lecz cierpliwe studiowanie wzorca.
To maszyna derubrykacji, naoliwiona latami praktyki: każdy zamachowiec staje się wariatem, każdy alarm rasizmem, każda krytyka islamofobią.
To ten sam scenariusz odgrywany przy każdym epizodzie, którego lewica nie chce widzieć. Gdy fakt jest niepodważalny, szuka się przyczyny w ofierze lub kontekście. Gwałciciel nie wiedział.
Nożownik był kruchy. Kierowca porzucony przez służby społeczne. Wina nigdy nie leży po stronie działającego: leży po stronie tych, którzy nie umieli przyjąć, włączyć.
Dziewiętnaście dni później, w tej samej Modenie, ten sam burmistrz, który minimalizował, towarzyszył w szkołach podstawowych podejrzanemu o stowarzyszenie w celach terrorystycznych, prawą rękę mężczyzny uważanego za szczyt Hamasu we Włoszech.
Przed nim sześcioletnie dzieci biły brawo w rytm chóralnych pieśni o Palestynie. Nie wiedzą, co to 270 bis. Wiedzą już, po czyjej stronie stać: ktoś zdecydował za nich.
Bo indoktrynacja to nie wypadek, to metoda. Szkolne wycieczki klęczące ku Mekce, prowadzone w modlitwie przez imama. Plany oferty dydaktycznej, które wpisują wśród celów rozpoznawanie Pięciu Filarów Islamu.
W Treviso katolicka szkoła zabrała trzylatków do meczetu, gdzie sfotografowano ich klęczących na dywanie modlitewnym zwróconych ku Mekce, z nauczycielkami w hidżabach „z szacunku”.
Wszystko bez jakiejkolwiek umowy między państwem a wspólnotami islamskimi, więc bez podstaw prawnych. Która inna konfesja weszłaby do sal publicznych drzwiami, których prawo nigdy nie otworzyło?
Laura Boldrini była prorocza, mówiąc o imigrantach. Przeczytana oczami dziś, to bardziej niż przepowiednia – fatwa. Stwierdziła, że „Migranci są awangardą tego stylu życia, który wkrótce stanie się stylem życia wielu z nas”.
I ktoś potraktował to poważnie i, czekając na naszą kapitulację, zaczął ich usprawiedliwiać aż nazbyt.
Gdy kulturowa kapitulacja dociera do gmachów sprawiedliwości, koło się zamyka.
Szczyt tej judicialnej paraboli osiągnięto dwa razy. Pierwszy w Rimini, gdzie w 2017 roku czternastu cudzoziemców zgwałciło grupowo polską turystkę i peruwiańską transseksualistkę na plaży.
Psycholożka powołana przez sąd napisała, że oskarżony Kongijczyk nie miał „pełnej świadomości ciężaru przestępstwa”, bo „w jego kontekście pochodzenia szacunek dla seksualnej autonomii kobiety nie był odpowiednio nabyty”.
Tłumacząc: w jego kraju się gwałci, więc nie mógł wiedzieć, że tu nie.
Drugi w Salerno, gdzie adwokat Carmen Di Genio, członkini Komitetu ds. Równych Szans przy Sądzie Apelacyjnym, oświadczyła dosłownie: „Nie możemy oczekiwać, że Afrykanin wie, iż we Włoszech, na plaży, nie wolno gwałcić”.
To słowa wypowiedziane w salach sądowych. Nie przez anonimowych komentatorów. Gwałt staje się „nieporozumieniem kulturowym”.
Reszta to groteskowy dodatek: w Padwie plastikowa świnia w witrynie staje się obrazą do usunięcia, w kraju mortadeli. Uśmiecha się, ale to uśmiech tego, kto mierzy, jak bardzo grunt jest już miękki.
Lewica minimalizuje, bo przyznanie oznaczałoby proces samej sobie: to ona na oścież otworzyła drzwi, spisała słabe reguły, otworzyła sale, pielęgnowała doktrynę odwróconej integracji.
Ale ułożone drewno nie przestaje być drewnem tylko dlatego, że ktoś zakazuje je nazywać. Belfast pokazał finał filmu. Włochy wciąż kręcą sceny, które go przygotowują.
Belfast nie jest daleko. Jest tylko przed nami."
za Zbigniew Grabski
@jarokrolewski Ja prosty człowiek jestem a nie jakiś tak elitarny czy tam królewski, dlatego nie rozumiem tego mechanizmu: "Jeśli nie wpuścicie kibiców to nie przyjedziemy i...dostaniecie 3 punkty walkowerem". No straszny jest to nacisk, tylko że tą drogą po łatwe punkty ustawią się wszyscy😏
🗣️ "To jeden z najgorszych błędów sędziowskich w tym sezonie"
Ekspert nie owija w bawełnę w temacie braku czerwonej kartki dla Pankova mimo analizy VAR.
Zgadzacie się?
Więcej ⤵️:
@easytech_game I am close to finishing all chapters in the campaign on, so a new one is needed. , there is still much that could be added, such as the history of the Teutonic Knights or knightly orders in general.
European war 7 medieval
ID: 2699d2a3-b628-4ecb-adc3-3f8c2aa4c80c
@sz_janczyk Śmieszne, biorąc pod uwagę wszystko
to o czym sobie napisałeś, o okolicznościach meczu i wyniku to naprawdę śmieszne.
A jeszcze do tego ta drużyna jest niby o 100 mln euro droższa...no może powinni sobie jednak nogi zbadać w tym potężnym AZ zamiast mózgów?