Panie ( szukający Romanowskiego ) Ministrze @TomaszSiemoniak zmieńcie te przestarzałe metody inwigilacji, naprawdę zależy mi na bezpieczeństwie Polski i rozumiem, że to nie nękanie tylko szkolenie waszych ludzi. Jeżeli mogę coś doradzić to uruchomcie te kamery zakładane przez ludzi Pulpeta a ja obiecuję, że na razie nie będę ich wam oślepiał. Oczywiście zrobię to bezpłatnie, żebyście nie zaczęli się „pocić jak PDF w przedszkolu” czyli jak Pulpet na Dworcu Centralnym jak to drzewiej bywało…
Dzisiaj zostało złożone zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Prokurator Agatę Baryłę oraz wniosek o wyłączenie tej współpracowniczki CBA ze śledztwa de facto w swojej sprawie. Oczywiście dołączyłem materiał dowodowy. Może to już będzie wystarczające, żeby przestać zakopywać pod dywan, przestępstwa korumpowania Prokuratorów przez CBA. @donaldtusk@w_zurek@d_korneluk@TomaszSiemoniak
Panie Ministrze @MKierwinski pani Agata Baryła Prokurator popełniający przestępstwo korupcji poprzez tajną współpracę agenturalną z CBA. Ignorując postępowania karne z art.160kk i 231kk w swojej sprawie. Chce używać Policji de facto we własnej sprawie. Bardzo proszę o objęcie nadzorem tych działań, jestem do dyspozycji w sprawie przekazania dowodów na te popełniane przestępstwa. Policja to nie jest instrument do załatwiania porachunków i matactwa w obawie przed odpowiedzialnością karną skorumpowanej Prokurator we własnej sprawie. Wiem, że w konfrontacji z tą grupą po Ziobrowych przestępców mam małe szanse ale mimo tego proszę Pana o interwencję.
Panie Premierze,
nie mam już żadnych złudzeń, że temat wyborów zostanie rzetelnie wyjaśniony w Polsce – dlatego działam sam, jako obywatel.
Skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka została już złożona – oficjalnie, z dokumentacją i uzasadnieniem. Dotyczy braku skutecznych środków prawnych, bezprawnego działania organów i zignorowania podstawowych zasad wyborczych.
I to nie koniec moich dzialan.
W tej chwili przygotowuję zawiadomienia i dokumentację dla:
Komisji Europejskiej – w ramach naruszenia prawa UE,
Komisji LIBE w Parlamencie Europejskim – z prośbą o zajęcie się sprawą na forum PE,
Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich (ombudsman) – w związku z brakiem działań unijnych instytucji mimo oczywistych naruszeń,
Agencji Praw Podstawowych UE (FRA) – jako przykład zapaści systemowej ochrony praw obywateli w państwie członkowskim.
Dodatkowo planuję bezpośrednio poinformować kilku europosłów, którzy od lat walczą o praworządność w UE, https://t.co/wO8AaJDRre.:
Sophie in ’t Veld (Holandia),
Terry Reintke i Daniel Freund (Niemcy, Zieloni),
Gwendoline Delbos-Corfield (Francja).
Wim do kogo pisać i wiem, co zgłaszam.
Nie działam w żadnej partii i nie robię tego przeciwko Polsce. Robię to dlatego, że Polska zasługuje na uczciwe wybory i rządy prawa – a dziś tego nie ma.
Nie oczekuję odpowiedzi. Ale nie zamierzam milczeć, kiedy demokracj w Polsce ukradziono przy włączonych kamerach, a ci, którzy mieli obowiązek działać – po prostu odwrócili wzrok.
Do władz @tvn24 i wydawcy programu "Kawa na ławę".
Przestańcie zapraszać do komentowania polityki tych żałosnych, skompromitowanych typów przeżartych kłamstwem, złodziejstwem i totalną niekompetencją, zamieszanych w pedofilię takich jak @mhorala.
Miejcie chociaż odrobinę szacunku do widzów. Nikt normalny nie chce słuchać opinii pospolitego złodzieja i kłamcy. Pozwalacie mu bezkarnie okłamywać Polaków. Koniec z tym syfem.
Można w Polsce zarzucić prokuratorom korupcję. Szefom CBA Bejdzie i Stróżnemu - całej organizacji systemowe dawanie łapówek prokuratorom. I wszyscy się zamykają. Panie ministrze @w_zurek. Pan zażąda informacji ilu prokuratorów brało kasę z CBA.
Kochani rządzący: @donaldtusk@KosiniakKamysz@wlodekczarzasty@w_zurek@MKierwinski@KGawkowski@RyszardPetru@adamSzlapka@GiertychRoman, my to wszystko, o czym mówi Mirosław Oczkoś, wiemy.
Prokuratura i służby dalej współdziałają z mafią pisowsko-ruską. Pozwoliliście tej mafii na naszych oczach brutalnie fałszować wybory. Do dziś nie znamy dokładnego wyniku. Nie daliście rady przez prawie trzy lata rozmontować tej mafii. Większość z nas wie, jak to trudne, ale to totalnie kompromituje rząd.
To niebywałe, że w kraju rządzonym przez demokratów nadal nie działa wymiar sprawiedliwości i przestępcy tacy jak Matecki bezkarnie i bezczelnie, na naszych oczach, wprowadzają aplikację, która pomaga fałszować wybory. To jest niepojęte! Kiedy zacznie działać Trybunał Konstytucyjny?
Doskonale zarządzacie gospodarką, dyplomacja to światowy top, ale za usuwanie pisowskiego gówna z państwa zasługujecie co najwyżej na ocenę mierną w sześciostopniowej skali!
Zróbcie coś z tym. Przestańcie pozwalać na kompromitowanie państwa! Mafia w prokuraturze i służbach jest zagrożeniem dla niepodległości tego kraju. Jeśli sobie z tym nie poradzicie, czeka nas fatalny koniec!
Kochani kradnijcie filmik z Mirosławem Oczkosiem i udostępnijcie gdzie się da, bo jest tego wart!
https://t.co/cFv9nr7vBr - zapraszam na pilny live. O tym jak prokuratura @d_korneluk zabija na raty @aw_boles46625. Pani ministrze @w_zurek - może warto, aby wziął pan nadzór nad tą sprawą. Całość wspiera skorumpowane CBA, które płaciło w tej sprawie prok. Annie Siwiec TW Strażniczka i Dorocie Emanuel, Radcy Prawnemu (skazana przez Sąd Radców). Będziecie czekać na tragedie Panowie?
Musimy zapłacić Pfizerowi USA 5,6 miliarda złotych za szczepionki , których nie odebrał rząd Morawieckiego.
Mieli prawo nie odebrać , mieli prawo przekazać innemu krajowi , ale mieli też obowiązek powiadomić Pfizera.
Panie @jciesz , dlaczego my mamy płacić za pana niekompetencje?
Kto w PiS wziął łapówkę od Pfizera?
Prawie 6 miliardów złotych. Tyle może kosztować Polskę jedna decyzja rządu Mateusza Morawieckiego w sprawie szczepionek przeciwko COVID-19.
Za takie pieniądze można byłoby wybudować około 20 dużych nowoczesnych szpitali, 58 małych albo ponad 11 tysięcy karetek. Zamiast tego zapłacimy za 64 miliony szczepionek, których Polska nie odebrała.
Nie chodzi o preparaty, które uratowały komuś życie. Nie chodzi o szczepionki podane w najgorszym momencie pandemii. Chodzi o około 64 miliony dawek, których Polska nie odebrała, nie wykorzystała i których nigdy nie potrzebowała.
Mimo to, zgodnie z nieprawomocnym wyrokiem sądu w Brukseli, mamy za nie zapłacić. Z odsetkami. A potem jeszcze te dawki odebrać.
64 miliony dawek to prawie dwie na każdego mieszkańca Polski, licząc niemowlęta, dzieci, osoby, które nie mogły się szczepić, i miliony ludzi, którzy nie zamierzali przyjmować kolejnych dawek.
I to nie jest rachunek za cały polski program szczepień. To rachunek za część jednej umowy z jednym koncernem.
Ten rachunek przestał już być księgową abstrakcją. 10 lipca 2026 roku ujawniono, że Eurocontrol, europejska organizacja rozliczająca opłaty za loty nad Europą, zaczęła wstrzymywać pieniądze należne Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. To środki, za które ta agencja funkcjonuje. Stanowią zdecydowaną większość przychodów instytucji odpowiadającej za bezpieczeństwo ruchu lotniczego nad Polską.
Innymi słowy: Pfizer nie wysyła już ponagleń do Ministerstwa Zdrowia. Pfizer sięga po polskie pieniądze.
Dlatego nie wystarczy pytać, czy ktoś popełnił błąd. Przy sześciu miliardach złotych trzeba zapytać wprost:
kto w rządzie PiS wpędził Polskę w ten kontrakt i jaką miał z tego korzyść?
Bo gdy decyzja jest tak kosztowna, tak słabo udokumentowana i tak rażąco sprzeczna z dostępnymi danymi, śledztwo nie może skończyć się na słowach „chaos” i „niekompetencja”. Musi objąć lobbing, konflikty interesów, przepływy pieniędzy i łapówki dla polityków, urzędników oraz ludzi z ich otoczenia.
MATEMATYKA, KTÓRA OSKARŻA
Najważniejsze ustalenia pochodzą z kontroli Najwyższej Izby Kontroli. Wystarczy zestawić trzy liczby.
Pod koniec kwietnia 2021 roku Polska miała już zakontraktowane 109 milionów dawek szczepionek przeciwko COVID-19.
W kraju mieszkało około 38 milionów ludzi, w tym około 31 milionów dorosłych.
Gdyby każdy dorosły Polak przyjął trzy dawki, potrzeba byłoby około 93 milionów dawek.
Wniosek jest prosty: państwo miało zamówione więcej szczepionek, niż wystarczyłoby do trzykrotnego zaszczepienia wszystkich dorosłych. Z zapasem.
I właśnie w tym momencie Ministerstwo Zdrowia weszło w kolejne, gigantyczne zobowiązanie.
NIK oceniła negatywnie kontraktowanie szczepionek o wartości około 8,4 miliarda złotych. Kontrolerzy stwierdzili dwie rzeczy: minister zdrowia źle oszacował zapotrzebowanie i nie przedstawił żadnych dokumentów pokazujących, jak wyliczono liczbę potrzebnych dawek.
Wydano miliardy, a nie pokazano kalkulacji odpowiadającej na najprostsze pytania:
Ilu obywateli miało się zaszczepić?
Ile dawek przewidziano na osobę?
Ile szczepionek już leżało w magazynach?
Jak szybko spadało zainteresowanie szczepieniami?
Ile preparatów mogło się przeterminować?
Ile maksymalnie miała kosztować cała operacja?
W państwie PiS odpowiedzialność rozmyto między Ministerstwo Zdrowia, Kancelarię Premiera, pełnomocnika do spraw szczepień, Rządową Agencję Rezerw Strategicznych i Komisję Europejską.
JEDENAŚCIE DNI, KTÓRE POGRĄŻAJĄ NIEDZIELSKIEGO
Teraz najważniejsze: chronologia. Dwie daty, jedenaście dni różnicy.
20 maja 2021 roku Polska przystąpiła do trzeciej umowy Komisji Europejskiej z Pfizerem i BioNTechem. Kontrakt opiewał na 900 milionów dawek dla całej Unii, z opcją dokupienia kolejnych 900 milionów — łącznie nawet 1,8 miliarda dawek.
Polska nie mogła sama przepisać warunków tej umowy. Mogła jednak do niej nie przystępować albo walczyć o zmniejszenie swojej puli. Nie zrobiła ani jednego, ani drugiego.
31 maja 2021 roku, jedenaście dni później — minister zdrowia Adam Niedzielski napisał do unijnej komisarz do spraw zdrowia. Ostrzegał przed ogromną nadwyżką szczepionek i domagał się ograniczenia zamówień.
Zestawmy to: najpierw zgodził się na wielomiliardowe zobowiązanie. Jedenaście dni później alarmował, że szczepionek będzie za dużo.
To nie jest błąd oceniany po latach, z dzisiejszą wiedzą. Niedzielski rozumiał ryzyko praktycznie w chwili podejmowania decyzji.
Skoro tak, to dlaczego Polska weszła do umowy?
Kto naciskał, żeby zrobić to szybko?
Kto przygotował rekomendację?
Kto zatwierdził polską pulę i uznał, że kraj potrzebuje kolejnych dziesiątek milionów dawek?
Czy Niedzielski informował Morawieckiego o nadwyżce? Czy premier zaakceptował zobowiązanie mimo ostrzeżeń?
Czy Michał Dworczyk, pełnomocnik rządu do spraw szczepień, znał skalę zamówienia i prognozy zainteresowania kolejnymi dawkami?
W dokumentach NIK padają słowa „nierzetelność” i „niegospodarność”. Przy takiej chronologii to za mało. Jedenaście dni między podpisaniem zobowiązania a alarmem o nadwyżce powinno być początkiem postępowania karnego i finansowego audytu wszystkich uczestników tej decyzji.
KONTRAKT NEGOCJOWANY PRZEZ SMS-Y
Już w październiku 2022 roku Prokuratura Europejska potwierdziła, że prowadzi postępowanie w sprawie unijnych zakupów szczepionek.
Największy kontrakt medyczny w historii Europy powstawał więc poza standardami przejrzystości, których wymaga się nawet przy drobnych przetargach gminnych.
Polska decyzja nie zapadła w próżni. Największy unijny kontrakt szczepionkowy negocjowano w warunkach skrajnej nieprzejrzystości.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen kontaktowała się bezpośrednio z prezesem Pfizera Albertem Bourlą. Wymieniali SMS-y w trakcie rozmów o kontrakcie wartym dziesiątki miliardów euro.
Treści tych wiadomości nigdy nie ujawniono. Komisja nie potrafiła wiarygodnie wyjaśnić, gdzie są te SMS-y, czy je usunięto, czy w ogóle je zarchiwizowano — i dlaczego korespondencja dotycząca jednego z największych zakupów w historii Unii nie została potraktowana jak dokument urzędowy.
W maju 2025 roku Sąd Unii Europejskiej orzekł, że Komisja nie wyjaśniła wiarygodnie odmowy udostępnienia tej korespondencji.
A co zrobiło państwo polskie?
Do dziś nie pokazano: opinii prawnych, analiz popytu, obiegu dokumentów, nazwisk osób rekomendujących przystąpienie do umowy. Nie ujawniono, kto z ramienia Pfizera lub firm lobbingowych kontaktował się z polskimi urzędnikami. Nie przedstawiono kalendarzy spotkań ani korespondencji służbowej.
Przy sześciu miliardach złotych taka tajemnica sama staje się częścią sprawy.
NAJPIERW PODPISALI, POTEM UDAWALI BUNTOWNIKÓW
W kwietniu 2022 roku rząd PiS nagle ogłosił: Polska przestaje odbierać szczepionki Pfizera i nie będzie za nie płacić.
Niedzielski tłumaczył to wojną w Ukrainie, kosztami przyjęcia uchodźców, zmianą sytuacji epidemicznej i nadmiarem preparatów.
Politycznie wyglądało to efektownie: rząd Morawieckiego pozował na obrońcę polskiego podatnika w starciu z międzynarodowym koncernem.
Tyle że to ten sam rząd rok wcześniej sam przyjął na Polskę obowiązek zakupu.
Kolejność była taka: najpierw podpisano ogromne i nieprzejrzyste zobowiązanie. Potem, gdy okazało się, że szczepionek nikt nie chce jednostronnie ogłoszono, że Polska nie będzie go wykonywać.
Trzeba więc ustalić: czy rząd miał poważne opinie prawne, że może skutecznie zerwać umowę? Czy urządził tylko polityczny spektakl i przesunął rachunek na kolejne lata?
Bo możliwy plan wyglądał tak:
Nie odbierać. Nie płacić. Ogłosić twardą postawę wobec Pfizera. Przetrwać wybory. A proces i wielomiliardowy rachunek zostawić następcom.
To nie byłaby obrona interesu państwa. To byłoby ukrywanie skutków własnej decyzji do momentu utraty władzy.
POZEW PRZYSZEDŁ, GDY PiS JUŻ PAKOWAŁ BIURKA
Pfizer pozwał Polskę w listopadzie 2023 roku, już po wyborach parlamentarnych, gdy PiS wiedział, że oddaje władzę.
Spór dotyczył około 60 milionów nieodebranych dawek i roszczenia liczonego w miliardach złotych.
1 kwietnia 2026 roku sąd pierwszej instancji w Brukseli przyznał rację Pfizerowi. Zasądził od Polski około 5,6 miliarda złotych z odsetkami i nakazał odbiór około 64 milionów dawek.
Wyrok nie jest prawomocny, Polska zapowiedziała apelację. Ale ryzyko stworzone przez rząd PiS stało się już realnym zagrożeniem dla finansów państwa.
Niepotrzebne szczepionki kupione przez rząd PiS uderzają więc w finansowanie instytucji pilnującej bezpieczeństwa polskiego nieba.
Tak kończy się polityka bez analiz, bez jawności i bez odpowiedzialności.
TRZY NAZWISKA NA PIERWSZYM PLANIE
Adam Niedzielski. Minister zdrowia. Jego resort odpowiadał za zakupy. To on jedenaście dni po przystąpieniu do umowy ostrzegał przed nadwyżką. Powinien wyjaśnić, kto kazał mu zaakceptować kontrakt, którego skutki sam natychmiast uznał za groźne.
Mateusz Morawiecki. Program szczepień był jednym z najważniejszych projektów jego rządu. Trudno uwierzyć, że premier nie wiedział o zobowiązaniu wartym miliardy. Jeżeli wiedział, niech odpowie, dlaczego je zaakceptował. Jeżeli nie wiedział — oznacza to całkowitą utratę kontroli nad jednym z największych zakupów w historii państwa.
Michał Dworczyk. Pełnomocnik rządu do spraw programu szczepień, czyli organizator politycznej wizytówki gabinetu Morawieckiego. Powinien ujawnić, jakie dostawał prognozy, jakie decyzje podejmował i z kim uzgadniał liczbę zamawianych dawek.
Ale śledztwo nie może zatrzymać się na trzech politykach. Musi objąć urzędników Ministerstwa Zdrowia, Kancelarii Premiera i Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, polskich przedstawicieli w unijnym mechanizmie zakupowym oraz wszystkich, którzy kontaktowali się z Pfizerem i podmiotami reprezentującymi jego interesy.
CO TRZEBA SPRAWDZIĆ
Organy ścigania powinny odtworzyć tę decyzję dzień po dniu:
Kto otrzymał projekt umowy?
Kto znał cenę dawki i całkowity koszt dla Polski?
Kto wyliczył liczbę potrzebnych preparatów — i na jakiej podstawie?
Kto zdecydował, że Polska nie skorzysta z możliwości ograniczenia zamówienia?
Kto ostrzegał przed nadwyżką i co z tym ostrzeżeniem zrobiono?
Kto kontaktował się z Pfizerem, BioNTechem, kancelariami prawnymi i lobbystami?
I dalej, pytania o pieniądze:
Czy ktoś po odejściu z administracji dostał stanowisko, kontrakt, zlecenie albo inną korzyść od podmiotów związanych z rynkiem farmaceutycznym?
Czy korzyści trafiły do rodzin, współpracowników, fundacji, spółek lub pośredników powiązanych z decydentami?
Czy sprawdzono rachunki bankowe, oświadczenia majątkowe, telefony i prywatne skrzynki pocztowe?
Czy zabezpieczono wiadomości z komunikatorów i kalendarze spotkań?
Czy ktoś naciskał, żeby pominąć analizy zapotrzebowania?
Przy sześciu miliardach złotych nie wystarczy przesłuchać kilku urzędników i zamknąć sprawę hasłem „pandemia”. Potrzebne jest pełne śledztwo: wpływy, pieniądze, osobiste korzyści.
TO KORUPCJA, NIE GŁUPOTA
Fakty układają się w jeden ciąg:
Polska miała już więcej dawek, niż potrzebowała do trzykrotnego zaszczepienia wszystkich dorosłych.
Mimo to przyjęła kolejne wielomiliardowe zobowiązanie.
Nie pokazano żadnego rzetelnego wyliczenia zapotrzebowania.
Jedenaście dni po przystąpieniu do umowy minister zdrowia sam ostrzegał, że szczepionek będzie za dużo.
Polskiego zamówienia nie ograniczono.
Warunki handlowe utajniono.
SMS-ów szefowej Komisji Europejskiej z prezesem Pfizera nie ujawniono.
Prokuratura Europejska wszczęła postępowanie w sprawie unijnych zakupów.
Rząd PiS jednostronnie przestał wykonywać umowę, nie mając skutecznego sposobu na uwolnienie Polski od zobowiązania.
To nie wygląda jak pomyłka pojedynczego urzędnika. To wygląda jak decyzja podjęta na najwyższych szczeblach władzy, bez gospodarczej logiki i bez przejrzystości.
Ktoś przygotował dokumenty. Ktoś rekomendował przystąpienie do kontraktu. Ktoś zaakceptował liczbę dawek. Ktoś wiedział o nadwyżce. Ktoś nie skorzystał z możliwości ograniczenia zamówienia. Ktoś potem ukrywał skutki tej decyzji pod politycznym hasłem walki z Pfizerem.
I nikt za to nie odpowiedział.
Dlatego pytania „kto w PiS wziął łapówkę od Pfizera?” nie wolno zbywać oburzeniem ani opowieścią o nadzwyczajnych warunkach pandemii.
Prokuratura i służby już dawno powinny ustalić odpowiedzialnych za tą decyzję i ukarać.
Niech Adam Niedzielski pokaże analizy.
Niech Mateusz Morawiecki ujawni obieg decyzji.
Niech Michał Dworczyk przedstawi korespondencję i kalendarze spotkań.
Niech śledczy sprawdzą pieniądze, kontakty i kariery wszystkich uczestników tej operacji.
Bo sześć miliardów złotych nie wyparowało.
Ktoś podpisał Polsce ten rachunek. Ktoś wiedział, że szczepionek jest za dużo. Ktoś podjął decyzję, której ekonomicznej logiki do dziś nikt nie pokazał.
A teraz my - polscy podatnicy mamy płacić fortunę.
Jeżeli podobał się wam ten tekst, to możecie postawić mi kawę -https://t.co/OOqSIiyjHf
Najwyższa Izba Kontroli wykazała , że IPN pod kierownictwem Karola Nawrockiego wydał w sposób niegospodarny i z naruszeniem przepisów ponad 47 milionów złotych. W związku z nieprawidłowościami NIK skierowała zawiadomienie do prokuratury.
Dlaczego tak późno?