Wiedeń, wsiadamy do metra, następny przystanek, wchodzi jakiś pan bez koszulki z kwiatami ewidentnie nafurany, ręką karze nam się odsunąć, podwiesza się na rurze i zaczyna robić fikołki śpiewając aaaa kotki dwa a potem pada słowa klucz „kurwa mac” i inne