🚨🚨WTF and WOW🚨🚨
The Pope & Rothschild Family introduce the (RESET) Council for Inclusive Capitalism, to build a more inclusive economy
https://t.co/6BJZ5cNRF3
‘a historic new partnership to reform capitalism - $10.5tr in assets, and 200mln workers in over 163 countries’
"Ne ödemelerimi yapabileceğim kredi kartım çalışıyor ne havale yapabiliyorum; sağlık sigortam iptal edildi, otellere rezervasyon yapamıyorum. Kendimi Pablo Escobar gibi hissediyorum. Bunların hepsi, 'Gazze'de İsrail soykırım yapıyor' dediğim için."
— Francesca Albanese, BM Özel Raportörü
Any argument against remembering the Ukrainian genocide against Poles is moral filth equivalent to justifying Nazi crimes and glorifying the SS and Gestapo.
The mass murders of Poles committed by Ukrainian nationalist forces (OUN and UPA) in Volhynia, Eastern Galicia (Małopolska Wschodnia), and other regions in 1943–1945 were a deliberate campaign of ethnic cleansing and genocide.
Tens of thousands of Polish civilians — men, women, children, and infants — were murdered with extraordinary brutality: hacked to death with axes and sickles, burned alive in barns and churches, raped, mutilated, and subjected to unimaginable torture. Entire villages were wiped off the face of the earth. The goal was clear: to create an ethnically pure Ukrainian state by terror and extermination of the Polish population. Historians estimate that 100,000 or more Poles were killed, with entire communities annihilated.
This was not “war,” it was not “mutual conflict,” and it was not a mere historical footnote. It was systematic genocide directed at civilians precisely because they were Polish.
Arguing against public remembrance of these crimes — downplaying the numbers, claiming that “the Poles had it coming,” blaming the victims, equating organized extermination with isolated acts of retaliation, or suggesting that remembering it is somehow “anti-Ukrainian” or politically inconvenient — is not a legitimate historical debate. It is the same intellectual and moral depravity as justifying Nazi German crimes or praising the SS and Gestapo.
The parallel is direct and damning:
Deniers of both crimes use the same rhetorical tricks: “It was wartime chaos,” “both sides committed atrocities,” “the numbers are exaggerated,” “the victims provoked it,” or “we should move on and not dwell on the past.”
Both sides seek to sanitize or relativize the deliberate targeting of civilians for ethnic or racial reasons.
Both sides dishonor the dead and betray the truth in service of ideology, nationalism, or geopolitical convenience.
Glorifying the butchers from the UPA and OUN who orchestrated the Volhynia massacre is no different from erecting monuments to SS divisions or claiming the Holocaust was “just a response to Jewish behavior.” It is the rehabilitation of genocidaires.
Memory is not about hatred. It is about basic human decency and historical honesty. Poland remembers the German Nazi genocide because truth demands it. The same standard must apply to Ukrainian nationalist crimes against Poles. No nation or cause has the right to a free pass for genocide. Excusing one while condemning the other reveals the hypocrisy and moral bankruptcy of the excuser.
Those who oppose proper commemoration, education, and honest acknowledgment of the Volhynia Genocide are not promoting “reconciliation” or “friendship.” They are engaging in the same contemptible denialism practiced by Holocaust deniers and Nazi apologists. They are defending the indefensible and insulting the victims for a second time.
Truth is not negotiable.
The victims of Volhynia deserve the same dignity in memory as the victims of Auschwitz, Katyń, or any other mass crime. Anything less is cowardice wrapped in false equivalence — and it reeks of the same moral rot that once allowed monsters to thrive.
Konrad Mazowiecki wpuścił do Polski Krzyżaków-Kaczyński i Tusk Ukraińców. Mamy problem-a będziemy mieli większy. Wyśmiewany Ukropolin to nie bajka o żelaznym filku, a realne zagrożenie.
https://t.co/axsACqGwn7
PATOLOGIA! Agresorka Gudzińska-Adamczyk, która zaatakowała w Sejmie RP Grzegorza Brauna w ogóle nie będzie przesłuchiwana przez Sąd?! Dowody w postaci nagrań również będą OCENZUROWANE?!🚨🇵🇱🚨 UDOSTĘPNIJ! NIECH NIESIE SIĘ DALEJ!
Lol. :) Dorobiłem się własnej notki na @Wikipedia i chyba mnie tam nie lubią, ba wlasnie trwa dyskusja nad jej usunięciem. :)
Spośród setek moich zdjęć wybrali takie na którym wyglądam jak karakan z piwnicy, brakuje żeby dorysowali mi na czole swastykę. :)
Ani słowa o tym, że zbudowaliśmy razem szkołę w Iraku dla dzieciaków którym ISI wyrżnęło rodziny, warsztat krawiecki dla chrześcijan w Pakistanie, hodowle kur i sklepik odzieżowy dla Koptów w południowym Egipcie, czy o zakupie wozu dla straży czy pomocy w Borach Tucholskich po katastrofie w 2017.
Jest za to sporo o moim domniemanym rasizmie, może dlatego nie ma słowa o tym ze pomagamy charytatywnie na Bliskim Wschodzie bo by narracja się posypała i link do "pracy naukowej" w której określenie pani Grety Tunberg szwedką opisano jest poprzez jakiegoś doktora z KriPo jako nienawiść do obcych :)))
No i znów powielono nieprawdziwą informacje jakobym był kiedyś naczelnym Uważam Rze kolportowaną swego czasu przez Piątka i jego kamande.
Oczywiście nie mam też żadnego wykształcenia, a notkę należy zdaniem ich redaktorów skasować.
Niezły cyrk. :))))
https://t.co/uIi3OTVKps
Andrij Sądowy, mer Lwowa który tydzień temu okradł Polska firmę na 40 milionów złotych przyjechał do Gdańska żeby brać udział w konferencji dotyczącej odbudowy wUkrainu.
Przecież tego typa zaraz po przekroczeniu granicy należało aresztować…
Będąc kilka lat temu w Jerusalem byłem świadkiem jak wojsko zastrzeliło Palestyńczyka, który szedł ulicą z śrubokrętem. Szybko okazało się, że lazł zamontować antenę.
Zanim jednak wieść tą się rozeszła w telewizji wystąpił premier Izraela dziękując żołnierzom za wyeliminowanie terrorysty tym samym zamykając temat ewentualnego dochodzenia.
Odpaliłem Łowców Skór na @HBO i otworzył się wór ze wspomnieniami z Łodzi lat 90.
Matki sprzedające ciała za grosze, ojcowie sprzedający nerki za grosze, dzieciaki handlujące narkotykami, mafia współpracująca z policją która miała w dupie zwykłych obywateli i tak dalej i tak dalej.
I ktoś się zdziwił, że karetki były salami śmierci za grosze od firm pogrzebowych które dziś są w Łodzi monopolistami zblatowanymi z ratuszem? Serio?
Najlepsze jest to, że 1998 widziałem w lokalnej TVP dokument o tym, który został kompletnie przemilczany. W 2002 wybuchła afera bo opisała to @gazeta_wyborcza, która miała monopol na tematy ogólnopolskie.
Przez 4 lata przy powszechnej wiedzy mordowano ludzi mimo, że każdy w Łodzi wiedział co się dzieje. Ale co można było zrobić? Pójść na policję, albo do ratusza? Oni byli częścią tego procederu.
Skazano dwóch lekarzy i sanitariuszy. Ci którzy się na tym dorobili na tej akcji do dziś rządza Łodzią.
W takim mieście się wychowałem i spędziłem czas po maturze zanim nie wyjechałem w 1999 bo nie było żadnej szansy na pracę poza lokalnym układem która nie zmuszała do bandyterki.
Dzieci z beczek? Ludzie, to mogło jedynie rozbawić.
Dziś słyszę, że jestem boomerem. :))))
POSEŁ LECHISTANU JESZCZE NIE PRZYBYŁ
O tym, co kryje się za dyplomatycznym gestem, który przetrwał 123 lata
Puste krzesło sułtana
Jest w historii stosunków polsko-tureckich zdanie, które przez ponad sto lat wypowiadane było na dworze sułtańskim z rozmysłem, a nie z niewiedzą. Przy każdej uroczystej prezentacji dyplomatów, gdy wywoływano kolejno reprezentantów mocarstw i małych królestw, padało to samo pytanie - czy przybył już poseł Lechistanu. I za każdym razem padała ta sama odpowiedź. Że nie przybył. Że jeszcze nie dotarł. I zostawiano puste krzesło.
To nie był protokolarny błąd. To był komunikat polityczny, który Wysoka Porta kierowała jednocześnie do Warszawy, której już nie było, i do Petersburga, Berlina oraz Wiednia, które Warszawę między siebie podzieliły. Komunikat brzmiał prosto - Polska istnieje, dopóki my mówimy, że istnieje.
Dawny wróg jako jedyny obrońca
Paradoks tej sytuacji jest uderzający. Imperium Osmańskie i Rzeczpospolita przez dekady toczyły ze sobą krwawe wojny - pod Cecorą, pod Chocimiem, wreszcie pod Wiedniem w 1683 roku, gdzie Jan III Sobieski rozgromił armię pod dowództwem Kara Mustafy.
A jednak to właśnie ten były wróg okazał się jedynym znaczącym mocarstwem, które odmówiło uznania wymazania Polski z map świata. Rosja, Austria i Prusy w tajnym artykule konwencji petersburskiej z 26 stycznia 1797 roku zapisały wprost, że samo imię Polski ma być na zawsze wymazane z prawa narodów. Konstantynopol zbagatelizował ten nakaz, czym narobiło sobie w Sankt Petersburgu niemało wrogów.
Konsekwencje tej decyzji były bardzo konkretne. Polska szlachta i żołnierze, którzy po klęskach kolejnych powstań tracili dach nad głową i paszport, mieli dokąd uciekać.
Imperium Osmańskie przyjmowało ich chętnie - i nie tylko z humanitarnych pobudek. Rosja wywierała stały nacisk, żądając ekstradycji emigrantów politycznych. Turcja odmawiała, częstokroć sięgając po dyplomatyczny fortel - chroniła Polaków przed wydaniem, nakłaniając ich do formalnej konwersji na islam, po czym argumentowała Rosjanom, że nie może wydać muzułmanina. Wyznanie było tu tarczą prawną, nie kwestią sumienia.
Generał, który zmienił religię, by walczyć z carem
W tej logice przyjął islam generał Józef Bem - człowiek, który bronił Lwowa i Wiednia w 1848 roku, a potem poprowadził Węgrów przeciwko Habsburgom, zanim carski korpus pod Paskiewiczem nie zdusił rewolucji.
Po klęsce Bem schronił się w Turcji, przyjął imię Murat Pasza i stanął na czele twierdzy w Aleppo. Walczył w tureckim mundurze do końca życia, które złamała malaria w grudniu 1850 roku. Do Tarnowa wrócił dopiero w 1929 - jako prochy.
Wywiad emigracyjny nad Bosforem
Jeszcze ciekawszą postacią z mojego punktu widzenia, jako byłego oficera SWW, był Michał Czajkowski, który trafił do Stambułu jako emisariusz księcia Adama Czartoryskiego z misją budowania propolskiej siatki wpływów. Przyjął imię Mehmed Sadyk Pasza, sformował oddział kozacki złożony z polskich uchodźców i poprowadził go do walki z Rosją w czasie wojny krymskiej.
Jego życie zakończyło się tragicznie - po dziesiątkach lat misji w osmańskiej służbie, stary i złamany, wrócił na Ukrainę, wyrzekł się islamu i zastrzelił się w 1886 roku. Romantyk do końca, tyle że romantyzm w tym przypadku oznaczał przede wszystkim cierpienie.
Czajkowski był jednak czymś więcej niż tylko awanturnikiem z misją. Był centralnym ogniwem rozbudowanej siatki wywiadowczej, którą zbudował jednej z moich historycznych mentorów wywiadu szczególnie tego wschodniego - Czartoryski - i którą dziś, bez przesady, można by nazwać służbami specjalnymi emigracyjnego rządu (wywiad AK narodził się ponad wiek później, ale miał dobre podstawy).
Hotel Lambert, paryska rezydencja księcia, prowadził dwie równoległe agencje: Agencję Wschodnią z centrum w Stambule i Agencję Zachodnią działającą w Europie.
Czajkowski (dziś można porównać go do współczesnego oficera wywiadu wojskowego - rezydenta) szefował tej pierwszej. Jego oficerowie i agenci działali nie tylko w samym Stambule, ale na całym Kaukazie, Bałkanach, w Persji i Afganistanie - wszędzie tam, gdzie Rosja miała żywotne interesy i gdzie można jej było zaszkodzić lub ją obserwować.
Może o jego operacjach napisze kiedyś coś więcej...
Mój historyczny mentor Czartoryski miał do tego zresztą idealne CV. Przez kilka lat był ministrem spraw zagranicznych - i tu uwaga - Rosji, a także przyjacielem cara Aleksandra I, człowiekiem który chodził po najwyższych korytarzach władzy w całej Europie.
Po klęsce powstania listopadowego, skazany zaocznie na śmierć przez ścięcie toporem, przeflancował całe to doświadczenie na działalność emigracyjną ale sprzedawczykiem był ojcem ówczesnych emigracyjnych polskich służb wywiadowczych.
Europejskie rządy traktowały Hotel Lambert jako nieformalną ambasadę nieistniejącego państwa polskiego - bo w sensie operacyjnym nią właśnie był.
W czasie wojny krymskiej Czartoryski zdołał wystawić w armii osmańskiej dwa osobne polskie oddziały kawalerii, które walczyły przeciwko Rosji pod turecką flagą.
Metodologia wywiadowcza była (i jest) dokładnie ta sama, co w służbach profesjonalnych - żywe źródła ludzkie, agenci w terenie, wpływ na decyzje obcych rządów, sabotowanie rosyjskich interesów w kilku teatrach jednocześnie. Bez Turcji nie było to możliwe.
Polak, który stworzył Turcję
Wątek ten ma jeszcze jeden wymiar, o którym mówi się rzadko. Ideologiczne fundamenty pod nowoczesną Republikę Turecką - tę, którą zbudował Atatürk - współtworzył Polak.
Konstanty Borzęcki, uczestnik powstania wielkopolskiego i rewolucji węgierskiej, po dotarciu do Turcji przyjął imię Mustafa Dżelaleddin Pasza, doszedł do stopnia generała dywizji i napisał traktat, w którym argumentował, że Turcy są europejskim narodem zdolnym do modernizacji. Ta książka bezpośrednio zainspirowała Atatürka przy budowie nowoczesnego państwa tureckiego - włącznie z ideą przyjęcia alfabetu łacińskiego. Polska myśl polityczna zapisana po turecku.
Adampol - polska wioska nad Bosforem
W 1842 roku, z inicjatywy wspomnianego wyżej Czartoryskiego, pod Stambułem powstał Adampol - dzisiaj Polonezköy.
Zamieszkali ją polscy emigranci, w tym zdezerterowani z armii carskiej żołnierze, których Turcy wykupywali z własnej niewoli tylko po to, by nie wracali do Rosji.
Wioska istnieje do dziś. To nie jest zabytek - to żywy dowód na to, że osmańska polityka wobec Polaków miała wymiar praktyczny, a nie tylko deklaratywny.
Rachunek wyrównany
Symboliczna klamra tej historii zamknęła się w 1923 roku. Polska, która odrodziła się w 1918, była jednym z pierwszych państw świata, które uznały nowo powstałą Republikę Turecką i rząd Atatürka.
23 lipca 1923 podpisano traktat przyjaźni. W geopolitycznej grze rachunki zostały wyrównane - naród, który nie uznał wymazania Polski przez 123 lata, doczekał się rewanżu dokładnie w tym momencie, gdy sam potrzebował uznania od świata.
Legenda mówi też, że przez cały ten czas w skarbcu sułtańskim przechowywano klucze do polskiej ambasady w Konstantynopolu, które w 1918 roku przekazano polskim przedstawicielom. Nie wiadomo, czy to prawda. Ale nawet gdyby była tylko legendą - mówi więcej o charakterze tej relacji niż niejeden traktat dyplomatyczny.
Pan Prezydent Nawrocki (@Nawrocki25) powołał się na to podczas konferencji z tureckim prezydentem. I miał rację - choć prawdziwa głębia tej historii jest znacznie bogatsza niż jeden dyplomatyczny gest, który politycy lubią cytować na konferencjach prasowych.
Panowie Prezydenci Polski I Turcji...
pozdrawiam i dziękuję.
For several years, I worked with Polish colleagues to record interviews with witnesses to the massacres of Poles carried out by the OUN and UPA.
It was a difficult experience, marked by concerns for my own safety and accusations that I was a "Pole" or a "Jew" (Zhydivka) rather than a "real Ukrainian."
One of the most revealing encounters took place in the village of Barysh, in the Ternopil region, where a UPA unit led by “Bystryi” attacked the village on the night of Feb. 5–6, 1945. Local residents assisted the attackers. A total of 135 people were killed, including women and children.
I managed to speak with Maria (name changed), whose brother had taken part in the massacre. But her daughter was insisted on being present during the interview.
Maria did not hide that the attack was carried out by the “Banderites.”
However, clarifying questions about the causes of the attack, how exactly it happened, whether the locals took part in it, who the victims were and how they were buried made Maris’s daughter feel uneasy.
She was unhappy that Maria named her brother among the participants in the attack. So she tried to deny her mother’s words, emphasizing: “It seems to me that he was not there.”
I went on asking about other nationalists in the village and their activity. Maria’s daughter then asked me about the “purpose of gathering information,” although I told her about myself and the research before the interview.
I had to explain the purpose of my visit again. To which she suggested that I was “against Ukrainians,” so
she “doubts” my intentions. Then Maria’s daughter convinced me that in her opinion, the Poles “liked the Soviet authorities” and “maltreated the Ukrainians.”
She began to interrupt her mother even more persistently and to comment on my every question. She also stressed: “But they [mother], I want to tell you, when they had a good memory, they used to say that all that massacre, all those events were started by Poles. They always would tell me that.”
Maria’s daughter was visibly nervous and angry. She said sharply to her son, who had also recently come to the room: “Call [your] dad.” This request puzzled me. It seemed that by doing so, she wanted to involve him in the conversation to convince me of her statement about the “guilt” of the Poles, who, in her opinion, was the first to commit hostile actions against Ukrainians.
So, a tall and stately middle-aged man entered the room. He did not sit down and stood the rest of the interview, making me feel uncomfortable and even threatened"....
The full story is in the comments👇
🇺🇸 Były dowódca Delta Force, o masakrze w Buczy. Ukraińcy Wszystko sfabrykowali aby zrzucić na Rosjan. Zwłoki z białymi opaskami. to rdzenni Rosjanie lub pro Rosyjscy Ukraińcy, Dlatego UPA Ich zabili Azov grozili śmiercią Francuskim dziennikarzom. Bucza to ogromne kłamstwo.
Uwaga, nie daj się nabrać...
Słudzy Ukrainy zmieniają wajchę! 😱
Wszyscy naraz jak na rozkaz...
Pytanie dla inteligentnych 🤔
kto pociąga za sznurki w ich teatrzyku?
Tylko Konfederacja Korony Polskiej
mówiła: STOP UKRAINIZACJI POLSKI
zanim to stało się modne.
#StopBanderyzacjiPolski
#StopUkrainizacjiPolski
#BezpieczeństwowPolsce
#PolskaZaPokojem
Jeśli komuś jeszcze brakuje dowodów na to, że Ukraina systematycznie ulega nazyfikacji – oto kilka faktów:
W oficjalnych strukturach Sił Zbrojnych Ukrainy działa 422. Pułk Systemów Bezzałogowych „Luftwaffe” – jednostka, która z dumą nosi nazwę hitlerowskich sił powietrznych III Rzeszy.
Jeszcze gorzej wygląda 49. Batalion Szturmowy „Karpatska Sicz”. W jego składzie działa https://t.co/gXb3QTjyRi.:
• 3. Kompania Szturmowa posługująca się runą Odal – dokładnie tym samym symbolem, którego używała 7. Dywizja Górska SS „Prinz Eugen”;
• Kompania Zwiadowcza z Totenkopfem (czaszka z piszczelami) – symbolem SS, noszonym przez esesmanów na czapkach, patkach mundurów oraz przez 3. Dywizję Pancerną Waffen-SS „Totenkopf”, znaną z bestialskich zbrodni.
To nie są „pojedyncze incydenty” czy „zdjęcia z internetu”. To oficjalne, działające jednostki ukraińskiej armii, które otwarcie przy aprobacie ukraińskich władz gloryfikują symbolikę i nazwę nazistowskich formacji.
4,3 mln PLN w rok - "Szczepiłem ludzi od rana do nocy"
"Przez dwa lata pandemii zarobił blisko 6 mln zł. Ostatnio zarabia około miliona rocznie"
Coraz bardziej rozumiem lekarzy, którzy wściekle atakowali mnie, gdy podważałem skuteczność i bezpieczeństwo tych preparatów
Mydlono nam oczy ws. ekshumacji w Hucie Pieniackiej!
Okazuje się, że mieliśmy jednie 10 dni na poszukiwania w Hucie Pieniackiej. Odkryto dół śmierci z setką ofiar. Mamy go zakopać i poprosić o dostęp za rok!
Pamiętacie, jak przekonywano nas, że "Ukraina zgodziła się na ekshumacje", więc mamy przestać pytać? Jak kreowano polityków po stronie ukraińskiej na twórców przełomu? Oto jak ten "przełom" wygląda w praktyce.
Instytut Pamięci Narodowej dostał na prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej dokładnie dziesięć dni — od 9 do 18 czerwca. Ani dnia dłużej. W tym czasie polscy archeolodzy odnaleźli fundamenty zniszczonego kościoła, a przy nich zbiorową mogiłę o powierzchni ponad 72 metrów kwadratowych. Według wstępnych szacunków może w niej spoczywać około stu ofiar — a być może znacznie więcej.
Przypomnijmy, czym była Huta Pieniacka. 28 lutego 1944 roku ukraińscy ochotnicy z 4. Galicyjskiego Pułku SS wraz z UPA wymordowali około 850 polskich mieszkańców tej wsi. Kobiety, dzieci, starców — palonych żywcem w stodołach i kościele. Wieś zrównano z ziemią.
I co teraz? Polscy badacze muszą zabezpieczyć odkryte szczątki, z powrotem przykryć dół śmierci ziemią — i wystąpić do strony ukraińskiej o osobne zezwolenie na ekshumację. Bo zgoda na poszukiwania a zgoda na ekshumację to według prawa ukraińskiego dwie różne sprawy.
Oczekiwanie na decyzję może potrwać miesiące. Sama ekshumacja co najmniej dwa miesiące. Realny termin? Wiosna przyszłego roku. W najlepszym razie. Bo przecież nikt nie może zagwarantować obstrukcji po stronie ukraińskiej.
To jest cała prawda o ukraińskiej "zgodzie". Polska po blisko siedmiu latach starań dostała dziesięć dni na odkopanie skraju masowego grobu — i nakaz zakopania go z powrotem. Ofiary, które leżą tam 82 lata, mają poczekać kolejny rok na godny pochówek.
Tak wygląda partnerstwo, w którym Polska daje miliardy i wsparcie, a w zamian dostaje dziesięciodniowe okno i biurokratyczną zwłokę nad grobem własnych pomordowanych.