« Je n’ai plus de patience pour certaines choses, non pas parce que je suis devenue arrogante, mais simplement parce que je suis arrivée à un moment de ma vie où je ne veux plus perdre de temps avec ce qui, ou ceux qui, ne me conviennent pas.
Je n’ai plus de patience pour le mépris, la bêtise ou le mensonge, quels qu’ils soient. Je n’ai plus le désir de plaire à des personnes que je n’aime pas, ni la patience d’aimer quelqu’un qui ne m’aime pas.
Je ne consacrerai plus un seul instant de mon existence à quiconque ment ou cherche à manipuler les autres. Je ne supporte plus l’arrogance vide et prétentieuse.
Je crois en l’humanité, en la justice et en la bonté de l’être humain lorsqu’il se montre bienveillant, généreux et bon. Mon âme ne peut plus supporter les querelles des hommes pour des choses futiles. Je m’en lasse aussitôt.
Par-dessus tout, je n’ai plus de patience pour ceux qui ne méritent pas ma patience. » Meryl Streep
Un jour, quelqu’un m’a demandé :
« Qu’est-ce que ça fait, d’être vieux ? »
Je n’ai pas su quoi répondre sur le moment.
Non pas parce que la question m’a blessé, mais parce qu’elle m’a pris au dépourvu.
Je ne me réveille pas en pensant : « Je suis vieux. »
Je me réveille, je m’étire… et je commence la journée.
Mais la question m’est restée en tête.
Et quand j’ai enfin pris le temps d’y réfléchir, j’ai trouvé ceci :
Vieillir n’est pas quelque chose que je redoute.
C’est quelque chose dans lequel je me suis doucement installé.
Je ne cours plus après le temps comme avant.
Je ne poursuis plus chaque bruit ni chaque agitation.
Il y a des jours où j’accomplis beaucoup.
Et d’autres où je fais simplement acte de présence.
Les deux ont leur valeur.
Je ne ressens plus le besoin de tout réparer pour me sentir en contrôle.
J’ai appris la valeur du silence.
La sagesse de laisser les choses être.
Je n’ai plus besoin d’être compris de tout le monde.
Il y a du chagrin, oui, dans le fait de vieillir.
Des pertes qui me tirent encore le cœur.
Des êtres qui me manquent.
Des versions de moi-même disparues depuis longtemps.
Mais il y a aussi plus d’espace, désormais—
Pour l’amour.
Pour la grâce.
Pour la douceur, là où il y avait des angles tranchants.
Je ne fais plus semblant d’aller bien.
Je n’explique plus mes limites.
Et cela fait longtemps que je ne m’inquiète plus de plaire à tout le monde.
Si j’ai envie de passer une heure à regarder la lumière glisser sur le mur, je le fais.
Si un souvenir me pique et fait monter les larmes, je les laisse couler.
Et si quelque chose me fait rire comme un enfant, je ne retiens rien.
Parce que j’ai compris que le temps ne s’arrête jamais.
Et que le bonheur n’attend pas.
Alors, qu’est-ce que ça fait, d’être vieux ?
Ça ressemble à une respiration plus douce.
À enfin poser les fardeaux qui n’ont jamais été les miens.
Je ne sais pas combien de chapitres il me reste.
Mais je les veux vrais.
Sans artifice.
Silencieusement pleins.
Et si c’est ça, vieillir—
Alors je suis exactement là où je dois être.
Polnische Euroabgeordnete 🇵🇱 Ewa Zajączkowska an von der Leyen: „Schicken Sie Ihre eigenen Kinder, um für die Ukraine zu kämpfen, und lassen Sie die Kinder der anderen in Frieden“ „Für Sie ist der Krieg nur eine Vernebelung um Ihre eigenen Betrügereien zu verbergen.“😍WOW!👍
Uśmiechnijcie się brygada.
🤣🤣🤣🤣🤣
Cała Polska uśmiechnięta.
🤣🤣🤣🤣🤣
Qrwa,to już istny cyrk.
Podatki od podatków i innych podatków.
Zarobiłeś,płacisz podatek.
Masz płacisz podatek.
Istny psychiatryk.
"Kobieta, która nauczyła się żyć sama, jest najczystszą formą siły… i właśnie dlatego budzi respekt.
Nie dlatego, że jest twarda czy nieprzystępna.
Ale dlatego, że nie jest już od nikogo zależna.
Nie czeka na wybawienie.
Nie zabiega o uwagę.
Nie błaga o miłość.
Nauczyła się nieść swoje życie samodzielnie — opłacać rachunki, radzić sobie z codziennością, zasypiać spokojnie i wpuszczać do swojego świata tylko tych, którzy naprawdę na to zasługują.
I w pewnym momencie rozumie coś niezwykle ważnego:
samotność nigdy nie była karą…
była lekcją.
Lekcją, która dała jej wolność.
Taka kobieta nie przyjmuje już okruchów.
Nie zadowala się pustymi słowami, połowicznym uczuciem ani obietnicami bez pokrycia.
Woli spokojną kawę w ciszy niż kolację z kimś, przy kim czuje ciężar.
Woli puste łóżko niż serce pełne wątpliwości.
Woli być sama, niż czuć się samotna obok kogoś.
I właśnie to czyni ją „niebezpieczną”.
Bo takiej kobiety nie da się kontrolować.
Nie da się jej kupić.
Nie da się jej złamać.
Zrozumiała, że szczęście nie przychodzi od drugiego człowieka.
Szczęście buduje się od środka.
I właśnie w tej prawdzie kryje się jej cichy, niewzruszony spokój…
oraz siła, która nie potrzebuje krzyczeć, żeby zwyciężać."
za Kawa z mlekiem
10-letni Oluś choruje na zanik mięśni! Niestety choroba postępuje. Potrzebuje regularnej rehabilitacji, terapii i turnusów aby móc walczyć z chorobą. Woli walki ma bardzo dużo! Pomóż spełniać Mu swoje małe i duże marzenia ❤️
Najpierw Bóg znika ze szkół. Potem z debaty. Na końcu z prawa.
Abp Jędraszewski ostrzega przed świadomym budowaniem Polski bez chrześcijańskiego fundamentu.
Prawo bez Boga szybko staje się prawem bez sumienia.
📌Eucharystia. Tam, gdzie mieszka Pan Jezus: https://t.co/7VkyDEJEg5
#jędraszewski #polska #religia #białykruk
"Sądziła, że bada mleko. W rzeczywistości odkryła rozmowę.
W 2008 roku Katie Hinde pracowała w kalifornijskim laboratorium badań nad naczelnymi, analizując dane, które uparcie nie chciały się „zachowywać” zgodnie z podręcznikami. Badała mleko matek makaków rezusów — setki próbek, tysiące pomiarów. I wciąż pojawiał się wzorzec, który nie pasował do dotychczasowych zasad nauki.
Matki wychowujące samców produkowały mleko bogatsze w tłuszcz i białko. Matki samic — większą ilość mleka, o innym składzie odżywczym. To nie był przypadek. To była personalizacja.
Część współpracowników zbywała wyniki wzruszeniem ramion: błąd pomiaru, szum statystyczny, zbieg okoliczności. Katie jednak zaufała liczbom. A liczby mówiły coś rewolucyjnego: mleko to nie tylko pożywienie. To informacja.
Przez dekady nauka traktowała mleko matki jak paliwo — kalorie wchodzą, wzrost wychodzi. Prosty mechanizm. Ale gdyby tak było, dlaczego skład mleka zmieniałby się w zależności od płci dziecka?
Katie drążyła dalej. Analizowała mleko wielu matek w kolejnych etapach laktacji. Obraz stawał się coraz bardziej złożony. Młodsze matki i te, które rodziły po raz pierwszy, produkowały mleko o niższej wartości energetycznej, ale z wyższym poziomem kortyzolu — hormonu stresu. Dzieci karmione takim mlekiem rosły szybciej, ale były bardziej czujne, lękliwe i mniej pewne siebie.
Mleko nie tylko budowało ciało. Kształtowało temperament.
Potem pojawiło się odkrycie, które uciszyło nawet sceptyków. Podczas karmienia niewielkie ilości śliny dziecka mogą cofać się przez brodawkę do przewodów i tkanek piersi. Ta ślina niesie informacje o stanie immunologicznym niemowlęcia. Jeśli dziecko zaczyna chorować, organizm matki to „wyczuwa”. W krótkim czasie zmienia się skład mleka: rośnie liczba białych krwinek, pojawiają się makrofagi, zwiększa się produkcja wyspecjalizowanych przeciwciał. A gdy dziecko zdrowieje — mleko stopniowo wraca do stanu wyjściowego.
To nie był zbieg okoliczności. To była odpowiedź na sygnał. Biologiczny dialog: precyzyjny, pradawny, przez wieki niewidoczny dla nauki.
W 2011 roku Katie dołączyła do Harvardu i spojrzała na całość badań z szerszej perspektywy. To, co zobaczyła, było niepokojące. Istniało więcej publikacji naukowych na temat zaburzeń erekcji niż na temat składu mleka kobiecego. Pierwszy pokarm każdego człowieka — substancja, która współkształtowała nasz gatunek — był w dużej mierze ignorowany.
Katie postanowiła działać. Założyła blog o prowokacyjnym tytule: „Mammals Suck… Milk!”. W krótkim czasie dotarł do tysięcy osób: matek, ojców, pracowników ochrony zdrowia, naukowców. Zaczęły padać pytania, które badania wcześniej pomijały.
Odkrycia mnożyły się:
• skład mleka zmienia się w ciągu doby
• mleko na początku karmienia różni się od tego pod koniec (dłuższe ssanie oznacza bogatsze mleko)
• mleko kobiece zawiera ponad 200 oligosacharydów, których niemowlę nie trawi — bo służą one karmieniu korzystnych bakterii jelitowych
• mleko każdej matki jest unikalne, niczym odcisk palca
W 2017 roku Katie opowiedziała o tym na scenie TED — wykład obejrzały miliony. W 2020 roku wyjaśniała te mechanizmy w serialu Babies na Netflixie. Dziś, w Comparative Lactation Lab na Uniwersytecie Stanowym Arizony, dr Katie Hinde nadal bada, jak mleko wpływa na rozwój człowieka od pierwszych godzin życia — kształtując opiekę na oddziałach neonatologicznych, ulepszając receptury mleka modyfikowanego i zmieniając myślenie o polityce zdrowia publicznego.
Skala tych wniosków jest zdumiewająca. Mleko ewoluuje od niemal 200 milionów lat — na długo przed wyginięciem dinozaurów. To, co uznawano za „prostą dietę”, okazuje się jednym z najbardziej wyrafinowanych systemów komunikacji, jakie stworzyła biologia.
Katie Hinde nie tylko badała mleko. Pokazała, że najstarsza forma żywienia jest jednocześnie jedną z najbardziej inteligentnych — żywą, wrażliwą rozmową między dwoma ciałami, która kształtuje nas, zanim nauczymy się mówić.
Wszystko dlatego, że jedna naukowiec nie zgodziła się uznać połowy historii za „błąd pomiaru”.
Czasem największe rewolucje zaczynają się od uważnego słuchania tego, co inni ignorują."
Jest ikoną. Chyba nikt na świecie nie zrobił więcej dla popularyzacji fizyki. Przez dziesiątki lat w BBC, Discovery czy Science Channel zabierał miliony ludzi w podróż po Wszechświecie. Dziś dzięki Global Speakers Bureau gości na naszym kanale. Dziś gościem na naszym kanale jest Michio Kaku! W komentarzu rozmowa.
Parę tygodni temu na największym podcaście na świecie The Dairy of a CEO pojawiła się rozmowa z nim. Zainteresowało mnie to, co mówi o odkryciu telomerów. Cząstki długowieczności. Telomery to "zabezpieczenia" na końcach chromosomów (przypominające plastikowe końcówki sznurowadeł). Z każdym podziałem komórki telomery się kurczą. Gdy stają się krytycznie krótkie, komórka przestaje si�� dzielić lub umiera. To główny mechanizm biologicznego starzenia. To przez nie, umieramy. Ale natura znalazła sposób na nieśmiertelność. Nowotwór. Komórki nowotworowe stają się "nieśmiertelne" (dzielą się bez końca), ponieważ aktywują enzym zwany telomerazą, który odbudowuje ich telomery. A co, gdyby ten proces wykorzystać by wydłużyć ludzkie życie do 200,300 lat? To nie jest już science fiction. To tym wykładem tak Michio Kaku mnie zainteresował, że poprosiłem go by ze mną go pogłębił. Efekt? Film, którym dzielę się w komentarzu.
Nauka potrafił coraz bezpieczniej kontrolować telomerazę, to może doprowadzić do odmładzania komórek. Jesteśmy o krok. Bardzo, bardzo cieszę się, że dziś mogę podzielić się z Wami tą rozmową.
"Gdy 740 dzieci umierało na morzu, a wszystkie państwa świata mówiły „nie”,
jeden człowiek — mający wszelkie powody, by milczeć — powiedział „tak”.
Był rok 1942.
Statek dryfował po Morzu Arabskim jak pływająca trumna.
Na pokładzie znajdowało się 740 polskich dzieci.
Sieroty.
Ocaleni z radzieckich obozów pracy, gdzie ich rodzice zmarli z głodu i zimna.
Uciekli przez Iran, by odkryć coś gorszego niż niewola:
nikt ich nie chciał.
Imperium Brytyjskie — najpotężniejsza siła tamtych czasów —
odmówiło im wstępu do wszystkich portów indyjskiego wybrzeża.
„To nie nasz problem. Płyńcie dalej”.
Dzieciom kończyło się jedzenie.
Leki.
Czas.
Dwunastoletnia Maria trzymała za rękę swojego sześcioletniego brata.
Umierająca matka poprosiła ją o jedno — żeby go chroniła.
Ale jak chronić, gdy cały świat się odwraca?
Wtedy wieść dotarła do niewielkiego pałacu w Gudżaracie.
Maharadża Jam Saheb Digvijaysinhji był drobnym władcą w skali imperium.
Brytyjczycy kontrolowali jego porty, gospodarkę i wojsko.
Miał wszystkie powody, by być posłusznym i milczeć.
Ale gdy usłyszał o 740 dzieciach dryfujących na morzu,
podczas gdy dyplomaci dyskutują nad formularzami —
coś w nim pękło.
— „Ile dzieci?”
— „740, Wasza Wysokość. Ale Brytyjczycy odmówili im wstępu do Indii”.
Maharadża zacisnął szczęki.
— „Brytyjczycy kontrolują moje porty.
Ale nie kontrolują mojego sumienia.
Te dzieci zejdą na ląd w Nawanagarze.
Przygotujcie ich przyjęcie”.
— „Wasza Wysokość, jeśli sprzeciwi się Pan Brytyjczykom—”
— „To się sprzeciwię”.
Wysłał wiadomość na statek:
„Jesteście tu mile widziani”.
Gdy władze brytyjskie zaprotestowały, ten niewielki człowiek z małego księstwa powiedział im wprost:
„Jeśli potężni odmawiają ratowania dzieci,
to ja — słaby — zrobię to, czego wy nie potraficie”.
W sierpniu 1942 roku statek wpłynął do portu Nawanagar.
Dzieci schodziły na ląd jak cienie — wychudzone, chore, z pustym spojrzeniem.
Nie oczekiwały już niczego.
Nie wierzyły w nadzieję.
Maharadża czekał na nabrzeżu.
Ubrany skromnie na biało, uklęknął przed nimi i powiedział przez tłumaczy:
— „Nie jesteście już sierotami.
Jesteście moimi dziećmi.
Jestem waszym Bapu — waszym ojcem”.
Maria poczuła, jak drży ręka jej brata.
Czy po tylu zamkniętych drzwiach to naprawdę możliwe?
To, co zrobił potem, zmieniło wszystko.
Nie zbudował obozu dla uchodźców.
Zbudował dom.
W Balachadi stworzył coś niezwykłego — małą Polskę w Indiach:
polskich nauczycieli,
polską kuchnię,
polskie pieśni w indyjskich ogrodach,
choinki pod tropikalnym niebem.
„Wasze cierpienie próbowało was wymazać — powiedział im. —
Ale wasz język, kultura i tradycje są święte.
Zachowajcie je tutaj”.
Dzieci, którym mówiono, że nie należą nigdzie,
w końcu znalazły dom.
Tomek znów zaczął się śmiać.
Ania zaczęła mówić.
Maria patrzyła, jak jej brat goni pawie w ogrodach pałacu
i przypominała sobie, czym jest spokój.
Maharadża przychodził często.
Uczył się ich imion.
Obchodził urodziny.
Przytulał, gdy płakali za rodzicami, którzy nigdy nie wrócą.
Wzywał lekarzy.
Płacił z własnej kieszeni, by dać im to, czego odmówiły imperia:
godność, dzieciństwo, przyszłość.
Przez cztery lata, gdy świat płonął,
740 dzieci żyło jak jedna rodzina w sercu indyjskiego księcia.
Uczyły się.
Zdrowiały.
Zaczynały marzyć.
Odzyskiwały siebie.
Po wojnie rozjechały się po świecie.
Zostały lekarzami, nauczycielami, inżynierami, dyplomatami, artystami, rodzicami.
I nigdy nie zapomniały.
W Warszawie powstał Plac Dobrego Maharadży.
Szkoły noszą jego imię.
Ale najważniejszy pomnik nie jest z kamienia.
To same dzieci.
Dziś, mając 80–90 lat, wciąż się spotykają
i opowiadają wnukom historię indyjskiego władcy,
który potrafił zobaczyć ponad polityką prostą prawdę:
740 dzieci potrzebowało ojca.
I on nim został.
W 1942 roku, gdy wszystkie wielkie narody powiedziały
„to nie nasza odpowiedzialność”,
jeden człowiek powiedział:
„To są teraz moje dzieci”.
I uratował 740 istnień.
Nie imperia.
Nie armie.
Ale otwarte serce, które odmówiło zamienienia współczucia w kalkulację polityczną.
To nie tylko historia.
To przypomnienie:
gdy potężni zamykają drzwi,
czasem jedno otwarte serce wystarczy, by zmienić świat."
za Kawa z mlekiem
"Cała" geometria w 2 minuty. Kiedy sobie człowiek uświadomi te wszystkie zależności, trudno żeby przez myśl nie przeszło, że Ktoś to zaprojektował. A przecież to tylko mały fragmencik
Nagły zawał serca w teatrze.
Lekarze i ratownicy uderzali pacjenta w wewnętrzną część łokcia, a on odzyskał przytomność po około 2 minutach.
Ten film zawiera porady dotyczące sytuacji awaryjnych, na które należy zwrócić uwagę w przypadku pacjentów z chorobami serca, oraz o tym, jak postępować w przypadku zawału serca, który zazwyczaj pojawia się nagle.
Wielu ludzi staje się bezradnych i umiera w drodze do szpitala.
Pamiętajcie:
1. Uderzając w wewnętrzną część łokcia lewej ręki, jak pokazano na filmie, stymuluje się trzy punkty akupresury znajdujące się po lewej stronie, które są związane z sercem i płucami.
2. Uderzenia przyspieszą krążenie krwi, co sprawi, że osoba poczuje ciepło i przestanie się pocić.
Pamiętajcie: zawał serca jest spowodowany zablokowaniem krążenia krwi. Uderzając i masując wewnętrzną część łokcia ręki, można zwiększyć temperaturę ciała, zapobiec tworzeniu się skrzepów i ułatwić krążenie krwi. Następnie natychmiast przewieźcie tę osobę do szpitala.
Kliknij ❤️, jeśli było to pomocne, i podziel się tym z przyjaciółmi ����
Najpierw Merz łże, że nic nie wie o tajnym spotkaniu Rosja-Niemcy w Baku 12-14 lipca, a za chwilę, Alijew (Azerbejdżan), potwierdza, że takie spotkanie miało tam miejsce 🤣
Jak nie idzie to nie idzie...