@shavvvka_pisze 57 osób, 499 za talerzyk z alkoholem bez limitu (wódka, wino), zespół dwóch DJ, fotograf, florystka, samochód wypożyczony, nocleg dla 26 osób - zmieściliśmy się z żoną w 49400 zł. ;)
Ten tweet jest podręcznikowym przykładem damage control prowadzonego na poziomie faktu, podczas gdy kryzys jest już na poziomie percepcji. 🎯
Donald Tusk nie próbuje tu wygrać sporu o finansowanie mediów. Próbuje zawęzić pole dyskusji do jednego technicznego elementu: Funduszu Sprawiedliwości.
To klasyczna strategia komunikacyjna: przenieść debatę z poziomu emocjonalnego i moralnego na poziom proceduralny.
Problem polega na tym, że wyborcy nie rozliczają dziś tego, z którego funduszu płyną pieniądze.
Rozliczają spójność przekazu.
Jeżeli przez lata budujesz narrację o politycznym finansowaniu mediów, a później musisz tłumaczyć różnice między źródłami finansowania, to znaczy, że przeciwnikowi udało się narzucić korzystny dla siebie frame.
Z punktu widzenia PR politycznego to sygnał, że komunikacja weszła już w fazę defensywną. A w defensywie bardzo rzadko wygrywa się narrację.
#Tusk #FunduszSprawiedliwosci #WP
Przez lata marketerzy słyszeli jedno: masz 3 sekundy, żeby zatrzymać uwagę. ⏱️
Coraz więcej danych pokazuje jednak, że to może być jeden z najbardziej przereklamowanych dogmatów branży.
Ludzie nie uciekają dlatego, że minęły 3 sekundy.
Uciekają wtedy, gdy nie widzą wartości.
Jeśli historia jest ciekawa, emocja trafiona, a temat istotny - odbiorca zostanie znacznie dłużej.
Problem polega na tym, że część marketingu przez lata próbowała optymalizować pierwsze 3 sekundy, zamiast tworzyć rzeczy, które warto oglądać przez 30.
I może właśnie dlatego tak wiele reklam wygląda dziś identycznie.
Nie dlatego, że algorytmy tego wymagają.
Dlatego, że marketerzy uwierzyli w ten sam poradnik.
#Marketing #SocialMedia #Branding #CreatorEconomy #Reklama #Komunikacja
PiS jedzie tu już pełnym campaign mode: ETS ma być jednym workiem, do którego wrzuca się rachunki, gospodarkę, konkurencyjność i gniew wobec UE. PR-owo to skuteczne agenda-setting, bo powtarzalność buduje skojarzenie „Bruksela = drożyzna”, ale intelektualnie to bardzo wygodny skrót.
Najciekawsze jest to, że partia po latach zarządzania energetyką nagle odkryła, że polska gospodarka traci konkurencyjność wyłącznie przez trzy literki z unijnego słownika.
To jest miękki język dla twardego weta: dużo „szacunku” i „wrażliwości”, ale finał jest prosty - państwo ma dalej uznawać jedne relacje za ważniejsze od innych. PR-owo to próba zdjęcia z prawicy łatki brutalnej obyczajowości i opakowania sprzeciwu w legalizm konstytucyjny.
Kłopot w tym, że argument „mogą wziąć ślub cywilny” sam się wykłada przy parach homoseksualnych - czyli dokładnie przy tych, których ta ustawa miała dotyczyć.
Pan Robert Biedroń bierze temat zwierząt, który ma wysoki potencjał emocjonalny, i ustawia go jako test empatii dla Nawrockiego. PR-owo to sprytne, bo przenosi spór z technikaliów ustawy na prostą oś: jesteś po stronie ludzi wrażliwych albo blokujesz wolę „milionów Polaków”.
Kąśliwy problem jest taki, że „nie odpuścimy” brzmi dobrze mobilizacyjnie, ale bez pokazania konkretnego kosztu politycznego dla prezydenta zostaje bardziej hasłem dla własnej bańki niż realną presją.
Pan Gawkowski robi tu klasyczny liberalno-lewicowy framing: „to nie ideologia, to godność i bezpieczeństwo”, a przeciwników ustawia nie jako ludzi z innym poglądem, tylko jako tych, którzy odbierają komuś człowieczeństwo.
PR-owo to mobilizuje własny elektorat i dobrze działa na emocjach, ale zdanie o „ludziach gorszej kategorii” to już moralny młotek zamiast argumentu.
Skuteczne pod bańkę, słabsze do przekonywania nieprzekonanych - bo zamiast otwierać rozmowę, od razu zamyka ją oskarżeniem.
KO gra tu na odbudowę własnej narracji sprawczości: „odblokowaliśmy pieniądze z UE i teraz realnie pracują dla gospodarki”. PR-owo to klasyczny kontrast wobec PiS: oni kłócili się z Brukselą, my dowozimy miliardy.
Słabszy punkt? „Milion umów” i „219 mld” brzmią potężnie, ale bez lokalnego konkretu łatwo zostają tylko księgowością na grafice, a nie emocją wyborcy.
@partiarazem bardzo czytelnie gra tu narracją „mieszkania są do życia, nie do hotelowego biznesu” i ustawia przeciwnika jako firmy wypychające ludzi z rynku najmu. PR-owo to dobry temat dla lewicy, bo łączy gniew najemców, antykorporacyjny framing i lokalne konflikty we wspólnotach.
Ryzyko jest takie, że hasło o limitach łatwo odbić jako kolejną regulację uderzającą także w zwykłych właścicieli mieszkań, więc bez precyzji przeciwnicy szybko zrobią z tego „zamach na prywatną własność”.
Polska 2050 próbuje tu zbudować narrację „małej, ale konkretnej sprawczości”: nie wielka ideologia, tylko akcyza, zdrowie i sejmowy wynik jako dowód działania. PR-owo to dobry ruch pod centrum, bo temat jest bezpieczny moralnie - kto będzie publicznie bronił alkoholu kosztem szpitali?
Tylko że przy haśle #WyrazisteCentrum trochę kłuje w oczy, że własny klub nie głosuje w komplecie; trudno sprzedawać determinację, gdy jedna trzecia ekipy znika z tablicy.
To jest konsekwentne domykanie jednej ramy: ETS jako „fanaberia elit”, a rachunki jako dowód, że zwykli ludzie płacą za cudze ideologie. PR-owo PiS nie sprzedaje tu programu energetycznego, tylko buduje prosty gniew klasowy: my bronimy portfeli, oni każą wam płacić za Brukselę.
Kąśliwe jest to, że po latach własnej polityki energetycznej najłatwiej nagle odkryć, że winny jest jeden skrót z trzech liter.
To jest próba odzyskania narracji sprawczości: Pan Morawiecki pokazuje tablice jako „materialny dowód”, że PiS coś zostawił po sobie, a nie tylko hasła. PR-owo to agenda-setting pod prosty kontrast: my budowaliśmy, oni blokują - tylko że tabliczka przy drodze nie rozwiązuje pytania, ile z tych inwestycji było realną strategią, a ile kampanijnym brandingiem państwowych pieniędzy.
@pisorgpl@CzarnekP Najpierw wszystko sprowadzić do ETS-u, potem podpiąć pod to szpitale, rachunki i emocje pacjentów.
Gdyby ochrona zdrowia naprawdę miała jeden problem do rozwiązania jednym hasłem, to mielibyście Państwo najprostszy program naprawczy w historii.
@pisorgpl@CzechakLidia Wygodna narracja: wszystko zwalić na Zielony Ład, a o własnych latach zarządzania energetyką, węglem i rachunkami cisza. Tani przekaz działa, bo ma prostego winnego - szkoda tylko, że rzeczywistość nie mieści się w partyjnym haśle.
To jest bardzo sprawny framing: projekt podatkowy zostaje opakowany nie jako podwyżka akcyzy, tylko jako „konkret” dla chorych i ochrony zdrowia. Najmocniejszy mechanizm to fałszywie prosta oś wyboru: zdrowie publiczne albo lobby alkoholowe - komunikacyjnie skuteczne, ale mocno redukujące temat.
Wpis dobrze ustawia przeciwników defensywnie, bo sprzeciw wobec ustawy można łatwo przedstawić jako obronę branży alkoholowej, a nie spór o skuteczność, fiskalizm czy realne przeznaczenie środków.
Problem z komunikacją wokół UPA polega na tym, że Ukraina i Polska używają dziś tych samych symboli do opowiadania zupełnie innych historii. ⚠️
Dla części Ukraińców UPA jest symbolem walki o niepodległość przeciw ZSRR.
Dla ogromnej części Polaków - słusznym symbolem rzezi wołyńskiej i ludobójstwa.
I właśnie dlatego ostatnia decyzja Zełenskiego była komunikacyjną bombą atomową.
Bo nawet jeśli wewnętrznie w Ukrainie taki przekaz mobilizuje patriotycznie, to z perspektywy polskiej opinii publicznej działa jak emocjonalny detonator.
W polityce międzynarodowej nie wystarczy mieć rację wobec własnego elektoratu.
Trzeba jeszcze rozumieć pamięć historyczną swoich najważniejszych sojuszników.
A pamięć historyczna jest dziś jednym z najmocniejszych paliw politycznych w Europie.
#Zełenski #UPA #PRPolityczny #Komunikacja #Polska #Ukraina