gdyby biskupi nie sympatyzowali z partią, to natychmiast potępiliby pomysł deportacji Ukraińców, nacjonalizmy nieraz doprowadziły w Europie do wojen, każdy człek dobrej woli i każdy chrześcijan ma obowiązek je potępić, prokuratur śledzić, a sąd karać, bo to raczkujący hitleryzm.
Samo zdjęcie jest bardzo dobre. Naprawdę udany kadr i świetnie uchwycona chwila - tutaj fotografowi należą się gratulacje.
Zainteresowałem się jednak komentarzami zamieszczonymi poniżej. I właśnie one pokazują, że wokół takich obrazów zaczyna powstawać coś znacznie szerzzego niż zwykły zachwyt nad fotografią czy sympatia polityczna.
Kiedy polityka przedstawia się poprzez symbole błogosławienstwa, głosu Stwórcy, światła przebijającego chmury, misji, Narodu i niemal opatrznościowego znaczenia konkretnej osoby, przestajemy mówić wyłącznie o zwykłym poparciu politycznym.
Zaczyna się sakralizacja polityki i budowanie wokół polityka mitu, który wynosi go ponad normalną demokratyczną ocenę.
A to już jest zjawisko niebezpieczne. W demokracji polityk powinien być przede wszystkim oceniany, krytykowany i rozliczany z decyzji - również przez własnych zwolenników - a nie otaczany aurą niemal religijnej wyjątkowości.
Takie jest moje zdanie.
Bogucki o swoim marzeniu i ambicji "Premier z PiS i prezydent z PiS, dla dobra Polski".
Ale jak to, panie Bogucki @BoguckiZbigniew ? Co się stało? Co za hipokryzja.
Gdy premierem miał być Donald Tusk, a prezydentem Rafał Trzaskowski, straszyliście Polaków "domknięciem systemu". Dziś system domknięty z udziałem PiS nagle ma być "dla dobra Polski"?
Nigdy nie pozwolimy, by mafia PiS „domknęła system”
Przyznam, że im dłużej patrzę na tę konferencję, tym bardziej zastanawiam się, co właściwie odbywa się w Pałacu.
Obecny rząd realizuje program Port Polska, będący zmodyfikowaną kontynuacją przedsięwzięcia CPK. Tymczasem Kancelaria organizuje konferencję "Co dalej z CPK?", alarmuje o odejściu od pierwotnych ambicji i w istocie recenzuje rząd z tego, że nie realizuje projektu w wersji pozostawionej przez PiS.
Możecie oczywiście dyskutować o tym, czy Port Polska jest projektem lepszym czy gorszym. Tylko wtedy należałoby dyskutować o projekcie, który rzeczywiście jest obecnie realizowany, a nie urządzać konferencję poświęconą temu, dlaczego rząd nie cofnął się do koncepcji sprzed 2023 roku.
Jest tu jeszcze dla mnie ciekawszy problem - ustrojowy.
Kancelaria może przygotowywać projekty ustaw, organizować konsultacje i przedstawiać własne propozycje. Nie prowadzi jednak polityki infrastrukturalnej państwa ani programu Port Polska. Za to odpowiada Rada Ministrów 🤔
Jeżeli więc Pałac zaczyna organizować cykl konferencji, na których ocenia sposób prowadzenia rządowych inwestycji, ich finansowanie, harmonogram i zakres, to zaczyna to trochę przypominać budowanie równoległego ośrodka prowadzenia polityki państwa.
A przecież Konstytucja przewidziała już organ, który tę politykę prowadzi.
To jeszcze raz. Może dzięki konkretnej liczbie powtórzeń Pan zrozumie.
Zysk o którym Pan pisze wzrósł – w Niemczech 86%, na pozostałych zagranicznych rynkach – blisko dwukrotnie. W tym czasie w Polsce paliwo było najtańsze w Europie. Wasza propaganda nie wygra z matematyką.
Panie Bogucki, naprawdę?
Pana wpis miał chyba wykazać kompromitację i kapitulację premiera, ale po jego przeczytaniu mam wrażenie, że osiągnął Pan dokładnie odwrotny skutek 🫣
Zacznijmy od rzeczy podstawowej. Sam Pan napisał, że pan Nawrocki wcześniej wręczył asesorom akty powołania, a dopiero później Donald Tusk złożył na tych dokumentach podpis.
I właśnie w tym miejscu potwierdził Pan istotę całego problemu.
Powtórzę zdanie z moich wcześniejszych wpisów, jak mantrę, ponieważ Pan konsekwentnie zdaje się pomijać rzecz absolutnie podstawową: Konstytucji nie interpretuje się przez pryzmat politycznej wygody ani bieżącej narracji.
Najpierw ustala się, co rzeczywiście wynika z jej przepisów, a dopiero później ocenia działania poszczególnych organów państwa.
W tej sprawie kolejność została odwrócona: najpierw ogłoszono "prerogatywę", a następnie zaczęto szukać dla niej uzasadnienia w Konstytucji.
Art. 144 ust. 2 Konstytucji stanowi, że akty urzędowe głowy państwa wymagają dla swojej ważności podpisu Prezesa Rady Ministrów, chyba że należą do zamkniętego katalogu prerogatyw określonych w ust. 3.
Mianowania asesorów w tym katalogu nie ma, choćby nie wiem jak długo Pan go tam szukał.
Nie jest nim również powoływanie sędziów, ponieważ asesor sędzią nie jest.
Próba stworzenia na potrzeby tej sprawy konstrukcji "prerogatywy pochodnej" nie zmienia tekstu Konstytucji i nie dopisuje do jej art. 144 ust. 3 kolejnego wyjątku.
Jeżeli zatem – jak sam Pan przyznaje – akty zostały wręczone przed uzyskaniem kontrasygnaty, to nie dowodzi Pan żadnej kapitulacji premiera. Potwierdza Pan, że wcześniej próbowano nadać skutek aktom, które nie spełniały konstytucyjnego warunku ich ważności.
Premier nie biegał za aktami powołania. Premier złożył podpis, którego Konstytucja wymagała dla ich ważności 🤷♂️
Jeszcze ciekawsze jest Pańskie twierdzenie, że wcześniej kontrasygnata znajdowała się na "postanowieniu, czyli akcie normatywnym".
Nie, Panie Bogucki.
Postanowienie dotyczące mianowania konkretnej osoby asesorem nie staje się przez swoją nazwę aktem normatywnym. Akt normatywny ustanawia normy generalne i abstrakcyjne. Akt nominacyjny dotyczący konkretnej osoby ma charakter indywidualny i konkretny.
Konstytucja zresztą w art. 144 ust. 2 nie mówi: "postanowienia wymagają podpisu premiera". Mówi o AKTACH URZĘDOWYCH.
Cała Pańska konstrukcja opiera się więc na sztucznym rozróżnieniu pomiędzy "postanowieniem" a "aktem powołania", którego dla oceny obowiązku kontrasygnaty Konstytucja po prostu nie przewiduje.
Najciekawsze jest jednak zakończenie Pańskiego wpisu.
Pisze Pan o "mizerii polityczno-prawnej", "ośmieszaniu urzędu Prezesa Rady Ministrów" i "kapitulacji wobec prerogatywy".
Tylko najpierw trzeba byłoby wykazać, że taka prerogatywa w ogóle istnieje.
Nie można najpierw dopisać do Konstytucji niewymienionej w niej prerogatywy, następnie wręczyć akty bez wymaganej kontrasygnaty, a kiedy premier usuwa powstały problem prawny – ogłosić jego kapitulację.
To nie kapitulacja.
To dopełnienie konstytucyjnego warunku ważności tych aktów i usunięcie sytuacji, która w ogóle nie powinna była powstać 🤦♂️
Co gorsza dla Pańskiej narracji, najważniejszy fakt potwierdził Pan we własnym wpisie – akty wręczono przed podpisem premiera.
Chciał Pan uderzyć w Donalda Tuska...
Tymczasem, chyba zupełnie niechcący, sam opisał Pan dokonanie tej czynności przed spełnieniem konstytucyjnego warunku jej ważności.
I to jest w tym wpisie zdecydowanie najciekawsze ☺️
Polska - piękny kraj w którym dziennikarz wie więcej o Konstytucji niż połączone „bystre” umysły setek doradców, Boguckiego i ich szefa - Nawrockiego. Smoliński zaorany. Wyborcy KN klaszczą uszami widząc łamanie Konstytucji. Sekta czeka przy barierkach i „lgnie” do ojca narodu.☺️
Członek @KRRiT__@KrzyLuft złożył do tej instytucji skargę na @RepublikaTV. W odpowiedzi pracownicy Telewizji Republika uruchomili wobec niego falę hejtu.
📺 Od pon. do pt. o 17:40 | @tvp_info
Moje TOP 5 pierwszego roku panowania Karola Nawrockiego:
1. Próba stworzenia w Pałacu Prezydenckim równoległego osrodka władzy i prowadzenie permanentnej wojny z rządem.
2. Sprowadzenie prawa weta z konstytucyjnego bezpiecznika do narzędzia politycznej obstrukcji - ze sprawą SAFE jako jednym z najbardziej jaskrawych przykładów.
3 . Blokowanie nominacji sędziowskich i ambasadorskich, a więc przeniesienie politycznego konfliktu na normalne funkcjonowanie państwa.
4. Wręczenie aktów mianowania asesorom bez wymaganej kontrasygnaty premiera. Sytuację trzeba było naprawiać po fakcie, podpisując dokumenty, które wcześniej świadomie pominięto w konstytucyjnej procedurze.
5, Wykorzystywanie prawa łaski w sposób sprawiający wrażenie obsługi własnego środowiska - czego symbolem stały się ułaskawienia Starucha i osób związanych z CKN.
Jest nawet wspólny mianownik. Urząd traktowany nie jako instytucja służąca całemu państwu, lecz jako polityczny bastion jednej strony sporu.
Jak na rok silnej prezydentury - wyjątkowo dużo konfliktów, blokad i decyzji, ktorych skutki muszą naprawiać inni. Takie mam wrażenie.
Na pierwszą rocznicę TOP 5 najgorszych decyzji @NawrockiKn: SAFE, związki partnerskie, kryptowaluty, ułaskawienie Starucha i CKN, czyli CENY KAROLA NAWROCKIEGO na stacjach benzynowych.
Nie chcę posłom PiS psuć zabawy, ale serio – jesteście ostatnimi osobami, które powinny krytykować alerty RCB.
Dwa incydenty za Waszych rządów.
📍 Przewodów – obywatele dowiedzieli się o zdarzeniu dopiero po ponad 8,5 godziny. Wcześniej informacje podały już zagraniczne agencje.
📍 Rakieta pod Bydgoszczą – 111 dni. DNI. Nie minut, nie godzin. I tylko dlatego, że rakietę znalazła kobieta jadąca konno przez las. Nie Żandarmeria Wojskowa, nie służby. Przypadkowa spacerowiczka.
A Mariusz Błaszczak? Nawet nie pofatygował się na miejsce incydentu.
A Wam która wpadka Błaszczaka najbardziej zapadła w pamięć?
Pokazuję @Nieznanski_M artykuł @Int_Wydarzenia, że w branży transportowej brakuje 120 tys. kierowców.
Odpowiedź: "Bardzo ciekawe, bo w pierwszym kwartale zamknęło się więcej firm, niż w calym 2025"
#debatagozdyry@PolsatNewsPL
Sami jesteśmy sobie winni. Nie chce nam się? Ten klip powinien hulać po internecie wzdłuż i wszerz!
Jesteś Polakiem-patriotą? Demokratą? Widzisz, ile zła wniósł Nawrocki do już złachanego PiS-em kraju?
Podaj dalej! Demokracja sama się nie obroni ❤️ 🇵🇱
Postawienie sobie gigantycznej sceny na Krakowskim Przedmieściu z okazji zaledwie roczku na urzędzie to egotrip, jakiego polska polityka dawno nie widziała. Nawrocki funduje sobie państwową imprezę urodzinową, na której Stanowski i Ziemkiewicz (czołowy szur polskiego quazi-dziennikarstwa) robią za "pluralistyczne" tło.
Wszystko po to, by hucznie świętować największy "sukces" tej prezydentury: systematyczne blokowanie rozwoju państwa. Nawrocki sypie wetami, a zachwycony elektorat bije brawo. W końcu po co nam posuwanie spraw naprzód, skoro kancelaria prezydenta karmi ich ulubionymi fobiami, w których jedynym zagrożeniem dla Polski jest Ukraina, Tusk, Niemcy i UE.
Jeszcze niedawno mogłem pod tym wpisem odpowiadać. Widzę jednak, że po ograniczeniu możliwości polemiki łatwiej ogłaszać propagandowy sukces - no trudno, poradzę sobie inaczej.
Przy okazji- jeżeli ta grafika została wygenerowana przez ai, wypadałoby ją wyraźnie oznaczyć. Od 2 sierpnia obowiązuje art. 50 ust. 4 rozporządzenia (UE) 2024/1689, dotyczący ujawniania treści wygenerowanych lub zmanipulowanych przez sztuczną inteligencję. Nawet satyra nie powinna udawać materiału stworzonego bez użycia ai .
A co do meritum - brak kandydatów nie dowodzi kompromitacji reformy. Pokazuje raczej skalę zniszczenia zaufania do procedur nominacyjnych po latach upolityczniania KRS. Tego żadna wygenerowana karykatura nie przesłoni.
Nie mają Państwo za grosz przyzwoitości ani elementarnego wyczucia roli, jaką powinna pełnić kancelaria państwowego urzędu.
Oficjalny profil instytucji Rzeczypospolitej został sprowadzony do roli prywatnego biuletynu propagandowego Karola Nawrockiego.
Najpierw każdą krytykę nazywacie sztucznie zbudowanym murem wrogości, a następnie opinię życzliwego rozmówcy przedstawicie jako dowód rosnącej popularności. Bez sondażu, bez danych, bez żadnego mierzalnego punktu odniesienia.
Kancelaria ogłasza sukces Karola Nawrockiego, ponieważ osoba zaproszona przez Kancelarię pochwaliła Karola Nawrockiego.
To nie jest informacja o działalności urzędu. To ordynarna autopromocja finansowana i rozpowszechniana za pośrednictwem oficjalnych kanałów państwa. Państwo naprawdę nie widzą już granicy między instytucją Rzeczypospolitej a zapleczem partyjno-wizerunkowym jednego człowieka.
Widzę, że lekcja trumpowskiej autopromocji nie idzie w las.
Takimi wrzutkami niestety nie ocieplicie wizerunku po kolejnych politycznych i wizerunkowych blamażach 🤷♂️
Panie Bogucki,
spokojny ton nie zmienia manipulacji w wykładnię prawa. Pański wywód pomija podstawową regułę konstytucyjną, a następnie przedstawia własny wniosek jako hmm "elementarny" (?)
Art. 144 ust. 2 Konstytucji stanowi, że akty urzędowe głowy państwa wymagają kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów. Ustęp 3 zawiera zamknięty katalog wyjątków. Wymienia powoływanie sędziów, lecz nie wymienia mianowania asesorów sądowych.
Dlatego Pański argument, że w art. 106i § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych -ani słowa nie ma o kontrasygnacie- jest pozbawiony znaczenia. Obowiązek kontrasygnaty nie musi być powtarzany w każdej ustawie. Wynika bezpośrednio z Konstytucji i obejmuje każdy akt urzędowy, który nie został wyraźnie zwolniony w art. 144 ust. 3. Ustawa określa, kto mianuje asesorów. Nie czyni jednak z tego aktu konstytucyjnej prerogatywy.
Nie pomaga Panu również rozróżnienie między postanowieniem a dokumentami wręczanymi poszczególnym asesorom. Kontrasygnacie podlega akt urzędowy, a nie jego pamiątkowy egzemplarz. Skoro sam Pan przyznaje, że podpis premiera był wcześniej składany na postanowieniu dotyczącym mianowań, potwierdza Pan istnienie praktyki kontrasygnowania tych czynności, zamiast ją obalać.
Nieprawdą jest także, że wyroki TK z 2007 i 2026 r. tworzą jeden oczywisty ciąg rozumowania. Wyrok SK 7/06 dotyczył zależności asesora od Ministra Sprawiedliwości w dawnym modelu asesury. Nie rozstrzygał, że mianowanie asesora jest prerogatywą z art. 144 ust. 3 pkt 17 ani że wymóg kontrasygnaty narusza niezawisłość.
Co więcej, nawet K 2/26 nie potwierdza Pańskiego twierdzenia o "wyłącznej konstytucyjnej prerogatywie ". W uzasadnieniu tego rozstzrygnięcia stwierdzono wprost, że mianowania asesorów nie można uznać za prerogatywę z art. 144 ust. 3 pkt 17 na podstawie bezpośredniej wykładni pojęcia powoływania sędziów. Sklad orzekający skonstruował dopero nieznaną Konstytucji kategorię "prerogatywy pochodnej"(?!). Innymi słowy- Konstytucja tej prerogatywy nie wymienia, więc próbowano ją wyprowadzić z innych zasad ustrojowych.
Trybunał Konstytucyjny może kontrolować ustawy na podstawie Konstytucji. Nie może jednak dopisywać do zamkniętego katalogu wyjątków nowych kompetencji głowy państwa ani zmieniać ustawy zasadniczej pod nazwą "prerogatywy pochodnej". Konstytucję zmienia się w trybie jej art. 235, nie przez twórczą wykładnię organu kontroli konstytucyjności.
Pomija Pan również, że samo K 2/26 zastrzega skutki wyroku dopiero od dnia jego ogłoszenia. Tymczasem nie zostało ono ogłoszone w Dzienniku Ustaw. Publikacja w zbiorze orzecznictwa TK nie zastępuje ogłoszenia wymaganego przez art. 190 ust. 2 i 3 Konstytucji. Nie można więc traktować tego rozstrzygnięcia tak, jakby skutecznie zmieniło stan prawny przed mianowaniami dokonanymi 28 lipca.
Nie jest również prawdą, że kontrasygnata oznacza przejęcie przez premiera kompetencji do mianowania asesorów. Mianowania dokonuje głowa państwa. Podpis Prezesa Rady Ministrów jest konstytucyjnym warunkiem skuteczności aktu i oznacza przejęcie za niego odpowiedzialności politycznej. Dokładnie tak skonstruowano polski model ustrojowy: zasadą jest współdziałanie obu organów, a samodzielność głowy państwa stanowi wyjątek wymagający wyraźnej podstawy konstytucyjnej.
Żądanie przedstawienia aktów do kontrasygnaty nie jest więc jakimś "naciskiem na władzę sądowniczą". Dotyczy spełnienia warunku prawnego poprzedzającego skuteczne objęcie stanowiska, a nie treści przyszłych orzeczeń asesorów. Straszenie odpowiedzialnością konstytucyjną za stosowanie art. 144 ust. 2 nie zastąpi wskazania przepisu, który mianowanie asesorów zwalnia z kontrasygnaty.
Pan Nawrocki wręczył akty bez wymaganego podpisu premiera, opierając się na nieogłoszonym rozstrzygnięciu organu, który stworzył poza tekstem Konstytucji konstrukcję "prerogatywy pochodnej". Pan zaś przedstawia tę konstrukcję opinii publicznej jako literalną i wyłączną prerogatywę konstytucyjną.