Polska NIC NIE DOSTAŁA za przekazane uzbrojenie Ukrainie. Wszystko kupiliśmy sami z kredytów w USA i Korei Południowej.
A to co miało być refinansowane z UA za niewielką część z przekazanego uzbrojenia zablokowały Węgry Orbana. Ale znów - to były i tak ścinki w relacji do tego co daliśmy.
Patrząc po reakcji naszego mocno proukraińskiego rządu to "bankowa" strzeliła sobie w kolano i jeszcze nawet nie wie jak bardzo.
Zełeńskiemu&Co. udało się w Polsce zjednoczyć wszystkich. Rząd - na razie w bardzo stonowany sposób - zaczyna mówić i robić to co ośrodek prezydencki i część opozycji. Już ten jeden fakt wiele pokazuje. Do tego Ukraińskim politykom i internautom udało się wkurzyć absolutnie wszystkich w Polsce którzy mają dostęp do neta i czytają co piszą i mówią Ukraińcy. Nawet najbardziej proukraińscy aktywiści najwyżej siedzą cicho i nie komentują. Ludzie wyważeni, pomagający Ukrainie na wiele sposób dziś są gdzieś w spektrum między Tuskiem mówiącym żeby dogłębnie rozważyć kwestię kolejnych polskich transzy pomocy finansowej Ukrainie a opozycją które mówi że należy wstrzymać jakąkolwiek pomoc + zablokować wejście do UE do czasu zarzucenia kultu banderyzmu - tak jak kraje UE narzuciły Chorwacji zaprzestanie czczenia profaszystowskich Ustaszy którzy robili dokładnie to damo co UPA - czystki etniczne.
Swoją drogą jak ukraińskie elity polityczne my��lą że polski rząd wybierze chłodną kalkulację ekonomiczną nad zablokowanie akcesji UA do UE do czasu debanderyzacji - no to się mocno zdziwią. Dzięki polityce Zełeńskiego jaką obecnie prowadzi kwestia godnej pamięci o ofiarach ukraińskiego ludobójstwa na Polakach będzie jednym z kilku "języczków u wagi" każdej kolejnej kampanii przedwyborczej w Polsce.
A autentyczna złość w społeczeństwie jest taka że faktycznie będzie mieć to wpływ na sondaże i działania polityków.
To co nie udało się Rosjanom przez cztery lata tępej propagandy (acz zatrute ziarno zasiali) udało się w dwa tygodnie wesołej ekipie z "bankowej": autentycznie przekonali polskich polityków i społeczeństwo że nie warto pomagać bezinteresownie Ukrainie a jedynym polskim interesem jest przetrwanie Ukrainy jako bytu niepodległego i niezależnego od Rosji. Polskie elity polityczne w tej kwestii wspaniale wręcz stanęły na wysokości zadania w 2022 i 2023 roku zabezpieczając ten interes szybką, wymierną i ogromną pomocą dla Ukrainy. Zagrożenie minęło a ukraińscy politycy właśnie ostatecznie pokazali że nie warto wychodzi po w/w kwestię.
Mogło być naprawdę fajnie między dwoma narodami z trudną historią a wyszło jak widać.
Szkoda.
Cieszy, że Ukraińcy zaczęli interesować się historią i szukają swojej tożsamości. Szkoda, że nie sięgają dalej niż XX wiek.
Wymyślili sobie, że Polska kolonizowała i okupowała Ukrainę.
Tereny, które od wieków były pod władaniem I Rzeczpospolitej, a wcześniej Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Zamiast podkreślać swój udział w dziedzictwie mocarstwa, jakim była I Rzeczpospolita (jak robią to dziś Białorusini czy Litwini) to oni udają, że te czasy nie istniały.
Była nicość, ciemność, nagle BUM i w 1919 r. powstała Ukraina, ale zła Polska ją skolonizowała.
I love Norman Davies (I’ve read most of his books) and I appreciate where he is trying to go with this attempt to build a sort of framework of reconciliation. What better way than giving a bit of "truth" and recognition to each party?
- to the Poles: Volhynia was a genocide (note: how could he say otherwise, having written extensively and in excruciating detail about the "genocide" in at least two of his major books?).
- to the Ukrainians: 90% of UPA had nothing to do with the massacres in Volhynia.
Nice trick, but, for once, I am sorry to say, he appears to act more as a politician than as as the great historian he is.
After all, what does 90% even mean? Where does that number even come from?
Well, if we count the number of civilians murdered by the UPA, the 90% makes clearly a lot of sense. But in reverse. Even by the most conservative estimates (that Norman Davies knows far too well) the UPA murdered at least 80 thousand Poles (Snyder/Motyka) but also tens of thousands of Ukrainians, followed by jews, Checks, Armenians, Roma, Georgians, and Russians. That without even counting the fact that most of the UPA units carrying out the killings were made by the very same units that had previously participated in the deportation of Poles (and other Soviet enemies) in 1939, and to the even more horrific killings of jews in 1941 (and if you have any doubts about this link, please read Timothy Snyder's extensive writing about it).
By contrast, even taking the most "optimistic" estimates in terms of enemy soldiers killed (Polish AK, Soviet partisans and military, Germans, other Ukrainian factions) you won't reach the number of 10 thousand.
So, yes, that 90% makes a lot of sense: 90% of murdered civilians (most often in the most gruesome manner).
But, maybe, what Davis wants to say is that 90% of the UPA members did not participate in the killings. Yet also here the numbers tend to throw out the right opposite. According to all reputable historians, the UPA reached its peak (20 to 40 thousand members) in 1943-44, precisely when most of the civilian killings took place, and rapidly fell in numbers as the Soviets reoccupied Western Ukraine (precisely when the most "glorious" phase of UPA's history begins).
Of course, not all UPA members took part in the murders, but it's hard to see how a very significant part of the organization, if not most of it, did not participate in some way to the mass killings.
There is only a last way of making sense of his 90% claim: time. If we take the history of the organization, we have an initial phase of about 1-3 years of mass civilian killings (1942-44) followed by about 10 years of "glorious" fight for independence (that still left a huge number of murdered civilians, mostly Ukrainians seen as Soviet collaborators).
So, yes, in terms of the lifespan of the organization, Davis can claim that 90% of the UPA had nothing to do with Volhynia (and Eastern Galicia, etc.), but I am not sure that the argument is going to sound convincing to the victims. Or to any one who has in hate organizations that carried out the brutal mass exterminations of civilians.
Bending history to politics is never a nice practice. Especially if done by a venerable historian.
That said: Slava Ukraini. Niech żyje Polska.
A i jeszcze jedno dzięki @ipngovpl istnieje coś takiego jak Baza Ofiar Zbrodni Wołyńskiej:
https://t.co/J1FAdPb3vU
Zawiera ona zweryfikowane i potwierdzone w badaniach ustalone z imienia i nazwiska oraz miejsca i okoliczności mordy ofiary OUN-UPA z 1943. Baza ta jest na bieżąco uzupełniana przez historyków.
Obecnie są w niej potwierdzone 48 865 zamordowane osoby*.
W tym moim przodkowie:
https://t.co/joe7iSfPTv
https://t.co/gMpB1Iz64w
Dziadek - śp. Marian Surmaczyński - jego matka była z domu Samsonowicz a to była jej rodzina. Historię opowiadałem między innymi u @PiotrZychowicz.
Dziadek dał się złapać bez Kenkarty (której zapomniał) w Warszawie w 1943 i trafił do transportu kolejowego żydowskich dzieci które miano od razu zagazować w jednym z niemieckich obozów zagłady na terenie okupowanej Polski. Na szczęście prababka była wykształcona kobietą i znała perfekt niemiecki. Po uzbieraniu złota , wędlin, i innych Prababce udało się wykupić z transportu Dziadka (tak, Niemców dało się korumpować) i Dziadka dosłownie wyciągnięto z wagonu pełnego dzieci na godziny przed odjazdem do Treblinki lub Sobiboru (nie pamiętam). Prababka uznała że skoro Dziadek jest tak nieogarnięty że dał się złapać bo zapomniał Kenkarty to wyśle go gdzieś gdzie jest spokojniej - do rodziny na Wołyń.... a konkretnie do Uściługa do Edmunda Samsonowicza. Epilog był taki że podczas ukraińskiego ataku na Uściług i pogromu Polaków czternastoletni wówczas Dziadek został skatowany i prawie wydłubano mu oko (gałka częściowo wypadła z oczodołu) a Ukraińcy myśleli że jest martwy. Dziadka znalazła potem odsiecz Polaków a lekarz zdołał ocalić oko które niestety straciło widzenie. W tym pogromie został zamordowany w bestialski sposób Samsonowicz Edmund (i jego krewni - których BTW nie ma na liście). Dziadek potem tułał się po Wołyniu u Polaków którzy go przygarnęli i tak doczekał wyzwolenia.
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ - tak jak wielokrotnie mówiłem - tragiczna historia mojej rodziny nie przeszkadzała mi w wspieraniu Ukrainy i SZU w walce z Rosją która zaatakowała Ukrainę ponownie w 2022.
Delikatniej rzecz ujmując proukraińska narracja którą od 2022 prowadzę, zbiórki dla SZU itp. Nie przeszkadza mi też typowa internetowa napinka polsko-ukraińska + stada trolli w internecie.
Natomiast ja wysiadam z tego sympatycznego proukraińskiego pociągu w momencie jak obecne władze Ukrainy oficjalnie znów zaczynają wynosić na sztandary bezpośrednich organizatorów zaplanowanej czystki etnicznej na Polakach która bezpośrednio dotknęła moją - bardzo bliską - rodzinę. Czy jest to robione z krótkowzrocznej polityki wewnątrz ukraińskiej czy też z powodu cynicznej kalkulacji i walki o pozostanie /ściąganie do Ukrainy Ukraińców - szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi. Fakt pozostaje faktem że czczenie ludobójców Polaków zostaje przez obecną ekipę u władzy Ukrainy podnoszone do rangi państwowej już nie na szczeblu lokalnym a centralnym.
I tak jak pisałem - życzę SZU wygranej, Ukrainie zwycięstw. Mam nadzieję że kiedyś Ukraina będzie tak bogata, szczęśliwa i bezpieczna jak Polska.
Ale nie oczekujcie że będzie w Polsce tolerowane wynoszenie na ołtarze na szczeblu centralnym sprawców eksterminacji Polaków. Tak wiem, to "wewnętrzna ukraińska sprawa" - oczywiście. "Wolnoć Tomku w sowim domku" jak głosi przysłowie ale jeżeli chcecie wejść do wspólnego domu pt "Unia Europejska" to będziecie musieli się rozliczyć z własną historią*.
Natomiast dzięki polityce Zełeńskiego jaką obecnie prowadzi kwestia godnej pamięci o ofiarach ukraińskiego ludobójstwa na Polakach będzie jednym z kilku "języczków u wagi" każdej kolejnej kampanii przedwyborczej w Polsce. Oraz referendum które zadecyduje czy Ukraina wejdzie do UE czy też nie.
I dla mnie czy dla setek tysięcy żyjących potomków pomordowanych przez Ukraińców nie będzie mieć znaczenia czy będzie to za 10, 20 czy 30 lat. Pamięć przetrwa i będzie przekazywana dalej.
I na koniec - bierzecie dobroć za słabość nie zauważając że z punktu czysto polskiego interesu narodowego nie ma kompletnie żadnego znaczenia jaka powinna być Ukraina po wojnie. Byle była niepodległa i niezależna od Rosji. A to czy będzie mieć 23 czy 27mln ludzi, czy będzie kończyć się na Dnieprze czy w granicach z 2013 roku i jaka będzie jej kondycja ekonomiczna - rzecz kompletnie wtórna z punktu widzenia Polski i Polaków.
*ps.1 - baza jest niekompletna ponieważ poza bieżącym uzupełnianiem archiwaliów niestety wiele osób nie wie o niej, wykluczenie cyfrowe tutaj robi swoje, no i niestety w pogromach znikały całe wsie i całe rodziny ("klany") były mordowane.
Dlatego poszukiwania ofiar i ekshumacje są tak istotne. Inaczej rzecz ujmując ~50 tys. to są już udokumentowane ofiary zaś zgodny konsensus historyczny w Polsce opiewa na liczbę "około" 100 tys ofiar.
**ps.2 większość ukraińskich komentatorów kompletnie nie rozumie jak działa UE i proces akcesyjne. Były już dwa kraje które miały kilka- kilkanaście lat blokowaną akcesje z powodu nie rozliczenia się z przeszłością. I tutaj nie ma nic do rzeczy kwestia "dużych graczy w UE" (do których już zalicza się Polska tak BTW).
Kto pierwszy wyciągnął nóż?
W 1930 roku OUN prowadziło kampanię terrorystyczną na terenie Galicji – sabotaże, podpalenia i napady na polskich ziemian. Tylko od lipca do października 1930 doszło do ponad 200 aktów terroru. W odpowiedzi państwo polskie przeprowadziło akcję pacyfikacyjną. Brutalną, opartą na odpowiedzialności zbiorowej, godną potępienia. Ale to była odpowiedź na terror, nie jego przyczyna.
UPA miała na papierze rozkaz eksterminacji.
W 1943 roku UPA nie „odpowiadała” na nic. Realizowała pisemny rozkaz OUN-B: całkowitej eksterminacji polskiej ludności cywilnej. Nie pacyfikowała wsi. Wycinała je w pień – z kobietami, dziećmi, starcami.
A teraz o symetrii, której nie ma:
Tamta akcja policyjna – ok. 30 ofiar śmiertelnych, głównie w starciach z bojówkami, kilkanaście tysięcy aresztowanych.
Rzeź wołyńsko-galicyjska – ponad 100 tysięcy zamordowanych cywilów, często bestialsko, siekierami i widłami.
Nie ma żadnej symetrii. Jest skala, metoda i intencja. Pacyfikacja to brutalność państwa, godna krytyki. Rzeź to ludobójstwo z premedytacją.
Niech Pani lepiej nie wchodzi na ten grunt bez znajomości faktów. Bo przegrywa Pani już na poziomie pytań
@Celzn_11@TequilazyIakbar@Antetokounmp_OM A gdzie autor postu napisał coś o roku w którym go oszukano ? Oczywiste jest że mowa o czasie covidowym. Rozjebal Bundesligę, ligę mistrzów, puchar Niemiec, super puchar Europy i klubowe mistrzostwa świata. Wszyscy dookoła grali a jebane pismaki stwierdziły że nie zrobią gali…