@KlubJagiellonsk VAR przeszkadza chyba tylko tym co kręcili wałki, bo jednak fajniej ogląda się mecz wiedząc, że drużyna nie została jawnie przekręcona. Zdarzają się pomyłki, jak wczoraj w meczu Francji, ale ogólnie to ilość goli anulowanych po spalonych pokazuje, że VAR to konieczność.
#PrzewodzikKsiążkowy#LudowyTydzień
Joanna Kuciel-Frydryszak „Chłopki. Opowieść o naszych babkach”.
Wczoraj przeczytałem, że autorka sprzedała już ponad 150 tys. egzemplarzy tej książki i w zasadzie powinno mnie to cieszyć, bo tematyka jest mi bliska i przybliżanie jej szerokiej publiczności powinno być czymś dobrym. Ale mnie to wcale nie cieszy, bo praca p. Kuciel-Frydryszak zupełnie nie zasługuje na taki sukces wydawniczy. Mało tego – jest to praca tak naprawdę szkodliwa, ale o tym dlaczego później.
Nie przypadkowo załączyłem poniżej moją wcześniejszą minirecenzję „Pańszczyzny” Kamila Janickiego, bo „Chłopki” powielają niemal te same błędy, przeinaczenia, a nawet nadużycia. Tu też mamy do czynienia z mowa oskarżycielską, która może byłaby dopuszczalna w gazetowej publicystyce, ale w poważnej pracy, za jaką chyba chce uchodzić, po prostu nie powinna mieć miejsca.
Głównym „grzechem” autorki jest zupełny brak krytyki źródeł z jakich korzysta – ot bierze sobie wspomnienia, relacje lub wywiady i wrzuca co pikantniejsze fragmenty, które doskonale pasują do z góry założonej tezy. No właśnie, mówienie, że to praca z tezą to wybitny eufemizm – jest to bowiem całkowicie oczywiste, a p. Joanna nawet się z tym nie kryje. Dla mnie podejście autorki to przypadek osoby, która po raz pierwszy zetknęła się z pewnymi zjawiskami i jest tak oszołomiona, że musi z siebie wyrzucić potok mniej lub bardziej prawdziwych oskarżeń bez specjalnego zrozumienia o czym pisze.
Bo moim zdaniem o żadne zrozumienie tu nie chodzi – trzeba było pokazać, że chłopkom w II Rzeczpospolitej było źle i tyle. Bo dla mnie zrozumienie polega przede wszystkim na tym aby przeanalizować zebrane materiały, dokonać ich krytycznej selekcji, porównać jedne z innymi, dociec dlaczego powstały i w jakim kontekście, wreszcie pokusić się o jakąś refleksję. Tu nic poza zebraniem, mocno tendencyjnego, materiału, praktycznie z tego nie ma, ale była do „udowodnienia teza”, że wszystkim chłopkom było źle przed wojna, więc ją „udowadnia”. Tylko, że ten bezładny katalog krzywd to jeszcze nie jest dobrze zrobiona robota historyczna – ja wiem, że było ciężko, bo cytując klasyka, 27 filmów o tym zrobiłem!
Brak tu na przykład jakiegokolwiek tła historycznego, społecznego, gospodarczego czy demograficznego – autorka po prostu robi hyc do chłopskiej chaty i pisze co tam jedna chłopka z drugą chłopką powspominały. Zresztą tu nie ma tak naprawdę wchodzenia do chłopskiej chałupy – to raczej zerkanie zza zaparowanej szyby i dostrzegania jedynie strzępków, tego co tam się dzieje.
Jednostronność relacji jest porażająca, a bohaterki tej książki są tylko „pracowite. silne, dzielne, mądre, wytrwałe, zdesperowane, krzywdzone,…” i tak dalej i temu podobne. Mężczyźni to oczywiście niemal wyłącznie przemocowe wieprze, które chleją wódkę, politykują i oczywiście żadną robota się nie zajmują. „No, ale przecież tak jest w tych opowieściach, proszę spojrzeć panie Przewodzik!”. No fajnie, ale to tylko wycinek dawnej rzeczywistości, który, choć zapewne w jakiejś części jest prawdziwy, to przecież w żaden sposób nie oddaje prawdziwych stosunków damsko-męskich na wsi sprzed 90 lat i wcześniej. To jedynie dobór autorki sprawia, że taki obraz powstaje.
Mało tego, mamy tu także odautorskie przypisywanie motywacji opisywanych kobiet, a także tworzenie im celów oraz pragnień na podstawie zdawkowych opisów. No, ale tak to jest jak materiał bywa skąpy i trzeba go troszeczkę podkręcić własnym prezentyzmem. A, no właśnie, ten prezentyzm i anachronizm aż wycieka z tej książki – tu w zasadzie wszystko poddane jest ocenie ze współczesnej perspektywy i to w dodatku z perspektywy kogoś mocno zaangażowanego, nie bójmy się tego słowa, ideologicznie. I to też jest podawane zupełnie bez skrępowania, widać zatem, że to działanie programowe, do tego nacechowane emocjonalnie i w określonym celu. Tym celem jest oczywiście szantaż moralny i uczuciowy, który ma sprawić, że optyka autorki stanie się nam bliższa. Mojej zgody na takie uprawianie historii po prostu nie ma. Kuciel-Frydryszak jest zupełnie nieprzeźroczysta, bo tego nie chce, co widać choćby po ciągłym pokazywaniu swojej wyższości moralnej nad okropna przeszłością, a często pokazuje to... wytykając „moralizatorstwo” przedwojennego chłopskiego ojca czy męża.
Na koniec muszę uściślić, że ja nie mam nic przeciwko dociekaniom i analizom dotyczącym tzw. grup wykluczonych, wręcz przeciwnie, uważam, że los dawnych kobiet wiejskich jest tematem niezwykle ważnym i trzeba go badać, ale niechże to będzie robione rzetelnie, w miarę możliwości obiektywnie i bez całego tego zestawu uprzedzeń, które autorka „Chłopek” ujawnia i nawet się z tym nie kryje. To nie jest żadna „prawdziwa historia chłopek”, żadne „odkrywanie prawdy” tylko „opowieść o pewnej grupie wiejskich kobiet według Joanna Kuciel-Frydryszak”.
A mnie szkoda czasu, pieniędzy i nerwów na czytanie kolejnych książek spod szyldu „ludowa historii Polski”. Wystarczy. A dlaczego uważam, że to praca szkodliwa? Oczywiście nie dlatego, że pokazuje ucisk kobiet, tylko dlatego, że takie uprawianie historii zapewne znajdzie naśladowców i podobnych prac będzie więcej, bo to bardzo łatwe pisarstwo historyczne. Czy książka ma jakieś plusy? Owszem, jest ładnie napisana (w końcu polonistka) i trochę ciekawych faktów można tam znaleźć.
Ocena: 3/10
Ps. Przepraszam, że tak długo, ale i tak starałem się ograniczać – przydałaby się recenzja tej książki z prawdziwego zdarzenia.
@odbierdoltasie@ProfesorPingwin@bimber274 Dostałem bilet na jego występ rok temu i byłem trochę sceptycznie nastawiony, ale szczerze to było mega zabawnie i chłop umie robić stand-up I jest ma szybką ripostę
@tom_winiarski@Lapidarnie14 Szczerze? Jak mamy jechać tylko po to żeby przegrać 3 mecze a polski podatnik ma za to zapłacić to może lepiej, że nie grają.
@ZlySzatan@tiszantul Dosłownie znam masę facetów, którzy dziś żyją, bo w porę poszli na terapię. Część była u psychologa, część na spotkaniach AA. Warto wyjść ze swojej bańki
@tiszantul@MatgustawEaston Nie to ty znowu nie rozumiesz i dalej się nad sobą użalasz. Ale jak na początku było mi cię trochę żal, tak po prostu takim zachowaniem sam skazujesz się na wieczną samotność i dalsze pogrążanie się w tym stanie.