🚨 NADCHODZI MASAKRA PRAWNA DLA RODZICÓW! Od 2027 roku Ministerstwo Zdrowia - pomimo licznych głosów sprzeciwu - planuje wprowadzenie w Polsce obowiązkowych szczepień przeciw HPV u dzieci. Jednocześnie Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego w dniu 30.09.2026 r. zaproponowała sześciokrotne podniesienie maksymalnej grzywny za uchylanie się od obowiązkowych szczepień (tj. grzywny za wykroczenie z art. 115 Kodeksu Wykroczeń) - z 1500 do 9000 zł! Większego ukłonu wobec lobbystów firm farmaceutycznych nie można było chyba już zrobić.
Ale to nie wszystko! Bowiem już dziś wojewoda może nakładać na rodziców (niezależnie od postępowania o wykroczenie z art. 115 Kodeksu Wykroczeń) inne grzywny administracyjne w celu przymuszenia - do 10 000 zł jednorazowo i nawet 50 000 zł łącznie! Te pieniądze mogą zostać przymusowo ściągnięte z konta rodzica, zanim… zakończy się jego spór z państwem. A walka o sprawiedliwość, prowadzona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego, może potrwać nawet… 4 lata lub dłużej!
Wyobrażacie sobie? Państwo Polskie zabiera rodzicom pieniądze, a oni przez kolejne lata próbują dowieść, że postępowanie było np. wadliwe lub niezgodne z prawem!
I właśnie taki system ma objąć również obowiązkowe szczepienia przeciw HPV. A przecież na całym świecie - poza Macedonią Płn. - szczepienia te pozostają wyłącznie „zalecane”!
To nie jest budowanie zaufania do państwa. To budowanie systemu finansowego przymusu! Profilaktyka zdrowotna powinna opierać się na rzetelnej informacji i świadomej decyzji rodziców, a nie na groźbie dotkliwych sankcji finansowych.
Szczepienia przeciw HPV powinny pozostać dobrowolne!
To jest chore, co się wyprawia w tym kraju.
❌ Od 1 stycznia 2027 r. szczepienia przeciw HPV mają stać się w Polsce obowiązkowe dla dzieci w wieku 9–15 lat. Po Macedonii Płn. mamy być ewenementem w skali świata. Dlaczego? Nie wiadomo, choć odpowiedź wydaje się oczywista. A premier RP na to pozwala.
W trybie interwencji poselskiej zwróciłem się do Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS), by ustalić fakty dotyczące szczepień przeciw HPV i uzyskać dane, które doprowadziły Ministerstwo Zdrowia do decyzji o wprowadzeniu obowiązku szczepień. Oto informacje, o których powinni usłyszeć rodzice:
➡️ GIS nie analizował danych o zakażeniach HPV i powiązanych z nimi chorobach w Polsce od 2015 r. do dziś.
Skąd zatem znamy skalę problemu? Na jakiej podstawie zdecydowano, że polskie dzieci powinny być obowiązkowo szczepione?
➡️ GIS nie zna liczby zgonów z powodu chorób nowotworowych, przed którymi mogłoby chronić szczepienie przeciw HPV. Nie wie też, ile osób, które dobrowolnie się zaszczepiły, dzięki temu nie zachorowało na raka szyjki macicy.
Skąd zatem decyzja o obowiązkowych szczepieniach? Komu na tym zależy?
➡️ GIS nie zna poziomu wykrywalności raka szyjki macicy u zaszczepionych osób po 45. roku życia ani nie wie, czy różni się on od poziomu wykrywalności u osób niezaszczepionych w tej samej grupie wiekowej.
Ten fakt pozostawiam bez komentarza. Niech Polacy sami wyciągną wnioski.
➡️ GIS nie wie, jaki był w Polsce od 2015 r. odsetek zgonów na raka szyjki macicy wśród osób zaszczepionych i niezaszczepionych przeciw HPV.
Dlaczego zatem bez tych danych ktokolwiek zdecydował o wprowadzeniu obowiązkowych szczepień?
I wisienka na torcie. Inspektorat kierowany przez dr. Grzesiowskiego twierdzi, że swoje stanowisko w sprawie obowiązkowych szczepień opiera między innymi na dokumencie „Human papillomavirus vaccines: WHO position paper”. Problem w tym, że:
➡️ dokument jest nieaktualny i pochodzi z 2022 r.
➡️ nikt nie podpisał dokumentu imieniem i nazwiskiem;
➡️ opublikowano go w tygodniku wydawanym przez WHO, kontrolowanym przez SAGE (Strategic Advisory Group of Experts on Immunization) - grupę ekspertów doradzającą WHO w sprawach szczepień.
Większość członków piętnastoosobowej grupy SAGE w 2022 r. miała powiązania badawcze z producentami szczepionek i otrzymywała od nich pieniądze - również od producenta szczepionki przeciw HPV (!). WHO nie widziała, i nadal nie widzi, w tym problemu. Do dziś absolutnie nikt nie ocenił ryzyka wpływu interesów producentów szczepionek na zalecenia WHO. Przecież to się w głowie nie mieści!
GIS i Ministerstwo Zdrowia powinny jasno pokazać, na jakich dowodach i analizach opierają polski program obowiązkowych szczepień. Powinny też rzeczowo odnieść się do ujawnionych interesów „niezależnych ekspertów WHO”, którzy przygotowali dokument przywoływany przez Główny Inspektorat Sanitarny.
A jeśli Polacy zastanawiają się, o co w tym wszystkim chodzi, pierwsza odpowiedź, która przychodzi do głowy, wydaje się właściwa. O ogromne pieniądze.
❌ TO JEST NIENORMALNE! Otrzymałem odpowiedź na moją interwencję poselską skierowaną do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (sygn. 2026/IW267).
Z przekazanych mi danych wynika, że spośród zagranicznych studentów przyjętych na pierwszy rok studiów w Polsce w roku akademickim 2022/2023 zadziwiająco duża część już w trakcie tego pierwszego roku zakończyła swoją „przygodę edukacyjną” - kończąc lub przerywając naukę. Czy to możliwe, że polskie uczelnie były - i nadal są - wykorzystywane przez część „zagranicznych studentów” nie do studiowania w naszym kraju, lecz jako sposób na uzyskanie możliwości legalnego wjazdu i pobytu w Polsce? To pytanie jest zasadne, ponieważ dla cudzoziemca spoza UE przyjęcie na studia w Polsce może otworzyć konkretną ścieżkę legalnego wjazdu i pobytu w naszym kraju. A liczby wyrywają z butów.
Oto kilka przykładów pokazujących, jaki odsetek zagranicznych studentów przyjętych na pierwszy rok studiów w Polsce - z podziałem na kraj pochodzenia i kierunek - w roku akademickim 2022/2023 już pod koniec tego samego roku akademickiego NIE KONTYNUOWAŁ nauki:
🇸🇾Syria 100% - Zarządzanie i inżynieria
🇳🇬Nigeria 92% - English in Public Communication
🇺🇦Ukraina 80% - Handel międzynarodowy
🇿🇼Zimbabwe 100% - Bezpieczeństwo wewnętrzne
🇧🇾Białoruś 50% - Filologia
🇪🇹Etiopia 59% - Zarządzanie
🇵🇭Filipiny 51% - Zarządzanie
🇬🇭Ghana 78% - Ekonomia i handel rolno-spożywczy
🇮🇶Irak 75% - Zarządzanie
🇾🇪Jemen 84% - Zarządzanie
🇰🇬Kirgistan 64% - Stosunki międzynarodowe
🇳🇵Nepal 81% - Zarządzanie
🇹🇷Turcja 78% - Filologia.
Oczywiście - ktoś mógł ostatecznie nie dojechać, ktoś mógł ostatecznie zrezygnować, ktoś mógł zabłądzić... Jednak przy takiej skali zjawiska nasuwa się fundamentalne pytanie: ilu spośród tych cudzoziemców faktycznie przyjechało do Polski dzięki przyjęciu na studia, gdzie dziś znajdują się byli „studenci” i ilu z nich nadal przebywa w Polsce? Obawiam się, że odpowiedź jest zaskakująco prosta: nikt tego nie wie. Jesteśmy państwem z kartonu - państwem, którego bramy otworzyliśmy patologicznie szeroko.
@Tomasz74073193 To częsta praktyką u sprzedawców. Plan się nie spina? Naciągne jakaś staruszkę. Mąż pracował 1,5 roku u jednego operatora, nie mógł patrzeć jak "koledzy" bez mrugnięcia okiem oszukują ludzi
@obywatel_wolny@RafalDawid_ Nie do końca 😅 naprawdę ciężko jest prowadzić ciążę na NFZ. Ja, próbując znaleźć lekarza, w marcu słyszałam "miejsca u pani doktor zwalniają się w lipcu". No i zostało prywatnie
@modliszka30 Ja pod koniec marca chciałam zarejestrować wtedy 5miesiecznego syna do poradni neurologicznej, skierowanie na CITO. Termin początek czerwca 2027!
Prywatnie wizyta w przeciągu tygodnia.
Z MUZEUM AUSCHWITZ ZNIKNĘŁA TABLICA UPAMIĘTNIAJĄCA POLAKÓW!
Trwa eliminacja pamięci o polskich i chrześcijańskich ofiar Auschwitz.
Z bloku 15 w Auschwitz zniknęły tablice AK i harcerzy. Inne upamiętnienia zostały.
W trakcie prac remontowych bloku 15 w Muzeum Auschwitz zdemontowano dwie tablice: upamiętnienie bohaterów Armii Krajowej z wielkim znakiem Polski Walczącej oraz tablicę poświęconą polskim harcerzom zamordowanym w obozie. Tablice ufundowali byli więźniowie - ludzie, którzy przeżyli obóz i własnymi pieniędzmi zadbali o pamięć po swoich towarzyszach. W odsłonięciu tablicy AK brała udział Zofia Pilecka-Obtułowicz, córka rotmistrza Witolda Pileckiego. Tablica powstała 22 kwietnia 1995 roku.
Prace remontowe się zakończyły. Tablice nie wróciły.
Rzecznik muzeum wyjaśnił: umieszczanie tablic na ścianach poobozowych budynków "ingeruje w historyczną substancję". Tablice zostaną poddane konserwacji i umieszczone w "dedykowanym miejscu". Kiedy? Tego nie podano.
Tyle że na bloku 27 wisi tablica upamiętniająca cztery żydowskie więźniarki - uczestniczki ruchu oporu. W Birkenau stoi pomnik Romów i Sinti. Jest upamiętnienie francuskich Żydów. Te tablice i pomniki historycznej substancji najwyraźniej nie naruszają.
Zniknęła też tabliczka upamiętniająca świętą Edytę Stein - karmelitankę zamordowaną w Birkenau, postawiona przez harcerzy w latach 90. Od 2016 roku nie odprawia się już mszy świętej podczas obchodów pierwszego transportu do Auschwitz - transportu złożonego wyłącznie z polskich więźniów.
Auschwitz był obozem zbudowanym przez Niemców dla Polaków. Później stał się miejscem zagłady Żydów. Obie prawdy są prawdziwe i obie powinny trwać w pamięci. Selektywne usuwanie polskich i chrześcijańskich śladów pamięci - przy jednoczesnym zachowaniu innych upamiętnień - nie jest konserwacją. Jest wyborem.
Tablice ofiar z AK i harcerzy MUSZĄ WRÓCIĆ na blok 15!
Twierdzenie, że „w Polsce w żaden sposób nie można epatować symbolami nazistowskimi” ze względu na „doświadczenie niemieckiego nazizmu”, to chore wypaczenie. Właśnie ze względu na to doświadczenie trzeba przypominać ten symbol zła i okrucieństwa, przypominać historię oraz wskazywać i piętnować podobne praktyki w naszych czasach. W Dzień Pamięci szczególnie.
Wy chcielibyście z tego symbolu zrobić nienaruszalną świętość, a prawdę ukryć pod hasłem strasznej, ale minionej historii. Tymczasem historia dzieje się TERAZ i trzeba otwarcie mówić: nie ma zgody na powtórkę z nazizmu!
Opamiętajcie się, bo za 20–30 lat będziecie się wstydzić przed dziećmi, wnukami i światem — tak jak naród niemiecki wstydził się, że pozwolił na ludobójstwo.
Rodzice nie zaszczepili dziecka przeciw błonicy i pojechali z nim na wycieczkę do Afryki.
⬇️
Dziecko wróciło do Polski z błonicą.
⬇️
Prokuratur postawił więc rodzicom zarzut narażenia dziecka na utratę zdrowia lub życia.
⬇️
Rodzice przyznali się do winy i teraz grozi im kara pozbawienia wolności.
Jeśli boicie się szczepić swoje dzieci, to na wypadek zarażenia dziecka chorobą zakaźną objętą obowiązkowymi szczepieniami MUSICIE dysponować dowodami na to, że próbowaliście zaszczepić dziecko, ale nikt nie był Was w stanie zapewnić, że ryzyko zgonu lub ciężkiego uszkodzenia zdrowia w wyniku poddawania dziecka szczepieniom jest obecnie w Polsce niższe, niż ryzyko ciężkich powikła�� po zarażeniu chorobą zakaźną, a samo wykonanie obowiązku było niemożliwe, pomimo że próbowaliście go wykonać.
Rodzice, którzy nie szczepią swoich dzieci, obowiązkowo powinni także wysłać do Ministra Zdrowia przynajmniej taki zestaw pytań:
"Czy obecnie w Polsce ogólna umieralność jest wyższa wśród dzieci szczepionych zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych, czy wśród dzieci nieszczepionych, u których nie występują medyczne przeciwwskazania do szczepienia? Proszę o odpowiedź dla kategorii wiekowych 0-1 lat, 2 lata, 5 lat, 10 lat, 15 lat, 18 lat.
Czy obecnie w Polsce więcej hospitalizacji przypada średnio na jedno dziecko szczepione zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych, czy na jedno dziecko nieszczepione, u którego nie występują medyczne przeciwwskazania do szczepienia? Proszę o odpowiedź dla kategorii wiekowych 0-1 lat, 2 lata, 5 lat, 10 lat, 15 lat, 18 lat.
Czy obecnie w Polsce zdrowsze są dzieci szczepione zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych, czy dzieci nieszczepione, u których nie występują medyczne przeciwwskazania do szczepienia? Proszę o odpowiedź dla kategorii wiekowych 0-1 lat, 2 lata, 5 lat, 10 lat, 15 lat, 18 lat.
W przypadku braku wnioskowanych informacji wnoszę o wskazanie organu lub urzędu, który mi te informacje udostępni."
Warto też wykazać się aktywnością poprzez stawienie się z dzieckiem w przychodni na badanie kwalifikacyjne lub przynajmniej poprzez wysłanie do przychodni pisma z wezwaniem do wyznaczenia terminu badania kwalifikacyjnego, na które przychodnia nie odpowiedziała.
Takie pismo można wysłać do dowolnej przychodni POZ - nawet jeśli obecnie dziecko nie jest "zapisane" do żadnej przychodni POZ. Oczywiście list polecony z potwierdzeniem odbioru - żeby mieć w razie czego dowód.
Schemat postępowania na badaniu kwalifikacyjnym został szczegółowo opisany w poradniku dostępnym tutaj: https://t.co/78O9gAGRMs a w komplecie z poradnikiem kupujący otrzymuje także odpowiedni wzór pisma do przychodni.
Kupując ten poradnik wspieracie moją działalność - otrzymując przy okazji w zamian obszerną "instrukcję obsługi" badania kwalifikacyjnego.
Swoją drogą ciekawe, w jaki sposób prokurator zamierza w tej sprawie wykazać, że ryzyko zarażenia nieszczepionego dziecka błonicą w Afryce jest wyższe, niż ryzyko wystąpienia ciężkich powikłań poszczepiennych u dziecka szczepionego obecnie w Polsce zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych.
Mam nadzieję, że obrońca tych rodziców zada takie pytanie w sądzie, bo to prokurator musi udowodnić, że ryzyko związane z nieszczepieniem dziecka było wyższe, niż ryzyko związane z poddawaniem dziecka szczepieniom. Sam fakt zarażenia błonicą o niczym nie świadczy.
"Chiny nic nie płacą za tę wojnę. Niczym nie ryzykują. Dowiadują się wszystkiego o amerykańskim potencjale militarnym.
Otrzymują energię po obniżonych cenach. Ograniczają dostawy nawozów, których potrzebują konkurenci.
Obserwują, jak USA wyczerpują precyzyjne zasoby amunicji, których zastąpienie zależy od chińskich pierwiastków ziem rzadkich.
Obserwują pęknięcia w sojuszach, które osłabiają koalicję, z którą musiałyby się zmierzyć w sprawie Tajwanu.
I robią to wszystko, oficjalnie wzywając do pokoju."
Jakiś czas temu Główny Inspektor Sanitarny odmówił odpowiedzi na pytanie, dlaczego na oficjalnej stronie GIS zalecano lekarzom, by w przypadku ciężkiego NOP po szczepieniu BCG:
„nie wykonywać posiewu w kierunku prątka szczepionkowego BCG”.
Czyli: dziecko ma powikłania po szczepieniu… a państwowa instytucja sugeruje, by nie sprawdzać, czy doszło do zakażenia prątkiem szczepionkowym.
A jednocześnie dziś ten sam GIS publicznie przekonuje, że:
nie należy czekać na wynik badania SCID przed szczepieniem BCG, bo to choroba „ultra-rzadka”.
To jest logika nie do przyjęcia.
SCID to znane, bezwzględne przeciwwskazanie do BCG.
BCG u dziecka z niedoborem odporności może oznaczać:
-gruźlicę poszczepienną,
-zakażenie uogólnione,
- dramat całej rodziny i dziecka.
I to nie jest teoria.
To jest rzeczywistość np. chorego Tośka, którego sprawa zawisła przed Sądem Okręgowym w Warszawie w 2018 r. i nadal jest w toku. Tak, nie było dotychczas nawet wyroku Sądu I instancji. Tosiek urodził się z niedoborem odporności i dostał „prezent” od państwa - gruźlicę poszczepienną, która zaatakowała rożne organy, w tym mózg.
Państwo nie może zasłaniać się statystyką i jednocześnie odmawiać wyjaśnień, dlaczego ogranicza diagnostykę powikłań. Co ciekawe, to samo państwo, które w kwestii niedoborów zasłania się statystyką, w kwestii liczby przypadków występującej u dzieci gruźlicy poszczepiennej nie posiada danych w swoich rejestrach statystycznych, a według opinii niektórych konsultantów, jedyna gruźlica jaka występuje wśród dzieci, to ta poszczepienna.
Bezpieczeństwo dzieci nie jest „ultra-rzadkie”. Jest absolutne.
W ok. 25 krajach Europy szczepienia dzieci są dobrowolne.
Bez systemu kar, grzywien i egzekucji administracyjnej.
Polska pozostaje jednym z nielicznych państw UE stosujących przymus i sankcje. W ochronie praw naszych dzieci jesteśmy dziś szczepionkowym skansenem Europy – za to prawdziwym eldorado dla big pharmy.
#SanepidPodKontrolaNIK_PK
#DobrowolnośćSzczepień
#PrawoRodziców
Oświadczenie redakcji “Otwartej Konserwy”
W związku z dużymi emocjami jakie w ostatnim czasie wywołała nasza rozmowa z prof. Leszkiem Marksem stanowczo sprzeciwiamy się praktykom polegającym na próbie wykluczania z debaty publicznej osób mających inne, niż zakłada tzw. “konsensus”, poglądy.
Od początku istnienia “Otwartej Konserwy” naszym założeniem była otwartość na różne, często sprzeczne i przeciwstawne opinie i obserwacje na najważniejsze kwestie polityczne, społeczne, prawne, ekonomiczne czy ideologiczne. Jesteśmy ciekawi głosów prezentujących optykę tzw. głównego nurtu, ale uważamy, że należy przedstawiać także inne punkty widzenia, by spróbować je zrozumieć. Nie z każdym naszym gościem musimy się zgadzać. Nie każdy pogląd musimy podzielać. Jednak ufając w inteligencję naszych odbiorców wychodzimy z założenia, że przedstawiając szeroki wachlarz opinii i poglądów nasi odbiorcy wyciągają własne, przez nikogo nie narzucane, wnioski.
Ostatnie lata w przestrzeni medialnej pokazały ogromny upadek autorytetów, jak też zaskakujący wysyp “ekspertów” ferujących kategoryczne wyroki na niemal każdy temat. Rzeczywistość wielokrotnie i boleśnie udowodniła, że nie ma czegoś takiego jak jedna, jedyna słuszna wersja, a wygłoszona z największą powagą “opinia ekspercka” w krótkim czasie może okazać się bujdą na resorach. Przekonywano nas już, że nie ma nic złego w robieniu interesów z Rosją “taką jaka ona jest”. Zapewniano nas, że nosząc maseczki i nie wchodząc do lasu pokonamy wirusa z Wuhan. Z całą powagą najpierw twierdzono, że Ukraina padnie pod rosyjskim butem w ciągu kilku dni, po czym parę miesięcy później ci z tych samych ust słyszeliśmy, że to jednak Rosja zaraz zostanie rzucona na kolana. Nakazano nam (i wciąż się każe) likwidowanie źródeł ogrzewania na paliwo stałe grożąc, że w przeciwnym razie planeta spłonie. Jednocześnie państwowe instytucje ostrzegają, że ze względów bezpieczeństwa lepiej mieć na podorędziu… kozę czy piec kaflowy. Przykłady można mnożyć długo. Wszystko to słyszeliśmy z ust “ekspertów” głoszących jedyną, ich zdaniem, słuszną i obowiązującą prawdę. Wszelkie przejawy jej kwestionowania, zadawanie pytań czy posiadanie wątpliwości było i jest stanowczo potępiane. Bez względu na to czy pytania te zadaje doświadczony dziennikarz z ogromnym dorobkiem czy profesor mający za sobą dekady pracy naukowej i dziesiątki przeprowadzonych osobiście badań terenowych czy laboratoryjnych. Dla obrońców jedynej, słusznej prawdy nie ma to żadnego znaczenia.
Dlatego nie zamierzamy przepraszać za to, że otwarcie rozmawiamy — ani za to, że pytamy. Historia wielokrotnie pokazała, że największe błędy rodziły się nie z nadmiaru pytań, lecz z zakazu ich zadawania. Naszym zdaniem debata publiczna nie polega na chóralnym powtarzaniu tej samej tezy, lecz na sporze, który pozwala oddzielić prawdę od złudzeń. W tym także sporze naukowym, w którym dyskutują ze sobą osoby o zbliżonym dorobku i doświadczeniach. Nie zaś osoby z wieloletnim dorobkiem naukowym z internetowymi, często anonimowymi, “mędrkami”. Ci, którzy dziś próbują zamykać usta rozmówcom i wyznaczać granice „dopuszczalnych poglądów”, powinni pamiętać, że każda epoka była przekonana o swojej nieomylności — aż do momentu, gdy rzeczywistość brutalnie ją zweryfikowała. My pozostaniemy wierni zasadzie, od której zaczynaliśmy: wolna debata jeśli bywa niewygodna, to właśnie dlatego jest potrzebna. Bo prawda nie boi się rozmowy — boją się jej tylko ci, którzy nie są jej pewni.
Zgadzasz się? Podaj dalej! 👊🏻
🚨 SZOKUJĄCA DECYZJA SĄDU! 🚨 Weronika ma natychmiast odbyć karę!
Weronika, matka trójki dzieci, która nie pozwoliła zabić swojego nienarodzonego syna, jest w krytycznym momencie. Została skazana za to, że ostrzegała inne kobiety przed lekarzem-aborterem, przestępcą Piotrem A. ze Starogardu Gdańskiego.
Po długiej batalii sądowej Weronikę skazano na 3 miesiące prac społecznych, karę grzywny, nakaz przeprosin lekarza, który chciał abortować jej dziecko.
Teraz sąd zaskakująco szybko przystąpił do egzekucji wyroku. Weronika została już wezwana do kuratora, by rozpocząć prace społeczne. Kurator próbował również wyegzekwować przeprosiny dla abortera - jednak Weronika podpisała oświadczenie, że nie będzie przepraszać swojego oprawcy. Odmowa ma jednak ma swoje konsekwencje - Weronice grozi za to 1,5 miesiąca aresztu!
⏳ Czas nagli! Za chwilę matka trójki dzieci zostanie zmuszona do odbycia kary!
✍️ Podpisz petycję do Prezydenta RP o ułaskawienie Weroniki: https://t.co/XGE2nbH2qE
👉 Udostępnij. Niech ta sprawa nie przejdzie po cichu!
Kolejny absurd Strefy Czystego Transportu.
Żeby dostać się na SOR, trzeba… wcześniej wypełnić wniosek o wjazd.
Co najlepsze nie można tego zrobić po fakcie.
Czyli teoretycznie: jedziesz sam, masz nagły problem zdrowotny, ale zanim wjedziesz, powinieneś się zatrzymać, wyjąć telefon lub komputer, wypełnić dokumenty, poczekać na akceptację… i dopiero wtedy możesz jechać po pomoc.
Brzmi jak żart, ale to rzeczywistość. Biurokracja ważniejsza niż zdrowie.
#SCT #sctkrakow #SOR #Miszalski #Krakow #małopolska
Minister Zdrowia odmówił odpowiedzi na pytania o analizy, które miały być podstawą obowiązkowych szczepień HPV.
Zamiast wskazać przepisy czy uzasadnienie, stwierdził jedynie, że… „odpowiedzi nie podlegają udostępnieniu”.
Czyli albo analiz nie ma, albo ujawnienie byłoby zbyt niewygodne.
Jedno i drugie pokazuje pełen brak transparentności państwa i fikcję państwa prawa.
Władza, która żąda obowiązków, ale ukrywa informacje, narusza prawo obywatela do kontroli działań publicznych.
Wprowadzenie obowiązku wbrew treści delegacji ustawowej - art. 17 ust. 10 ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych (czyli bez analizy epidemiologicznej) to delikt konstytucyjny.
#Jawność #Transparentność #HPV #ZdrowiePubliczne #NOP #JestRyzykoMusiBycWybor #PaństwoPrawa
Nigdy wcześniej nie brałem udziału w bardziej karykaturalnym postępowaniu niż proces lekarzy ukaranych za apele dotyczące covid-19.
Najpierw do OSL trafiła pozaprocesowa opinia, opłacona przez Naczelną Radę Lekarską, z „ciekawym” rozdzielnikiem: wprost wskazywano, aby wykorzystać ją w sprawach lekarzy „antyszczepionkowców” i ujednolicić orzecznictwo.
W ten sposób żaden sąd nie ma prawa czynić ustaleń – to rażące naruszenie zasady bezstronności i niezawisłości.
Gdy obrońcy zwrócili uwagę na powyższe błędy formalne, OSL – mimo jednoznacznego sprzeciwu – powołał jako biegłą prof. Paradowską-Stankiewicz, współautorkę rządowych zaleceń pandemicznych, które były właśnie przedmiotem krytyki w apelach.
Co więcej, biegła była beneficjentem bezpośrednim i pośrednim firm farmaceutycznych, których populacyjne stosowanie preparatów było w apelach kwestionowane, a mimo to złożyła oświadczenie, że nie znajduje się w sytuacji konfliktu interesów sporządzając opinię w tej sprawie.
W prokuraturze toczy się postępowanie związane z opinią biegłej. Miała ona sporządzić opinię z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji, nie ujawniając tego w jej treści.
Pomimo licznych wniosków obrońców nigdy nie została wezwana przez sąd lekarski celem wyjaśnienia swojej opinii.
Całość sprawiała wrażenie procesu, w którym wynik był z góry przesądzony, a nie postępowania mającego ustalić prawdę i rzetelnie ocenić argumenty lekarzy.
#WolnośćZawoduLekarza
No więc tak: na pytanie skierowane do GUS, ile dzieci w Polsce, w wieku 5 lat lub mniej, szczepionych i nieszczepionych, w ciągu ostatnich lat zmarło z powodu "śmierci łóżeczkowej" lub z "nieznanych przyczyn", GUS odpowiedział, że nie wie i kazał pytać NFZ, a NFZ informuje, że nie potrafi udzielić informacji o zgonach wśród osób szczepionych i nieszczepionych i przesyła zupełnie niezwiązaną z zapytaniem tabelkę ze wszystkimi zgonami dzieci hospitalizowanych...
Dlaczego w Polsce nie monitoruje się statystyk zgonów wśród dzieci szczepionych i nieszczepionych, skoro szczepienie dzieci jest przymusowe?
Bo bezpieczniej jest nie wiedzieć?