Takie społeczeństwo ( o zależnościach feudalnych jak u nas) nie przetrwa subtelniejszej niż wojna gry o przetrwanie w tym mechanizmu przemocy perswazyjnej, strukturalnej i instytucjonalnej wynikającej z relacji Centrum-peryferie. Na pewno będziemy bronić w otwartej wojnie skromnego i zdobytego w pocie czoła dobytku, którym się jeszcze nie nacieszyliśmy, ale jak tylko pojawi się złożona gra, gdzie przejmowanie wartości nie będzie odbywać się poprzez agresję czy wojnę, tylko za pomocą zróżnicowanego instrumentarium, to przegramy, bo nie zrozumiemy co się rozegrało.
Skończyliśmy dziś w nocy pisać z @MStefan92 książkę o roboczym tytule: „O rewolucji i nadziei”.
Jest o nas wszystkich w kraju i o naszej przyszłości.
Dziś w Jasionce pod Rzeszowem na panelu rozmawialem z Janem Rokitą i @patrycjuszwyzga o podstawowych jej tezach i potrzebie rewolucji.
Więcej info wkrótce
To właśnie jest czas na zebranie i policzenie się tych w naszym społeczeństwie, którzy mają ambicję podróżować do centrum i chcą tę podróż realnie odbyć.
Po 35 latach III RP i 40 latach PRL mamy bardzo dużo zasobów, głównie dotyczących potencjału ludzi. Łącznie 75 lat Wielkiej Społecznej Transformacji to swoista rewolucja kulturowa (poprzedzona sześcioma latami wojny, która również przemełła społeczeństwa i jego dawne zasady), która historycznie jest niezbędna, by porzucić „stare”, które ograniczało, i wyruszyć wyboistą drogą w podróż do centrum.
Czas zamknąć ideologiczne rozliczenia z PRL i narzekania na taką, a nie inną transformację w kierunku III RP. Trudno, potoczyło się to wszystko, jak potoczyło, zwłaszcza że robili ją nam przede wszystkim inni: Niemcy i Sowieci wojną, potem Sowieci zrobili nam komunizm i z polskimi pomocnikami zafundowali okres popartych terrorem zmian 1944-1956; po 1989 zmiany robił nam zagraniczny kapitał i jego operatorzy, napierając na polskich polityków okresu transformacji.
Naszym zdaniem rewolucja kulturowa w kierunku nowoczesności jest niedokończona, bo dokończyć ją muszą teraz sami Polacy, poszukując sposobu na siebie i na nasze państwo przyszłości. Zwłaszcza zmiana ta jest potrzebna wśród elit publicznych i w ich mentalności, tak jeśli chodzi o szkodliwą peryferyjność myślenia i zbędne naśladownicze instynkty, jak i zupełnie wadliwe metody rozliczania kompetencji i pracy, jakie panują w Polsce tam, gdzie są pieniądze publiczne. Zbyt dużo jest „starego” (wcale nie różniącego się od PRLu) tam, gdzie jest pieniądz publiczny i decyzje państwowe czy samorządowe.
Zwłaszcza zmiana ta jest potrzebna wśród elit publicznych i w ich mentalności, tak jeśli chodzi o szkodliwą peryferyjność myślenia i zbędne naśladownicze instynkty, jak i zupełnie wadliwe metody rozliczania kompetencji i pracy, jakie panują w Polsce tam, gdzie są pieniądze publiczne. Zbyt dużo jest „starego” (wcale nie różniącego się od PRLu) tam, gdzie jest pieniądz publiczny i decyzje państwowe czy samorządowe.
Zwłaszcza zmiana ta jest potrzebna wśród elit publicznych i w ich mentalności, tak jeśli chodzi o szkodliwą peryferyjność myślenia i zbędne naśladownicze instynkty, jak i zupełnie wadliwe metody rozliczania kompetencji i pracy, jakie panują w Polsce tam, gdzie są pieniądze publiczne. Zbyt dużo jest ��starego” (wcale nie różniącego się od PRLu) tam, gdzie jest pieniądz publiczny i decyzje państwowe czy samorządowe.
Niemniej jednak zwyczajni ludzie w Polsce, tzw. Polska Wyszyńskiego, ludzie poddani ostatnim 75 latom rewolucji i przede wszystkim owoce pracy tych ludzi, dają nam nadzieję, że podróż może się udać. Musimy do niej przekonać jak najwięcej osób. To jest cel naszej pracy.
Niemniej jednak zwyczajni ludzie w Polsce, tzw. Polska Wyszyńskiego, ludzie poddani ostatnim 75 latom rewolucji i przede wszystkim owoce pracy tych ludzi, dają nam nadzieję, że podróż może się udać. Musimy do niej przekonać jak najwięcej osób. To jest cel naszej pracy.
Niestety nie wszyscy jednak w Polsce pragną tej podróży, z różnych powodów: ze zwykłej głupoty, tej zawsze najwięcej, tu nie trzeba spisków; z częstego w III RP prowincjonalizmu charakteryzującego się zadziwiającymi kompleksami wobec Zachodu, przykrytego „lukrem” powierzchownej europejskości tych spośród nas, którzy zaczęli więcej zarabiać po transformacji; z winy osób, które wygodnie umościły się w naszym peryferyjnym państwie i w jego licznych zaakceptowanych z jakiegoś powodu patologiach. W tym państwie łatwo się ustawić na styku publicznego i prywatnego, jeśli wiesz, jak z jego patologii i peryferyjności korzystać „pod siebie”. Wielu z tych ludzi uważa ten stan za normalny czy prawidłowy, co też jest charakterystyczne dla tej naszej peryferyjnej formy państwowej, która wytworzyła się po 1989 roku w „przekalibrowanym” na system kapitalistyczny i gwałtownie skierowanym makroekonomicznie na Zachód PRL-owskim państwie.
Wielu jest też takich, którzy nie odczytują istnienia napięcia między peryferiami a centrum i nigdy nie myśleli o podróży do centrum. Tutaj istnieje ogromny potencjał polityczny dla mądrego przywództwa.
Niestety nie wszyscy jednak w Polsce pragną tej podróży, z różnych powodów: ze zwykłej głupoty, tej zawsze najwięcej, tu nie trzeba spisków; z częstego w III RP prowincjonalizmu charakteryzującego się zadziwiającymi kompleksami wobec Zachodu, przykrytego „lukrem” powierzchownej europejskości tych spośród nas, którzy zaczęli więcej zarabiać po transformacji; z winy osób, które wygodnie umościły się w naszym peryferyjnym państwie i w jego licznych zaakceptowanych z jakiegoś powodu patologiach. W tym państwie łatwo się ustawić na styku publicznego i prywatnego, jeśli wiesz, jak z jego patologii i peryferyjności korzystać „pod siebie”. Wielu z tych ludzi uważa ten stan za normalny czy prawidłowy, co też jest charakterystyczne dla tej naszej peryferyjnej formy państwowej, która wytworzyła się po 1989 roku w „przekalibrowanym” na system kapitalistyczny i gwałtownie skierowanym makroekonomicznie na Zachód PRL-owskim państwie.
Wielu jest też takich, którzy nie odczytują istnienia napięcia między peryferiami a centrum i nigdy nie myśleli o podróży do centrum. Tutaj istnieje ogromny potencjał polityczny dla mądrego przywództwa.
Dziś o g. 19 mój live i q&a na YT S&F o upublicznieniu biuletynów S&F przygotowywanych cyklicznie przez prawie 2 lata przez tych co są na wschodzie i na wojnie.
Na temat wojny, nowego przemyslu, innowacji wojennej, deregulacji i rewolucji pola walki
zapraszam:)