To, co świat często uznaje za słabość, Jezus nazywa miejscem łaski. Ubóstwo ducha, cichość, łzy, pragnienie sprawiedliwości, czyste serce i pokój stają się drogą do królestwa. Chrystus pokazuje, że prawdziwe szczęście rodzi się tam, gdzie człowiek przestaje budować wszystko na sobie, a zaczyna żyć z otwartymi rękami przed Bogiem.
+++
Ewangelia na 08.06.2026 r. (Poniedziałek): „Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył usta i nauczał ich tymi słowami:
«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami».” (Mt 5,1-12)
Stół w domu Mateusza staje się miejscem spotkania Jezusa z celnikami i grzesznikami. Chrystus siada blisko tych, których inni odsuwali na bok. Jego świętość nie izoluje Go od poranionych, ale przyciąga ich do Źródła ich uzdrowienia. Bóg przychodzi do człowieka z miłosierdziem, które podnosi, leczy sumienie i otwiera drogę do nowego życia.
+++
Ewangelia na 07.06.2026 r. (Niedziela): „Jezus, wychodząc z Kafarnaum, ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim.
Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i zasiadło wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»
On, usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».” (Mt 9,9-13)
Jezus siada naprzeciw skarbony i patrzy inaczej niż ludzie. Tłum widzi ilość pieniędzy, Jezus widzi serce. Ludzie zauważają wielkie ofiary, Jezus dostrzega dwa małe pieniążki ubogiej wdowy. To bardzo pocieszające dla wszystkich, którzy czują, że dają mało, bo mają mało sił, czasu, możliwości albo zasobów. Dla Boga wartość daru mierzy się miłością, zaufaniem i ofiarnością ukrytą w sercu.
+++
Ewangelia na 06.06.2026 r. (Sobota): „Jezus, nauczając rzesze, mówił:
«Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok».
Potem, usiadłszy naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz.
Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie».” (Mk 12,38-44)
Tłum chętnie słuchał Jezusa, bo Jego słowo miało światło i moc. Nie było tylko wyjaśnieniem tekstu, ale spotkaniem z Tym, o którym mówi całe Pismo. Tak jest także dzisiaj. Serce człowieka odpoczywa przy słowie Chrystusa, bo On odsłania sens głębszy niż codzienny hałas, lęk i powierzchowne odpowiedzi. Kto słucha Jezusa naprawdę, zaczyna widzieć w Nim centrum historii i własnego życia.
+++
Ewangelia na 05.06.2026 r. (Piątek): „Jezus, nauczając w świątyni, zapytał: «Jak mogą twierdzić uczeni w Piśmie, że Mesjasz jest synem Dawida? Wszak sam Dawid mówi mocą Ducha Świętego:
„Rzekł Pan do Pana mego: Siądź po prawicy mojej, aż położę Twoich nieprzyjaciół pod stopy Twoje”.
Sam Dawid nazywa Go Panem, jakże więc jest tylko jego synem?» A liczny tłum chętnie Go słuchał.” (Mk 12,35-37)
Jezus nazywa siebie chlebem żywym, który zstąpił z nieba. To znaczy, że Bóg odpowiada na najgłębszy głód człowieka. Człowiek potrzebuje chleba codziennego, ale nosi też w sobie głód sensu, miłości, przebaczenia, pokoju i życia, które przetrwa śmierć. Chrystus daje więcej niż naukę i przykład. Daje samego siebie. Eucharystia jest pokarmem dla serca, które pragnie Boga, nawet gdy samo jeszcze do końca tego pragnienia nie rozumie.
+++
Ewangelia na 05.06.2026 r. (Czwartek - Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa - Boże Ciało): „Jezus powiedział do Żydów:
«Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata».
Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: «Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?»
Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.
Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki».” (J 6,51-58)
Panie Jezu, w uroczystość Bożego Ciała wychodzimy z Tobą na ulice. Idziemy za Tobą, ukrytym w białej Hostii, a jednak prawdziwie obecnym, żywym i bliskim. Wychodzimy z Tobą poza mury świątyni, bo wierzymy, że pragniesz być obecny nie tylko przy ołtarzu, lecz także pośród naszej codzienności: na drogach, którymi chodzimy, w domach, w których mieszkamy, w miejscach pracy, nauki, odpoczynku, zmęczenia, radości i bólu.
Jezu Eucharystyczny, kiedy kapłan niesie Cię w monstrancji, Ty sam przechodzisz przez nasze ulice. Patrzysz na okna naszych domów, na twarze ludzi, na miejsca, w których toczy się życie. Przechodzisz obok spraw, które nosimy w sercu: trosk rodzinnych, lęków o przyszłość, ran, których nikt nie widzi, pragnień dobra, które czasem gasną pod ciężarem codzienności. Przychodzisz tam, gdzie człowiek bywa zagubiony, samotny, zapracowany, obojętny albo spragniony miłości.
Panie, procesja Bożego Ciała przypomina nam, że Ty nie jesteś Bogiem dalekim. Nie zamykasz się przed światem. Nie czekasz wyłącznie na tych, którzy potrafią pięknie się modlić i mają uporządkowane życie. Ty wychodzisz do ludzi. Idziesz do naszych rodzin, na nasze ulice, do naszych historii. Pragniesz dotknąć swoją obecnością tego, co zwyczajne, kruche, poranione i często bardzo ukryte.
Jezu, kiedy idziemy za Tobą, wyznajemy wiarę, że w Najświętszym Sakramencie jesteś naprawdę. Nie niesiemy jedynie znaku ani wspomnienia. Idziemy za Tobą — Tym samym, który uzdrawiał chorych, podnosił upadłych, przebaczał grzesznikom, płakał przy grobie przyjaciela i oddał życie na krzyżu. Idziemy za Miłością, która stała się Chlebem, aby człowiek nigdy nie był głodny sensu, nadziei i życia wiecznego.
Panie Jezu, ucz nas, że choć procesja ulicami się skończy, to droga z Tobą ma trwać dalej. Pomóż nam iść za Tobą nie tylko wśród śpiewu, kadzidła i kwiatów, lecz także w codziennych wyborach: w przebaczeniu, cierpliwości, uczciwości, wierności, cichej służbie i miłości do tych, których trudno kochać. Spraw, abyśmy po powrocie do domu nie zostawili Cię za drzwiami kościoła, lecz pozwolili Ci wejść w nasze rozmowy, decyzje, relacje, plany i zranienia.
Jezu ukryty w Eucharystii, przejdź dziś przez nasze ulice, ale przede wszystkim przejdź przez nasze serca. Pobłogosław nasze domy, rodziny, pracę, cierpienie i nadzieje. Zostań z nami na drogach naszego życia. Idź przed nami, gdy brakuje odwagi. Idź obok nas, gdy jesteśmy zmęczeni. Idź w nas, gdy pragniemy kochać bardziej.
Panie Jezu, chcemy iść z Tobą na ulicę, aby cały świat zobaczył, że Ty jesteś pośród nas i prowadzisz nas do domu w niebie.
#BożeCiało
Człowiek sam z siebie dochodzi do granicy śmierci i tam kończą się jego możliwości. Bóg jednak jest Panem życia. On potrafi podnieść to, co upadło, odnowić to, co zostało zniszczone, i wprowadzić człowieka w pełnię, której ziemskie serce jeszcze sobie wyobrazić nie umie. Wiara w zmartwychwstanie mówi, że ostatnim słowem nad człowiekiem jest życie.
+++
Ewangelia na 03.06.2026 r. (Środa): „Przyszli do Jezusa saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i pytali Go w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: „Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat pojmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu”.
Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę, a umierając, nie zostawił potomstwa. Drugi ją pojął za żonę i też zmarł bez potomstwa; tak samo trzeci. I siedmiu ich nie zostawiło potomstwa. W końcu po wszystkich umarła także kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną? Bo siedmiu miało ją za żonę».
Jezus im rzekł: «Czyż nie dlatego jesteście w błędzie, że nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej? Gdy bowiem powstaną z martwych, nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, ale będą jak aniołowie w niebie. Co się zaś tyczy umarłych, że zmartwychwstaną, to czy nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie mowa o krzewie, jak Bóg powiedział do niego: „Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba”? Nie jest On Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie».” (Mk 12,18-27)
Moneta nosi obraz cezara, ale człowiek nosi obraz Boga. Cezarowi można oddać monetę, obowiązek, sprawy doczesnego porządku. Bogu należy oddać serce, sumienie, życie, miłość i prawdę. Człowiek ma wartość większą niż wszystkie systemy, interesy i władze świata, bo został stworzony na obraz Stwórcy.
+++
Ewangelia na 02.06.2026 r. (Wtorek): „Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?»
Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu wystawiacie Mnie na próbę? Przynieście mi denara; chcę zobaczyć». Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?»
Odpowiedzieli Mu: «Cezara».
Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga».
I byli pełni podziwu dla Niego.” (Mk 12,13-17)
Rolnicy zachowują się tak, jakby winnica należała do nich. To jest dramat serca, które zapomina o Dawcy. Człowiek łatwo przyzwyczaja się do Bożych darów i zaczyna traktować je jak własność absolutną. Wtedy modlitwa staje się dodatkiem, sumienie przeszkodą, a Bóg kimś, kto przychodzi po coś, co do Niego nie należy. Przypowieść przypomina, że prawdziwa wolność zaczyna się od wdzięczności. Kto pamięta, że wszystko otrzymał, potrafi żyć pokorniej, owocniej i piękniej.
+++
Ewangelia na 01.06.2026 r. (Poniedziałek): „Jezus zaczął mówić w przypowieściach do arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych:
«Pewien człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.
Gdy nadszedł czas, posłał do rolników sługę, by odebrał od nich należną część plonów winnicy. Ci chwycili go, obili i odprawili z niczym. Wtedy posłał do nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli. Posłał jeszcze jednego, i tego zabili. I posłał wielu innych, z których jednych obili, drugich pozabijali.
Miał jeszcze jednego - umiłowanego syna. Posłał go do nich jako ostatniego, bo mówił sobie: „Uszanują mojego syna”. Lecz owi rolnicy mówili między sobą: „To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze”. I chwyciwszy, zabili go i wyrzucili z winnicy. Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym.
Nie czytaliście tych słów w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach”».
I starali się Go ująć, lecz bali się tłumu. Zrozumieli bowiem, że przeciw nim opowiedział tę przypowieść. Pozostawili Go więc i odeszli.” (Mk 12,1-12)
Bóg umiłował świat. To znaczy, że u początku zbawienia stoi miłość Ojca, a nie ludzka zasługa. Bóg patrzy na świat poraniony grzechem, zagubiony, ciemny i kruchy, a jednak odpowiada darem Syna. Chrystus jest największym dowodem, że człowiek jest dla Boga cenny. Ojciec daje Tego, którego kocha odwiecznie, aby człowiek mógł odnaleźć życie.
+++
Ewangelia na 31.05.2026 r. (Niedziela - Uroczystość Najświętszej Trójcy): „Jezus powiedział do Nikodema:
«Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego».” (J 3,16-18)
Odpowiedź przywódców jest bardzo smutna. Zamiast szukać prawdy, obliczają skutki każdej możliwej odpowiedzi. Boją się utraty twarzy, reakcji tłumu, konsekwencji własnych słów. To obraz serca, które bardziej pilnuje własnego bezpieczeństwa niż światła Bożego. Człowiek może dojść do momentu, w którym prawda staje przed nim bardzo blisko, a on wybiera kalkulację. Ewangelia przestrzega przed życiem, w którym opinia ludzi staje się ważniejsza niż głos Boga.
+++
Ewangelia na 30.05.2026 r. (Sobota): „Jezus wraz z uczniami przyszedł znowu do Jerozolimy. Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i zapytali Go: «Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żebyś to czynił?»
Jezus im odpowiedział: «Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. Czy chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi».
Oni zastanawiali się między sobą: «Jeśli powiemy: „Z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” Powiemy: „Od ludzi”». Lecz bali się tłumu, ponieważ wszyscy rzeczywiście uważali Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: «Nie wiemy».
Jezus im rzekł: «Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię».” (Mk 11,27-33)
Figowiec pełen liści, a pozbawiony owocu, staje się znakiem religijności, która dobrze wygląda z daleka, lecz pozostaje pusta w środku. Liście mogą oznaczać pozory: słowa, gesty, zwyczaje, zewnętrzne formy pobożności. Jezus szuka owocu: wiary, nawrócenia, miłości, sprawiedliwości, przebaczenia i życia zgodnego z Bogiem. Ten fragment pyta bardzo konkretnie: czy moja wiara rodzi owoc, czy tylko sprawia wrażenie życia?
+++
Ewangelia na 29.05.2026 r. (Piątek): „Jezus przybył do Jerozolimy i wszedł do świątyni. Obejrzał wszystko, a że pora była już późna, wyszedł razem z Dwunastoma do Betanii.
Nazajutrz, gdy wyszli z Betanii, poczuł głód. A widząc z daleka figowiec, okryty liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz podszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: «Niechaj już nikt nigdy nie je z ciebie owocu!» A słyszeli to Jego uczniowie.
I przyszli do Jerozolimy. Wszedłszy do świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, powywracał stoły tych, co zmieniali pieniądze, i ławki sprzedawców gołębi; nie pozwolił też, żeby ktoś przeniósł sprzęt jakiś przez świątynię. Potem nauczał ich, mówiąc: «Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów? Lecz wy uczyniliście go jaskinią zbójców».
Kiedy doszło to do arcykapłanów i uczonych w Piśmie, szukali sposobu, jak by Go zgładzić. Czuli bowiem lęk przed Nim, gdyż cały tłum był zachwycony Jego nauką.
Gdy zaś wieczór zapadł, Jezus i uczniowie wychodzili poza miasto. Przechodząc rano, ujrzeli figowiec uschły od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: «Rabbi, patrz, figowiec, który przekląłeś, usechł».
Jezus im odpowiedział: «Miejcie wiarę w Boga! Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: Podnieś się i rzuć w morze, a nie zwątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie coś przeciw komuś, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze».” (Mk 11,11-25)
Nie ja wybrałem tę drogę,
to Pan mnie pierwszy zawołał.
Dał w dłonie chleb, w usta słowa
i serce, które wciąż woła.
Przez lata łaski i trudu,
przez radość i zmaganie,
uczę się tylko jednego:
być bardziej dla Ciebie, Panie.
A jeśli sił mi zabraknie,
Ty sam mnie podnieś od nowa,
bo całe moje kapłaństwo
jest darem Twojego słowa.
28 maja 2016 roku otrzymałem wielki dar sakramentu kapłaństwa. Dziś, po dziesięciu latach, patrzę na ten dzień z ogromną wdzięcznością wobec Pana Boga. Im więcej czasu mija, tym bardziej widzę, że kapłaństwo nie jest czymś, co człowiek sobie po prostu wybiera, planuje i układa według własnych wyobrażeń. Jest darem, który przerasta człowieka, a równocześnie bardzo konkretnie wpisuje się w jego codzienność: w ludzi, spotkania, rozmowy, radości, zmęczenie, decyzje, modlitwę, Eucharystię i wszystkie te chwile, w których trzeba po prostu być wiernym.
Te dziesięć lat było czasem bardzo obfitym w różne wydarzenia, spotkania i doświadczenia. Kiedy patrzę na ten czas, widzę, jak wiele Pan Bóg dawał mi przez ludzi. Nieraz myślałem, że to ja komuś pomagam, że to ja mam coś wyjaśnić, podnieść na duchu, poprowadzić czy wesprzeć. Ale potem okazywało się, że to właśnie przez tych ludzi Bóg więcej dawał mi. Uczył mnie pokory, cierpliwości, zaufania, wrażliwości i większej wiary. W wielu spotkaniach mogłem odkrywać Jego rękę, która mnie prowadzi, formuje i przygotowuje na to, czego sam wcześniej bym się nie spodziewał.
Były w tym czasie chwile piękne i bardzo umacniające, ale były też wyzwania trudne, a czasem naprawdę bardzo trudne. Takie, które człowieka zatrzymują, uczą milczeć, bardziej klękać niż mówić i zostawiają ślad nie tylko w pamięci, ale chyba także na głowie. Myślę, że stąd już te liczne siwe włosy. Jednak, mimo różnych zmagań, mam w sercu pokój. Nie dlatego, że wszystko było łatwe albo jasne, ale dlatego, że nad tym wszystkim czuwa Chrystus. Ten sam Chrystus, który zechciał podzielić się ze mną swoim kapłaństwem, choć dobrze wie, że na niego nie zasłużyłem.
Po tych dziesięciu latach mogę powiedzieć szczerze: nie żałuję ani jednego dnia kapłaństwa. Ani jednego. Czasem ktoś pyta, czy gdybym miał wybierać jeszcze raz, to zdecydowałbym się na tę drogę. Zawsze, bez długiego zastanawiania się, odpowiadam: „tak”. Może dziś miałbym w sobie pytanie, czy byłaby to droga kapłana diecezjalnego czy zakonnego, bo z czasem człowiek lepiej poznaje siebie, swoje pragnienia i swoje duchowe tęsknoty. Ale jednego jestem pewien: nie wyobrażam sobie życia bez kapłaństwa. Nie wyobrażam sobie dnia bez Eucharystii, bez podniesienia Hostii, w której ukryty jest żywy Bóg. To jest największa tajemnica i największe zdumienie mojego życia: że kruchy człowiek może brać w dłonie Tego, którego nie obejmuje cały świat.
Kapłaństwo przez te lata coraz mniej kojarzy mi się z jakimś zewnętrznym obrazem, a coraz bardziej z cichą zgodą na to, żeby należeć do Chrystusa także wtedy, gdy jest trudno. Z byciem posłanym do ludzi nie tylko wtedy, gdy człowiek ma siłę, dobre słowo i jasność, ale także wtedy, gdy sam potrzebuje umocnienia. Z uczeniem się, że ksiądz nie ma zasłaniać Chrystusa sobą, swoim charakterem, stylem, talentami czy słabościami, ale ma pozwolić, żeby przez jego życie choć trochę bardziej było widać Pana.
Dziś dziękuję Bogu za ten wielki dar. Dziękuję za ludzi, których postawił na mojej drodze: za tych, którzy mnie wspierali, za tych, którzy się za mnie modlili, za tych, którzy mnie czegoś nauczyli, a także za tych, przez których Pan Bóg mnie oczyszczał i prowadził głębiej. Dziękuję za mój rocznik, za kolegów kapłanów, z którymi dziesięć lat temu leżeliśmy krzyżem, prosząc, aby Bóg uczynił z naszego życia narzędzie swojej łaski.
Siebie i kolegów z rocznika polecam Waszej modlitwie. Proszę, módlcie się za nas, abyśmy nie tylko wytrwali w kapłaństwie, ale byli takimi kapłanami, przez których bardziej widać Chrystusa niż nas. Bo ostatecznie tylko o to chodzi, żeby On był większy, a my coraz bardziej Jego.
Getsemani odsłania cenę naszego zbawienia jeszcze przed samym krzyżem. Jezus przyjmuje kielich męki w sercu, zanim przyjmie go na ciele. Jego zgoda rodzi się w samotnej modlitwie, w zmaganiu i w oddaniu Ojcu wszystkiego. To pokazuje, że odkupienie człowieka wypływa z miłości świadomej, wolnej i wiernej. Chrystus idzie na krzyż, bo kocha Ojca i kocha człowieka aż do końca.
+++
Ewangelia na 28.05.2026 r. (Czwartek - Święto Jezusa Chrystusa, Najwyższego i Wiecznego Kapłana): „Jezus z uczniami przyszedł do posiadłości zwanej Getsemani i rzekł do nich: «Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę». Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną».
I odszedłszy nieco do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!»
Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: «Tak oto nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe».
Powtórnie odszedł i tak się modlił: «Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!»” (Mt 26,36-42)
Prośba Jakuba i Jana odsłania pragnienie wielkości obecne w sercu człowieka. Każdy chce być zauważony, ważny i doceniony. Jezus oczyszcza to pragnienie. Wielkość sama w sobie jest dobra, gdy oznacza dojrzałość miłości, zdolność oddania siebie i wierność aż do końca. Chrystus pokazuje, że w królestwie Bożym miejsce przy Nim zdobywa się przez serce podobne do Jego serca: gotowe pić kielich cierpienia, przyjąć trud misji i kochać bez szukania własnej korzyści.
+++
Ewangelia na 27.05.2026 r. (Środa): „Uczniowie byli w drodze, zdążając do Jerozolimy. Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co miało Go spotkać:
«Oto idziemy do Jerozolimy. A tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie».
Wtedy podeszli do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy».
On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?»
Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».
Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?»
Odpowiedzieli Mu: «Możemy».
Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane».
Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich:
«Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu».” (Mk 10,32-45)
Kto wybiera Chrystusa, czasem spotka się z niezrozumieniem, samotnością, kpiną albo odrzuceniem. A jednak nawet pośród trudności uczeń otrzymuje coś, czego świat dać nie umie: świadomość, że jego życie ma cel, że idzie za Panem i że żaden wysiłek podjęty z miłości do Boga nie jest pusty.
+++
Ewangelia na 26.05.2026 r. (Wtorek): „Piotr powiedział do Jezusa: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą».
Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci lub pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym. Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi».” (Mk 10,27-31)
Jezus z krzyża tworzy nową rodzinę. Powierza Maryję uczniowi jako matkę, a ucznia Maryi jako syna. W chwili konania troszczy się o tych, których kocha. Nawet w największym cierpieniu Jego serce skupia się na innych. Pod krzyżem rodzi się więź głębsza niż więzy krwi - wspólnota złączonych miłością Chrystusa.
+++
Ewangelia na 25.05.2026 r. (Poniedziałek): „Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja».
I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
Potem Jezus, świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę nasączoną octem i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Dokonało się!»
I skłoniwszy głowę, oddał ducha.
Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat - ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem - Żydzi prosili Piłata, żeby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała.
Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Jezusem byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda.” (J 19,25-34)
Tchnienie Jezusa przypomina początek stworzenia. Bóg tchnął życie w człowieka, a teraz Zmartwychwstały tchnie Ducha Świętego w uczniów. To jest nowe stworzenie. Duch Święty daje życie odnowione, nowe serce zdolne do wiary, nową odwagę do świadectwa i nową moc przebaczenia. Zesłanie Ducha Świętego mówi nam, że Bóg chce ożywić to, co w człowieku zamknięte, osłabione i pozbawione światła.
+++
Ewangelia na 24.05.2026 r. (Niedziela - Uroczystość Zesłania Ducha Świętego): „Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».” (J 20,19-23)