🫥 Nie jestem matką małych dzieci - nie dostanę 800+
🫥 Nie jestem bezrobotna - państwo nie opłaci mi rachunków, nie dołoży ani grosza.
🫥 Nie mam dużej rodziny, pełnej dzieci - nie dostanę dodatków, pomocy z MOPS.
🫥 Nie jestem rolnikiem - muszę płacić 2k ZUS-u, nie mam zniżek, nie mam dopłat za oddychanie.
🫥 Mieszkam na swoim - nie ciągnęłam od państwa dopłat, nie obciążyłam mieszkaniem komunalnym.
🫥 Nie jestem górnikiem - nie mam dopłat, entych emerytur, deputatów, dodatków.
🫥 Nie mam 75 lat - za każdy lek płacę horendalne kwoty, żeby tych lat dożyć.
🫥 Nie jestem emigrantką, nie przyjechałam z państwa w stanie konfliktu zbrojnego - nie dostanę mieszkania, zasiłku, dopłat i innych dodatków.
🫥 Nie jestem wierząca - muszę dopłacać do Kościołów, katechetów, lekcji religii.
🫥 Nie jestem młodą mężatką - nie dla mnie tanie kredyty, dopłaty do zakupu mieszkania.
🫥 Nie jestem politykiem - nie jem obiadków za 5 zł, zarabiając kilkanaście tysięcy miesięcznie.
🫥 Całe życie ciężko pracowałam, odkładałam na wyższą emeryturę - teraz nie dostaję żadnych dodatków, bo trzeba dać tym, którzy mają mniej. Więc ci, co mieli w dupie składki będą mieli tyle co ja lub więcej.
🫥 Płacę ogromne składki na zdrowie Polaków, a stoję w kolejkach po kilka lat, żeby otrzymać podstawowe świadczenia.
🫥 Nie jestem rybakiem - nie dostanę dopłat w setkach tysięcy, żeby nie pracować.
🫥 Jestem Polką - nie mam prawa do aborcji, do najnowszych metod leczenia kobiecych nowotworów.
Panie @donaldtusk@KosiniakKamysz@szymon_holownia
Po co są tacy ludzie jak ja? Żeby na to wszystko zapierdalać?
To jest cholernie smutna historia.
Taka, którą człowiek czyta dwa razy, bo za pierwszym razem trudno uwierzyć, że to wszystko mogło się wydarzyć..
Pani Krystyna ma dziś 70 lat.
Schorowana, zmęczona, a mimo to z sercem, które mogłoby obdarzyć miłością pół świata.
Choć jej własne dzieciństwo wyglądało jak z innego, dużo mroczniejszego życia.
Jako mała dziewczynka była wsadzana do psiej budy.
Do zimnego, ciasnego schronienia, które dla dziecka powinno być ostatnim miejscem na ziemi.
A mimo to właśnie tam czuła się bezpieczniej niż w domu.
W tej budzie był pies.
Jedyna istota, która ją kochała.
Oddawał jej swoją miskę, ogrzewał ją własnym ciałem, bronił, kiedy świat pokazywał tylko zęby.
Może dlatego dziś Pani Krystyna robi coś, co dla większości ludzi byłoby nie do udźwignięcia.
Prowadzi „Staruszkowo” - dom dla starych, ślepych, chorych, kalekich i zapomnianych psów.
Dla takich, których nikt już nie chce, bo są „za trudne”, „za stare”, „za kłopotliwe”.
Ma ich… prawie 60.
Sześćdziesiąt psów, które mają tylko ją.
Tylko jej ręce, jej głos, jej dom.
Tylko malutką wieś Krzewie, jedyne miejsce, w którym ktoś wreszcie powiedział im: „tu jesteś u siebie”.
Kiedy dziś rozmawiałem z Panią Krystyną przez telefon,
usłyszałem w jej głosie człowieka, który nie prosi o nic dla siebie.
Tylko o to, żeby te psy mogły spokojnie dożyć swoich ostatnich dni z pełną miską, ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa, którego ona sama nie miała jako dziecko.
Pani Krystyna potrzebuje naszej pomocy.
One - potrzebują jej.
A jej siły z każdym rokiem maleją.
To jest historia o kobiecie, która z własnego bólu zbudowała dobro.
I o sześćdziesięciu psach, które nie mają już nikogo innego.
Dlatego zakładam zbiórkę na karmę dla Pani Krystyny i jej podopiecznych. 👉 Link do zbiórki w pierwszym komentarzu.
Jeśli ktoś ma ochotę dołożyć choć małą cegiełkę, będę ogromnie wdzięczny.
Dla nich to naprawdę różnica między głodem a pełną miską.
I jeszcze jedno, co Pani Krystyna podkreśliła kilka razy:
żaden z tych psów nie śpi na dworze. Nie mają bud.
Wszystkie absolutnie wszystkie śpią w domu, przy niej.❤