78-letni Dick Advocaat nie krył wzruszenia po pierwszym w historii golu Curacao na mistrzostwach świata 🥹
Choć jego drużyna przegrała z Niemcami 1:7 w inauguracyjnym meczu na mundialu, ten moment na zawsze zapisze się w historii futbolu na karaibskiej wyspie 🇨🇼
After four years full of challenges and hard work, it's time to move on.
I leave with the feeling that the mission is complete. 4 seasons, 3 championships.
I will never forget the love I received from the fans from my very first days.
Catalonia is my place on earth.
Thank you to everyone I met along the way during these beautiful four years.
A special thank you to President Laporta for giving me the chance to live the most incredible chapter of my career.
Barça is back where it belongs.
Visca el Barça. Visca Catalunya 💙❤️
@fcbarcelona
🥹 Puste trybuny, ogłuszająca cisza i on chłopak z Częstochowy, który nagle stanął oko w oko z jedną z najpotężniejszych składów w historii futbolu.
Naprzeciwko Cristiano Ronaldo, Benzema, Bale i Zidane w roli trenera, potęga warta miliardy.
To nie miał być wyrównany bój. To miała być egzekucja. Real Madryt przyjechał do Warszawy jako maszyna do wygrywania Ligi Mistrzów, naszpikowana legendami, które dziś zdobią ściany pokoi dziecięcych na całym globie. Ale Magiera nie pozwolił swoim piłkarzom uklęknąć.
Gdy padł gol na 0:1, potem na 0:2, wielu z nas spuściło głowy. Ale Jacek nie. On stał tam, przy linii, jak opoka. I nagle wydarzyło się coś, co do dziś wyciska łzy. Gol Odjidji-Ofoe, bomba Radovicia, trafienie Moulina... Przy stanie 3:2 dla Legii, serca milionów Polaków prawie stanęły.
To nie była tylko taktyka. To była magia człowieka, który wmówił swoim zawodnikom, że herb Realu na piersi rywala to tylko kawałek materiału, a nie wyrok.
Dziś, gdy patrzymy na tamte zdjęcia, czujemy dumę zmieszaną z ogromną nostalgią. Jacek Magiera dał nam wtedy coś więcej niż punkt w tabeli. Dał nam poczucie, że jesteśmy częścią wielkiego świata.
Patrzył na ten luksusowy Real bez kompleksów, z tą swoją niesamowitą klasą i godnością, której tak bardzo nam dzisiaj brakuje. To była noc, w której skromność wygrała z arogancją wielkich pieniędzy.
Jacku, dziękujemy. Za te ciarki na plecach, za łzy niedowierzania i za to, że przez te 90 minut, dzięki Tobie, cała Europa patrzyła na Warszawę z podziwem. Tego wieczoru nikt nam nie odbierze, zapisałeś go w naszych sercach na zawsze... 💔