Z „BRUNATNEJ KSIĘGI” STOWARZYSZENIA „NIGDY WIĘCEJ”
CZĘSTOCHOWA. 11 stycznia 2025 podczas tzw. Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasnej Górze niektórzy jej uczestnicy eksponowali hasła i symbole nawiązujące do rasizmu i neonazizmu.
https://t.co/WJF9pmPf7J
Komisja ds. badania rosyjskich wpływów opublikowała raport cząstkowy o dezinformacji. Cytaty.
👉 Jak może pamiętacie, poprzednia publikacja z końca października, wywołała strasznie dużo emocji, bo w dużej mierze dotyczyła Antoniego Macierewicza. Pomijając zrozumiały jęk pisowskich mediaworkerów, pojawiały się zarzuty o upolitycznienie Komisji i robienie tego samego co PiS, tylko w drugą stronę. Przywołać można krytyczne (a według mnie pisane pod tezę) teksty Witolda Jurasza w Onecie, który mówił, że Komisji udzieliło się szaleństwo Tomasza Piątka. Ale też męczący wywiad Grzegorza Sroczyńskiego z jednym z członków Komisji Adamem Leszczyńskim (@a_leszczynski ), w którym to Sroczyński upierał się, że praca Komisji tylko wzmaga polaryzację i że Leszczyński wysługuje się platformersom. W kontekście inby o Macierewicza, w wywiadzie miała miejsce między innymi następująca wymiana zdań:
Adam Leszczyński: Kolejny raport o dezinformacji, który pewnie pokażemy na początku grudnia, będzie prezentowany przez większą grupę członków komisji. I zobaczysz, że kiedy to nie będzie o Macierewiczu, to dziennikarze nie będą tym zainteresowani. Idę o zakład. A to będzie duży poważny raport.
Grzegorz Sroczyński: I zapewne będzie z niego wynikać, że rosyjska dezinformacja działała głównie w szeregach PiS?
A.L.: Nie.
👉 No i wyobraźcie sobie, że mija kilka dni od opublikowania tegoż raportu, w którym nie pada nazwisko Macierewicza, i - szok i niedowierzanie - dziennikarze nie są tym szczególnie zainteresowani. Na dużych portalach znajdziemy tylko krótkie wzmianki, suche informacje, niekiedy niepodpisane nawet nazwiskiem żadnego autora. No w sumie to Komisja się zebrała, pokazała raport, dwa zdania cytatu z wniosków i pora na CSa. A i w te krótkie wzmianki udało się wcisnąć dosłownie jedno najbardziej jednoznacznie krytyczne wobec PiS zdanie z całego raportu. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że dowodzi to nienachalnej jakości polskich mediów i że listopadowa inba o Macierewicza miała więcej wspólnego z ich tendencją do szukania sensacji niż z merytoryczną wartością prac Komisji, ale ja nie jestem złośliwy i nie chcę być znowu wyzywany w Onecie od opłacanych przez Tuska tłumoków
👉 No dobrze, ale co jest w tym raporcie? Po pierwsze: gorąco zachęcam do przeczytania całości i własnej oceny, czy aby na pewno jest to li tylko platformerski atak na PiS. Są to ledwie 84 strony tekstu dużą czcionką, do przyswojenia na jednym posiedzeniu. A warto. Po drugie: moja ocena jest taka, że jest to pierwsza oficjalna próba ogarnięcia problemu ze strony państwa polskiego. Problem rosyjskiej (i białoruskiej, a dalej także chińskiej) wojny informacyjnej jest prawdziwy i wiemy o tym od jakiejś dekady. A już na pewno od amerykańskich wyborów w roku 2016. Polska także padała ofiarą rosyjskich operacji nie od wczoraj. Czy wymienić aferę taśmową z 2014 roku, czy aferę mailową z 2021, wywoływanie kryzysu na granicy z Białorusią czy liczne operacje dezinformacyjne dotyczące a to uchodźców, a to szczepionek, a to dżęderu, a to klimatu itd. itp., lista jest przecież długa. Z pewnością dobrą wiadomością jest, że ktoś w Polsce wreszcie na spokojnie usiadł, przez kilka miesięcy czytał tysiące dokumentów, by na koniec wyciągnąć z nich jakieś wnioski i rekomendacje.
👉 W raporcie znajdziemy więc długi wstęp teoretyczny, wyjaśniający czym jest rosyjska wojna kognitywna. Bardzo jednoznacznie stwierdza się tam, że wbrew starym nawykom myślowym, należy ją traktować jako działanie wrogie i poważne. Wypisane są jej techniki i skala finansowania (2-4 mld dolarów rocznie). Znajdziemy też listę głównych kierunków rosyjskiej propagandy. Oraz wyjaśnienie, że w warunkach polskich trudno otwarcie ją rozpowszechniać, więc robi się to za pomocą zarządzania refleksyjnego, w sposób okrężny, bardziej subtelny, często w kamuflażu retoryki patriotycznej, antyimperialistycznej, pokojowej, wolnościowej, innej.
👉 Dużo miejsca poświęcono temu jak Polska jest przygotowana do przeciwdziałania tym operacjom. W tej części znajduje się krytyka PiS, ale jest naprawdę daleka od partyjnej łupanki. Ba, powiedziałbym nawet, że czuć w tym rozdziale ostrożność i łagodzenie stwierdzeń właśnie po to, by uniknąć krytyki. Mamy więc stwierdzenie, że przez znaczną część ostatniej dekady Polska praktycznie nie rozpoznawała problemu, a wiele inicjatyw podejmowano dopiero w ostatnich kilku latach. Jak już podejmowano jakieś działania, to były one niedofinansowane, rozproszone, nieskoordynowane, brakowało im ciągu dalszego. Na przykład: w MSZ w 2019 roku powstał Referat Komunikacji Strategicznej. Ale raz, że pracowały w nim ledwie trzy osoby (trzy!), a dwa, że jego działania, podobnie jak innych komórek, pozostawały właściwie bez odzewu. Wskazano także, że różne inicjatywy podejmowane w kierunku zwalczania rosyjskiej dezinformacji odbijały się od ściany - na przykład przygotowany w 2022 roku przez kilkudziesięciu ekspertów raport “Przeciwdziałanie dezinformacji w Polsce. Rekomendacje systemowe” trafił, ze wszystkimi 60 rekomendacjami, w zupełną próżnię, mimo iż był przedstawiony na połączonym posiedzeniu komisji w Senacie. Komisja stwierdziła, że “nie odnalazła w dotychczasowej dokumentacji rządu śladu dyskusji czy jakiejkolwiek reakcji na eksperckie propozycje rozwiązań systemowych”. Albo, że stworzony w 2022 roku (dopiero!) Dział Przeciwdziałania Dezinformacji NASK produkuje wprawdzie tygodniowe raporty o dezinformacji, które Komisja uznała za wartościowe, ale jego potencjał nie jest w pełni wykorzystany.
👉 Najbardziej krytyczną wobec PiS część stanowi ocena działania stworzonego w 2022 roku stanowiska Pełnomocnika Rządu ds. Bezpieczeństwa Przestrzeni Informacyjnej RP, którym został Stanisław Żaryn. Komisja zauważa, że Żaryn na równi traktował dezinformację rosyjską, białoruską, chińską i… niemiecką. Co jest chyba jakimś pomieszaniem porządków.
Oraz że jego meldunki “redagowano w schematyczny i rutynowy (powtarzalny) sposób. Kanały, portale, źródła prorosyjskie w przestrzeni praktycznie nie były opisywane czy gruntownie badane”.
Oraz że “znacznie więcej uwagi poświęcił analizie narracji opozycji politycznej, szczególnie parlamentarnej, oraz niezale��nych mediów niż rzeczywistym zagrożeniom dezinformacyjnym skierowanym przeciwko Polsce. Jako zagrożenia wewnętrzne identyfikował różnego rodzaju treści (np. teksty dotyczące braku profesjonalizmu kadr Wojska Polskiego, KPRM, kumoterstwo, brak zachowania standardów przy doborze osób na kierownicze stanowiska w SSP”.
Kawałek dalej stwierdzono, że w wyborczym roku 2023 Żaryn “koncentrował się również na sprawach dotyczących narracji i aktywności w czasie prekampanijnym partii opozycyjnych. Na przykład w analizie z 4 października 2023 r. pełnomocnik rekomendował https://t.co/fulkDdHnFh.: wzmocnienie komunikacji o silnej i dominującej pozycji Zjednoczonej Prawicy”.
Oraz: “W rekomendacjach nie było natomiast propozycji dotyczących działań instytucji państwowych w obszarze rozpoznawania, neutralizowania i przeciwdziałania dezinformacji powielającej przekaz białoruski i rosyjski.“
👉 Jednocześnie bardzo wyraźnie stwierdzono: “Należy podkreślić, że Komisja nie neguje zasadności powołania Pełnomocnika Rządu ds. Bezpieczeństwa Przestrzeni Informacyjnej. Wyraża jedynie zastrzeżenia wobec niektórych jego działań.”
Czy jest to krytyczne wobec Żaryna i działania ówczesnego, czyli pisowskiego, rządu? Tak. Czy jest napisane z klucza politycznego z celem karmienia twardego elektoratu KO opowieścią o PiS jako ruskiej agenturze? Czy może jednak widać tu troskę o to, by państwo polskie wreszcie z należytą uwagą, zapałem i rozumem, zajęło się palącym problemem i wyciągnęło lekcję z popełnianych w poprzednich latach błędów? Dla kolegi pytam.
👉 Czy jest elementem politycznej łupanki stwierdzenie: “Podsumowując, w Polsce przeciwdziałanie zagrożeniom dezinformacyjnym ze strony Rosji i Białorusi w okresie analizowanym przez Komisję było niewystarczające, doraźne, niespójne, nierzadko pozorowane. Z pewnością nie miało charakteru długofalowego i systemowego. Nie podjęto skoordynowanych działań obronnych w toczącej się ze strony Rosji i Białorusi wojnie kognitywnej ani ze strony MSZ, ani pełnomocnika, który nie wyszedł poza ogólnikowe rekomendacje monitoringu, szkoleń i współpracy. Nie podjęto rozpoznania prób wrogiego zarządzania refleksyjnego polskimi elitami otwarcie zapowiedzianego w dokumentach strategii rosyjskiej, zignorowano zagrożenia w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego.”
👉 I czy w świetle powyższego jest coś kontrowersyjnego w stwierdzeniu: “Najpoważniejszym czynnym storpedowaniem polskiej i natowskiej obrony w wojnie kognitywnej było zniszczenie — nawet przez fizyczne najście — tworzonego w Warszawie centrum eksperckiego kontrwywiadu NATO, które miało się zajmować przeciwdziałaniem w wojnie informacyjnej Federacji Rosyjskiej.”? No bo sorry, ale czy ktoś lubi Tuska czy nie, to Macierewicz się do tego CEK NATO włamał. I jak tak spojrzeć szerzej, w kontekście niemrawych prób zwalczania ruskiej propagandy przez państwo polskie, to dopiero widać jak katastrofalne miało to skutki. Ale pamiętajcie, jak tak uważacie to jesteście tłumokami opłacanymi przez sztab KO trollami, tak jak ja.
👉 W kolejnych częściach raportu znajdziemy na przykład opis tego jak w trakcie kryzysu na Podlasiu rządowe embargo na informacje stworzyło przestrzeń, którą rosyjsko-białoruska propaganda mogła swobodnie wypełnić. Albo opis jak dezinformacja ta wyszła na żer w czasach pandemii i jak państwo niewiele z tym robiło. Albo przykłady rosyjskich ingerencji w proces wyborczy w Mołdawii, Rumunii i Gruzji (polecam dwa odcinku Podkastu na ten temat - linki w komentarzu).
👉 Albo wypis portali internetowych zaangażowanych w rozpowszechnianie rosyjskiej propagandy. Jako osoba, która jakośtam się tym zajmuje, mogę powiedzieć, że owszem, są to portale rozpowszechniające rosyjską propagandę. Ich przegląd jest wartościowy, bo pokazuje, że przekaz idzie wieloma kanałami. Mamy więc reprezentację “kresowiaków”, znany portal pseudoprawny, kilka skrajnie prawicowych i przynajmniej jeden lewicowy publikomat, korwinistyczny nczas, portal związany z jurną ordą, Myśl Polską i sporo innych, w większości mi znanych.
Polecam zresztą sprawdzić samemu, strona 33.
👉 I wyobraźcie sobie, że tuskobodnarowcy mogli tu wpisać portale Karnowskich, bliską Macierewiczowi niezależną czy inne TVP Info, ale z jakiegoś tajemniczego powodu jednak tego nie zrobili. I podobnie jak wyżej, raczej czuć tu ducha wstrzymania retoryki, niż jej podkręcania.
👉 Dalej zresztą jest przykład analizy treści portali, z opisem metodologii. I z tejże analizy wynika, że na przykład jeden z portal narodowych jednak NIE rozpowszechnia rosyjskiej propagandy. Mniej więcej w tym miejscu lektury raportu zacząłem być skonfundowany, bo jeśli był on pisany pod tezę wychodzącą spod ręki Tuska, to jest to teza dla mnie niezrozumiała.
👉 Raport kończy się wreszcie wypisem dziesięciu rekomendacji. W skrócie wskazują one na potrzebę uporządkowania działań państwa, ich koordynacji, edukacji, dofinansowania itd. A także poprawienia komunikacji państwo-społeczeństwo. To ostatnie jest o tyle przykre, że kluczową rolę w tym procesie powinny odgrywać niezależne od państwa media. Z nieustającym brakiem satysfakcji stwierdzam, że polskie media, en masse, ten egzamin oblewają, o czym wkrótce w końcu napiszę (sorry za opóźnienie, miało być w grudniu).
👉 No ale to nie jest też tak, że NIKT nie zareagował. Otóż pojawiły się Poważne Zarzuty. A brzmią one tak. Po pierwsze: że w raporcie jest plagiat. O ile dobrze rozumiem Żaryna i Cenckiewicza, plagiat ma polegać na tym, że pan Michał Wojnowski z ABW swego czasu pisał w Przeglądzie Bezpieczeństwa Wewnętrznego (periodyk wydawany przez ABW) o rosyjskiej wojnie kognitywnej. W tekście powołał się na jedno rosyjskie źródło, przytaczając jego przetłumaczony na polski fragment. W raporcie Komisji również przytoczono ten fragment, w tym tłumaczeniu, jako źródło podając to rosyjskie, a nie artykuł Wojnowskiego. Nie wiem czy to się formalnie kwalifikuje jako plagiat, ale chyba zgodzimy się, że to detal.
👉 Drugi zarzut jest taki, że zupełnym zbiegiem okoliczności akurat teraz TV Republika wyskoczyła z łamiącą wiadomością, że Komisja zlecała jakieś analizy osobom zewnętrznym, w tym: Tomaszowi Piątkowi, Marcinowi Celińskiemu, Klementynie Suchanow i Annie Mierzyńskiej. Najpierw sprostujmy parę manipulacji. Otóż z tego co pisze Celiński, to on żadnego zlecenia nie wykonał, więc nikt mu nie zapłacił, więc Republika kłamie. Pozostałym płacił nie Bodnar tylko Komisja. Republika nazywa jednorazowe zapłaty rzędu 8 tys. (Piątek i Suchanow) i 15 tys. (Mierzyńska) “sowitymi”, ale nie wiemy ZA CO dokładnie zapłacono. Tzn. ile pracy autorzy musieli włożyć w zlecone im analizy. Piątek pisze, że pracował nad swoją “wiele miesięcy”. Nawet jeśli pracował tylko miesiąc, to ja tam nie widzę nic zdrożnego w 8000 zł (jak rozumiem brutto) za miesiąc merytorycznej pracy. Jeśli pracował dwa, to wychodzi praktycznie pensja minimalna. Republika posuwała się do daleko idących manipulacji w celu zdyskredytowania autorów. Najlepszy jest chyba przykład Anny Mierzyńskiej, która w 2022 roku “broniła oficera GRU Pawła Rubcowa”. Bo rozumiecie, Mierzyńska pracuje dla OKO press jakieś 8 lat, napisała w tym czasie setki bardzo wartościowych tekstów, ujawniała najróżniejsze prorosyjskie grupy, grupki, portale, narracje, kłamstwa, dezinformacje itd… i nagle w 2022 postanowiła, wedle logiki Republiki, ujawnić swoją prawdziwą prorosyjską orientację, broniąc oficera GRU Pawła Rubcowa. Po czym przez kolejne dwa i pół roku ponownie ani razu nie zrobiła nic podobnego, dalej pisząc dziesiątki wartościowych i jednoznacznie antyrosyjskich tekstów. No brzmi wiarygodnie. Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że może Mierzyńskiej zdarzyło się raz pomylić. Albo, że nie broniła oficera GRU, bo potwierdzenie, że Rubcow pracuje dla GRU pojawiło się znacznie później. Albo że ona go nie tyle broniła, co dopytywała o ujawnienie podstaw prawnych jego zatrzymania. Ale ja nie jestem złośliwy.
👉 Oczywiście najwięcej emocji wzbudził Tomasz Piątek. Ja naprawdę rozumiem, że Piątek często wyciąga daleko idące wnioski i ma tendencję do pisania piętrowych i mętnych dygresji. Ale niezależnie od tego jak krytycznie można patrzeć na jego książki czy artykuły, pozostaje faktem, że multum informacji, które mamy o rosyjskich wpływach w polskiej polityce po raz pierwszy ujrzały światło dzienne właśnie dzięki niemu. A także, że późniejsze ustalenia innych dziennikarzy były zasadniczo zbieżne z jego głównymi ustaleniami. Istnieje oczywiście niezerowe prawdopodobieństwo, że Komisji, jak to ujął w listopadzie Jurasz, “udzieliła się paranoja Piątka”. I że wszyscy jej członkowie, a są to niekontrowersyjne osoby zaufania publicznego, gładziutko łyknęli jakieś niesprawdzone informacje. I że zostało to zaaprobowane przez służby (szefem Komisji jest przecież szef SKW). I przez Ministerstwo Sprawiedliwości. I przez rząd. I że w ogóle jeden Piątek oszukał cały świat, a odkryli to tylko dziennikarze Republiki. Ale chyba bardziej prawdopodobne jest jednak to, że poproszono go o przygotowanie jakiejś analizy na temat, w którym ma obiektywne rozpoznanie i tyle. Dla porządku dodajmy, że główna oś zarzutu Republiki polegała w ogóle na tym, że w czasach rządów PO-PSL Piątek pisał powieści, a nie “udawał dziennikarza śledczego”.
👉 Oczywiście, to nagłe “ujawnienie” nie ma służyć niczemu innemu niż dyskredytacji prac Komisji. Zbudowaniu spinu, że oni tam normalnie, rozumiecie, płacą za pisanie jakichś szaleństw, lemingi to łykają jak leci, a z chmury tytoniowego dymu wyłania się złowroga twarz Tuska. Po pierwsze jest to niebezpieczne. Członkowie Komisji już teraz dostają groźby śmierci i chyba możemy bezpiecznie założyć, że wiadomo od kogo. Na pewno taka dyskredytacja jakiej dopuszczają się teraz pisowscy macherzy nie jest potrzebna. Po drugie jest to oczywiście wierutna bzdura. Komisja działa od circa pół roku. W tym czasie jej członkowie przeanalizowali tysiące dokumentów z dziesiątek instytucji, zarówno jawnych, jak i nie. Na podstawie lektury tego ogromu informacji, analiz, konsultacji z ekspertami itd. Komisja opublikowała raport pełen raczej ostrożnych i mało kontrowersyjnych wniosków. Raport, który, przypomnijmy, jest tylko niewielką częścią jawną. Założenie, że oni wszyscy, nie wiem, usiedli przy kawie, ktoś im przyniósł jakieś szalone teorie spiskowe, ci na nie rzucili okiem, po czym dawaj to w internety, niech pisiaków dupy pieką - no więc to założenie znajduję idiotycznym. Naprawdę, nie widzę w raporcie żadnej paranoi czy pisania pod tezę. Widzę za to rekomendacje wskazujące co państwo polskie powinno robić, by wreszcie na porządnie zająć się rosyjską wojną informacyjną. No i chyba po to ta Komisja powstała.
👉 Tak to mniej więcej wygląda. Ponownie, z absolutnym brakiem satysfakcji stwierdzam, że cytowany na początku Leszczyński miał rację. Gdy poprzedni raport cząstkowy dotyczył Macierewicza, media poświęciły temu 100% swojej uwagi. Poważani liderzy opinii publicznej wieszali na Komisji psy, że stała się narzędziem politycznym Tuska. Że robi to samo co pisowskie drony typu Cenckiewicz, Rachoń i Zybertowicz, tylko w drugą stronę. Załamywano ręce, że ważna sprawa została utopiona w politycznej bieżące. Ledwie dwa miesiące później światło dzienne ujrzał raport, w którym dość jasno wyłożono co Polska robi w sprawie rosyjskich wpływów źle, czym to grozi i co należy zrobić, by sytuację poprawić.
No, ale nie pada nazwisko Macierewicza.
I zasadniczo nastaje medialna cisza.
Polecam przeczytać raport. Bo media Wam go raczej nie streszczą.
Bądź konfiarzem.
Bij w tarabany z powodu ustawy 447.
Czarne przepowiednie się nie sprawdzają, ale nic.
Popieraj Trumpa.
Trump mianuje na sekretarza stanu Marco Rubio, autora ustawy 447.
zdziwionypikachu.jpg
(skrin z 2020)
Czy można przeprowadzić wywiad z Walusiem? Myślę, że można. Bądź co bądź to ważna postać historyczna, więc może nam dostarczyć wiedzy o tamtych wydarzeniach.
Jednak jest to wywiad podwyższonego ryzyka. Waluś to nie tylko morderca, ale i idol faszyzującej prawicy. Łatwo wypuścić z butelki dżina ekstremizmu. Można stać się akuszerem narodzin gwiazdy, która swoim złym przykładem przyciągnie naśladowców.
Dlatego sensowny wywiad musiałby spełnić wiele warunków:
1. Musiałby być przeprowadzony przez znawcę tematu, który byłby w stanie kontrować ewentualne manipulacje i przekłamania Walusia. Nie zaś przez dziennikarza sportowego, który dopiero wczoraj się dowiedział, gdzie leży RPA na mapie.
2. Osobie przeprowadzającej musiałoby zależeć przede wszystkim na uzyskaniu wiedzy historycznej, a nie na zasięgach i klikach.
3. Należałoby maksymalnie ograniczyć element show, aby Waluś nie był w stanie uwodzić odbiorców swoją charyzmą i był dla nas tylko dostarczycielem suchych informacji.
4. Aby zrealizować punkt trzeci, najlepiej... przeprowadzić taki wywiad w gazecie. Same literki. czysty przepływ informacji. Brak całej komunikacji niewerbalnej, która może zabełtać odbiorcom błękit w głowie.
5. Jeśli już jednak robimy to w formacie telewizyjnym, to nigdy na żywo. Nagrać wywiad, dograć odpowiednie komentarze kreślące kontekst lub prostujące ewentualnie przekłamania bohatera. A najlepiej, aby taki wywiad był częścią jakiegoś filmu dokumentalnego, w którym bylibyśmy w stanie rzetelnie opisać te wydarzenia historyczne. Nie zaś samodzielnym dziełem, w którym Waluś może narzucić swoją narrację.
W ten sposób moglibyśmy zminimalizować wszystkie wspomniane ryzyka i może uzyskać jakąś wiedzę.
Przyznam, że nie mam przekonania, aby zbliżający się wywiad w Kanale Zero, na który skrajna prawica czeka jak na pierwszą gwiazdkę, spełniał większość tych kryteriów.
Cyrk trwa.
Nominatką Trumpa na szefową National Intelligence, czyli agencji nadzorującej wszystkie amerykańskie służby, jest Tulsi Gabbard. 43-letnia Gabbard ma za sobą karierę wojskową i polityczną, ale ciężko stwierdzić na czym ma polegać jej doświadczenie w służbach. Wiadomo za to, że 26 lutego 2022 roku mówiła na antenie Fox News, że Waszyngtonem rządzi zbrojeniówka, do wojny doprowadzili podżegacze wojenni, a całego konfliktu by nie było, gdyby nie Biden i NATO. Rosja tylko broni swoich interesów, przecież to oczywiste. Gabbard wielokrotnie powtarzała też tezy ocierające się o kremlowską propagandę, ale w zamian przynajmniej spotkała się z Baszarem al-Assadem. To zbyt mało, by ją nazwać “rosyjskim aktywem”, jak nazwała ją swego czasu Hillary Clinton, ale teza, że Gabbard po prostu nie zna się na robocie, którą proponuje jej Trump i że ma tendencję do powtarzania niesprawdzonych bzdur, raczej nie jest kontrowersyjna. [1-4]
Nominatem Trumpa na Sekretarza Obrony, a więc nadzorującego wszystkie amerykańskie siły zbrojne, jest Pete Hegseth. Hegseth, jak pisałem kilka dni temu, ma za sobą karierę wojskową, ale żadnego doświadczenia w zarządzaniu dużymi jednostkami czy rodzajami sił zbrojnych, pracy w administracji czy w sektorze spraw międzynarodowych. Hegseth służył w Iraku w randze kapitana jako dowódca plutonu, a potem oficer ds.kontaktów z ludnością cywilną (civil-military operations officer). W Afganistanie był starszym instruktorem w Centrum Szkolenia Przeciwpowstańczego. Karierę zakończył w stopniu majora. Teraz będzie zarządzał dwoma milionami ludzi z całych amerykańskich sił zbrojnych. Hegseth uważa się krzyżowca. Czeka na “cud odbudowy Świątyni na Wzgórzu” (w Jerozolimie), Izraelczyków uważa za naród wybrany przez Boga, twierdzi też, że “syjonizm i amerykanizm są dziś na froncie zachodniej cywilizacji i wolności”. W kwestii wojny w Ukrainie szczęśliwie rozumie, że Putin to zbrodniarz, ale mimo to sprzeciwia się pomocy militarnej dla Kijowa i uważa, że rosyjska inwazja to nic w porównaniu do łołk. Tak, bowiem Pete Hegseth uważa, że największym problemem amerykańskich sił zbrojnych w roku pańskim 2024 jest łołk. Drugim problemem jest NATO, które Hegseth uważa za “przestarzały i jednostronny układ obronny”. Po czym pyta retorycznie, po co Ameryka ma słuchać “narodów impotentów”. Cytując jeden z jego tatuaży: Deus vult. [5-7]
Nominatem Trumpa na szefa Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej jest Robert Kennedy Junior, zwany powszechnie RFK. 70-letni Kennedy ma za sobą długą karierę jako prawnik i aktywista na rzecz ochrony środowiska. Wygrał szereg procesów, w których reprezentował obywateli przeciwko korporacjom zanieczyszczającym wody lub żywność. Niestety, mniej więcej od początku tego stulecia, RFK zaczął odpływać w rewiry teorii spiskowych. Wielokrotnie propagował niepotwierdzone naukowo teorie na temat szkodliwości szczepień (sam nie nazywa się antyszczepionkowcem), oczywiście szczególnie w trakcie pandemii koronawirusa. Zdarzyło mu się nawet powiedzieć, że wirus był stworzony specjalnie tak, by zabijał białych i czarnych, ale oszczędzał Chińczyków i Żydów aszkenazyjskich (czyli tych w Europie czy USA oraz ich potomków w Izraelu). Oprócz tego uważa, że telefony komórkowe dają raka oraz że smugi kondensacyjne to tak naprawdę aluminium, rozpylane z samolotów w niejasnym celu. [8-11]
Nominatką Trumpa na szefową Departamentu Edukacji jest Linda McMahon. Żona Vince���a McMahona, czyli, tak tak, tego typa z memów, w których wącha pieniądze albo doznaje orgazmu z czerwonymi oczami. Linda i Vince przez dekady byli bowiem szefami… federacji wrestlingowej. A prywatnie przyjaciółmi Trumpa, który pojawiał się na ich galach, a Vince’owi nawet ogolił głowę. Sama Linda też pojawiała się na ringu zdobywając cenne doświadczenia konieczne do kierowania resortem edukacji. Ale tu trzeba Lindzie oddać, że po 30 latach prezesowania tym cyrkom na ringu, postanowiła się sprofesjonalizować. Na krótko weszła do Rady Edukacji w stanie Connecticut (polecam akapit o tej nominacji pod linkiem [15]), ale zrezygnowała po roku, gdyż prawo nie pozwalało członkom rady na polityczne wpłaty ORAZ dlatego, że okazało się, że w papierach nakłamała o swoim wykształceniu. Dwukrotnie nie udało jej się dostać do Senatu z ramienia Republikanów, ale kilka lat później Trump wziął ją na szefową Small Business Administration. Na stanowisku była tylko nieco ponad dwa lata, po czym przeszła do komitetu popierającego reelekcję Trumpa, ale przynajmniej ma JAKIEŚ doświadczenie w administracji. Wprawdzie nie w edukacji, ale w administracji w ogóle, ale ma. Trochę mi pani Lindy żal, bo Trump chce jakoby DoE w ogóle zlikwidować, więc wygląda na to, że znowu dał jej przejściową fuchę. [13][14]
Tymczasem media donoszą, że ekipa Trumpa pominęła weryfikację Gabbard, RFK i Matta Gaetza (nominat na Prokuratora Generalnego) przez FBI. [12]
Nominacje muszą jeszcze przejść przez Senat. I można się poklepać po plecach, że może nie przejdą. Potem można się poklepać po raz drugi, że przecież na inne ważne stanowiska Trump proponuje ludzi zdecydowanie mniej kontrowersyjnych i bardziej przewidywalnych, a także posiadających solidne kompetencje. Tyle że to marne pocieszenie. Żadna z tych czterech nominacji nie powinna nigdy mieć miejsca. Nie chodzi o to czy ktoś ma poglądy lewicowe czy prawicowe. Tylko o takie bazowe rzeczy jak zatrudnianie na stanowiska od których zależy los milionów, ludzi posiadających wiedzę, kompetencje i doświadczenie. Te nominacje nie są prztyczkiem w nos globalnego lewactwa czy liberalnych elyt, tylko po prostu rozumu jako takiego. A dwie z nich (Gabbard i Hegseth) oznaczają potencjalnie spore kłopoty także dla Polski.
No ale co lewactwo dupa boli to boli, co nie? Hehe.
Tymczasem tydzień po wyborach ukazała się intrygująca książka, zatytułowana “Dawn’s Early Light: Taking Back Washington to Save America”. Jej autorem jest Kevin Roberts, szef the Heritage Foundation, pod którego egidą stworzono Project 2025. Jestem w trakcie lektury tej fascynującej pozycji i nie omieszkam przybliżyć Wam jej na dniach, a także w “Trumpolakach”. Na razie wskażę tylko na trzy fakty. Pierwszy, że tyrady Robertsa koniec końców prowadzą do stwierdzenia, że albo będzie religijny fundamentalizm albo nie będzie niczego. Drugi, że otwarcie mówi, że trzeba w tym celu przeprowadzić rewolucję i “wypalić” (to jest powtarzane wielokrotnie) cały szereg instytucji, z Departamentem Edukacji, topowymi uniwersytetami i FBI włącznie - co jest zgodne z Project 2025. Trzeci, że wstępniak i polecajkę książki napisał J.D. Vance, trumpowy wiceprezydent.
Klepu klepu klep.
członikini komisji ds. wpływów ros. mówi o ogromnym zdziwieniu, że władze polskie zawiadomione o nadchodzącej wojnie nie dokonały żadnych przygotowań. zniecierpliwieni biernością Amerykanie przyjechali i pokazali im dowody.
oni naprawdę wiedzieli i nic nie zrobili. #jałtabis
Konrad Berkowicz chce zbadania i rozliczenia grupy "NIE dla zbiorników dla Ziemi Kłodzkiej". Proszę bardzo. To szurska stronka podająca dezinformację o pandemii i szczepieniach, bardzo często udostępniająca posty Konfederacji na te tematy. Rozliczenia zacznijcie od siebie.