Dodajmy, że trzeba się ekstremalnie postarać, żeby sąd zasądził jakieś kary za nieudostępnienie informacji publicznej. Na ogół czeka się po prostu rok na wyrok i po roku się dostaje informację. Albo pismo z odmową i uzasadnieniem. A wtedy kolejna sprawa, kolejny rok i...
Wiecie, co to jest?
To są moje przelewy do Sądu Administracyjnego, które trzeba uiścić, gdy podmiot publiczny, czyli np. Partia, nie odpowiada na pytanie zadane w trybie dostępu do informacji publicznej i chcesz się poskarżyć do sądu na bezczynność.
Te przelewy dotyczą akurat @PL_2050, ale ja od lat, regularnie, pytam różne partie o różne rzeczy.
Każdorazowo, kiedy pytasz partię o finanse, a ona ma cię w dupie i w ogóle nie odpowiada, musisz iść do sądu. I każdorazowo to jest 100 zł. Plus czas na pisanie pism. Czasem konsultacja prawnika. Tysiące złotych.
Dziś mija 14 dni odkąd poprosiłem kancelarię sejmu i posła Adama Gomołę o przesłanie umowy najmu samochodu, za którą Gomoła wziął z naszych podatków ponad 40 tysięcy złotych. Znana Wami sprawa .
Gomoła mnie olał i kancelaria też, nie udzielili odpowiedzi w terminie i nie udzielą, więc ja w poniedziałek muszę iść do sądu i znów zapłacić 100 zł. Dwa razy.
I pójdę i zapłacę.
Czytam nieraz na TT wpisy szefowej PL2050 @Kpelczynska, że jej partia jest za jawnoscią w kwestii wydatków publicznych.
Nie jest.
Minister Pełczyńska was bezczelnie kłamie.
Nie dajcie się robić w ciula - Polska2050 nie chce jawności i po prostu publicznie kłamie w tej sprawie.
Wiedza na temat wydatków partyjnych nam się należy, bo to nasze pieniądze.
W sprawie Gomoły podejrzewam, że żadnej umowy najmu nie ma - kancelaria sejmu przyjmuje deklaracje posła, że wydał kwotę X na wynajem auta. I jedynie na tej podstawie zwraca posłowi dziesiątki tysięcy z naszych podatków.
Podejrzewam, że po prostu zostaliśmy okradzeni na kilkadziesiąt tysięcy zł.
Tyle zostaje z jawności.
Nie ma żadnej jawności jeśli chodzi o to, jak partię wydają pieniądze.
Mamy się odpieprzyć i nie pytać.
@BBrzozu@sheemawn@umbytom Niesamowite jest właśnie to, że przejeżdżając z Bytomia do Chorzowa czuję dużą poprawę 🤣 jednocześnie się zgadzam - na całym Śląsku jest tragedia. Z pojedynczymi, często bardzo lokalnymi, wyjątkami.
Po pierwsze - nie należał. Po drugie - problemów było aż nadto, ale praktycznie żadnego z nich nie da się wywieść od charakteru decydentów. Po prostu bolączki początkujących i sporo niemieckiego overengineeringu.
Jak zwykle gdy czytam o "błędach Hitlera" widzę nie błędy, a raczej sensowne decyzje systemu. Wiedzieli, co mają, i odpowiednio do tego reagowali. Mając plan: "zrobimy lotniskowiec", w 1939 przeszli do "zbudujemy więcej czołgów i Ubootów". I trudno krytykować ten wybór.
To nie błędy, tylko rozsądna decyzja, żeby nie pchać się w sprzęt drogi i niepotrzebny. Bardziej rozsądną byłoby nie pchać się w budowę Grafa nigdy, ale decyzje o budowie podjęto w innych warunkach strategicznych. Prace nad dużymi okrętami w 1942 i później to już tylko siła rozpędu i nikt tego poważnie nie traktował, a zainwestowane zasoby były pomijalne, więc nawet nie można tego Seydlitza omówić jako błędu.
Nie bardzo wiem, jak lotniskowce miałyby zmienić kampanię na Morzu Śródziemnym (teleportacja?) i czemu wspomniany jest Bałtyk, na którym Niemcy śmiało sobie poczynali do końca wojny przecież.
Kampania Atlantycka wyglądała jak wyglądała ze względu na relację sił i geografię. Lotniskowiec (w dodatku dość oryginalnie zaprojektowany) nic istotnego tu nie zmieniał, tym bardziej, że Graf to był taki lotniskowiec, który mógł być dobrym okrętem do zbierania pierwszych doświadczeń, ale trudno ten lotniskowiec i jego wyposażenie dopasować do realiów walk, jakie Niemcy mogli toczyć na Północnym Atlantyku.
Problem Niemców polegał, za każdym razem i w każdej kwestii, na tym, że walczyli z całym światem mając bardzo ograniczone zasoby. I tymi zasobami dysponowali całkiem rozsądnie (wbrew pozorom i paru drobnym błędom). Jeśli popełnili błędy, to raczej w skali strategicznej. Walczyć czy nie walczyć - to była decyzja, która okazała się spektakularnym błędem. Ale w skali micro byli jednak całkiem łebscy i na przykład w porównaniu z Brytyjczykami moim zdaniem Niemcy jednak osiągnęli dużo więcej, niż ich potencjał sugerował.
Ale to, co tu widać, jest dość typowe. Niemcy pięknie zbudowali mit "winy Hitlera". To zawsze był Hitler i to zawsze było zaprzepaszczenie szans. Fascynujące, że przy wielu błędach aliantów, które mogły realnie poprawić ich sytuację w wielu miejscach, praktycznie nie dyskutuje się alternatyw "na korzyść" aliantów. Ale zawsze znajdzie się jakaś decyzja, która Niemcom miała dać szansę na wygraną.
Rocznica bitwy o Midway, to dziś o lotniskowcach...
Najlepszy prezent dla aliantów, ...błędy Hitlera.
Na szczęście je popełnił.
Kto wie jak potoczyłaby się
bitwa o Atlantyk czy kampania
na Morzu Śródziemnym i na Bałtyku gdyby nie wstrzymał budowy
Flugzeugträger "A" i "B"....
Z jakiś wspomnień pilotów Luftwaffe pamiętam, że u nich ładowania na trzy punkty też były standardem i wyśmiewano pilotów, którzy lądowali na koła podwozia głównego. We wspomnieniach Brytyjczyków było różnie.
Czy jest jakiś powód amerykańskiego upodobania do lądowania na koła podwozia głównego? Szybszy maksymalny trening u Amerykanów? Kwestie maszyn, na których latali?
@Grzegorz1116984@forteca1969 Raeder tak sądził, ale Brytyjczycy niemieckich zbrojeń morskich się obawiali i na nie reagowali. Dywizje pancerne może nie ignorowali, ale raczej obserwowali bez strachu.
To "worldwide" to taki kompleks, który ciągnął Niemcy w dół. I przed 1914 i w latach 30.
@forteca1969@Grzegorz1116984 To już gwoźdź to trumny. Ja największy błąd widzę w rozbudowie marynarki wojennej. Jak przed 1914 - rzucenie wyzwania mocarstwom, z którymi Niemcy nie miały i tak żadnych szans. Ale faktycznie to po marcu już nie było drogi odwrotu.
@Grzegorz1116984 To, że Amerykanie dołączyli do aliantów, było zupełnie poza zakresem decyzji Hitlera. Trudno tu mówić o jakimś błędzie. Błędem było, oczywiście, rozpoczęciem całej wojny.
@el_ziello@sprawcaczynu@K_Kielczewski@_zboral Odnoszę się do tego, co zostało napisane. Ktoś twierdził, że są bezpieczniejsze w relacji do długości. Akurat miałem te dane, twierdzenie było bzdurne...
@war_kot54008 To opowiada Pan, że Japończycy chcieli w połowie 1942 i później spalony i właśnie demontowany wrak Bremena? I że liczyli na to, że ten się przebije w okresie 1942/43? Bajki... O szansach na przerzucenie dużego liniowca bez wsparcia logistycznego też trudno wspominać.
To co piszesz to bzdura. Przeżywalność wypadków lotniczych to jakieś 99%.
Dane NTSB (🇺🇸) dla przewoźników komercyjnych za lata 1983-2000 pokazywały przyswajalność 97%, a kolejne 17 lat to 99,4%. Chłopski rozum nie zastąpi danych. To, że czasami zdarza się wypadek lotniczy z dużą śmiertelnością nie zmienia tego, że większość się z nią nie łączy. Więcej - niewielki odsetek wypadków lotniczych jest śmiertelny - tylko 4% w latach 2001-2017.
@sprawcaczynu@K_Kielczewski@_zboral Nie liczyłeś. Gdybyś policzył, to wiedziałbyś, że krajowe, A i S mają ok 1 ofiary na 40 km. Razem są one mniej bezpieczne od wszystkich innych dróg (w relacji do długości).
Dwa przejścia dla pieszych w odległości 60 metrów. Uwaga piesi, znaki przejść dla pieszych, "agatka", paski na jezdni sugerujące zwolnienie, a na koniec esowanie jezdni, rozdzielenie kierunków ruchu i rondo z wyniesioną wyspą centralną. I gość dalej nie potrafi zwolnić i zachować ostrożności, a jedzie tak, że z dzieciakiem na masce wjeżdża na rondo? 🤯
@BurdzJakub@1BarteS1 W samolocie odpowiednik wagonu restauracyjnego to tylko saloniki dla pasażerów pierwszej klasy. W nielicznych maszynach i zjawisko wymierające. Gastro dla 190 ludzi obsługuje w przeciętnej maszynie kącik o wymiarach jednego przedziału w pociągu.
@_zboral Zdarzają się odcinki, na których całymi kilometrami obowiązuje ustawiona gdzieś tam wcześniej 70 i po drodze kilka "nie dróg" w bok. Nie kwestionuję ograniczeń, ale przy znakozie to, że ograniczenia są wyjątkiem, to absurd. Francuzi mają swoje RAPPEL i to świetnie działa.
Kurcze... to nie jest łatwe. Jest tak - zrzuty z CEPIK z informacją o pojazdach w 2022 r. zawierają też wyrejestrowane pojazdy. Ok, pomijam wyrejestrowane i zostaje mi 17,5 mln pojazdów aktywnych. W tym nieprawdopodobnie dużo aut marki Polski Fiat i FSO-Warszawa. A także 100 tys. niewyrejestrowanych Wartburgów i drugie tyle Trabantów. To, jak rozumiem, po prostu auta, których nikt nie wyrejestrował. Ale GUS twierdzi, że w 2022 mieliśmy samych osobowych 25 mln. Ale już statystyki CEPIK mówią, że w 2022 19 mln przeszło badanie techniczne. Krótko mówiąc... no kurde nie bardzo wiemy, ile w Polsce jest samochodów i jakich. 🤯
Krótkie podsumowanie niekompletnych danych z pomocą skryptu pisanego na kolanie. Jak będę miał chwilę, to spróbuję uporządkować to, co jest dostępne, ale precyzyjnej informacji raczej z tego nie będzie. Za to liczby dają jakieś pojęcie o relacji liczby pojazdów poszczególnych marek.
2022
VW: 2 mln
Opel: 1,6 mln
Ford: 1,1 mln
Fiat: 1 mln
Renault: 1 mln
Skoda: 0,9 mln
Toyota: 0,7 mln
Audi: 0,7 mln
Mercedes: 0,7 mln
Peugot: 0,6 mln
Citroen: 0,5 mln
BMW: 0,45 mln
Nissan: 0,35 mln
Seat: 0,35 mln
Honda: 0,27 mln
...