Z głębokim smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Zygmunta Bąbczyńskiego, wieloletniego białostockiego fotografa, który zmarł 29 maja w wieku 85 lat. Zygmunt Bąbczyński przez kilkadziesiąt lat pracował w zawodzie fotografa i bardzo często pojawiał się na meczach Jagiellonii.
Wystawienie ciała zmarłego nastąpi 1 czerwca w godz. 16:00-20:00 oraz 2 czerwca od godz. 12:00 w Kaplicy Nr 1 Domu Pogrzebowego S. Wierzbicki przy ul. J.K. Branickiego 17. Wyprowadzenie ciała odbędzie się 2 czerwca o godz. 14:45, a Nabożeństwo Żałobne zostanie odprawione tego samego dnia o godzinie 15:00 w kościele pw. św. Wojciecha w Białymstoku. Następnie pochowanie ciała odbędzie się na Cmentarzu Katolickim na Dojlidach. Najbliższym zmarłego składamy najszczersze kondolencje oraz wyrazy współczucia. Niech spoczywa w pokoju.
Nie żyje znany białostocki fotograf Zygmunt Bąbczyński. Pojawiał się zawsze z aparatem na imprezach miejskich i sportowych. Informację o jego śmierci podaje @Jagiellonia1920.
https://t.co/Md3fv5SdCh
Umyślne wezwanie służb do nieistniejącej sytuacji ma swoje konsekwencje - to złamanie art. 224a Kodeksu karnego ⚖️
➡️ Wprowadzenie w błąd organów ścigania lub instytucji użyteczności publicznej poprzez zgłoszenie nieistniejącego zagrożenia dla życia, zdrowia wielu osób lub mienia w znacznych rozmiarach (np. fałszywy alarm bombowy) niesie za sobą poważne skutki prawne i finansowe.
Co może grozić za taką prowokacje lub głupi żart?
🔹 Kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.
🔹 Obowiązek pokrycia kosztów akcji ratunkowej, ewakuacji oraz strat wynikających z przestoju instytucji lub przedsiębiorstw.
❗ Dlaczego aż takie konsekwencje? Przepis ten chroni bezpieczeństwo publiczne oraz możliwości działania służb ratunkowych. Celowe angażowanie służb w fałszywe zgłoszenia może spowodować, że funkcjonariusze dotrą z opóźnieniem do realnych zgłoszeń, gdzie zagrożone jest życie lub zdrowie ludzi.
⚠️ Przestroga: Nie zgłaszaj fałszywych alarmów. To angażuje siły i środki, blokuje pomoc dla osób w rzeczywistej potrzebie i może mieć tragiczne konsekwencje.
Dziękujemy wszystkim klubom @_Ekstraklasa_ za sportową rywalizację, emocje do samego końca i niezapomniane chwile na przestrzeni ostatnich miesięcy.
Raz jeszcze gratulujemy @LechPoznan zdobycia mistrzostwa Polski, a @GornikZabrzeSSA wicemistrzostwa i krajowego Pucharu 👏.
Duże gratulacje za awans do europejskich pucharów kierujemy oczywiście również do @Rakow1921 i @_GKSKatowice_ 🤝.
Natomiast @LechiaGdanskSA, @ArkaGdyniaSA oraz @BB_Termalica życzymy szybkiego powrotu na ekstraklasowe boiska. 🙌
Ostatnie trzy sezony to dla nas trzy medale mistrzostw Polski 🥇🥉🥉. Wielkie osiągnięcie, spełnienie marzeń Jagiellońskich pokoleń i dowód na to, że ciężka praca popłaca. Dziś, dokładnie w drugą rocznicę zdobycia historycznego mistrzostwa Polski, możemy z dumą powiedzieć, że razem osiągamy coś, co w wielu momentach naszej historii wydawało się nierealne.
Razem po marzenia! ✊
Przypominamy, że w niedzielę 31 maja odbędzie się Święto Pułkowe 42. Pułku Piechoty 🫡.
Święto rozpocznie się o godz. 10:00 uroczystościami w Parku Zwierzynieckim. Następnie nastąpi przejście na ul. Traugutta, gdzie przy bramie dawnych koszar odbędą się kolejne uroczystości. Potem odbędzie się uroczysta Msza Święta w intencji żołnierzy w kościele pw. Najświętszego Serca Jezusa. Całość zwieńczy festyn, którego początek przewidziano na godz. 13:00.
🔗 Wydarzenie: https://t.co/hvvtM2Q5CB
Ależ była nerwówka w drugiej połowie.
Trzeci sezon z medalem, jedyna drużyna w Polsce z trzecim podium z rzędu.
Afimico Pululu i Sławek Abramowicz bohaterami.
Brawo drużyno. Mamy eliminacje do Ligi Europy!!!!!!!!
#JAGZAG
#JAGZAG T. Romanczuk (@Jagiellonia1920): Chcieliśmy zająć drugie miejsce. Walczyliśmy, wiedząc, jak to jest ważny mecz. Decydował o wszystkim, chcieliśmy być na podium, byliśmy tam przez cały sezon. Nie mogliśmy sobie pozwolić, by wypaść z tej trójki. Udało się, gratulacje dla całego zespołu, sztabu i naszych kibiców, bo była dziś wspaniała atmosfera. Kibice wspierali nas także w trudnych momentach po porażkach u siebie, wierzyli w nas do samego końca i nas podnieśli, by walczyć do końca.
- Chwała dla sztabu, fizjo i trenerów przygotowania fizycznego, więcej pracowaliśmy, by zapobiegać kontuzjom. One się pojawiały, ale w ostatnich meczach graliśmy w bardzo mocnym składzie. Mecze u siebie z Piastem, Wisłą czy nawet z Górnikiem, bo ten punkt później zadecydował. To na pewno boli, ale to też historia, której nie zmienimy, cieszymy się z trzeciego miejsca i kolejnego medalu. Piękna historia trwa, cieszmy się chwilą, bo zrobiliśmy wszyscy razem kawał dobrej roboty.
_____________________________
Doceniasz i chcesz wesprzeć moją działalność? Kliknij tutaj: https://t.co/wVIiQvzGKy
#JAGZAG@AdiSiemieniec (@Jagiellonia1920): Będzie małe expose. Chciałbym wysłać parę podziękowań z gratulacjami, bo jedno z drugim jest mocno powiązane. Rozpocznę od mojej rodziny - wspaniałej żony i dzieci. To był bardzo trudny rok dla nas, szczególnie ta druga połówka tego roku, ale przetrwaliśmy razem i to najważniejsze. Dzisiaj mamy za to nagrodę i możemy świętować. Bardzo duża rola w tym mojej rodziny, mojej żony i dziękuję, że są zawsze ze mną. To dla nas ważny moment i cieszę się, że możemy razem świętować.
- Bardzo dziękuję i gratuluję dyrektorowi Masłowskiemu tego sukcesu, dziękuję za kolejny rok współpracy, dziękuję wszystkim prezesom za wsparcie, całej radzie nadzorczej i właścicielom z Wojciechem Strzałkowskim na czele. Bardzo dziękuję i gratuluję sztabowi, bo ci ludzie nie są chwaleni, ale też nie dostają po głowie, jak przegrywamy (śmiech). Wykonują ogromną pracę na co dzień i niesamowite, gdzie jest ten klub już trzeci rok z rzędu, do jakiej sytuacji wspólnie doprowadziliśmy. Trzeba było wiele wytrwałości, konsekwencji, wiele jest tam zakrętów po drodze, przeszkód, ale na koniec świętujemy. Bardzo im dziękuję, bo pracują w ukryciu i pocie czoła, ale ich praca jest kluczowa.
- Bardzo dziękuję piłkarzom i gratuluję im tego, że wytrwali. Były różne momenty, ale nigdy się nie poddali i wierzyli do końca. Były momenty cierpienia, również dzisiaj, ale finalnie się cieszymy. To był nasz 50. mecz w tym, za nami kolejny sezon łączenia ligi z europejską przygodą. Niektórzy piłkarze są na skraju wycieńczenia, zmęczeni sezonem, ale też szczęśliwi. Jestem bardzo dumny, że wspólnie jesteśmy w tym miejscu i szczerze im gratuluję.
- Ogromne podziękowania dla naszych wszystkich kibiców. Tych, którzy poświęcają czas na mecze domowe i wyjazdowe, niesamowite jest to, że kolejny rok mają swoją nagrodę, bo zabieramy Jagiellonię do Europy. To kapitalna sprawa. Dzisiaj to szczęście wynagrodzi im i rodzinom, że często ich nie ma w domu. Takie życie kibica, że druga połówka musi akceptować wielką miłość do klubu. Dziękuję też wszystkim pojawiającym się na stadionie, gratuluję frekwencji, wiary w zespół i że wieloma fragmentami nas nieśli, gdy tego potrzebowaliśmy. Trzy lata temu o tym mówiłem, teraz to mamy. Trzeba się cieszyć i doceniać piękne czasy, kolejna piękna historia się napisała. Jestem szczęśliwy i dumny ze wszystkich, że w tym miejscu.
- Bardzo dziękuję państwu (dziennikarzom) za współpracę i konstruktywną krytykę. Jeżeli nie jest konstruktywna, zawsze możemy później pogadać, ale dziękuję za to, ze jesteście z zespołem, nie pozwalacie się zatrzymać. Czasami nas krytykujecie, ale jeśli intencja jest dobra i chcecie pomóc drużynie, to to jest też potrzebne, by spojrzeć na coś z innej perspektywy. Wszystkim zależy, żeby Jagiellonia wygrywała i dobrze grała w piłkę. Dziękuję za kolejny sezon współpracy, który za nami.
- Dziękuję wszystkim praccownikom klubu, którzy pracują w cieniu, ale ten klub idzie na różnych płaszczyznach do przodu, co jest bardzo ważne. Rozwijamy się, za tym stoją ludzie i za to im dziękuję.
- Mam poczucie po meczu, że dzisiaj cierpieliśmy. To nie był nas dobry mecz, nie było wielu dobrych momentów, ale zdaję sobie sprawę, że takie mecze trzeba dowieźć, a my tę końcówkę dowieźliśmy wynikowo. Był taki moment, że ciężko było przy tym terminarzu w końcówce oczekiwać, że coś wyjdzie, a jednak wyszło. W ostatnich meczach, gdyby trochę więcej czujności i koncentracji zachowali w Katowicach, byłby komplet zwycięstw i świętowalibyśmy wicemistrzostwo. Świętujemy brązowy medal drugi rok z rzędu, łącząc ligę z pucharami. To jest sukces i tak to trzeba nazwać. Sama obecność w pucharach byłaby sukcesem, a kolejny medal to dla mnie i całego klubu wielka sprawa. Powinniśmy być z tego dumni, niezależnie od dzisiejszego meczu, który był dla koneserów.
- Gratuluję Zagłębiu dobrego meczu, w wielu momentach przeważali i stwarzali zagrożenie, a my jakbyśmy się starali dowieźć ten wynik. Kapitalna postawa Sławka przy karnym, która zadecydowała o medalu. Cieszę się z tego bardzo, bo bardzo ciężko pracuje nad sobą, przy karnych nie wyglądało to dotąd tak, jak wszyscy byśmy chcieli, ale dziś wszystkie nieobronione karne nam zrekompensował. Ten karny bardzo dużo ważył dla nas i dla historii Jagiellonii. Trudno powiedzieć, z czego wynikał taki obraz meczu, będziemy to analizować. Ten mecz był nowym doświadczeniem dla niektórych, na innych była duża presja dźwignięcia tego spotkania. To nie jest oczywiste i proste. Nie wszystkim to wychodzi, nam wyszło tak, że możemy cieszyć się z medalu. Bardzo się z tego cieszymy.
- Różnica między Jagiellonią z pierwszego sezonu a dzisiejszą jest taka, że wiele zamienia się z "może" na "musi". Musi radzić sobie z oczekiwaniami. Jeżeli tyle robisz indywidualnie, jako drużyna i klub, to oczekiwania rosną i ludzi nie zadowala coś, co teraz wydaje się oczywiste. Wymaga się coraz więcej. To największa trudność i zmiana. Również masz wobec siebie większe oczekiwania. Czasami sam sobie narzucasz, czasami jest to z zewnątrz. Czasami ludziom się wydaje, że trenerzy i piłkarze nie mają słabszych momentów. A proszę sobie przypomnieć, jak wyglądałem po meczu z Górnikiem. Nie jest tak, że zawsze od razu mam rozwiązanie i eksploduję energią. Czasami te momenty są trudne, tak to jest w sporcie. Na koniec chodzi o to, żeby podążać zgodnie z hasłem "nigdy się nie poddawaj", ale to nie chodzi o to, by od razu musieć być gotowym, ale żeby po upadku wstać i iść dalej. Musieliśmy w tym sezonie upadać i iść dalej. Za to najbardziej jestem wdzięczny i dumny, z drużyny i klubu.
- Była duża presja na nas, musieliśmy się zmierzyć z rozczarowaniem, zawodem, smutkiem i porażką, a mimo tu dziś siedzimy w takim miejscu. Zawsze można powiedzieć, że szklanka jest do połowy pusta, ale gdyby scenariusz potoczył się inaczej, to moglibyśmy dziś rozmawiać w innych nastrojach. Jest kolejny medal, kolejna europejska przygoda i trudno mi mówić o tym inaczej, jak o sukcesie. Były przed sezonem bardzo duże zmiany kadrowe, potem 1:7 z Widzewem, 0:4 z Termalicą, nie mieliśmy marginesu błędu w eliminacjach Ligi Konferencji, musieliśmy wygrać trzy dwumeczem, graliśmy w fazie ligowej, mieliśmy 17 meczów bez porażki, promujemy wychowanka na poziom FC Porto. Bardzo dużo dobrych rzeczy się wydarzyło i trudno teraz inaczej to oceniać w taki sposób, że można było więcej. Zawsze można więcej, będziemy iść w tym celu, ale to tylko piłka. Oprócz tych meczów niewykorzystanych, trzeba pamiętać, że były mecze, których nie musieliśmy wygrać. Były mecze, gdy nie wygrywaliśmy lepsi, a były też takie, że niekoniecznie byliśmy lepsi, a wygrywaliśmy. Jestem jednak zdania, że przez pryzmat całego sezonu to sobie wypracowaliśmy i jesteśmy z tego dumni.
Kto zastąpi Afimico Pululu? - Mówić o tym teraz byłoby niegodne poszanowania chwili, to nie jest moment i czas na to. Dla państwa to piłkarz, który strzela gole, dla mnie to też bardzo ważna osoba. Dzisiaj mamy trzy kolejne lata na podium, na boisku z trzema piłkarzami, którzy zawsze się powtarzają - Romanczuk, Imaz i Pululu. Wiemy już, że go nie będzie, trudno mi znaleźć słowa na to. Coś się kończy, drużyna nie będzie taka sama. Imaz nie poda do Pululu, nie będzie zdejmował z niego presji przed karnym, nie będą się przytulać i uśmiechać po golach, podawać do siebie w kombinacjach. Za nami kawałek pięknej historii, która się kończy. Ogromna pustka, bo t6o świetny piłkarz i kapitalny człowiek. Po prostu - nasz "Pulu". Mieliśmy różne momenty w tej relacji, ona długo dojrzewała, ale na koniec ten Afi dojrzał jako piłkarz i człowiek. Odchodzi lepszy, nie tylko piłkarz, ale też jako człowiek. Z tego jestem dumny. Dzisiaj mogę powiedzieć, że tak jest. To trochę wyglądało tak, że nawet jak były jakieś grzeszki, to na koniec każdy się uśmiechął, to jest nasz Pulu i zawsze będzie. To dla mnie przykre, bo wiele z nimi wygrałem, przegrałem, wiele poświęcili, dużo fajnych momentów za nami oraz takich, gdy się wspieraliśmy, walczyliśmy, kłóciliśmy, ale zawsze robiliśmy to ramię w ramię. To, że to się kończy, jest smutne. Dzisiaj czuję się źle, bo ta historia się skończyła. Piłka nie zna pustki i ktoś zastąpi Pulu, ale już nie zobaczymy tercetu Romanczuk - Imaz - Pululu. Coś się dziś w piękny sposób skończyło, ta historia zasługiwała na piękne zakończenie. To już jest koniec, bo jest radość, ale i smutek, bo odchodzi wspaniały piłkarz i człowiek.
_____________________________
Doceniasz i chcesz wesprzeć moją działalność? Kliknij tutaj: https://t.co/wVIiQvzGKy
Oni są niesamowici. Oni znowu to zrobili. Mamy brązowe medale, wracamy do Europy ��❤️.
Za nami wspaniałe wspomnienia, przed nami nieodkryte emocje. To nie wszystko. Ta historia będzie trwać. Jagiellonia Białystok to my wszyscy 🤝. Dziękujemy!
Jagiellonia Białystok - Still in the game 🤜🤛
#CałaJagaZawszeRazem