najgorszy moment w pracy to jak sie siedzi przed jakims wiekszym spotkaniem i ani czlowiek sie juz nie skupi na niczym ani nie mozna przerwy sobie zrobic masakra
przegladam stare zdjecia i powiem wam ze dwa lata po skonczeniu studiow gowno z tego rozumiem ale dwa lata temu tez gowno z tego rozumialam wiec na jedno i to samo wychodzi
terroryzowala jak niewolnika bo go prosila o najbardziej oczywiste bare minimum rzeczy jak niewchodzenie z brudnymi skarpetami do lozka a ten sie jak piecioletnie dziecko co sobie samo butow nie umie zawiazac zachowywal XD